Porzeczkowy sernik na zimno

Kiedy upały stają sie wręcz nieznośne, kto by tam chciał włączać jeszcze piekarnik by wyczarować jakieś pyszne ciasto. Najlepiej smakują teraz jakieś zimne pyszności. I tak powstał ten przepyszny sernik.

SKŁADNIKI:

na spód:
* ok. 180 – 200 g ciastek maślanych lub zwykłych herbatników
* 100 – 120g masła

na masę serową:
* 1 kg twarożku śmietankowego
* 200 g śmietany kremówki
* 240 g cukru
* żelatyna – taka ilość aby wystarczyło na 1 l płynu (poczytać na opakowaniu)
* 300 g czarnej porzeczki

dodatkowo:
* 1 opakowanie czerwonej galaretki
* ok 400 ml kompotu porzeczkowego

Najpierw robimy spód do ciasta:
Ciastka pokruszyć na pył, albo zmielić po prostu w mikserze. Dodać do tego roztopione masło i dobrze wymieszać. Dno tortownicy (28 cm) wyłożyć masą ciasteczkową, dobrze ją dociskając. Wlożyc do lodowki.

Teraz masa serowa biała:
Namoczyć połowę żelatyny (znaczy na 0,5 l płynu – najprawdopodobniej 1 opakowanie*) w niewielkiej ilości wody.
500 g twarogu zmiksować z połową cukru. W osobnej misce ubić śmietanę. Namoczoną żelatynę rozpuścić podgrzewajac i jeszcze ciepłą dodać do masy serowej, wszystko dobrze mieszając aby nie porobiły sie grudki. Wmieszać do tego połowę ubitej śmietany. Masę wylać na podpieczony spód i tortownicę wsadzić do lodówki.

Kolej na masę porzeczkową:
Robimy ją właściwie tak samo jak masę białą. Przed żelatyną dodać jednak zmiksowane i przetarte przez sito porzeczki.
Masę wylać delikatnie na masę białą. I znowu do lodówki.

Gdy masy juz stężeją zrobić galaretkę. Przyrzadzić ją najepiej na kompocie porzeczkowym. Gdy przestygnie wylać na masę porzeczkową.

Ciasto zrobić najlepiej dzień prędzej, bowiem powinno kilka godzin się chłodzić w lodówce.

Migdałowe ciasto bez mąki

Ciasto jest bardzo smaczne. Piecze się je bez grama mąki czy dodatkowego tłuszczu. By przełamać jego słodycz, dodaję często czerwone porzeczki. Choć oczywiście bez nich ciacho jest równie smakowite. Jest bardzo puszyste i właściwie, mimo że nie powala wyglądem, to z pewnością jest jednym ze smaczniejszych ciast. W dodatku bardzo prosto je przygotować.

SKŁADNIKI:

* 8 jajek
* 150 g cukru + 3 łyżki
* 350 g zmielonych migdałów
* 200 g porzeczek (niekoniecznie)

ponadto:
* odrobina masła i 1 łyżka kaszy manny do wysmarowania blaszki
* cukier puder

Nagrzać piekarnik na 180°C.
Naszykować sobie dwie miski. Rozbić jajka wbijając żółtka do większej miski, a białka do mniejszej. Do miski z żółtkami dodać 15 g cukru i ubić wszystko na puszystą masę. Następnie wmiksować do masy żółtkowej zmielone migdały.
Osobno ubić pianę z białek, stopniowo dosypując do niej 3 łyżki cukru.
Gdy piana będzie już ubita na sztywno, wmieszać ją delikatnie do masy migdałowej.
Jeśli chcemy do ciasta dodać porzeczki, należy je już teraz dodać do masy, delikatnie wszystko mieszając.

Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować lekko odrobiną masła i wysypać kaszą manną. Ciasto przełożyć do blaszki i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec w temp. 180°C jakieś 25 minut. Po tym czasie ciasto powinno już mieć złoty kolor, więc należy go od góry przykryć papierem pergaminowym lub innym i piec jeszcze z 15 minut.
W sumie ciasto powinno siedzieć w piekarniku około 40 minut.

Po upieczeniu ciasto obsypać cukrem pudrem.
Zrobić sobie kawusię lub dobrą herbatę i zajadać.

Pavlova

Tort, który na topie jest ostatnio u mojej koleżanki Doroty. I oczywiście miałam okazję go u niej spróbować i dopiero potem zajarzyłam, że tak na dobra sprawę jest to sławetna pavlova.

Pavlova może wiecie, a może nie, jest takim typowym australijskim i nowozelandzkim deserem. Nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej. Tradycja głosi, że pierwszy raz deser ten został przygotowany podczas pobytu tancerki w Perth w 1926. Jednak do autorstwa deseru pretendują także Nowozelandczycy, twierdząc, że przyrządzono go w Wellington podczas tournée Pawłowej w 1926 roku.

Tak czy siak deser jest bardzo pyszny. Chrupiąca na zewnątrz i delikantna, pianowa wręcz w środku beza, do tego bita śmietana i owoce. Czego chcieć więcej.

Taki deser pavlova można przygotować w wersji jednej grubej bezy lub w wersji piętrowej, jak właśnie w przypadku tego tortu. Jako że sama beza musi dość długo suszyć się w piekarniku, to oczywiście można ją upiec dzień prędzej, a bitą śmietaną i owocami przełożyć jakąś godzinę przed podaniem.

Bardzo polecam, bo chociaż jest to prawdziwa bomba kaloryczna (dużo cukru i śmietana), to od czasu do czasu można sobie pozwolic na takie przepyszne szaleństwo.

SKŁADNIKI:

* 6 – 7 białek
* szczypta soli
* ok. 300 – 350 g cukru
* 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
* 1 łyżeczka białego occtu winnego
* ok. 1 l śmietany kremówki (lub 600 ml śmietany kremówki + 250 g serka mascarponne)
* owoce, np truskawki, maliny, jagody, brzoskwinie, co tam macie

Zimne białka z solą ubić na sztywno. Dosypywać pod koniec po łyżce cukieru ciągle miksując .Piana po ubiciu powinna być bardzo sztywna i lśniąca. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną oraz ocet.

Dwie blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Pianę wyłożyć na środek każdej blaszki. Zrobić z niej koła, jedno może być nieco mniejsze od drugiego.

Można oczywiście upiec tylko jedno bezowe koło, wtedy jednak będzie ono grubsze (wyższe) i będzie je trzeba jeszcze dłużej suszyć. Osobiście wolę wersję piętrową, z dwoma bezami.

Blaszki włożyć do nagrzanego piekarnika na 150°C (termoobieg lub 180°C piekarnik bez termoobiegu). Po około 5 minutach zmiejszyć temeraturę na 110°C (termoobieg lub 150°C piekarnik bez termoobiegu) i suszyć przy uchylonych drzwiczkach piekarnika około 1,5 godziny.

Możemy ubić samą śmietanę, wtedy potrzeba nam będzie jej znacznie więcej.
Możemy też zrobić masę z bitej śmietany połączonej z serkiem mascarponne. W tym wypadku najpierw zimną kremówkę ubić na sztywno. Serek mascarpone przełożyć do jakieś miski i przemieszać. Dodawać po łyżce ubitą kremówkę i mieszać łyżką aż powstanie gładka jednolita masa.

Na większym spodzie bezowym rozsmarować połowę kremu (lub samej ubitej śmietany) i rozłożyć gęsto owoce.
Przykryć drugą bezą i znowu nałożyć krem i owoce. Wstawić na godzinę do lodówki.
A potem delektować się tą zajebistością.

Muffinki z musli i owocami leśnymi

Dziejszy dzień nie zaczął się dla nas najlepiej. Ale jeśli się coś niezbyt dobrze zaczyna, nie znaczy wcale, iż musi też tak się kończyć. Zawsze możemy coś odmienić. Zrobić coś dobrego, fajnego, coś, co sprawi że uśmiechniemy sie nie tylko my, ale i nasi najbliższi. I dlatego też upiekłam dziś te muffinki.
Są smaczne i doskonale nadają się jako „ulepszacz” dnia.

SKŁADNIKI (na ok. 18 sztuk):

suche:
* 300 g mąki
* 100 g dowolnych płatków musli
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 niecała łyżeczka sody

mokre:
* 3 jajka
* 180 g brązowego cukru lub 150 g białego
* 300 g naturalnego jogurtu
* 150 ml oleju

dodatkowo:
* ok. 200 g mrożonych lub świeżych mieszanych owoców leśnych (jagody, jeżyny, maliny, porzeczki)
* 4 czubate łyżki płatków migdałowych
* ok. 200 g cukru pudru
* 3 łyżki mleka

Nagrzać piekarnik do 180°C.
W średniej misce wymieszać wszystkie suche składniki.

W większej misce zmiksować jajka z cukrem. Następnie dodać olej oraz jogurt i znowu dobrze zmiksować.
Teraz wsypać do tego suche składniki. Wszystko dobrze wymieszać.

Do foremek na muffiny nałożyć po 1 łyżce ciasta. Na to po kilka owoców. Potem znowu po łyżce ciasta i og góry znowu posypać owocami.

Blaszkę z muffinkami włożyć do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 180°C ok. 20 – 25 min.

W tym czasie, kiedy muffinki sie pieką zrumienić na suchej patelni płatki migdałowe. Odstawić je do wystygnięcia.
Przygotować lukier mieszając cukier puder z mlekiem.
Każdą muffinkę posmarować lekko lukrem i posypać podprażonymi płatkami migdałowymi.
Potem zrobić sobie kawę lub jakąś dobrą herbatę i delektować się tymi muffinkowymi pysznościami.

Murzyn ze skarbami

Jak mieszkałam jeszcze w domu u Mamy to ciasto stanowilo naszą rodzinną specjalność. Na pierwszy rzut oka wydawać by sie moglo, iz to zwykle ciasto czekoladowe. Nasze jednak było i jest wyjątkowe, bo właśnie ze skarbami. Owym skarbem są porzeczki. Nadają one ciastu takiego niepowtarzalnego, bajecznego smaku. Za czasów mojej młodości rodzice mieli w szklarni na działce krzaczek Physalis. Nie jestem pewna, ale chyba po polsku nazywa się to miechunka. W każdym razie rosły na nim owocki takie ciekawe, którymi dziś często przyozdabia się drinki. Mama te owocki zaprawiała w cukrze. I właśnie one stanowiły najlepszy dodatek do tego ciasta gdy skończył się juz sezon porzeczkowy. Uwielbiałam go zatem i piec i jeść.

Podane składniki wystarczą na ciasto robione w dużej tortownicy o średnicy 28 cm lub w kwadratowej blaszce o boku 26 cm.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 250 g masła lub margaryny
* 1 szklanka cukru
* 4 łyżki kakao
* 6 jajek
* 2 szklanki mąki
* 1 czubata łyżka proszku budyniowego czekoladowego
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 szklanka dowolnych bakalii najlepiej pomieszanych (rodzynki, posiekane orzechy, migdaly, pistacje)
* ok. 150 – 200 g świeżych porzeczek czarnych lub czerwonych

na polewę:
* 4 łyżki cukru
* 2 łyżki słodkiej śmietany
* 3 łyżki kakao
* 60 g masła
* 1 łyżeczka żelatyny

lub (robię zwykle właśnie tą):
* 1 czubata łyżka masła lub margaryny
* 1 łyżka słodkiej śmietany
* 3 – 4 czubate łyżki słodkiego kakao

do dekoracji:
* 2 – 3 łyżki posiekanych pistacji lub płatków migdałowych

Masło wrzucić do większego garnka i powoli rozpuścić na wolnym ogniu. Dodać cukier i kakao. Mieszać podgrzewając aż cukier się rozpuści. Potem ściągnąć garnek z ognia i nieco przestudzić.
W jakieś misce wymieszać dokładnie mąkę z proszkiem do pieczenia i proszkiem budyniowym. Teraz należy wziąć mikser i ciągle ucierając kolejno wbijać do masy czekoladowej jajka. Po każdym jajku należy miksować przez ok. 20 sekund.
Następnie stopniowo wmiksować mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i proszkiem budyniowym. Na koniec dodać bakalie i połowę porzeczek.
Ciasto przełożyć do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą tortownicy. Na wierzch wysypać resztę porzeczek.
Piec w temp. 175°C ok. 45 – 55 minut (w zależności od piekarnika), do tzw suchego patyczka.

Ciasto przestudzić i podzielić na porcje.
Przygotować polewę.

W wypadku polewy pierwszej:
Żelatynę namoczyć w niewielkiej ilości zimnej wody. Musi napęcznieć. Należy ją nieco podgrzać by się rozpuściła.
Masło, cukier, kakao, śmietanę rozpuścić na małym ogniu. Gdy masa się zagotuje dodać żelatynę Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Jeszcze ciepłą polewą polać nasze ciasto.

W wypadku polewy drugiej:
Masła, śmietanę i kakao rozpuścić na małym ogniu cały czas mieszając. Masa powinna być dość gęsta. Jeśli potrzeba dodać jeszcze 1 łyżkę słodkiego kakao. Ciepłą polewą polać kawałki ciasta.

Ciasto udekorować posiekanymi pistacjami lub płatkami migdałowymi.

Orzechowe muffiny z porzeczkami

Na dworze leje i zimno, prawie jak w jesieni. Gdzieś ulotniły się kolory i zapachy lata. Szaro i ponuro. Dobrze, że choć w sercu ciepło.
Dziwny mam nastrój, trochę jak zakochana na nowo nastolatka. Trochę jak babcia, która spogląda na swoje życie z jakiegoś dystansu.

Zaparzyłam kolejną herbatę. Jakoś ostatnio piję już tylko jedną lub dwie filżanki (nie kubki) kawy na dzień. Przerzuciłam się na herbatki.
Upiekłam muffiny, żeby trochę na nowo przywołać lato.

SKŁADNIKI (na 12 sztuk):

suche:
* 80 g mąki zwykłej
* 60 g mąki pełnoziarnistej
* 20 g (1 łyżka) mąki ziemniaczanej
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 100 g zmielonych orzechów

mokre :
* 2 jajka
* 120 g cukru
* pół szklanki oleju
* pół szklanki (ok. 125 g) naturalnego jogurtu
* 1 szklanka (ok. 200 g) porzeczek

Nagrzać piekarnik do 180°C.
W średniej misce wymieszać wszystkie suche składniki.
W większej misce roztrzepać jajka. Dodać do nich cukier i ponownie dobrze roztrzepać (nie trzeba miksera, wystarczy łyżka). Następnie dodać olej i jogurt, znowu zamieszać. Na koniec wmieszać delikatnie umyte i obrane porzeczki (około 2/3 ).
Teraz wsypać do tego suche składniki i wszystko ponownie dobrze wymieszać.

Ciasto nałożyć do foremek na muffiny. Na wierzchu ułożyć jeszcze resztę porzeczek.
Muffiny włożyć do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 180°C ok. 20 – 25 min.