Błyskawiczny placek ze śliwkami i kruszonką

Przytachałam wczoraj do domu sporo śliwkek i dziś postanowiłam upiec nam jakieś ciasto. Placek jest prosty w wykonaniu i robi się go naprawdę szybciutko. Najwięcej czasu zajmuje wypestkowanie śliwek. Placek wychodzi pyszny i zwyczajnie nie można się mu oprzeć. Serdecznie wam polecam.

SKŁADNIKI:

* 230 g masła lub margaryny
* 100 g cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* szczypta soli
* 3 jajka
* 300 g mąki
* 2 łyżeczki proszku do piecznia
* ok. 500 g śliwek węgierek

na kruszonkę:
* 120 g masła
* 150 g mąki
* 8 łyżek cukru
* 1 niecala łyżeczka cynamonu

ponadto:
* cukier puder do posypania

Umyć i wypestkować śliwki. Pokroić je na mniejsze kawałeczki.
Utrzeć mikserem masło z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Cały czas ucierając, kolejno dodawać jajka. Następnie wmiksować mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.

Piekarnik nagrzać do 175°C (piec z termoobiegiem).
Dużą blaszkę (taką na cały piekarnik) wyłożyć papierem do pieczenia. Rozsmarować na niej ciasto. Na cieście poukładać śliwki.
Ze składników na kruszonkę zagnieść ciasto i od razu pokruszyć je na śliwki.

Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez ok. 30 minut.
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Dyniowe kluski ze śliwkami

Właściwie są to trochę odmienione knedle ze śliwkami. Połowę ziemniaków zastąpiłam upieczoną dynią. Dzięki temu kluski zyskały piękny słoneczny kolor. Smakowaly też nieco inaczej. Ponadto w każdą wypestkowaną śliweczką nasypałam nieco cukru. Dzięki temu uniknęłam niespodzianek w stylu zbyt kwaśnych śliwek. Były takie, jakie być powinny. A kluski wszystkim nam bardzo smakowały.

SKŁADNIKI ( na ok. 18 klusek):

* ok. 600 – 700 g śliwek węgierek
* 1 mała dynia Hokkaido (ok. 800 g po oczyszczeniu)
* odrobina oliwy lub oleju
* ok. 1 kg ziemniaków
* sól
* 1 jajko
* mąka ziemniaczana (ilość podam potem, bo będzie na oko)
* cukier

Dynię umyć. Przekroić na pół, wyczyścić środek z ziarenek. Obrać cieniutko ze skórki i pokroić w grubą kostkę.
Blaszkę (taką na cały piekarnik) wyłożyć papierem pergaminowym. Wyłożyć na to kostki dyni i skropić je odrobiną oliwy lub oleju.
Blaszkę z dynią włożyć do nagrzanego do 180°C (termoobieg), 200°C (bez termoobiegu) piekarnika i piec jakieś 15 – 20 minut.

Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie. Zarówno ugotowane ziemniaki jak i upieczoną dynię przecisnąć przez praskę do dużej miski.
Poczekać aż nieco ostygną. W tym czasie można wypestkować śliwki.

Teraz należy nasypać tyle mąki ziemniaczanej, by było jej mniej więcej tyle objętościowo, ile wynosi 1/4 waszych przeciśniętych warzyw. Ja to robię zupelnie na oko. Dodać do tego jeszcze jedno surowe jajko i wszystko ładnie wyrabić na jednolitą, fajną masę. Jeśli będzie się zbyt kleić, można dodać jeszcze nieco mąki ziemniaczanej. Masa na koniec powinna być jednolita i miękka, nieklejąca się do dłoni.

Potem należy już po prostu ukulać fajniutkie kluski owijając każdą śliweczkę tym ziemniaczano – dyniowym ciastem.
Jeśli nie chcecie, by wasze śliwki okazały się po ugotowaniu klusek zbyt kwaśne, można do każdej z nich wsypać odrobinkę cukru we wgłębienie po pestce. Daje to rewelacyjny efekt, bowiem śliwki po ugotowaniu są takie, jakie być powinny. Ani nie za kwaśne, ani nie za słodkie. Ot, w sam raz.

Gotowe kluski ugotować wrzucając do wrzątku.
Podawać z czym tam lubicie.

Ja jadłam moje kluski ze śmietaną, moje dzieci natomiast polane masełkiem i posypane cukrem. No i wszyscy lubimy posypane odrobiną cynamonu.
Mniam

Szybkie ciasto ze śliwkami

Wczoraj zrobiłam. Przepis może wydawać się skomplikowany, ale tak naprawdę to ciasto jest mega proste do zrobienia. Przygotowanie go zajmuje 10 – 15 minut (wliczając czas na wypestkowanie śliwek). Można do niego użyć śliwek, które w stanie surowym są jeszcze całkiem kwaśne. W cieście nabierają one całkiem innego smaku.
No, nie wiem jak was jeszcze zachęcić do wypróbowania tego przepisu, ale serio polecam bardzo, bardzo. Bo ciacho jest pyszne i warte grzechu. A przy zapewne mniej kaloryczne od wielu innych ciast.

SKŁADNIKI (na tortownicę o średnicy 26 cm):

* ok. 600 g śliwek
* 200 g twarożku śmietankowego
* 6 łyżek mleka
* 6 łyżek neutralnego w smaku oleju (np słonecznikowego)
* 160 g (8 łyżek) cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* szczypta soli
* 300 g mąki
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 4 łyżki zmielonych migdałów lub orzechów laskowych
* 2 żółtka
* cukier puder do oprószenia

Piekarnik nagrzać do 175°C.
Tortownice wyłożyć (bez żadnego docinania, bo nie potrzeba) arkuszem papieru do pieczenia.

Śliwki umyć, wypestkować i pokroić na mniejsze kawałki.
W średniej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia.
Do większej miski wrzucić twaróg, dodać sól, 3 łyżki cukru, cukier waniliowy, mleko i olej. Zmiksować. Wsypać połowę mąki z proszkiem do pieczenia i znowu zmiksować. Wsypać resztę mąki i zagnieść ciasto by było jednolite.

Wyłożyć je na tortownicę z papierem. Ciasto jest nieco klejące więc najlepiej pomoczyć ręce w ciepłej wodzie (ciato się wtedy nie będzie nam kleić do rąk) i w ten sposób ugnieść je w tortownicy, by powstał też brzeg.

Dno ciasta posypać zmielonymi migdałami lub zmielonymi orzechami laskowymi. Na to wyłożyć śliwki (skórką do dołu).

Teraz zmiksować dwa żółtka z resztą cukru. Jak nie macie miksera spokojnie to można zrobić trzepaczką. Nie musi być jakoś puszyście, ważne by składniki były dobrze połączone. Powstanie wam dość gęsta masa cukrowa, którą wystarczy teraz wyłożyć łyżką na śliwki.

Tak przygotowane ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 175°C ok. 30 – 35 minut. Po około 20 minutach nalezy je jednak przykryc od góry papierem do pieczenia albo kawałkiem folii aluminiowej, by nam się za bardzo od góry nie przypaliło.

Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Drożdżówki ze śliwkami

Byłam w pennym, a tam śliwki węgierki w promocji. I tak od razu pomyślałam sobie, że pyszną drożdżóweczkę z takimi śliwkami zjadłabym i ja z chęcią, i moi panowie. Postanowiłam zatem upiec, tak bez okazji. Zawsze robię ciasto drożdżowe z mojego sprawdzonego przepisu, według którego wychodzi ono najpyszniejsze. Ilość składników wystarcza zwykle na dużą blachę ciasta w stylu kołacz, albo na dwie też spore rolady, które można potem dowolnie przerobić. Zdecydwałam się zatem tym razem właśnie na tę roladową wersję, a to dlatego, iż jedną z nich postanowiłam podarować Dorocie i jej rodzince.
No ale tak naprawdę to na koniec zamiast dwu rolad wyszło mi z tego 18 drożdżówek.
I wbrew pozorom są naprawdę bardzo proste do zrobienia. Dlatego serdecznie polecam.

SKŁADNIKI (na 16 – 18 sztuk):

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 1 łyżka cukru
* 1 łyżka mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 700 g mąki
* 6 łyżek cukru
* 1 łyżka cynamonu
* 200 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 100 g masła

ponadto:
* 1 kg dojrzałych śliwek węgierek
* 2 łyżki cukru
* 1 łyżeczka cynamonu
* 1 żółtko
* 2 łyżki mleka

na lukier:
* na lukier:
* 200 g cukru pudru
* 3 – 4 łyżek wody

300 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące.

Drożdże pokruszyć do jakieś średniej miski, zasypać 1 łyżką cukru i 1 łyżką mąki. Wlać połowę podgrzanego mleka i dobrze wszystko wymieszać. Zostawić zaczyn w jakimś ciepłym miejscu na około 10 – 15 minut do wyrośnięcia.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać masło i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Do dużej miski przesiać mąkę.
Przesianie uważam osobiście za konieczne w wypadku ciast drożdżowych. Znacznie lepiej wtedy wyrastają, a po upieczeniu są pulchniejsze. Doprawdy nie pomijajcie tego – wydawałoby się – nieistotnego szczegółu.
Do mąki dodać cukier, cynamon, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Zajmuje to zwykle jakieś 40 – 60 minut.

W tym czasie gdy ciasto sobie rośnie możemy zająć się śliwkami. Należy je umyć, wypestkować i pokroić na mniejsze kawałki (każdrą śliwkę poprzekrajać na około 6 – 8 kawałęczków).

Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podzielić na dwie części. Daną część rozwałkować na kształt podłużnego prostokąta. Na to wyłożyć połowę pokrojonych śliwek. Śliwki obsypać 1 łyżką cukru i około pół łyżeczki cynamonu.

Prostokąt zwinąć w roladę i przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym, zostawiając miejsce na drugą roladę. Roladę na blaszce ułożyć tak, by miejsce zaklejenia ciasta było pod spodem, a nie od góry.
Drugą roladę przygotować tak samo jak pierwszą.

Nagrzać piekarnik do 180°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).

Gdy już obie rolady znajdą się na blaszce przykryć je kuchennym ręcznikiem i odstawić jeszcze na jakieś 15 minut. Potem obie poprzekrajać ostrym nożem na kawałki, które to będą stanowiły nasze drożdżówki.
W jakimś kubeczku roztrzepać żółtko z 2 łyżkami mleka i nasmarować tym nasze drożdżówki.

Blaszkę włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 30 – 40 minut (w zależności od piekarnika), aż drożdżówki nabiorą ładnego brązowego koloru. Po 20 – 25 minutach pieczenia można je przykryć arkuszem papieru pergaminowego, by się nam ciasto zbyt mocno nie przypiekło od góry.

Po upieczeniu, gdy drożdżówki nieco przestygną, przygotować gęsty lukier z cukru pudru i wody i nasmarować nim każdą drożdżówkę.

Domowe powidła śliwkowe

Zanim pójdę spać, to może szkrobnę wam jeszcze przepis na powidła śliwkowe. Choć nie wiem czy w ogóle warto pisać, skoro zrobienie powideł to najprostsza rzecz pod słoncem. Przepis jest banalnie prosty i właściwie nie wymagający żadnych zdolności kulinarnych.
A ile to potem satysfakcji i radochy, kiedy będziecie mogli otworzyć zimą (o ile wytrzymają do zimy) sloik pysznych domowych powideł śliwkowych.

Mmmmmmmmm… Ja tam je uwielbiam. Najlepiej wyjadałabym je prosto ze słoika, ale nie jestem taka zołza i dzielę się z moimi chłopami.

No dobra. Co potrzebujecie?

* śliwki węgierki w ilościach najlepiej dużych, bo zapewne część podjecie już w czasie wybierania pestek
* 1 lyżka occtu lub sok z 1 cytryny – służy to tylko dla lepszego zachowania koloru
* cukier – ilość w zależności od indywidualnego upodobania
* przyprawy (niekoniecznie) – jakie to napiszę poźniej

Śliwki należy najpierw dobrze umyć. Ja to robię w ciepłej wodzie. Potem musimy wszystkie wypestkować. Przy okazji, jeśli są dojrzałe i słodkie, to zapewne sobie trochę podjecie. Ja jakoś się nie mogłam temu oprzeć.
Wrzucamy je wszystkie do wielkiego garnka i wlewamy łyżkę occtu lub sok z cytryny (ja wolę to drugie).
No i teraz garnek stawiamy na małym ogniu i … smażymy. Po niewielkim czasie śliwki puszczą sok, no więc smażymy je teraz w soku własnym. Od czasu do czasu należy przemieszać, by się nam nie przypalały.
W zależnosci ile tych śliwek macie (ja miałam 4 kg) to w sumie nalezy smażyć tak ok. 1,5 – 2 godzinki. Większość soku powinno znacznie odparować, a powidła zrobią się gęściejsze.

Niektórzy zalecaja przerwę w smażeniu i powtórkę tego zabiegu za jakiś czas. Albo jeszcze kolejne smażenie na drugi dzień. Ale mi tam się nie chce bawić w takie cackanie.

W każdym razie pod koniec smażenia możecie sobie wasze powidła posmakować i dodać tyle cukru, ile będziecie uważać za stosowne. Teraz też można dodać jakieś przyprawy, które niejako wzbogacą smak. Macie do dyspozycji:
– cynamon
– kardamon
– imbir
– mielone goździki
– przyprawę do pierników
– przyprawę do szarlotek
– kakao

Możecie się zdecydować na pojedyńczą przyprawę, lub skomponować własną mieszankę.
Polecam wypróbować różne wersje. Ja tym razem zrobiłam moje powidła dodając przyprawę do szarlotek. Następnym razem będe robić z dodatkiem kakao.
Kiedy już dodacie cukier i przyprawy, należy powidła jeszcze trochę przesmażyć. Na koniec jeszcze gorące przełożyć do umytych słoików. Słoiczki zakręcić, ustawić do góry dnem i zostawić do ostygnięcia. I oto są.

Pychotne powidła śliwkowe.

Marchewkowe muffinki ze śliwkami

Gdy na szybko muszę coś upiec, a nie za bardzo mam wizję i wenę tworczą na jakieś ciasta, wtedy piekę muffinki. Zawsze się udają i mało z nimi roboty. Poza tym, może dlatego, iż są małe, zawsze cieszą się wielkim powodzeniem u dzieciaków.
Ten przepis pochodzi z książki: „Jutta’s Muffins” autorstwa Jutty Renz. Chociaż osobiście piekąc te muffinki nieco przepis zmieniłam i tu zamieszczam właśnie tę moją zmienioną wersję.

SKŁADNIKI:

* 280 g mąki
* 2 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
* ½ łyżeczki sody
* ½ łyżeczki cynamonu
* 80 g posiekanych orzechow włoskich
* 100 g startej na dużej tarce marchewki
* 2 jajka
* 140 g cukru
* 20 g cukru waniliowego
* 120 ml oleju
* 1 i ½ szklanki maślanki (lub kefiru lub rzadkiego naturalnego jogurtu)
* okolo 200 g śliwek pokrojonych na drobne kawałeczki + dodatkowo 12- 14 połówek śliwek

W średniej misce wymieszać dokładnie składniki suche czyli: mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, orzechy i potartą marchew.
W wiekszej misce roztrzepać jajka (nie potrzeba miksera, wystarczy łyżka). Dodać oba cukry i wymieszać. Nastepnie dodać olej i znowu dobrze wymieszać. I wreszcie dodać maślankę i pokrojone śliwki.
Teraz do tej mokrej masy dodać wymieszane poprzednio suche składniki. Wszystko ostrożnie wymieszać i nałożyć ciasto do foremek na muffinki.

Połówki śliwek pokroić w wachlarzyki i po jednym takim wachlarzyku ułożyć na każdą porcję muffinkową.

Piec okolo 20-25 min w temp. 180°C.

Kluski ze śliwkami

Sezon śliwkowy jest już otwarty, więc jakże miałabym odpuścić kluski ze śliwkami, tak uwielbiane przez dzieciaki. I nie ukrywam, że przeze mnie również. U mnie nie są to knedle robione z ciasta bez ziemniaków, ale właśnie kluski z ciastem na ziemniakach. Robię bowiem ciasto tak, jak na normalne kluski śląskie i … w takie opakowuję śliweczki.

SKŁADNIKI:

* śliwki (nie mam pojęcia ile, np pół kilo, ile wyjdzie, to wyjdzie a resztę zjecie tak o, po prostu)
* ok. 2 kg ziemniaków
* 1 jajko
* mąka ziemniaczana (ilość podam potem, bo będzie na oko)

Ziemniaki ugotować i przecisnąć przez praskę do dużej miski. Poczekać aż nieco ostygną. W tym czasie można wypestkować śliwki.
Teraz tak: trzeba nasypać tyle mąki ziemniaczanej, by było jej mniej więcej tyle objętościowo, ile wynosi 1/4 przeciśniętych kartofli. Ja to robię zupełnie na oko. Następnie dodać do tego jedno surowe jajko i wszystko ładnie wyrabić na jednolitą, fajną masę.
Potem po prostu „ukulać” w dłoniach fajniutkie kluski owijając każdą śliweczkę tym ziemniaczanym ciastem.
Gotowe kluski to już chyba każdy wie: ugotować, na talerzu podać z czym tam kto lubi i mniam mniam, bez wyrzutów sumienia sobie zjeść.