Krokiety z pęczakiem i duszonymi warzywami

Robiłam te krokiety już po raz któryś tam i chyba ze wszystkich krokietów śwata są to nasze ulubione. Roboty przy nich i stania w kuchni co prawda sporo, ale dla takich smakołyków warto było.
U mnie oczywiście robię w ilościach prawie hurtowych, ale przy trzech chłopach w domu nie opłacałoby się w mniejszych. Zresztą, czy zrobić ktokietów 10, czy 20 to w sumie prawie tyle samo roboty.
A te krokieciki są po prostu pyszne. Smakują rewelacyjnie zarówno na ciepło jak i na zimno. Z sosem pomidorowym jako danie obiadowe lub łyse, bez sosu, jako przekąska czy nawet „kanapka” do pracy. Zatem jeśli nie odstraszy was to, że jednak trzeba się trochę przy nich nastać w kuchni, to jak najbardziej polecam.

SKŁADNIKI (na ok. 20 sztuk):

na naleśniki:
* 3 jajka
* ok. 700 g mąki
* pół łyżeczki soli
* niecała szklanka mleka
* woda
* olej do smażenia

na nadzienie:
* 1,5 szklanki kaszy pęczak
* 2 pory (tylko białe części)
* 5 – 6 średniej wielkości marchewek
* 1 papryka (u mnie była akurat pomarańczowa więc nie bardzo to widać na zdjęciach)
* garść rodzynek
* garść orzechów nerkowców lub słupków migdałowych
* pieprz i sól
* odrobina oleju
* ok. 200 – 250 g startego żółtego sera

ponadto:
* 4 jajka
* bułka tarta
* olej do smażenia

Zrobić ciasto na naleśniki z podanych składników dodając niecałą szklankę mleka i tyle wody, by ciasto było lejące. Takie właśnie jakie powinno być naleśnikowe ciasto. Albo zrobić ciasto według ulubionego swojego przepisu.
Naleśniki usmażyć.

Sparzyć pęczak wrzącą wodą, przecedzić na sitku. Potem zalać 5 szklankami wody, dodać nieco soli i gotować jakieś 15 minut. Nie mieszać. Potem garnek odstawić z ognia, przykrzć pokrywką i poczekać aż kasza dojdzie. Pęczak wchłonie całą wodę. Jeśli zostanie nieco wody, należy go odcedzić na sitku.

W międzyczasie pokroić na drobno por i paprykę. Marchewkę obrać i zetrzeć na grubej tarce. Warzywa razem usmażyć na odrobinie oleju.
Potem wlać jakieś pół szklanki wody, wsypać orzechy i rodzynki. Dusić wszystko do momentu aż cała woda odparuje. Wszystko dobrze posolić i popieprzyć.

Wymieszać ugotowany pęczak z warzywami.

Na każdego naleśnika nałożyć po około 2 łyżki farszu, a na to odrobinę startego żółtego sera i zawinąć w krokiety. Każdego opanierować w roztrzepanym jajku i bułce tartej. Na koniec krótko usmażyć na patelni.

Pęczak na kolorowo

Jako że bardzo lubimy kasze, to średnio raz w tygodniu gości ona na naszym stole. Najbardziej lubię przygotowywać takie wersje dań z kaszy, w których można przemycić wiele warzyw. I to takich, które niekoniecznie cieszą się powodzeniem u moich facetów. A jednak z kaszą zawsze wszystko jest zjedzone bez marudzenia. Zdrowo i kolorowo.

SKŁADNIKI (dla 4 – 5 osób):

* 1 kubek kaszy pęczak (może być mniej)
* 1 pęczek rzodkiewek
* 1 duża cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 2 – 3 duże garście świeżego szpinaku (szpinak się przy smażeniu „sfrąknie”, więc lepiej mieć go dużo)
* 1 duża czerwona papryka
* ok. 400 g pomidorów (u mnie jeden ogromny pomidor z gatunku „bawole serce”, ważył prawie pół kilograma)
* 3 łyżki łuskanego słonecznika
* 1 łyżeczka przyprawy do ryżu lub domowej vegety
* odrobina oleju
* sól, pieprz

Najpierw najlepiej postawić pęczek, by się gotował, bowiem potrzebuje on nieco czasu. W tym celu należy najpierw pęczak przepłukać dobrze zimną wodą na sitku. Kaszę wrzucić do garnka, wlać wodę (w proporcji 2,5 tyle objętości, ile miała najpierw nasza kasza – u mnie było to więc 2,5 kubka wody), dodać przyprawę do ryżu lub domową vegetę (w ostateczności kostkę rosołową) i gotować kaszę na średnim ogniu około 15 – 20 minut. Potem garnek przykryć pokrywką i odstawić. Kasza sama dojdzie. Jak będzie gotowa i wchłonie całą wodę, to gdy podniesiecie pokrywkę, zobaczycie iż na powierzchni ugotowanej kaszy utworzyły się takie jakby dziurki (widać to na zdjęciu). Tak gotowana kasza ugotuje się na sypko.

W tym czasie, gdy kasza się gotuje, należy przygotować warzywa. Rzodkiewki umyć i pokroić w plasterki. Paprykę w paseczki. Cebulę obrać i pokroić w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać. Szpinak umyć, poodrywać z niego ogonki, a liście pokroić w paseczki.

Pomidory naciąć na krzyż, sparzyć i obrać ze skórki. Pokroić na mniejsze kawałki wywalając jednak wodnite części z nasionkami.

W dużej głębokiej patelni lub w dużym garnku rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to najpierw pokrojoną cebulę z czosnkiem oraz paprykę i rzodkiewki. Smażyć co jakiś czas mieszając przez jakieś 3 – 4 minutki. Dorzucić szpinak i smażyć kolejne kilka minut. Wreszcie dodać pokrojone pomidory. Znowu smażyć wszystko przez kilka minut. Pomidory puszczą nieco wody, zatem najlepiej smażyć do momentu aż owa woda odparuje. Przyprawić wszystko dobrze solą i pieprzem.
Na koniec dodać do warzyw ugotowany na sypko pęczak oraz ziarna słonecznika. Dobrze wszystko wymieszać, ewentualnie jeszcze doprawić i od razu podawać.
Smacznego.

Kokosowa kasza ze szpinakiem

 

Znalazłam ten przepis na blogu u Wegetarianki: tu. I powiem wam, że według mnie jest to najpyszniejszy pomysł na kaszę na jaki ostatnio trafiłam. Przepis jest rewelacyjny i w zasadzie mega prosty. W moim domu wszyscy uwiebiamy kaszę w tym wydaniu. Nawet mój Kapsel, który normalnie nie tknie szpinaku na ciepło. Jednak w tym daniu wszystko się tak wspaniale komponuje, tak idealnie dopełnia smakowo, iż razem tworzy cudowną kompozycję. I naprawdę Wegetarianka za ten przepis powinna dostać jakąś specjalną nagrodę, bo jej się słusznie należy.

Przepis podaję z moimi małymi zmianami. My bowiem lubimy bardziej wyraziste smaki (w tym wypadku bardziej pikantne), zatem użyłam większej ilości pasty curry. Jeśli nie macie pasty curry, to można użyć tutaj przyprawy curry w proszku oraz nieco chili. Ponadto zamiast kaszy jaglanej wolimy tutaj zdecydowanie kaszę pęczak, jednak tak naprawdę według tego przepisu można przyrządzić też każdą inną kaszę.

Kaszę oczywiście można przyrządzić bez dodawania dyni. Chociaż przyznaję, że danie z dynią ładniej wygląda.

SKŁADNIKI:

* 1 szklanka kaszy (u mnie pęczak, ale może być każda inna)
* połówka średniej wielkości dyni Hokkaido
* 2 – 3 łyżki oleju
* 1 – 2 łyżeczki (ja dodaję 1 dużą łyżkę) żółtej pasty curry lub przyprawa curry w proszku
* 200 – 250 g mrożonego szpinaku (najlepiej w liściach nie w papce)
* 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
* 1 duży ząbek czosnku
* sól, gałka muszkatołowa, ewentualnie chili

Dynię wyczyścić z pestek. Potem (jeśli mamy Hokkaido to razem ze skórką) pokroić ją na kawałki około 2 cm grubości. Poukładać je na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym, skropić nieco oliwą lub olejem i posolić.
Blaszkę z dynią włożyć do nagrzanego do 180°C (termoobieg), 200°C (bez termoobiegu) piekarnika i piec jakieś 20 minut.

Kaszę przelać na sitku gorącą wodą i wrzucić do garnka. Wsypać około pół łyżeczki soli i zalać 2 szklankami wody. Całość gotować na małym ogniu, aż kasza napęcznieje i całkowicie wchłonie wodę.

W głębokiej patelni rozgrzać 2 – 3 łyżki oleju, dodać pastę curry (lub curry w proszku) i nieco to rozetrzeć. Następnie dorzucić szpinak i mieszając smażyć przez kilka minut. Dodać mleko kokosowe, ugotowaną wcześniej kaszę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Wszystko chwilę jeszcze podmażyć. Przyprawić dobrze solą, gałką muszkatołową i ewentualnie chilli.

Na koniec wmieszać do kaszy popieczone małe kawałki dyni.
Smacznego.