Muffiny meksykańskie

Po miesiącach upałów wreszcie się ochłodziło. Właściwie czuć już w powietrzu jesień. Do łask wróciła zatem gorąca herbata i zamiast lodów jakieś fajne wesołe wypieki.

SKŁADNIKI (na ok. 24 – 28 sztuk):

suche:
* 100 g mąki pełnoziarnistej
* 100 g mąki kukurydzianej
* 150 g mąki pszennej zwykłej
* 1 łyżeczka soli
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* pół łyżeczki sody

mokre:
* 4 jajka
* 150 ml oleju
* 450 g naturalnego jogurtu
* szczypta chili

dodatkowo:
* 150 g chudego boczku lub szynki
* 2 cebulke
* 1 zielona papryka
* pół puszki kukurydzy
* ok. 150 – 200 g startego żółtego sera
* 24 maleńkie papryczki chili lub pomidorki koktajlowe

Cebulę oraz boczek lub szynkę pokroić w kostkę i podsmażyć lekko na patelni. Odstawić. Paprykę pokroić w kostkę.

W średniej misce wymieszać ze sobą wszystkie suche składniki. Jeśli nie macie w domu mąki kukurydzianej i pełnoziarnistej, możecie użyć jedynie zwykłej mąki pszennej. Wtedy powinno jej być 300 g (a nie 350).

W dużej misce roztrzepać jajka. Następnie wmieszać olej, jogurt i chili. Nie potrzeba nam do tego miksera, wystarczy łyżka. Kolejno wmieszać do tej masy: podsmażony boczek lub szynkę z cebulą, paprykę, kukurydzę i starty ser. Na samym końcu dodać składniki suche czyli mąkę z dodatkami.

Piekarnik nagrzać do 180°C. Ciasto nakładać do papilotek. Do środka każdej muffinki wepchać po jednej papryczce chili (jak było w oryginalnym przepisie) lub po jednym pomidorku koktajlowym (wersja moja). Piec ok. 20 – 25 minut.

Kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem

Już ponad miesiąc jak nie jem mięsa. Oczywiście moi faceci wegeterianami nie zostali, więc dla nich nadal przyrządzam mięsne potrawy. Mój organizm natomiast w ogóle nie upomina się o mięsko. Co prawda raz czy dwa kusiły mnie zapachy dochodzące z talerzy chłopaków, ale przygotowuję dla siebie również pyszności. Kolorowe i smaczne. Najlepsze jest to, że i moi panowie częściej sięgają po moje warzywne kreacje. Bo tak fajnie wyglądają.

Dziś przygotowałam małe kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem. Jeśli nie posiadacie małych foremek do zapiekanek, można użyć tutaj głębokich talerzy lub jakieś porcelanowe miseczki.

SKŁADNIKI (na 5 – 6 mniejszych zapiekanek):

* 1 duża papryka, u mnie pomarańczowa
* 2 cebule
* 2 – 3 większe ziemniaki
* 1 fenkul
* 1 – 2 małe cukinie
* 4 – 5 ząbków czosnku, przeciśnięte przez praskę
* kilka pomidorków koktajlowych
* 2 – 3 łyżki posiekanej natki pietruszki i szczypiorku
* 2 – 3 łyżki posiekanych orzechów włoskich
* 5 – 6 jajek
* sól, pieprz, ewentualnie inne ulubione przyprawy, np zioła prowansalskie, curry, garam masala itp
* 3 – 4 łyżki oleju

Najpierw musimy przygotować warzywa: umyć i pokroić. Fenkuł przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule. Paprykę pokroić w paseczki, cebule w półtalaraki, ziemniaki i cukinie w plasterki.

Włączyć piekarnik na 175°C.

W głębokiej patelni lub w woku rozgrzać olej, wrzucić na to ziemniaki, cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć wszystko co jakiś czas mieszając przez kilka minut. Następnie dorzucić paprykę, cukinię i fenkuł i podsmażyć wszystko jeszcze przez kilka minut. Warzywa posolić, popieprzyć i ewentualnie doprawić innymi ulubionymi przyprawami (ja dodałam nieco ziół prowansalskich oraz curry).

Podsmażone warzywa przełożyć do niewielkich foremek do zapiekania lub jakiś porcelanowych głębokich talerzy lub miseczek. W każdej porcji utworzyć na środku niewielkie wgłębienie i wbić tam po jednym jajku.

Pomidorki koktajlowe umyć i poprzekrajać na połówki. Na każdej porcji umieścić po kilka pomidorków. Posypać nieco orzechami i posiekanymi ziołami.

Foremki (lub talerze) wstawić teraz do nagrzanego piekarnika i zapiekać ok. 18 minut.

Smacznego.

Shakshuka

Shakshuka to potrawa wywodząca się z kuchni tunezyjskiej, ale bardzo popularna we wszystkich krajach arabskich. Najczęściej podawana na śniadanie. Jednak nadaje się doskonale równiez na obiad czy kolację, bo danie jest bardzo sycące. Co to jest owa tajemnicza shakshuka? Ano nic innego jak jajka sadzone w sosie pomidorowym. Chociaż to niekoniecznie jest sos jako sos. Bardziej pysznie zasmażone pomidory. Oczywiście są różne wersje tej tradycyjnej potrawy i tam gdzie jest ona popularna zapewne każda gospodyni przyrządza ją nieco inaczej. Można zatem dodać jakieś dodatkowe warzywa, mięso, kiełbaski czy nawet rybę. Jak tam kto woli i lubi. Ja przepis podaje w tej wersji jaką najbardziej lubimy my.

SKŁADNIKI (na 1 dużą patelnię, dla 4 – 5 osób):

* 5 – 6 dużych pomidorów
* 1,5 – 2 cebule
* 3 większe ząbki czosnku
* 1 czerwona papryka
* 1 papryczka chili (pominąć jeśli lubicie wersję łagodną)
* 8 jajek
* nieco oliwy
* pół łyżeczki kuminu
* pół lub 1 łyżeczka słodkiej papryki
* sól, pieprz
* nieco posiekanych świeżych ziół według uznania (może być pietruszka lub kolendra, lub bazylia, lub lubczyk – co tam macie i lubicie)

Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na jakieś 3 – 4 minutki, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki (wyrzucając wodnite środki z nasionkami).
Paprykę umyć, oczyścić i najlepiej obrać nożykiem (lub specjalnym obierakiem) ze skórki. Pokroić na małe kawałki, najlepiej w paseczki. Cebule pokroić w kostkę. Czosnek drobniutko posiekać. Jeśli lubicie na ostro to pokroić drobniutko też papryczkę chilli.

Na patelni rozgrzać nieco oliwy i wrzucić na to poskroje cebulę, paprykę i czosnek (w wersji pikantnej też chilli). Smażyć przez kilka minut. Następnie dorzucić pokrojone pomidory i znowu smażyć co chwila mieszając. W międzyczasie dodać kumin, słodką paprykę, posolić i popieprzyć. Wszystko zasmażyć jakieś 5 – 10 minut mieszając, ale jeśli bedzie robiło się za suche, można dolać odrobine wody. Na koniec wbić jajka i smażyć już bez mieszania do momentu aż zetną się białka (najlepiej jak patelnię przykryje się pokrywką). I właściwie gotowe. Posypać jeszcze posiekanymi ziołami i delektować się pysznym smakiem.

Pęczak na kolorowo

Jako że bardzo lubimy kasze, to średnio raz w tygodniu gości ona na naszym stole. Najbardziej lubię przygotowywać takie wersje dań z kaszy, w których można przemycić wiele warzyw. I to takich, które niekoniecznie cieszą się powodzeniem u moich facetów. A jednak z kaszą zawsze wszystko jest zjedzone bez marudzenia. Zdrowo i kolorowo.

SKŁADNIKI (dla 4 – 5 osób):

* 1 kubek kaszy pęczak (może być mniej)
* 1 pęczek rzodkiewek
* 1 duża cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 2 – 3 duże garście świeżego szpinaku (szpinak się przy smażeniu „sfrąknie”, więc lepiej mieć go dużo)
* 1 duża czerwona papryka
* ok. 400 g pomidorów (u mnie jeden ogromny pomidor z gatunku „bawole serce”, ważył prawie pół kilograma)
* 3 łyżki łuskanego słonecznika
* 1 łyżeczka przyprawy do ryżu lub domowej vegety
* odrobina oleju
* sól, pieprz

Najpierw najlepiej postawić pęczek, by się gotował, bowiem potrzebuje on nieco czasu. W tym celu należy najpierw pęczak przepłukać dobrze zimną wodą na sitku. Kaszę wrzucić do garnka, wlać wodę (w proporcji 2,5 tyle objętości, ile miała najpierw nasza kasza – u mnie było to więc 2,5 kubka wody), dodać przyprawę do ryżu lub domową vegetę (w ostateczności kostkę rosołową) i gotować kaszę na średnim ogniu około 15 – 20 minut. Potem garnek przykryć pokrywką i odstawić. Kasza sama dojdzie. Jak będzie gotowa i wchłonie całą wodę, to gdy podniesiecie pokrywkę, zobaczycie iż na powierzchni ugotowanej kaszy utworzyły się takie jakby dziurki (widać to na zdjęciu). Tak gotowana kasza ugotuje się na sypko.

W tym czasie, gdy kasza się gotuje, należy przygotować warzywa. Rzodkiewki umyć i pokroić w plasterki. Paprykę w paseczki. Cebulę obrać i pokroić w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać. Szpinak umyć, poodrywać z niego ogonki, a liście pokroić w paseczki.

Pomidory naciąć na krzyż, sparzyć i obrać ze skórki. Pokroić na mniejsze kawałki wywalając jednak wodnite części z nasionkami.

W dużej głębokiej patelni lub w dużym garnku rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to najpierw pokrojoną cebulę z czosnkiem oraz paprykę i rzodkiewki. Smażyć co jakiś czas mieszając przez jakieś 3 – 4 minutki. Dorzucić szpinak i smażyć kolejne kilka minut. Wreszcie dodać pokrojone pomidory. Znowu smażyć wszystko przez kilka minut. Pomidory puszczą nieco wody, zatem najlepiej smażyć do momentu aż owa woda odparuje. Przyprawić wszystko dobrze solą i pieprzem.
Na koniec dodać do warzyw ugotowany na sypko pęczak oraz ziarna słonecznika. Dobrze wszystko wymieszać, ewentualnie jeszcze doprawić i od razu podawać.
Smacznego.

Sałatka listopadowa – z roszponką, pomidorkami i owocami kaki

Jest sobota. Mój Kapsel wyjątkowo ma dzisiaj wolne. Zajął się już nawet sprzątaniem, a ja w ramach rekompensanty postanowiłam nam upichcić jakieś smakołyki.
Na dobry początek kolorowa sałatka, która potrafi wyczarować uśmiech na twarzach moich facetów. Zresztą co tu gadać, takie sałatki ja sama uwielbiam.

SKŁADNIKI (na 4 talerze):

na sałatkę:
* 3 spore garście roszponki lub jakakolwiek inna ulubiona zielona sałata
* 2 owoce kaki
* ok. 200 g pomidorków koktajlowych
* 1 czerwona cebula
* 1 garść orzechów nerkowców

na dressing:
* 1 owoc kaki
* 1 pomarańcza
* 2 – 3 łyżki oliwy
* 1 – 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
* 1 opakowanie przyprawy do sałatek typu knorr
* sól, świeżo mielony pieprz (najlepiej zielony)

Orzechy zalać na 10 – 15 minut ciepłą wodą.
Roszponkę lub inną zieloną sałatę umyć, osuszyć delikatnie papierowym ręcznikiem i rozłyżyć na talerzach.
Dwa woce kaki obrać cieniutko ze skórki, pokroić na kawałki i rozłożyć na sałacie.
Pomiodorki poprzekrajać na pół, cebulę pokroić w piórka. Wszystko ułożyć na talerzach. Dodać odcedzone na sitku orzechy.

Przygotować dressing. Owoc kiwi obrać ze skórki i drobniutko go pokroić i zmiksować w blenderze. Wycisnąć sok z pomarańczy i dodać do musu z kaki. Dolać oliwę, posiekana natkę pietruszki, przyprawę do sałatek. Wszystko ponownie zmiksować lub dobrze wymieszać. Na koniec doprawić solą i pieprzem.

Dressing podać osobno do sałatki. Każdy niech sobie nałoży ilość według uznania.

Makaron z brokułami i pomidorkami

Moje dzieci uwielbiają makaron pod każdą postacią. Zresztą, chyba jak wszystkie dzieci. Niezbyt chętnie za to zjadają warzywa. Ale u mnie nie ma czegoś takiego, jak niejedzenie warzyw. Przemycam im je gdzie tylko się da. A najlepszą przemytniczą formą jest połączenie warzyw z makaronem. Wtedy mam pewność, że wszystko i tak będzie zjedzone.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 1 paczka (500 g) makaronu
* 1 duży brokuł lub dwa mniejsze
* 300 – 400 g pomidorków koktajlowych
* pęczek młodej cebulki
* 2 ząbki czosnku
* sól, pieprz, vegeta, dowolne zioła (dodałam nieco oregano i lubczyku)
* 3 łyżki bazyliowego pesto ze słoiczka lub spora ilość posiekanej świeżej bazylii
* oliwa lub olej do smażenia
* starty parmezan (ilość dowolna)

Ugotować makaron w osolonej wodzie.
Brokuła umyć, podzielić na małe różyczki i zblanszować we wrzątku przez kilka minut. Odcedzić, najlepiej na dużym sitku, by odkapał dobrze z wody.
Cebulkę drobno pokroić. Czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.
Na dużej patelni rozgrzać nieco oleju lub oliwy.
Wrzucić pokrojoną cebulkę, przeciśnięty czosnek i odcedzone brokuły. Wszystko podsmażyć przez kilka minut, mieszając od czasu do czasu. Pomidorki poprzekrajać na połówki lub ćwiartki, dodać do brokułów. Smażyć jeszcze przez kilka minut.

Gdy makaron się nam już ugotuje, odcedzić go najlepiej na jakimś dużym sicie, by dobrze odkapał z wody. Podsmażone warzywa wmieszać do makaronu. Dodać 2 – 3 łyżki bazyliowego pesto do smaku lub posiekaną drobniutko sieżą bazylię. W ramach potrzeb doprawić jeszcze wszystko według upodobania.
Podawać najlepiej ze startym parmezanem. Smacznego.

Inyama yegusha – czyli baranina według przepisu plemienia Xhosa

W mojej kuchni nie musi być ekstrawagancko ani wyszukanie, ale nie może być nudno. Gotowanie nabiera całkiem innego koloru, jeśli nie jest jedynie zwykłym przygotowywaniem posiłku. Dla mnie to czasem takie zagłębienie się odrobinę w całkiem inny świat. Świat moich marzeń o dalekich podróżach. Na realne dalekie wyprawy mnie nie stać i póki co są one poza zasięgiem moich możliwości. Ale czy dlatego mam porzucić całkowicie marzenia? Nie. Dlatego urządzam sobie kulinarne podróże. W inne zapachy unaszące się z garnka i w inne smaki. I to również jest fascynujące. Bo w mojej kuchni nie może być nudno.

Wczoraj zrobiłam sobie taką kulinarną wyprawę do Południowej Afryki, do plemienia Xhosa. Przepis znalazłam w jednej z moich ulubionych książek kucharskich pt „Das Afrika-Kochbuch” autorstwa Dorah Sitole. Nie byłabym Bafką, gdybym oryginalny przepis nieco nie zmieniła według własnej bafkowej inwencjii twórczej. Owa inwencja polegała na podlewaniu potrawy nie samą wodą, jak było w przepisie, ale redbuschową herbatą, która nadała całości taki charakterystyczny lekko słodkawy smak. No i na dodaniu jednej papryczki chilli, bo ową słodycz trzeba było nieco zaognić.

Całość wyszła bardzo dobra, tak że sama byłam zaskoczona. Zatem polecam.

SKŁADNIKI:

* 800 – 1000 g baraniny (zamiast baraniny można wziąć inne mięso, np karczek wieprzowy)
* 3 – 4 cebule (na zdjęciu widać jedną, ale miałam 4)
* ok. 500 g marchewek
* 3 duże pomidory
* 1 papryczka chilli
* 4 łyżki oleju
* 2 łyżki lub 3 ekspresówki redbuschowej herbaty
* sól, pieprz, ulubiona przyprawa do mięsa (niekoniecznie)
* 1 czubata łyżka mąki

Mięso pokroić na mniejsze kawałki (jak na gulasz).
Marchew oraz cebulę obrać. Cebulę pokroić piórka, marchew na plasterki.
W głębokiej patelni lub w garnku rozgrzać olej i wrzucić mięso. Posolić, popieprzyć, posypać ulubioną
przyprawą do mięsa i podsmażyć co jakiś czas mieszając przez kilkanaście minut.
W międzyczasie w litrze wody zaparzyć redbuschową herbatę.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą, obrać je ze skórki i pokroić na małe kawałki.

Do podsmażonego mięsa wrzucić wszystkie warzywa (na razie bez papryczki chilli) i wymieszać. Zmniejszyć ogień i dusić całośc przez jakieś 40 minut podlewając co jakiś czas herbatą redbuschową.
Herbata nadaje potrawie taki ciekawy , lekko słodkawy smak. Jeśli jednak będzie dla was on za łagodny, to należy dodac posiekaną papryczkę chili.

Na koniec zagęścić sos. W tym celu wymieszać mąkę z ok. pól szklanki wody i wlać do potrawy. Wymieszać, podgotować jeszcze minutkę czy dwie.
Doprawić jeszcze według uznania solą czy czym tam lubicie.
Gotowe i bardzo smaczne.

Pyszny sos paprykowo-mango-pomidorowy

Naoglądałam się wczoraj programu z Frankiem Rosinem i jak tak zobaczyłam ten sos, który on tam ugotował, to wiedziałam, iż muszę go również wypróbować. Zrobiłam jednak wersję nieco łagodniejszą. Zamiast kilku świeżych chilli dodałam jedynie odrobinę chilli suszonego. Ale powiem wam jedno: sos jest REWELACYNY! Taki świeży w smaku, pikantny, a jednocześnie z owocową nutą. Nadaje się świetnie do wszelkich możliwych dań. I żaden sos z torebki się do niego nie umywa. Bo ten sos jest zwyczajnie mega zajebisty w smaku.

SKŁADNIKI:

* 3 czerwone papryki
* 2 cebule
* 4 – 6 pomidorów
* 1 mango
* odrobina oleju
* 1 niecała łyżeczka cukru
* pół łyżeczki soli
* 1 łyżeczka curry
* szczypta chili
* 1 – 2 łyżki koncentratu pomidorowego (niekoniecznie)

Papryki umyć, oczyścić i najlepiej obrać nożykiem (lub specjalnym obierakiem) ze skórki. Pokroić na małe kawałki. Mango równiez obrać ze skórki i pokroić na małe kawałki. Cebule pokroić w kostkę. Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na 2 minutki, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki (wyrzucając jednak wodnite środki z nasionkami).

W głębokiej patelni lub w garnku rozgrzać olej i wrzucić na niego cebulę. Posypać cukrem i lekko podsmażyć. Następnie dodać paprykę, pomidory i mango. Posolić, wlać nieco wody i dusić wszystko, co jakiś czas mieszając przez jakies 20 minut. Po tym czasie całość zmiksować. Doprawić chili, dodać curry i (jeśli chcecie) koncentrat pomidorowy. Jeśli sos jest zbyt gęsty można dolać jeszcze nieco wody. Zagotować i … gotowe. PYCHA!

Kapusta pekińska trochę inaczej

Jak tylko poprawiłam sobie humor głupim farbowaniem włosów, to świat wydał mi się na tyle barwniejszy, że postanowiłam ubarwić i moją prozaiczną codzienność. Cóż może wymyśleć taka kura domowa jak ja? Kolorowy obiad.

Niby nic rewelacyjnego, nuda, zwykła zwyczajność. Ale moje życie składa się ze zwykłych zwyczajności.
Staram się wyłapywać w nim chwile, które mają w sobie okruchy magii. Chwile o wyraźnych barwach. Przed moimi oczami przewijają się obrazy utkane z takich właśnie magicznych kolorowych chwil.
Na tym polega moja zwyczajna codzienność.

Nie mam ambicji zawodowych, nie kusi mnie kariera ani realizowanie siebie w jakiś mniej czy bardziej modnych lub prestiżowych dziedzinach życia. Dla mnie wyznacznikiem tego kim się jest, nigdy nie były stanowiska, pieniądze, sława, czy inne tego typu rewelacje. Dla mnie bycie Kimś oznacza znajdowanie tego co piękne i dobre w każdym dniu, w każdym zajęciu, w każdej sytuacji.
I kiedy od samego rana uzbieram choć kilka takich chwil, kiedy pozbieram barwy życia, mogę malować moje obrazy. Również te kulinarne.

I tak powstała ta kapusta. Podana jako przystawka do obiadu, ucieszyła niezmiernie mojego faceta.

SKŁADNIKI:

* 1 średnia kapusta pekińska
* 1 por
* 3 marchweki
* mały kawałek imbiru
* kawałek boczku lub szynki
* garść pomidorków koktajlowych
* kilka łyżek oleju
* pieprz, lubczyk, vegeta

Boczek pokroić w kostkę. Por umyć, pokroić w półtalarki, obraną marchewkę w plasterki. Imbir obrać (odkryłam, że najlepiej się to robi łyżeczką) i pokroić bardzo drobniutko. Na dużej patelni rozgrzać kilka łyżek oleju, wrzucić pokrojonego pora, imbir, boczek oraz marchewkę i smażyć wszystko, co jakiś czas mieszając, przez kilka minut. Kapustę grubo poszatkować, dorzucić na patelnię. Przyprawić pieprzem, lubczykiem i vegetą. Smażyć wszystko kolejne kilkanaście minut. Kiedy kapusta się dość skurczy, danie właściwie jest gotowe.
Teraz należy dodać poprzekrajane na pół pomidorki. Wszystko wymieszać i odstawić na kilka minut. Pomidorki nadają całości właśnie takiego fajnego smaku, którego nawet nie potrafię określić.
Tak przygotowaną kapustę można podawać jako przystawkę do obiadu jeszcze na ciepło, ale po pół godzinie, kiedy nieco się przegryzie, smakuje ona o niebo lepiej.

Kasza gryczana po cygańsku, z mięsem lub bez

Oczywiście nie mam pojęcia czy jacykolwiek Cyganie gotowali takie danie, więc nazwa taka trochę na zasadzie jak ryba po grecku. Nazwa tutaj jednak ma najmniejsze znaczenie. Ważne, że tak przygotowana kasza jest naprawdę pyszna i stanowi rewelacyjny obiad.

Ilość podanych składników w przepisie jest dość duża i wystarczy spokojnie na obiad dla 6 osób. Albo na dwa obiady dla mniejszej rodzinki. W przepisie wśród składników jest też chilli. Nawet jeśli nie przepadacie za ostrymi potrawami, to jednak starajcie się tutaj tego chili nie omijać. Składników jest bowiem dużo i w końcowym rozrachunku potrawa wcale nie jest zbyt ostra.

Jeśli chcecie przygotować to danie w wersji wegetariańskiej tzn bez mięsa, wtedy lepiej wziąć 1,5 szklanki kaszy gryczanej. Jeśli robicie z mięsem wtedy wystarczy 1 szklanka.

SKŁADNIKI:

* 1 szklanka kaszy gryczanej
* 3 czerwone papryki
* kilka (ok. 400 g) marchewek
* 2 korzenie pietruszki
* 4 – 5 pomidorów
* 1 gruby por (tylko biała część)
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 – 2 chili
* 1 spora garść rodzynek
* 500 g piersi drobiowych (niekoniecznie)
* nieco oleju
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* 1 czubata lyżeczka domowej vegety lub lub  kostka rosołowa
* sól, pieprz, curry, cynamon, oregano, ulubiona przyprawa do mięsa

Przygotować sobie najpierw wszystkie warzywa.
Marchewki i pietruszkę obrać i zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach. Pokra pokroić w drobne paseczki, czosnek posiekać całkiem drobo. Paprykę najlepiej obrać obierakiem cieniutko ze skórki i pokroić na paseczki.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Oddzielić z nich te wodnita część z ziarenkami (niepotrzebna nam) a część mięsistą pokroic na mniejsze kawałki.
Chilli przeciąć wzdłuż na pół, oczyścić nożem z nasionek i drobno pokroić.

Kaszę zalać trzema szklankami wody, dodać kostkę rosołową lub tylko nieco soli i gotować jakieś 7 – 10 minut. Nie mieszać. Potem garnek odstawić z ognia, przykrzć pokrywką i poczekać aż kasza dojdzie. Kasza wchłonie całą wodę. Jeśli zostanie nieco wody, należy kaszę odcedzić na sitku.

W dużej głębokiej patelni lub w dużym garnku rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to najpierw pokrojony por z czosnkiem, chilli oraz marchewkę z pietruszką. Smażyć co jakiś czas mieszając przez jakieś 5 – 7 minut. Potem dorzucić paprykę, pomidory i rodzynki. Wszystko dobrze posolić, popieprzyć, przyprawić sporą ilośćią curry oraz oregano i odrobiną cynamonu. Smażyć przez kilka minut, a następnie wlać pół szklanki wody i dusić, aż warzywa będą miękkie. W miarę potrzeby dolewać jeszcze co jakiś czas nieco wody. Gdy warzywa zmiękną dodać koncentrat pomidorowy i ewentuualnie doalc jeszcze nieco wody. Wszystko chwilę jeszcze poddusić. Potrawka z warzyw powinna być gęsta, ale powinna mieć też nieco warzywno pomidorowego sosu.

W tym samym czasie, jesli planujemy nasze danie w wersji z mięsem, należy pokroić piersi drobiowe na małe kawałki i usmażyc je na osobnej patelni doprawiając dobrze solą, pieprzem i ulubiona przyprawą do mięsa.

Gdy wszystko będzie gotowe, wrzucić ugotowaną na sypko kaszę oraz podpieczone mięso do warzywnej potrawki.
Teraz musimy tylko wszystko ze sobą dobrze wymieszać.
Smacznego.

Chili con Carne

Chili con Carne jest tradycyjną potrawą kuchni teksańskiej. Często spotyka się opinię, iż potrawa ta należy do kuchni meksykańskiej, ale tak naprawdę wywodzi się ona właśnie z południowej części USA, a nie z Meksyku.
Przepisów na to pyszne danie w sieci można znaleźć setki. Głównymi składnikami zawsze są:
mielone lub drobno siekane mięso (zwykle wołowina), różnego rodzaju papryka chili, cebula, czosnek, pomidory, fasola i często dodawana też kukurydza.
Zwykle w tych przepisach dodaje się jedynie przetarte pomidory z kartonika lub puszki. Ja uwazam, że potrawa jest znacznie lepsza w smaku, kiedy dodaję do niej również pomidory świeże.

SKŁADNIKI:

* 1 kg mielonego mięsa, najlepiej wołowego
* 2 – 3 cebule
* 4 – 5 ząbków czosnku
* 1 czerwona papryka
* 1 żółta lub zielona papryka
* 1 papryczka chili
* 3 pomidory
* 1 puszka kukurydzy
* 2 puszki czerwonej fasolki
* 1 katronik lub puszka przetartych pomidorów lub 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* 2 – 3 łyżki ketchupu (niekoniecznie)
* 1 łyżeczka oregano
* pół łyżeczki słodkiej papryki
* pół łyżeczki dowolnej mieszanki przyprawowej do mięsa (niekoniecznie)
* pół łyżeczki cynamonu
* pół łyżeczki kuminu
* sól, pieprz, chili (ilości według uznania)
* nieco oleju

W głębokiej patelni lub w jakimś garnku rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to mielone mięso. Dobrze posolić, popieprzyć, przyprawić mieloną słodką papryką i kto chce dodatkowo dowolną mieszanką do mięsa. Podczas gdy mięso nam się smaży, pokroić cebule i papryki w kostkę, chili na naprawdę maleńkie kawałeczki, a czosnek przecisnąć przez praskę. Wszystko to dorzucić do mięsa i smażyć dalej.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki i wrzucić do jakieś miseczki. Dodać do tego przetarte pomidory z puszki lub kartonika albo koncentrat pomidorowy z kilkoma łyżkami wody. Wsypać oregano i cynamon, nieco posolić i wymieszać. Miksturę dorzucić do mięsa i smażyć dalej.
Fasolkę i kukurydzę odcedzić z zalewy. Faskolkę przy tym nieco opłukać zimną wodą. Dodać do potrawy.
Całość smażyć jeszcze przez kilka minut. Na koniec doprawić jeszcze kuminem oraz w miarę potrzeby solą, pieprzem i chili.

Lasagne tricolore – wegetariańska

Zapewne jedliście juz różne lasagne. Ale zapewniam was, że żadna nie umywa się do tej domowej lasagni trzykolorowej. Na moim zdjęciu niezbyt widać kolory poszczególnych warstw. Jednak widać to ze zdęjcia czy nie i tak jest to najpyszniejsza lasagne jaką jadłam.
Najlepsze w niej jest to, iż każdy z was może taką sobie sam w domciu wyczarować. Jest co prawda z nią trochę roboty, ale naprawdę warto poświęcić te półtora godzinki na przygotowanie takiej smakowitości.

Ilość składników wystarcza na dużą lasagne (ja miałam formę wielkości 20 x 30 cm). Jeśli ktoś ma formę mniejszą, musi odpowiednio zmniejszyć ilość składników.

SKŁADNIKI:

* płaty makaronu do lasagne – najlepiej takie, które nie trzeba ekstra gotować (czytać na opakowaniu), ilość -> 4 x ilość potrzebna na pokrycie waszej formy, u mnie było to w sumie 16 płatów

na warstwę I:
* 550 g mrożonego szpinaku (w całych liściach)
* 1 łyżka twarożku śmietankowego
* sól, pieprz, czosnek (w proszku)

na warstwę II:
* 500 g pieczarek
* 2 cebule
* 4 łyżki oleju
* 3 – 4 łyżki śmietany
* sól, pieprz

na warstwę III:
* 6 – 7 dużych pomidorów
* 1 cebula
* 1 ząbek czasnku
* 100 g gęstego koncentratu pomidorowego
* 2 – 3 łyżki twarożku
* 1 łyżka suszonego oregano
* 1 łyżka suszonej lub świeżej bazylii
* sól, pieprz, czosnek (w proszku)

ponadto:
* 150 g startego żółtego sera
* 4 jajka
* 400 g kwaśnej śmietany
* sól, pieprz
* odrobina masła do formy

Do garnka włożyć zamrożony szpinak. Wlać dodatkowo jakieś 80 ml wody i szpinak gotować do momentu aż będzie miękki. Należy go co jakiś czas przemieszać. Dodać twarożek, przemieszać. Doprawić do smaku solą, pieprzem i czosnkiem.

Na dużej patelni rozgrzać olej. Cebulę i pieczarki pokroić w kostkę. Wrzucić na patelnię i podsmażyć. Dodać śmietanę, doprawić solą i pieprzem.

W następnym garnku przygotować sos pomidorowy. Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na jakieś 3 – 4 minutki, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki (wyrzucając wodnite środki z nasionkami.
Na patelni rozgrzać nieco oliwy i wrzucić na to poskroje cebulę i czosnek. Smażyć przez kilka minut. Następnie dorzucić pokrojone pomidory i znowu smażyć co chwila mieszając. Dodać koncentrat, twarożek, oregano i bazylię. Jeśli trzeba dolać odrobine wody.
Doprawić według uznania solą, pieprzem i czosnkiem.

Formę, w której będziecie piekli lasagne natłuścić masłem. Wykładać kolejno warstwy starając się, by były rozłożone równomiernie i na całej powierzchni (podaję od dolu, czyli w kolejności jak należy nakładać):
– 1 – płaty makaronowe
– 2 – masa szpinakowa
– 3 – płaty makaronowe
– 4 – masa pieczarkowa
– 5 – płaty makaronowe
– 6 – masa pomidorowa
– 7 – płaty makaronowe

Teraz należy posypać płaty połową startego sera.
W jakieś misce roztrzepać jajka, dodać śmietanę, posolić i popieprzyć. Masę jajeczną wyłożyć na wierzch naszej lasagni. Na sam koniec posypać całość resztą żółtego sera.

Zapiec w piekarniku w temp. 200°C około 30 – 35 minut.

Dużo roboty, ale warto. Smacznego.

Sałatka tabouleh

Sałatka tabouleh wywodzi się z Libanu, ale jest popularną sałatką we wszystkich krajach arabskich. Jest bardzo orzeźwiająca dzięki cytrynie, mięcie, pomidorom i ogórkom. Taka w sam raz na gorące lato.
Jednym z głównych składników tej sałatki jest bulgur.
Można jednak zastąpić bulgur kuskusem czy nawet ryżem.

Skąd mam w ogóle przepis?
Będąc ostatnio z dziećmi u logopedy, siedziałam samotnie w poczekalni i z nudów oglądałam tam wszystkie czasopisma. Przepis wylukałam właśnie w jednej z tych gazet, nie pamiętam niestety w jakiej.
W każdym razie na zdjęciu sałatka wyglądała tak ponętnie, iż koniecznie chciałam ją wypróbować. Poprosiłam panią logopedkę o karteczkę, aby sobie wszystko zapisać, bym niczego nie zapomniała. Kapsel wczoraj przytachał mi bulgur i zapasy mięty.
No i oto mogłam dzisiaj ją zrobić.

SKŁADNIKI:

* 200 g bulguru
* 650 ml bulionu (instant)
* 1 pęczek zwykłej pietruszki
* 1 pęczek świeżej mięty
* 1 ząbek czosnku
* 75 ml soku z cytryny (mi wyszło z 3 cytryn)
* 75 ml oliwy
* 3 większe pomidory
* połowa długiego ogórka sałatkowego
* 1 czerwona papryka
* kilka młodych cebulek (chodzi mi o zielone liście tych cebulek)
* sól, pieprz

Bulgur przełożyć na sitko, dobrze przepłukać wodą. Włożyć o jakiegoś garnka, zalać bulionem i pogotować około 7 minut. Po tym czasie odcedzić go na sitku. Przemieszać, by odkapały resztki wody.
Poczekać aż nieco przestygnie.
W tym czasie wycisnąć sok z cytryn. Do cytrynowego soku dodać oliwę i przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku.
Miętę i pietruszkę opłukać, nieco osuszyć papierowym ręcznikiem, obrać z nich same liście (bez łodyżek) i grubo posiekać.
Bulgur wymieszać z ziołami i zalać cytrynową oliwą z czosnkiem. Dobrze wszystko przemieszać i włożyć na minimum godzinę o lodówki.
Właściwie im bulgur ma więcej czasu nasiąknąć, tym potem sałatka lepiej smakuje, więc spokojnie możecie go zostawić w lodówce na kilka godzin.

Krótko przed podaniem umyć pomidory, ogórka i paprykę. Z pomidorów wybrać wodnite części z nasionkami, nie będą nam bowiem potrzebne. Wszystko inne pokroić w dość drobną kostkę. Dodać do sałatki. Również dodać pokrojoną drobniutko młodą cebulkę. Na końcu wszystko dobrze doprawić solą i pieprzem i podawać.
Smacznego.

 

Tarta Caprese – z pomidorkami, mozzarellą i bazylią

Tarta ta jakoś mi się skojarzyła z latem, choć do lata jeszcze trochę czasu. Pomidorki, mozzarella i świeża bazylia – toż z tego składa się moja ulubiona sałatka. Tymczasem dziś, zamiast sałatki, tarta – właśnie w tym wydaniu.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 250 g mąki
* 125 g schłodzonego masła
* 1 łyżeczka soli
* 80 ml zimnej wody

ponadto:
* 2 kule sera mozzarella
* kilka pomidorów
* kilkanaście liści świeżej bazylii
* 2 jajka
* 150 g kwaśnej śmietany
* sól, pieprz

Do mąki wkroić zimne masło, dodać sól, wodę i szybko zagnieść ciasto. Wyłożyć nim lekko natłuszczoną formę i na pół godziny włożyć do lodówki.
Schłodzone ciasto ponakłuwać widelcem i podpiec w temp. 200°C kilka minut pilnując, by ciasto zbytnio się nie zrumieniło.
Najlepiej przed pieczeniem przykryć ciasto krążkiem papieru pergaminowego obciążonego fasolą, ale bez tego też wychodzi całkiem nieźle.

W małej misce roztrzpać jajka ze śmietaną, posolić i pieprzyć. Mozzarellę i pomidory pokroić na plasterki. Bazylię posiekać.
Na podpieczony spód wylać masę jajeczną. Poukładać na wierzch pomidory i mozzarellę. Posypać bazylią.

Piec w temp. 175°C około 30 – 35 minut.
Podawać na ciepło.