Ziemniaczane naleśniki ze szpinakowym nadzieniem

Zachciało mi się wczoraj naleśników. Ale nie na słodko. A jako że zostało mi dość sporo ugotowynach ziemniaków z dnia poprzedniego, postanowiłam zrobić naleśniki kartoflane.
Całość wyszła bardzo smaczna w smaku, ale same naleśniki ziemniaczane są niezwykle delikatne i trzeba być posiadaczem naprawdę dobrej patelni, by udało je się upiec.

SKŁADNIKI:

na ciasto naleśnikowe:
* 550 – 600 g ugotowanych i przeciśniętych przez praskę ziemniaków
* 250 g mąki
* 3 jajka
* 2 szklanki mleka
* 2 szklanki wody
* 1 łyżeczka soli
* gałka muszkatołowa

na nadzienie:
* 600 g szpinaku
* 1 duża cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 150 g sera feta
* nieco oleju
* sól, pieprz

ponadto:
* ok. 100 g tartego żółtego sera

Zmiksować jajka. Następnie dodawać stopniowo: ugotowane i przeciśnięte przez praskę ziemniaki, mleko, mąkę, wodę, sól i nieco startej gałki muszkatołowej. Wszystko miksować tak, by otrzymać gładkie, bez grudek ciasto, nieco gęściejsze niż zwykłe ciasto naleśnikowe.

Rozgrzać patelnię i upiec na niej naleśniki.
Uwaga: naleśniki te są bardzo delikatne i należy wlewać nieco więcej ciasta, niż w wypadku zwykłych naleśników. Należy też je nieco dłużej smażyć, aż nabiorą lekko brązowego koloru. Jeśli będziecie smażyć zbyt krótko, nie da się ich przewrócić bez ich uszkodzenia na druga strone.

Gdy naleśniki mamy już gotowe, przygotować sobie farsz. Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę, czosnek przecisnać przez praskę lub drobniutko posiekać. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju i zeszklić cebulę wraz z czosnkiem. Nastepnie dodać do tego szpinak i smażyć całość przez kilka minut. Na koniec wrzucić do tego pokruszoną fetę i dobrze wszystko wymieszać. Doprawić pieprzem i jeśli potrzeba, solą.

Dużą blaszkę na ciasto (taką na cały piekarnik) wyłożyć papierem do pieczenia. Można zamiast takiej blachy użyć płaskich dużych form do zapiekanek. Wtedy wystarczy leciutko je natłuścić.
Piekarnik rozgrzać do 180°C.

Na każdego naleśnika nałożyć 2 łyżki farszu szpinakowego i zwinąć delikatnie w rulon. Przełożyć na blachę.
Naleśniki układać jednen przy drugim. Przed włożeniem do piekarnika posypać naleśniki startym żółtym serem.
Piec w temp. 180 °C ok. 20 min.

Wegetariański gulasz kartoflany

Kartoffelgulasch to taka typowo staroniemiecka potrawa, popularna szczególnie w Szwabii. Robi się go w różnych wersjach, czasem z dodatkiem kiełbasy czy boczku, czasem też i innych warzyw, jak np fasolki. Głównym składnikiem są jednak właśnie ziemniaki.
My lubimy ten kartoflany gulasz w wersji wegetariańskiej.
I powiem wam jedno, kiedy zrobiłam go po raz pierwszy byłam zachwycona odkryciem tego dania. Tym że zwykłe kartofle mogą tak dobrze smakować.
I obojętnie czy jako dodatek do obiadu, czy też solo, ten gulasz w naszym domu zawsze cieszy sie powodzeniem. Polecam wypróbować i wam.

SKŁADNIKI:

* 10 – 12 średniej wielkości ziemniaków
* 2 papryki (u mnie pomarańczowa i żółta)
* 2 cebule
* 4 – 5 ząbków czosnku
* nieco oliwy lub oleju
* garść gałązek świeżego tymianku (można pominąć)
* 4 goździki
* 1 laska cynamonowa
* 2 liście laurowe
* ok. 3/4 szklanki białego wytrawnego wina
* ok. 1,5 szklanki bulionu (może być z kostki)
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* sól, pieprz, cukier, chilli, gałka muszkatołowa, ja dodatkowo dodaję jeszcze nieco przyprawy curry Shawal Karl, ale nie jest ona konieczna

Najpierw musimy sobie przygotować warzywa.
Ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę. Umyte papryki i cebulę w nieco mniejszą kostkę. Czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.
Gałązki tymianku związać nitką, żeby potem można było łatwiej wyłowić go z garnka.

W garnku rozgrzać nieco oliwy lub oleju i wrzucić na to cebulę z czosnkiem. Nieco posolić, popieprzyć, dodać z pół łyżeczki cukru, wsypać nieco chilli, startej gałki muszkatołowej i jeśli chcecie też inne przyprawy (suszone zioła czy tak jak u mnie curry shawal karl). Wszystko przemieszać, leciutko podsmażyć. Natępnie dodać pokrojoną paprykę i znowu podsmażyć to z minutkę. Wreszcie dorzuć kartofle.

Wlać wino, wlać bulion, dorzucić tymianek, liście laurowe, cynamon i goździki. całość dusić jakieś 25 – 30 minut, aż ziemniaki będą miękkie i wyparuje większość wody. Na koniec wyłowić tymianek, laskę cynamonową i liście laurowe. Dodać koncentrat pomidorowy, dobrze wszystko wymieszać i ewentualnie jeszcze doprawić. Gotowe.

Dyniowe kluski ze śliwkami

Właściwie są to trochę odmienione knedle ze śliwkami. Połowę ziemniaków zastąpiłam upieczoną dynią. Dzięki temu kluski zyskały piękny słoneczny kolor. Smakowaly też nieco inaczej. Ponadto w każdą wypestkowaną śliweczką nasypałam nieco cukru. Dzięki temu uniknęłam niespodzianek w stylu zbyt kwaśnych śliwek. Były takie, jakie być powinny. A kluski wszystkim nam bardzo smakowały.

SKŁADNIKI ( na ok. 18 klusek):

* ok. 600 – 700 g śliwek węgierek
* 1 mała dynia Hokkaido (ok. 800 g po oczyszczeniu)
* odrobina oliwy lub oleju
* ok. 1 kg ziemniaków
* sól
* 1 jajko
* mąka ziemniaczana (ilość podam potem, bo będzie na oko)
* cukier

Dynię umyć. Przekroić na pół, wyczyścić środek z ziarenek. Obrać cieniutko ze skórki i pokroić w grubą kostkę.
Blaszkę (taką na cały piekarnik) wyłożyć papierem pergaminowym. Wyłożyć na to kostki dyni i skropić je odrobiną oliwy lub oleju.
Blaszkę z dynią włożyć do nagrzanego do 180°C (termoobieg), 200°C (bez termoobiegu) piekarnika i piec jakieś 15 – 20 minut.

Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie. Zarówno ugotowane ziemniaki jak i upieczoną dynię przecisnąć przez praskę do dużej miski.
Poczekać aż nieco ostygną. W tym czasie można wypestkować śliwki.

Teraz należy nasypać tyle mąki ziemniaczanej, by było jej mniej więcej tyle objętościowo, ile wynosi 1/4 waszych przeciśniętych warzyw. Ja to robię zupelnie na oko. Dodać do tego jeszcze jedno surowe jajko i wszystko ładnie wyrabić na jednolitą, fajną masę. Jeśli będzie się zbyt kleić, można dodać jeszcze nieco mąki ziemniaczanej. Masa na koniec powinna być jednolita i miękka, nieklejąca się do dłoni.

Potem należy już po prostu ukulać fajniutkie kluski owijając każdą śliweczkę tym ziemniaczano – dyniowym ciastem.
Jeśli nie chcecie, by wasze śliwki okazały się po ugotowaniu klusek zbyt kwaśne, można do każdej z nich wsypać odrobinkę cukru we wgłębienie po pestce. Daje to rewelacyjny efekt, bowiem śliwki po ugotowaniu są takie, jakie być powinny. Ani nie za kwaśne, ani nie za słodkie. Ot, w sam raz.

Gotowe kluski ugotować wrzucając do wrzątku.
Podawać z czym tam lubicie.

Ja jadłam moje kluski ze śmietaną, moje dzieci natomiast polane masełkiem i posypane cukrem. No i wszyscy lubimy posypane odrobiną cynamonu.
Mniam

Kotlety hawajskie na pieczonych kartoflach

Mam dla was obiadową propozycję. Bardzo dobrą i prostą do przygotowania. Jeśli macie w domu piekarnik, to danie można przygotować w dużych ilościach na raz (dla większej liczby osób). Jeśli piekarnika nie macie, to też da się zrobić na patelni, ale wtedy wymaga więcej doglądania. Tak czy siak polecam, bo dobre.

SKŁADNIKI:

* piersi drobiowe pokrojone w cienkie kotlety (ilość dowolna)
* ziemniaki (dużo)
* 1 puszka ananasa w plasterkach
* ok. 400 g gęstej kwaśnej śmietany lub creme fraiche
* kilka plasterków sera gauda lub innego żółtego
* ok. 100 ml oleju lub oliwy
* 1 łyżeczka curry
* 1 łyżeczka rozmarynu
* 1 łyżka ulubionej przyprawy do mięsa, np przyprawy do kurczaka
* 1 łyżka słodkiej papryki
* pół łyżeczki ostrej papryki
* ćwierć łyżeczki cynamonu
* pół łyżeczki czosnku
* 1 łyżeczka miodu lub jakiś powideł

Przygotować marynatę do mięsa.
Do jakieś miseczki wlać nieco oleju (na oko jakieś 50 ml), dodać łyżeczkę miodu lub np powideł śliwkowych. Wsypać przyprawy: nieco soli, ulubioną przyprawę do mięsa, paprykę, chilli i nieco cynamonu. Dobrze wszystko wymieszać. Jeśli marynata będzie miała konsystencję pasty, to dolać nieco wody.
Tak przygotowaną marynatą posmarować mięso i odłożyć je do lodówki.

Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić na plastry grubości ok pół cm. Kartofle przełożyć do dużej miski. Wlać nieco oleju lub oliwy, wsypać rozmaryn, sól i czosnek. Dobrze wszystko wymieszać.
Tak natłuszczone i przyprawione ziemniaczki przełożyć na wyłożoną papierem pergaminowym blaszkę (taką na cały piekarnik).
Piec w temp. 200°C około 25 – 35 minut (w zależności od rodzaju kartofli i piekarnika).

Odcedzić na sitku ananasa z zalewy, ale zalewę zachować.
W jakieś miseczce rozmieszać śmietanę dodając do niej curry oraz nieco (jakieś 3 – 4 łyżki) ananasowej zalewy. Posolić jeszcze do smaku i gotowy dip odstawić na razie do lodówki.

Gdy ziemniaki w piekarniku będą już prawie miękie, zmniejszyć temperaturę na 175°C. Na patelni podsmażyć leciutko nasze kotlety (nie długo, zaledwie po 2 minutki z każdej strony).

Podsmażone kotlety wyłożyć na ziemniakach. (Ja upieczone ziemniaki najpierw przełożyłam do porcelanowych form żaroodpornych, bo w takiej ładniej później podawać na stół, ale oczywiście wcale nie jest to potrzebne.)
Każdego posmarować nieco przygotowanym wcześniej dipem. Na to nałożyć po plasterku lub połówce plasterka ananasa, a na wierzch przykryć plasterkiem żółtego sera.
Blaszkę ponownie wstawić do piekarnika. Zapiekać jeszcze jakieś 15 minut, aż ser się ładnie roztopi.

Podawać z wcześniej przygotowanym dipem.
Smacznego.

Kluski nadziewane farszem z soczewicy

Kusiły mnie od jakiegoś czasu, by je zrobić na obiad. I zrobiłam. Wbrew moim obawowom moi faceci byli nimi zachwyceni. Nawet mój Daniel, który normalnie nie jada żadnych dan z grochu, fasoli, soczewicy itp, zjadł sporą ilość klusek i je zachwalał. Może dlatego, że kluski ogólnie u mnie wszyscy bardzo lubią. Tak czy siak farsz okazał się być taki smaczny, że z pewnością będę go wykorzystywać jeszcze do innych potraw.

SKŁADNIKI:

na kluski:
* ok. 1000 – 1200 g ziemniaków
* mąka ziemniaczana (ilość podam potem, bo będzie na oko)

na farsz:
* 1 szklanka czerwonej soczewicy
* 1 duża cebula
* 1 duża garść suszonych pomidorów
* 2 łyżki oleju
* 1 niecała łyżeczka domowej vegety
* 1 niecała łyżeczka suszonego cząbru
* sól, pieprz lub chili (niekoniecznie)

Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie.
W czasie gdy ziemniaki się gotują, przygotować farsz.
Soczewicę zalać 2 szklankami wody, dodać cząberoraz vegetę (lub pół łyżeczki soli) i ugotować do miękkości. Odcedzić dobrze na sitku z ewentualnego nadmiaru wody.
Cebule i suszone pomidory pokroić w drobną kostkę.
W głębokiej patelni rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną cebulę i leciutko poddusić. Dodać pokrojone suszone pomidory i znowu podsmażyć przez 2 – 3 minutki. Wreszcie dołożyć do tego ugotowaną soczewicę i dobrze wszystko wymieszać. Woda powinna całkowicie odparować.
Masa jeszcze nieco zgęstnieje jeśli ją odstawimy do ostygnięcia. Suszone pomidory są zwykle wystarczająco słone i dzięki temu farszu nie trzeba dosalać, ale można doprawić pieprzem czy chilli.

Ugotowane i odcedzone ziemniaki przecisnąć przez praskę do dużej miski. Poczekać aż nieco ostygną. Nasypać tyle mąki ziemniaczanej, by było jej mniej więcej tyle objętościowo, ile wynosi 1/4 waszych przeciśniętych kartofli. Wszystko ładnie wyrabić na jednolitą, fajną masę. Z ciasta formować kluski, nadziewając każdą ok. 1 łyżeczką farszu. Ugotować je tak, jak gotuje się pierogi wrzucając do osolonego wrzątku.

Podawać z dowolnym sosem.

Duszone ogórki z kurczakiem i ziemniakami

Schmorgurken czyli ogórki na ciepłe do obiadu w Niemczech są tak popularne jak u Polsce np mizeria. Dla mnie fakt, iż świeże ogórki można przygotowywać na ciepło był swego rodzaju nowością. Ale od kiedy pierwszy raz spróbowaliśmy i bardzo nam zasmakowało, to teraz co jakiś czas urozmaicam nasze obiady różnego rodzaju duszonymi ogórkami. Dziś bardzo smaczne obiadowe danie jednogarnkowe. Co prawda najpierw trzeba osobno ugotować kartofle, ale to można zrobić nawet i dzień prędzej. Można też wykorzystać kartofle jakie nam zostaną z obiadu właśnie z dnia poprzedniego.
Tak czy siak, jesli nie boicie się próbować nowych smaków, np w postaci ogórków na ciepło, to serdecznie polecam.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* ok. 700 g kartofli
* ok. 450 g piersi drobiowych
* 2 cebule
* 3 ząbki czosnku
* 1,5 – 2 długie ogórki sałatkowe
* pęczek koperku
* nieco oleju
* ok. 100 ml śmietany
* 1 łyżka mąki
* 1,5 czubatej łyżeczki domowej wegety (lub ewentualnie 1,5 kostki rosołowej)
* sól, pieprz, przyprawa do gyrosa lub inna ulubiona przyprawa do mięsa

Ziemniaki obrać i postawić w osolonej wodzie, by się ugotowały. Odcedzić i odstawić by nieco przestygły. Można to zrobić dzień prędzej.

Mięso pokroić na mniejsze kawałki. Wrzucić do jakieś miski, posolić, popieprzyć, obsypać przyprawą do gyrosa lub inną ulubioną pryzprawą do mięsa. Wlać 1 łyżką oleju i dobrze wszystko wymieszać. Odstawić na conajmniej pół godziny do lodówki.

Cebule obrać i pokroić w piórka. Czosnek posiekać.
W głębokiej patelni lub w większym garnku rozgrzać nieco oleju, wrzucić na to zamarynowane mięso, czosnek i cebulę. Co jakiś czas mieszając podsmażyć, do momentu aż mięsko nabierze ładnego kolorku.

W tym czasie obrać ogórki i wyciąć z nich lub wydrążyć łyżeczką wodnite części z nasionkami. Tak przygotowane ogóreki pokroić na mniejsze 2 – 3 centymetrowe kawałki. Dodać do mięsa i dusić całość kolejne 10 minut. Ogórki puszczą nieco wody, gdy ona odparuje wlać znowu nieco nowej (ok pół szklanki).

Teraz pokruszyć do tego kostkę rosołową lub wsypać domową vegetę oraz dodać pokrojone na mniejsze kawałki ugotowane ziemniaki. Całość przemieszać i znowu dusić przez kilka minut. Pamiętać o tym by dolewać wody, jeśli odparuje.
Wreszcie wymieszać mąkę ze śmietaną i jeśli trzeba odrobiną wody i wlać do naszego dania. W ten sposób powstanie nieco sosu. Nie ma go być jednak za dużo, ale na tyle, by nasze danie nie było za suche.
Na koniec posiekać koperek i posypać nim nasze danie. Ewentualnie jeszcze wszystko doprawić według uznania.
I gotowe.
To naprawdę jest dobre, zatem polecam i smacznego.

Pierogi – ruskie i z jagodami

Dla mojej rodzinki pierogi to prawdziwy rarytas. Możliwe, że to dlatego, iż nie mamy możliwości zakupienia ich w sklepie, kiedy przyszłaby nam na nie ochota. Ale nie ma nad czym biadolić, bowiem moim zdaniem sklepowe pierogi nigdy nie dorównują w smaku takim domowej roboty.

Robienie pierogów jest dla mnie i Kapsla swojego rodzaju miłym wspólnym spędzeniem czasu w kuchni. Aż sama się dziwię dlaczego tak rzadko się na to zdobywamy.
Kapsel zawsze robi ciasto i wykrawa z niego krążki wiercąc przy tym tyłkiem w rytm dobiegającej z pokoju muzyki. Podjada mi farsz z miski. A ja klejąc kolejne porcje pierogów, czasem walnę go łyżką po paluchach.
Zawsze jest dużo śmiechu i jeszcze więcej bałaganu, ale w sumie to są jedne z fajniejszych chwil. Takie właśnie nasze.

Kapsel najbardziej lubi pierogi ruskie, dzieci pierogi z jagodami. Zatem te dwie wersje pojawiły się dziś na naszym stole.

Nie umiem  powiedzieć ile dokładnie wyszło nam tych pierogów. Ani nawet jakie są dokładne ilości składników. Bowiem wieszość jest bardziej na oko. Ale postaram się najlepiej jak mogę to „oko” wam określić.

Ciasto najlepiej robić partiami, a nie na raz duza ilość bowiem wtedy wysycha, albo się robi za twarde. My w każdym razie tak właśnie partiami je robimy.

SKŁADNIKI:

farsz na pierogi ruskie:
* ziemniaki (nie wiem ile, ale tyle ile mieści się w 2 litrowym garnku)
* 250 g twarożku
* 3 cebule
* 3 łyżki oleju
* sól, pieprz

farsz na pierogi z jagodami:
* 1 litr jagód
* 2 łyżki bułki tartej
* 1 – 2 łyżki cukru pudru

na ciasto (na jedną partię):
* 500g mąki
* 1 szklanka gorącej wody
* 3 łyżki oleju
* pół łyżeczki soli

Najpierw należy przygotować farsz.
Do pierogów ruskich musimy ugotować ziemniaki i przecisnąć je przez praskę. Cebule obrać i pokroić w drobną kostkę, a następnie podsmażyć na oleju. Do przeciśniętych ziemniaków dodać twarożek oraz podsmażoną cebulę, posolić je i popieprzyć. Wszystko dobrze ze sobą wymieszać.

Natomiast jagody do pierogów z jagodami nie wymagają specjanego przerobienia. Mieszam jednak do nich bułkę tartą i nieco cukru pudru. Bułka wyłapuje niejako nadmiar soku i tym sposobem nie grozi mi rozwalenie się pierożków w czasie gotowania.

Teraz robimy ciasto po prostu zagniatając wszystkie składniki. Potem z ciasta wykrawamy krążki i heja lepimy pierogi. Nie muszę tu nic tłumaczyć, bo każdy z was wie jak to się robi.
Gotowe pierogi wrzucamy do lekko osolonej do osolonego wrzątku i gotujemy kilkanaście minut. Ja zwykle robię tak, że kiedy wypłyną i zaczynają wrzeć, podlewam je małą ilością zimnej wody. I tak z trzy razy. Po tym czasie są zwykle już dobre.

Nakładamy na talerze i podajemy z czym lubimy.

U mnie się jada pierogi ruskie z podsmażoną razem z boczkiem lub szyneczką cebulką, natomiast pierogi jagodowe ze słodkim jogurtowym twarożkiem.

Zapieczone naleśniki z ruskim nadzieniem

Może nazwa nie brzmi jakoś super zachęcająco, ale wyszedł z tego całkiem niezły obiad. Przepis jest wielką improwizacją. Jednak z doświadczenia wiem, iż niektóre improwizajce bywają naprawdę błyskotlkiwe. Ta okazała się też całkiem niczego sobie.

SKŁADNIKI:

na ciasto naleśnikowe:
* 3 jajka
* pół łyżeczki soli
* 500 g mąki
* 1 niecała szklanka mleka
* woda (nie wiem ile, ale z pół litra na pewno)

na farsz:
* ok. 1,5 kg ziemniaków
* 250 g twarożku śmietankowego
* 2 cebule
* 125 g boczku
* sól, pieprz

ponadto:
* 200 g przetartych pomidorów (miałam takie z kartonika)
* 3 – 4 łyżki gotowego sosu salsa
* 3 – 4 łyżki gotowego sosu barbecue
* 2 łyżeczki suszonego oregano
* 100 – 150 g startego żółtego sera

Przygotować sobie najpierw farsz.
Ziemniaki umyć, obrać i ugotować. Przecisnąć przez praskę do dużej miski. Cebulę i boczek pokroić w kostkę i nieco podsmażyć na patelni. Do przeciśniętych ziemniaków dodać twarożek i podsmażoną cebulę z boczkiem. Wszystko dobrze wymieszać by powstała jednolita masa. Posolić i dobrze popieprzyć.

Zrobić ciasto na naleśniki (według mojego lub swojego przepisu). Utrzeć mikserem 3 jajka z solą i cukrem. Potem stopniowo dosypać około 500 g mąki (może być nieco mniej) i dolać niecałą szklankę mleka. Wszystko zmiksować, dolewając tyle wody, aż ciasto uzyska odpowiednią, naleśnikową konsystencję. Upiec naleśniczki.

Dużą blaszkę na ciasto (taką na cały piekarnik) wyłożyć papierem pergaminowym. Można zamiast takiej blachy użyć płaskich dużych form do zapiekanek. Wtedy wystarczy leciutko je natłuścić.
Piekarnik rozgrzać do 175°C.

Na każdego naleśnika nałożyć 2 – 3 łyżki farszu i zwinąć naleśnika delikatnie w rulon. Przełożyć na blachę. Naleśniki układać jednen przy drugim.

W jakimś garnku lub misce wymieszać przetarte pomidory z puszki lub kartonika z oregano, sosem salsa i sosem barbecue. Sos ten wylać równomiernie na naleśniki. Całość posypać startym żółtym serem.
Forme z naleśnikami włożyć do nagrzanego piekarnika i zapiekać w temp. 175°C ok. 25 – 30 minut.

Zielone choinkowe kluski

Pamiętam, że jak byliśmy dziećmi, to Tato, by zachęcić nas do jedzenia obiadów, przygotowywał dla mnie i dla mojego brata kluski w kształcie kwiatuszków, grzybków i gwiazdek. Nawet takie niejadki jak my, nie mogły się im oprzeć.

Moje dzieci uwielbiają kluski pod każdą postacią. Nie muszę ich zachęcać do ich jedzenia. Ale mam sentyment do takich bajkowych klusek, które na pierwszy rzut oka nie wyglądają jak kluski. Bo przypominą mi to o Miłości, jaką obdarzyli mnie moi Rodzice.

I właśnie z takiej samej miłości robię kluski moim dzieciom. Czasem w kształcie choinek.

SKŁADNIKI:

* ok. 1000 – 1200 g ziemniaków
* 1 brokuł
* 1 szklanka mrożonego groszku
* mąka ziemniaczana (ilość podam potem, bo będzie na oko)
* sól

Można pominąć brokuła i zrobić kluski dodając jedynie groszek. Potrzebne nam są wtedy około 2 szklanki mrożonego groszku.

Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej wodzie i przecisnąć przez praskę do dużej miski. Osobno ugotować brokuł z groszkiem. Brokuł z groszkiem ciężko jest przeciskać przez praskę, więc lepiej je zmiksować w blenderze lub przy pomocy nożyka miksera. Zmiksowane dodać do ziemniaków i wszystko wymieszać.

Teraz nasypać tyle mąki ziemniaczanej, by było jej mniej więcej tyle objętościowo, ile wynosi 1/4 waszych przeciśniętych warzyw. W tym celu najlepiej zrobić palcem krzyż na ziemniakach z brokułami i groszkiem, wybrać jedną część, w to miejsce nasypać mąkę. Wymieszać. Ja to robię zupełnie na oko.
Wszystko wyrabić na jednolitą, fajną masę. Masę uformować na placek o grubości ok 1 cm i foremką do ciastek wycinać kluski w kształcie choinek.

Gotowe kluski to już chyba każdy wie: ugotować jak pierogi, wrzucając do osolonego wrzątku.

Jeśli podacie do tego tak jak ja, sos grzybowy i jakieś kotleciki, to wyczarujecie leśny obiad.
Dzieciaki są zawsze zachwycone.

Fasolka z ziemniakami po indyjsku

Jest to rodzaj wegetriańskiego curry. Z pewnością nie jedliście jeszcze tak przygotowanej fasolki.  Dzięki przyprawie panch phoron danie to ma charakterystyczny indyjski smak. Potrawa jest sycąca i smaczna, chociaż dość pikantna. Znacznie jest lepiej użyć ciemnej fasoli, jednak ja miałam jedynie białą. Tak czy siak nam smakowało. I nawet moj Daniel zjadł sporą miseczkę tej fasolki, mimo że zwykle krzywi się na wszelkie dania z warzywami strączkowymi.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 4 – 5 cebul (po obraniu około 250 g)
* 700 – 800 g ziemniaków
* 1 duża puszka fasolki (800 g)
* 1 łyżka przyprawy panch phoron
* 3 – 4 łyżki oleju
* 1 czubata łyżeczka domowej vegety lub ewentualnie 1 kostka rosołowa
* 1 – 2 łyżki pasty curry, najlepiej Matsaman (jeśli nie mamy można pominąć i zastapić posiekana papryczką chili)
* 1 – 2 łyżki śmietanowego twarożku lub gęstej kwaśnej śmietany
* 1 łyżka koncentratu pomidorowego (niekoniecznie)
* sól

Cebule obrać, poprzekrajać na pół, a następnie pokroić w piórka. W głębokiej patelni rozgrzać olej, wrzucić cebule i przyprawę panch phoron. Smażyć przez kilka minut co jakiś czas mieszając.
W międzyczasie obrać ziemniaki i pokroić je w cienkie niewielkie plasterki. Ziemniaki wrzucić do cebuli na patelnię, dodać vegetę (lub pokruszoną kostkę rosołową) i wlać około 1 szklanki wody. Całość gotować do czasu, aż ziemniaki zmiękną, a woda prawie całkowicie odparuje.

Teraz należy wmieszać do tego pastę curry. Pamiętać, iż takie pasty są niezwykle pikantne, zatem należy ich używać dość ostrożnie. My lubimy ostre potrawy, zatem ja dodałam 2 łyżki pasty. Jednak jeśli wy nie jesteście przyzwyczajeni do ostrych potraw, to proponuję wam użyć znacznie mniej.

Fasolkę odcedzić z zalewy i przepłukać zimną wodą. Dodać do ziemniaków. Dobrze wszystko wymieszać i podusić jeszcze przez kilka minut. Na koniec domieszać 1 – 2 łyżki śmietanowego twarożku lub gęstej kwaśnej śmietany oraz jesli ktoś chce nieco koncentratu pomidorowego.

Podawać najlepiej z indyjskimi chlebkami chapati lub każdym innym pieczywem.

Kartoflanka szpinakowa

Akurat jest czas, kiedy znowu chodzę do pracy. Gdy wracam po prawie 11-tu godzinach do domu, jestem zbyt padnięta, by wymyślać skomplikowane jedzonka. Musi być coś prostego i szybkiego w przygotowaniu.
Dziś była zupa pieczarkowa dla tych, co lubią pieczarki, czyli dla Olivera i mojego Kapsla i kartoflanka szpinakowa dla tych, co lubią szpinak, czyli dla mnie i Daniela.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* 200 g ziemniaków
* 200 g mrożonego szpinaku
* 1 cebula
* 2 łyżki masła
* 1 l bulionu warzywnego (może być instant)
* 50 g płatków migdałowych
* śmietana
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w plastry lub kostkę. Cebulę obrać i również pokroić w kostkę. Podsmażyć ją na maśle. Wlać bulion, dodać ziemniaki, szczyptę gałki muszkatołowej i gotować ok. 15 – 20 minut. Następnie dodać szpinak i gotować do momentu, aż całkowicie się rozmrozi.
Połowę płatków migdałowych uprażyć na patelni. Drugą połowę dodać do zupy wraz z 3 łyżkami śmietany. DOprawić zupę solą i pieprzem, a następnie zmiksować w blenderze. Rozlać do talerzy. Każdą porcję udekorować odrobiną śmietany i podprażonymi płatkami migdałowymi.

Ziemniaki po bombajsku

Dziś na obiad mieliśmy te oto kartofelki. Przepis zaczerpnięty z blogu Kuby (tu). Ziemniaczki okazały się byc smakowite, bardzo aromatyczne. Pociachałam moją świeżą kolendrę trochę bardziej niż potrzeba, ale to dlatego aby dzieci nie wybierały mi zieleniny z talerza.
Przepis podaję właśnie za Kubą.

SKŁADNIKI:

* kilka wikszych ziemniaków
* mały kawałek świeżego imbiru (ok. 2 cm)
* 1 łyżeczka ziaren kolendry
* 1 łyżeczka kminu rzymskiego (kuminu)
* 1 łyżeczka garam masala
* 1 łyżeczka kurkumy
* 1 łyżeczka chili w proszku (ze wzgledu na dzieci dałam tylko pół )
* sól
* olej do smażenia
* 2 -3 łyżki posiekanej świeżej kolendry lub pietruszki

Obrane i umyte ziemniaki pokroić do dość grubą kostkę lub plastry. Lekko podgotować, ale tak aby nie zmiękły.
Nasiona kminu i kolendry utrzeć w moździerzu i wymieszać z pozostałymi przyprawami.
Imbir obrać i zetrzeć na drobnej tarce lub pokroić drobniutko nożem.
Na patelni rozgrzać olej (tyle, aby cienka warstwa pokryła dno) i wrzucić ziemniaki oraz przyprawy i dokładnie wymieszać. Dodać imbir.
Smażyć do czasu aż ziemniaki otoczone będą chrupiącą, złotą skórką. Doprawić solą.
Przed podaniem posypać posiekaną natką świeżej kolendry lub pietruszki.

Ziemniaczane placuszki z jabłkami

Ten przepis powstał już lata temu w wyniku moich kulinarnych eksperymentów. Efekt okazał się smaczny, więc co jakis czas placuszki te goszczą u nas na stole. Zachęcam do spróbowania.

SKŁADNIKI:

* 1 kg ziemniaków
* 3 cebule
* 3 jabłka
* 2 łyżki oleju
* ok. 100 g mąki
* 120 g twarożku śmietankowego
* 150 g tartego żółtego sera
* sól i pieprz

Ziemniaki ugotować, przecisnąć przez praske i nieco przestudzić. Cebule pokroić drobno w kostkę i podsmażyć na oleju. Jabłka obrać i zetrzeć na tarce o dużych otworach (albo pokroić w kostkę).
Do ziemniaków dodać mąkę i twarożek i zagnieść z tego ciasto. Doprawić dobrze solą i pieprzem. Z ciasta formować placki i układać je na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym. Na każdego placka nałożyć trochę podsmażonej cebuli, na to potartych jabłek, a na koniec startego sera.
Placki podpiec w piekarniku w temp. 170°C ok. 15 min.

Ziemniaki zapiekane z jajkami

Obiadek na szybko. Albo jak kto woli kolacyjka.
Powinnam napisać, że obiadek pod tytułem przegląd lodówki. Ale nie tylko na koniec fajnie wyglądało, ale smakowało też rewelacyjnie.
A jak do tego jeszcze będziecie mieli jakiś kefirek to już mrrrruuu….

SKŁADNIKI:

* kilka ziemniaków
* 2 – 3 łyżki oleju
* 1 duża cebula
* kawałek boczku lub jakieś innej wędlinki
* kilka jajek
* 1 – 2 łyżki śmietany
* sól, pieprz i dowolne przyprawy jakie lubicie

Nie podałam dokładnej ilości poszczególnych składników, bowiem danie to jest na zasadzie ile mamy, ile zjemy.
Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić na plasterki. Cebulę i boczek pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać olej i smażyć na nim ziemniaki, co jakiś czas mieszając, by się nie przypalały. Następnie dodać cebulę i boczek i smażyć jeszcze kilka minut, aż boczek i cebulka będą takie, jakie lubicie.
W jakieś misce roztrzepać jajka z odrobiną śmietany. Posolić i popieprzyć. Doprawić czym się chce, np. szczypiorkiem, czosnkiem, majerankiem, curry, czym lubicie. Wszystko to wymieszać i wlać na patelnię do naszych ziemniaczków. Podpiec mieszając.
Smacznego.

Egzotyczna zupa z marchwi i kopru włoskiego

Co tu dużo pisać w ramach wstępu.
Wymodziłam taką smaczną zupę, że sama wpadłam w samozachwyt nad swoim kulinarnym zmysłem twórczym. Bo od początku do końca sama sobie nazmyślałam co tam do garnka wrzucić i wyszła zupa cud i ekstaza. Przynajmniej jak dla mnie. Musiało mnie natchnąć jakoś niesamowicie, bo wrzucając rzeczy do garnka nie myślałam, że powstanie takie cudo.

SKŁADNIKI:

* kilka (ok. 300 g) marchewek
* kilka (ok. 400 g) kartofli
* kilka młodych cebulek
* 1 duży fenkuł
* mały kawałek (ok. 2 cm) świeżego imbiru
* 2 – 3 łyżki oleju
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 4 – 5 łyżek mleka koskosowego
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego

ponadto:
* ok. 400 – 500 g garneli czyli większych krewetek, np mrożonych
* drewniane patyczki do szaszłyków
* nieco masła do smażenia

Krewetki rozmrozić, umyć je, pourywać im skorupki na ogonkach i osuszyć na papierowym ręczniku. Nadziać na patyczki do szaszłyków.

Warzywa umyć, obrać. Ziemniaki, marchewkę i cebulki pokroić w plasterki.
Fenkuł umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebulę. Imbir drobniutko posiekać.
W garnku rozgrzać olej. Wrzucić posiekany imbir i cebulkę, podsmażyć przez minutkę. Dodać ziemniaki, marchewkę oraz fenkuł i smażyć wszystko kolejną minutkę. Potem wlać 1,5 litra wody, dorzucić vegetę lub kostki rosołowe i gotować całość aż warzywa będą miękkie. Teraz dodać do zupy mleko kokosowe i koncentrat pomidorowy i poczekać aż zupa znowu się zagotuje.

Pod koniec przygotowywania zupy możemy już na patelni rozgrzać masło i podsmażyć na nim garnelowe szaszłyczki.

Zupę rozlać do talerzy. Na każdy talerz położyć po jednym szaszłyku z garnelami.
Smacznego.

 

Dorady na sposób sródziemnomorski

Dorady są bardzo smacznymi rybami. Mają niewiele ości, smacznie przyrządzone są prawdziwym rarytasem. Jako ze miałam jeszcze kilka zamrożonych, postanowiłam dziś zaserwować nam taki rarytas. Rybki wyszły rewelacyjne. W ten sam sposób można też przyrządzić pstrągi.
Przepis znalazłam w książce „Jahreszeitenküche für die Famielie”, którą dostałam od Kapsla pod choinkę.
Chociaż mało kiedy zdarza mi się trzymać ściśle jakiegoś przepisu, więc i tym razem troszkę pozmieniałam.

SKŁADNIKI:

* 2 – 3 dorady (lub pstrągi)
* 4 duże ziemniaki
* 2 pory
* 4 ząbki czosnku
* 1 cebula
* kilka pomidorków koktajlowych
* 2 gałązki świeżego rozmarynu (lub łyżeczka suszonego)
* 4 łyżki oliwy
* niecale pół szklanki bulionu
* sól i pieprz
* przyprawa do ryb (niekoniecznie)

Ryby umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Naciąć z każdej strony trzy razy. Natrzeć solą i popieprzyć. Ewentualnie posypać jeszcze przyprawą do ryb.
Ziemniaki umyć, obrać i pokroić w plasterki. Porę w krążki, cebulę w półtalarki. Czosnek obrać. Jeden ząbek przeciąć na pół i natrzeć nim formę, na której zamierzamy piec nasze rybki. Resztę czosnku drobniutko pokroić.
Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić ziemniaki, dodać czosnek, cebulę i porę. Posypać rozmarynem. Wszystko podsmażyć jakieś 3 – 4 minuty. Posolić, popieprzyć i przełożyć na naszą żaaroodporną formę.
Pomidorki poprzekrajać i poukładać gdzieniegdzie między ziemniaki. Na to wszystko ułożyć ryby.
Wlać trochę bulionu i całość zapiekać w piekarniku w temp. 220°C przez ok. 45 minut.

Dynia z kartoflami z piekarnika

Te warzywka po prostu mnie zachwyciły. Nieco słodkawa dynia znakomicie wkomponowała się do kartofli i cebuli. Można się spokojnie najeść, nawet nie potrzeba mięsistych dodatków. Jeśli ktoś woli dania wegetarianskie może spokojnie zrezygnować z boczku, a w zamian dodać np paprykę.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* kawałek dyni (ok. 600 g)
* 3 więsze ziemniaki
* 2 czerwone cebule
* ok 180 g pokrojonego w kostkę boczku
* pół szklanki pokrojonych ziół: tymianku, majeranku, szczypiorku, bazylii, pietruszki
(ewentualnie można użyć ziół suszonych np ziół prowansalskich, wtedy wystarczy ok 1 łyżki)
* 3 – 4 łyżki oleju
* sól, pieprz

Dynię obrać i pokroić w paski (ok. 4 x 1 cm). Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć i pokroić w plasterki. Cebulę pokroić w półokręgi.
Na patelni rozgrzewać po 1 łyżce oleju i porcjami obsmażyć warzywa, wrzucając zawsze trochę dyni, trochę kartofli, cebuli, ziół i boczku. Smażyć ok 2 – 3 minuty co jakiś czas mieszając. Przesmażone warzywa przełożyć na płaską dużą blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym. Warzywa posolić i popieprzyć. Całość włożyć do piekarnika i zapiekać w temp. 200°C ok. 15 min.

Pieczarki w zielonych czapeczkach i beziki ziemniaczano-brokułowe

Pamieta jeszcze ktoś przepis na bezy ziemniaczane?
Nie? Zaglądnijcie więc tu. Jak wam się podobają te fantazyjne pieczarki w zielonych czapeczkach? Nie są to żadne moherowe bereciki, ale właśnie ziemniaczane bezy. No dobra: brokułowo-ziemniaczane.
Mnie osobiście pieczarki w tej kreacji wręcz zachwyciły. Zwłaszcza, że w połączeniu z sosikiem smakują rewelacyjnie.

Masy ziemniaczano-brokułowej wyszło dość dużo, ale było to zamierzone. Bo co jak co, ale dzieci chętnie zjadły te zielone beziki i bez pieczarek.
Przepis może się wydaje skomplikowany, ale tak naprawdę wcale taki nie jest. Polecam gorąco.

SKŁADNIKI:

* ok. 600 g dużych pieczarek (po 40- 50 g każdy)

na sos:
* 3 łyżki oleju
* 2 cebule
* 130 g szynki lub chudego boczku
* 200 g śmietany
* 1 łyżka mąki
* vegeta, pieprz

na beziki:
* 6 – 7 średnich ziemniaków
* 1 brokuł
* 2 jajka
* 50 g startego żółtego sera
* 1 łyżka masła
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Ziemniaki obrać, umyć i ugotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu przecisnąć przez praskę do dużej miski.
Brokuły podzielić na małe różyczki, również ugotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu przecisnąć przez praskę do miski z ziemniakami.
Ziemniaki i brokuły wymieszać. Dodać jajka, starty żółty ser, masło, sól, pieprz i pół łyżeczki startej gałki muszkatołowej. Wszystko wyrobić na jednolitą masę.

Pieczarki, jeśli potrzeba, oczyścić delikatnie papierowym ręcznikiem. Oderwać nóżki od kapeluszy. Nóżki pokroić w kostkę.
Pokroić również cebulę i szynkę (lub boczek).
Na dużej patelni rozgrzać olej i podsmażyć na nim
pokrojone w kostkę nóżki pieczarek wraz z szynką i cebulą.
Śmietanę wymiszać dobrze z mąką i wlać na patelnię do smażonej cebulki, pieczarek i szynki. Chwilę wszystko pogotować.

Tak powstały sos wlać do dużej płaskiej formy żaroodpornej (lub dwu mniejszych). W sosie poukładać pieczarkowe kapelusze.
Z masy brokułowo-ziemniaczanej zrobić pieczarkom czapeczki (najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego).
Z reszty masy, która pozostanie, wycisnąć małe beziki na wyłożoną papierem pergaminowym blaszkę.

Zarówno beziki, jak i pieczarki piec w piekarniku w temp. 200°C przez około 15 minut.

Ziemniaki po żydowsku

Już nie wiem od kogo dostałam ten przepis. Niby zwykłe ziemniaki, ale na ten sposób ich jeszcze nie jadłam. Trzeba więc było wypróbować.
I okazało się, że dobrze zrobiłam, bo kartofelki  są świetne. Kapsel był nimi zachwycony, chłopcy również.

SKŁADNIKI:

* ziemniaki (ilość dowolna)
* 2 – 3 marchewki
* 1 – 2 cebule
* mleko
* vegeta
* 1 – 2 łyżki masła

Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w dość grube plastry lub kostkę. Marchewkę obrać i pokroić w cieńsze plasterki. Cebulę obrać i pokroić w ćwiartki. Wszystko wrzucić do garnka i zalać mlekiem, ale tylko tyle, by przykryć ziemniaki. Dodać masło, łyżeczkę vegety i gotować całość aż ziemniaki będą miękkie. Fiolunka podaje by gotować to pod przykryciem, ja jednak gotowałam bez pokrywki. Co jakiś czas należy przemieszać.
Gdy ziemniaki będą już miękkie odcedzić, doprawić ewentualnie jeszcze szczyptą vegety. Smacznego.

Bezy ziemniaczane

Zobaczyłam je już jakiś czas temu na blogu u Edysi, dokładnie tu.
U Edysi wyglądały tak bajerancko, że wiedziałam, iż kiedyś i ja je wyprobuję. I oto dziś w przypływie natchnienia kulinarnego napiekłam owych ziemniaczanych bezików. W smaku okazują się być troszeczkę jak frytki, ale są mięciutkie i takie wręcz rozpywające się w ustach. Moi faceci byli nimi zachwyceni i to do tego stopnia, iż sama załapałam się zaledwie na kilka sztuk.
Polecam wszystkim gorąco. Przepis podaję za Edysią. Z podanych składników wyszły mi dwie blaszki (takie na cały piekarnik) tych pysznych ziemniaczanych ciasteczek.

SKŁADNIKI:

* 1 kg ugotowanych ziemniaków
* 3 jajka
* pół szklanki kwaśnej śmietany 18%
* 50 g startego żółtego sera
* 2 łyżki masła
* sól i pieprz

Ziemniaki przecisnąć przez praskę. Masło, żółtka, śmietanę i ser utrzeć w misce przy pomocy miksera. Dodać do ziemniaków. Posolić i popieprzyć. Utrzeć wszystko na jednolitą masę.
Z białek ubić sztywną pianę i wmieszać delikatnie do masy ziemniaczanej.
Powstałe puree przełożyć do szprycy i wyciskać niewielkie rozetki na wyłożoną papierem pergaminowym blachę. Mogą być blisko siebie, bo nie rosną w trakcie pieczenia.

Piec w w temp. 220°C przez około 10 minut. Najlepsze są zaraz po upieczeniu.

U mnie godzinę po upieczeniu pozostało już po nich jedynie wspomnienie i to oto zdjęcie.

Gofry ziemniaczane

Zostało mi trochę ugotowanych ziemniaków z dnia wczorajszego i trzeba było jakoś sensownie je zużyć. No i wymyśliłam. Na goferki znajdzie się zawsze w moim domu ktoś chętny. Poza tym te smakują całkiem nieźle, trochę jak ziemniaczane krokiety. Najlepiej z twarożkiem, ale i łyse są niczego sobie.

SKŁADNIKI (na ok. 6 okrągłych gofrów):

* 400 – 500 g ugotowanych i przetartych przez praskę lub rozciśniętych kartofli
* 1 duża cebula
* 100 g margaryny lub masła
* 3 jajka
* 150 ml mleka
* 120 – 150 g mąki
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Ugotowane ziemniaki przecisnąć przez praskę lub rozgnieść. Posolić je, popieprzyć i przyprawić także gałką muszkatołową. Dodać mleko, masło i jajka i wszystko zmiksować na jednolitą masę. Potem wmiksować stopniowo mąkę. Masa powinna być pulchna, ale dosyć gęsta.
Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć nieco na patelni na odrobinie tłuszczu. Podsmażoną cebulkę dodać do masy ziemniaczanej i jeszcze raz wszystko dobrze wymieszać.

Na rozgrzaną gofrownicę nakładać po 3 łyżki ciasta i upiec goferki.

Kartoflana sałatka Gosi

Przepisów na sałatki kartoflane jest bardzo wiele i zapewne różne wersje jeszcze zamieszczę na blogu. Chciałabym jednak zacząć od takiej najprostszej, najmniej skomplikowanej, a jakże smakowitej. Tę sałatkę poznałam dzięki Gosi, która przynosiła ją na każdą imoprezę. To były imprezy z cyklu takich, gdzie każdy zaproszony przynosi ze sobą coś do jedzonka. A że kartoflana sałatka Gosi wszystkim zawsze bardzo smakowała, więc została już przez nas kojarzona właśnie jako sałatka Gosi. Niejako stała się jej kulinarną wizytówką.
Jeśli będziecie kiedyś potrzebowali zrobić na szybko jakąś dobrą sałatkę, niewymagającą ani wiele czasu na przygotowanie, ani zbyt wielu składników, to polecam wam właśnie tą.

SKŁADNIKI:

* ok 1,5 kg ugotowanych ziemniaków
* słoik ogórków korniszonych
* 2 – 3 cebule
* 2 – 3 łyzki majonezu
* sól, pieprz, ewentualnie przyprawa do sałatek  lub posiekany koperek

Ziemniaki, ogórki i cebulę pokroić w kostkę, wymieszać w dużej misce. Dodać majonez i dobrze przyprawić. Odstawić do lodowki na conajmniej godzinę, by sie nieco przegryzla. Gotowe.