Muffiny meksykańskie

Po miesiącach upałów wreszcie się ochłodziło. Właściwie czuć już w powietrzu jesień. Do łask wróciła zatem gorąca herbata i zamiast lodów jakieś fajne wesołe wypieki.

SKŁADNIKI (na ok. 24 – 28 sztuk):

suche:
* 100 g mąki pełnoziarnistej
* 100 g mąki kukurydzianej
* 150 g mąki pszennej zwykłej
* 1 łyżeczka soli
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* pół łyżeczki sody

mokre:
* 4 jajka
* 150 ml oleju
* 450 g naturalnego jogurtu
* szczypta chili

dodatkowo:
* 150 g chudego boczku lub szynki
* 2 cebulke
* 1 zielona papryka
* pół puszki kukurydzy
* ok. 150 – 200 g startego żółtego sera
* 24 maleńkie papryczki chili lub pomidorki koktajlowe

Cebulę oraz boczek lub szynkę pokroić w kostkę i podsmażyć lekko na patelni. Odstawić. Paprykę pokroić w kostkę.

W średniej misce wymieszać ze sobą wszystkie suche składniki. Jeśli nie macie w domu mąki kukurydzianej i pełnoziarnistej, możecie użyć jedynie zwykłej mąki pszennej. Wtedy powinno jej być 300 g (a nie 350).

W dużej misce roztrzepać jajka. Następnie wmieszać olej, jogurt i chili. Nie potrzeba nam do tego miksera, wystarczy łyżka. Kolejno wmieszać do tej masy: podsmażony boczek lub szynkę z cebulą, paprykę, kukurydzę i starty ser. Na samym końcu dodać składniki suche czyli mąkę z dodatkami.

Piekarnik nagrzać do 180°C. Ciasto nakładać do papilotek. Do środka każdej muffinki wepchać po jednej papryczce chili (jak było w oryginalnym przepisie) lub po jednym pomidorku koktajlowym (wersja moja). Piec ok. 20 – 25 minut.

Kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem

Już ponad miesiąc jak nie jem mięsa. Oczywiście moi faceci wegeterianami nie zostali, więc dla nich nadal przyrządzam mięsne potrawy. Mój organizm natomiast w ogóle nie upomina się o mięsko. Co prawda raz czy dwa kusiły mnie zapachy dochodzące z talerzy chłopaków, ale przygotowuję dla siebie również pyszności. Kolorowe i smaczne. Najlepsze jest to, że i moi panowie częściej sięgają po moje warzywne kreacje. Bo tak fajnie wyglądają.

Dziś przygotowałam małe kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem. Jeśli nie posiadacie małych foremek do zapiekanek, można użyć tutaj głębokich talerzy lub jakieś porcelanowe miseczki.

SKŁADNIKI (na 5 – 6 mniejszych zapiekanek):

* 1 duża papryka, u mnie pomarańczowa
* 2 cebule
* 2 – 3 większe ziemniaki
* 1 fenkul
* 1 – 2 małe cukinie
* 4 – 5 ząbków czosnku, przeciśnięte przez praskę
* kilka pomidorków koktajlowych
* 2 – 3 łyżki posiekanej natki pietruszki i szczypiorku
* 2 – 3 łyżki posiekanych orzechów włoskich
* 5 – 6 jajek
* sól, pieprz, ewentualnie inne ulubione przyprawy, np zioła prowansalskie, curry, garam masala itp
* 3 – 4 łyżki oleju

Najpierw musimy przygotować warzywa: umyć i pokroić. Fenkuł przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule. Paprykę pokroić w paseczki, cebule w półtalaraki, ziemniaki i cukinie w plasterki.

Włączyć piekarnik na 175°C.

W głębokiej patelni lub w woku rozgrzać olej, wrzucić na to ziemniaki, cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć wszystko co jakiś czas mieszając przez kilka minut. Następnie dorzucić paprykę, cukinię i fenkuł i podsmażyć wszystko jeszcze przez kilka minut. Warzywa posolić, popieprzyć i ewentualnie doprawić innymi ulubionymi przyprawami (ja dodałam nieco ziół prowansalskich oraz curry).

Podsmażone warzywa przełożyć do niewielkich foremek do zapiekania lub jakiś porcelanowych głębokich talerzy lub miseczek. W każdej porcji utworzyć na środku niewielkie wgłębienie i wbić tam po jednym jajku.

Pomidorki koktajlowe umyć i poprzekrajać na połówki. Na każdej porcji umieścić po kilka pomidorków. Posypać nieco orzechami i posiekanymi ziołami.

Foremki (lub talerze) wstawić teraz do nagrzanego piekarnika i zapiekać ok. 18 minut.

Smacznego.

Curry z kurczakiem, batatami, papryką i ananasem

Dzisiaj znowu nieco egzotycznie. Przygotowałam curry.

Nazwa „curry” kojarzy się zapewne z gotową mieszanką sproszkowanych przypraw. Ale curry to przede wszystkim nazwa jednogarnkowej potrawy. Nazwa pochodzi od tamilskiego கறி kari, dosłownie: „warzywa”. Sama potrawa jest znana pod tą nazwą w wielu krajach południowo-wschodniej Azji. Istnieją tysiące odmian curry, różnicę w smaku zawdzięczając odpowiedniemu doborowi kompozycji przypraw, tzw. masali, przyrządzanej na bieżąco, ucieranej za każdym razem w moździerzu ze świeżych składników.

Obecnie nie każdemu chce się „bawić” w ucieranie przypraw w moździerzu. Dlatego w azjatyckich sklepach (również oczywiście internetowych) można nabyć gotowe pasty curry.

W skład takiej pasty wchodzi głównie utarta na miazgę paryczka chili. Dlatego są one bardzo pikantne. Nie przyzwyczajone do ostrej kuchni osoby powinny zatem używać ich bardzo oszczędnie. Zazwyczaj firmy produkujące pasty curry pakują je w takie porcje na jeden raz. Można kupić porcje pojedyńcze, lub w większych puszkach, w których znajduje się tych porcji odpowiednio więcej. Jeśli nie jadacie zwykle bardzo pikantnie, a skusicie się kiedyś na przygotowanie azjatyckiego curry, to proponuję wam o zużycie jedynie połowy porcji pasty curry.
I jeszcze jedno: past curry jest kilka rodzajów, a zwykle są to: pasta curry czerwona, zielona i żółta. Od razu podpowiadam, że zielona jest najbardziej pikantna ze wszystkich. Najłagodniejsza jest pasta curry czerwona, choć i ona jest diabelsko pikantna.

Do takich typowych dań curry dodaje się oprócz past curry dość dużą ilość mleka kokosowego lub kokosowego kremu, którego zadaniem jest „ugaszenie” ostrości potrawy. I oczywiście nadaje ono ten odpowiedni smak. Choć uwierzcie, iż na koniec, curry nawet troszeńku nie zalatuje w smaku kokosem.

SKŁADNIKI:

* ok. 450 – 500 g piersi z kurczaka
* 1 łyżeczka domowej vegety lub pół łyżeczki soli
* 2 średniej wielkości bataty (ok. 450 – 500 g)
* 4 – 5 szalotek lub 1 duża cebula
* 2 czerwone papryki
* pół ananasa
* 1 pęczek kolendry
* 2 – 3 łyżki oleju
* 2  łyżki czerwonej pasty curry
* 400 – 500 ml soku pomarańczowego
* 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
* sok z 1 limetki
* 1 łyżeczka cukru
* sól

Piersi z kurczaka pokroić na mniejsze kawałki, włożyć do jakiegoś garnka, zalać wodą, dodać vegetę lub sól i zagotować. Gotować jakieś 5 minut, potem odcedzić i odstawić.
Bataty (najlepiej byście mieli takie, które w środku są koloru pomarańczowego) obrać i pokroić w dość grubą kostkę. Szalotki lub cebulę obrać i pokroić w kostkę lub półtalarki. Papryki umyć, pokroić w paski.
Ananasa obrać, wyciąć niejadalny środek. Połowę ananasa pokroić w około 1-centymetrowe kawałki.

Jako, że curry podaje się z ryżem to można już teraz postawić w osobnym garnku ryż, by się gotował.

Na dużej patelni lub w woku rozgrzać olej i podsmażyć na nim szalotki/cebulę. Po około 1 minucie dodać pastę curry i smażyć kolejną minutkę, cały czas mieszając. Następnie dodać mleko kokosowe oraz sok pomarańczowy, całość dobrze wymieszać i gotować na małym ogniu około 3 minut.
Potem dodać pokrojone w kostkę bataty i nadal gotować 3 – 4 minutki. Teraz dorzucić paprykę i znowu gotować jakieś 5 minut. Następnie dodać kurczaka i znowu gotować 4 – 5 minut. Na końcu dodać ananas i pogotować całość jeszcze z 2 minuty.
Doprawić wszystko sokiem z limetki, cukrem i solą.
Przed samym podaniem posypać posiekanymi liśćmi świeżej kolendry.
Podawać z ryżem.

Pyszna zielona zupa z dodatkiem liści rzodkiewek

Dawno nie robiłam żadnej zielonej zupy, a już bardzo miałam smaka na coś zielonego, kremowego i pysznego. A że akurat w lodówce miałam dwa pęczki rzodkiewek, to od razu pomyślałam, że przecież można coś wyczarować z ich liści zanim zwiędną o będzie je trzeba wyrzucić. I tak oto na szybko ale z radością wyczarowałam tę pyszną zupę. Bardzo wam polecam.

SKŁADNIKI:

* liście z 2 pęczków rzodkiewek
* 1 – 2 młode cukinie
* 2 pory
* 1 papryka zielona
* 1 papryka żółta
* 1 puszka kukurydzy
* 2 – 3 łyzki oliwy
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety lub ewentualnie 2 kostki rosołowe
* sól, pieprz, domowa vegeta*
* 1 czubata łyżka śmietany lub jogurtu (ale niekoniecznie)

Najpierw przygotować sobie wszystkie warzywa. Liście rzodkiewek dobrze umyć i posiekać na drobno. Tak samo przygotować pora. Umytą i osuszoną cukinię razem ze skórką zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Paprykę umyć, jeśli chcemy nożykiem obierakiem obrać cieniutko ze skórki i pokroić w kotkę lub paseczki.

W garnku, w którym będziemy gotować zupę, najpierw rozgrzać oliwę i wrzucić por oraz paprykę. Lekko podsmażyć. Następnie dodać cukinię, wlać wodę około 1 – 1,5l, wsypać 2 łyżeczki domowej wegety i wszystko gotować około 20 minut. Potem dorzucić liście rzodkiewki i oraz kukurydzę i pogotować jeszcze z 5 minut. Dodać łyzkę śmietany lub jogurtu (ale niekoniecznie) i wszystko zmiksować w blenderze lub za pomocą miksera. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Podawać według uznania: samą, z grzankami, z groszkiem ptysiowym, z ryżem lub jak tam akurat lubicie i wam przyjdzie ochota.

Sałatka z cukini, papryki, fety i winogron

Dawno nie wstawiałam tu żadnych przepisów. A przecież wciąż oprócz malowania, czytania i innych czarów uwielbiam gotować.
Któregoś dnia naszła mnie wielka ochota na jakąś sałatkę. Nie chciało mi się jednak iść do sklepu, więc otwarłam lodówkę i przyjrzałam się temu co w niej akurat było. I tak na zasadzie „co mam to dam” powstała ta oto pyszna sałatka. Tak nam zasmakowała, iż od tego czasu już wielokrotnie gościła na naszym stole. Prosta do przygotowania a naprawdę dobra.
Polecam.

SKŁADNIKI:
* 1 – 2 młoda, malutka cukinia
* 1 czerwona papryka
* 1 kiść ciemnych bezpestkowych winogron
* ok. 100 – 120 g sera feta lub podobnego
* odrobina (ok. 3 łyżek) oliwy

na winegret:
* sok z 1 dużej cytryny
* 1 łyżeczka musztardy
* 1 łyżeczka suszonego koperku lub 2 łyżki poszatkowanego świeżego
* dowolna ziołowa przyprawa do sałatek  (ale niekoniecznie)
* sól, pieprz

Cukinię, paprykę i winogrona umyć, osuszyć na papierowym ręczniku. Cukinię i paprykę pokroić w kostkę. Winogrona poprzekrajać na pół. Ser feta również pokroić w kostkę.

Rozgrzać na patelni odrobinę oliwy i wrzucić do niej pokrojoną cukinię oraz paprykę. Warzywa nieco posolić i popieprzyć i leciutko podsmażyć przez kilka minut. Jednak smażyć krótko, tyle tylko by odrobinę zmiękły. Wrzucić je potem do dużej miski i odstawić do ostygnięcia.
Jak już nieco ostygną dodać pokrojoną fetę i winogron.
Wymieszać dobrze sok z cytryny z koperkiem, musztardą i ewentualnie przyprawą do sałatek. Nieco posolić i popieprzyć. Nie dodawać do tego już oliwy bowiem jest jej już wystarczająco w misce (smażone w niej byly nasze warzywa).
Dressing wlać do sałatki i wszystko delikatnie przemieszać. Odstawić do lodówki na conajmniej pół godziny, by sałatka się przegryzła.

Cukiniak – czyli bigos z cukini

Uwielbiam go. Smakuje bowiem o wiele lepiej niż tradycyjny bigos z kapusty. I nie tylko mi, bo u nas w domu znika zawsze błyskawicznie z garnka. Obojętnie jak wielki by ten garnek nie był.

Przepis podaję wam wyjątkowo z ilością składników „na oko”, bowiem nie ma tutaj jakiś ścisłych miar. Dajemy co mamy i ile mamy.

SKŁADNIKI:

* 5 – 6 kiełbas obojętnie jakich, ale lepiej by były jakieś dobre i wyraziste w smaku
* 2 – 3 cebule
* 2 – 3 papryki
* 2 – 3 średnie cukinie (albo jedna wielgachna)
* kilka łyżek oleju
* przyprawy: sól, pieprz, vegeta, chili
* przecier pomidorowy

Kiełbasę, cebule i papryki pokroić w kostkę. Cukinię można zetrzeć na tarce o grubych oczkach, albo również pokroić.
W dużym garnku rozgrzać olej, wrzucić pokrojoną kiełbasę i cebulę, chwilę podsmażyć. Następnie dodać paprykę i znów smażyć kilka minut. Na koniec dodać cukinię, wszystko przemieszać, dodać przyprawy i niech się wszystko razem ładnie dusi.
Po jakiś 30 minutkach nasz bigos właściwie będzie już gotowy. Teraz należy dodać przecier pomidorowy, ewentualnie jeszcze doprawić. I voilà!
Gotowe.

Zielone risotto

A skoro macie już przepis na zielone curry, to mogę wam podać przepis na moje zielone rosotto. Przyznam od razu, iż moi chłopcy w przeciwieństwie do mnie i Kapsla nie przepadają za zielonymi warzywami. Jeśli papryka, to koniecznie czerwona, bo zielona jest beee, cukinia eee, hyyyy… nie bardzo, kalafior może być, ale brokuły beee. Takie mniej więcej jest podejście Olivera i Daniela, jeśli się ich zapytać o zdanie. Ale przecież u mnie w domu gotuję ja. A ja jestem zdania, że wszystko można zaczarować tak, by beee już nie było.
I dokładnie to risotto jest tego dowodem. Bo chociaż na codzień moi chłopcy na każde zielone warzywo kręcą nosem, to jednak tego risotta nie odmówią. A i nieraz się zdarzy, że przyjdą po dokładkę.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* kilka łyżek dobrego oleju
* 2 cebule
* 4 – 5 ząbków czosnku
* 2 mniejsze cukinie
* 2 zielone papryki
* 300 g ryżu arborio lub innego do risotto
* 1 spory pęczek świeżych ziół, co tam macie (u mnie jest po trochu lubczyku, tymianku, bazylii, pietruszki i mięty)
* sok z jednej cytryny
* ok. 1 litr bulionu (może być z kostki)
* 2 czubate łyżeczki przyprawy curry zielone
* sól, pieprz

Obraną cebulę, umyte papryki i cukinie pokroić w kostkę. W głębokiej patelni rozgrzać olej i wrzucić na to cebulę z przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Leciutko zeszklić. Dodać pokrojoną paprykę oraz cukinię. Wsypać przyprawę zielone curry, nieco posolić, popieprzyć. Smażyć wszystko przez parę minut.

Następnie wsypać ryż i znowu smażyć przez kilka minut, aż ryż nieco się jakby zeszkli. Potem stopniowo dolewać bulion i co jakis czas mieszając gotować risotto tak długo, aż ryż będzie miękki.
Risotto należy pilnować i co chwilę mieszać, by nam się nic nie przypaliło. W miarę potrzeby dolewać przy tym bulion.
Na koniec dodać sok cytrynowy, doprawić pieprzem i solą.
Umyte zioła drobno posiekać i wmieszać tuż przed podaniem do potrawy.

To risotto smakuje jeszcze lepiej gdy przed podaniem posypiemy je nieco startym parmezanem. Ale oczywiście i bez sera jest znakomite.
No bo jeśli udaje mi sie w nim przemycać zielone warzywa i moje chłopaki jeszcze domagają sie dokładki, to znaczy iż jest znakomite.

Pęczak na kolorowo

Jako że bardzo lubimy kasze, to średnio raz w tygodniu gości ona na naszym stole. Najbardziej lubię przygotowywać takie wersje dań z kaszy, w których można przemycić wiele warzyw. I to takich, które niekoniecznie cieszą się powodzeniem u moich facetów. A jednak z kaszą zawsze wszystko jest zjedzone bez marudzenia. Zdrowo i kolorowo.

SKŁADNIKI (dla 4 – 5 osób):

* 1 kubek kaszy pęczak (może być mniej)
* 1 pęczek rzodkiewek
* 1 duża cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 2 – 3 duże garście świeżego szpinaku (szpinak się przy smażeniu „sfrąknie”, więc lepiej mieć go dużo)
* 1 duża czerwona papryka
* ok. 400 g pomidorów (u mnie jeden ogromny pomidor z gatunku „bawole serce”, ważył prawie pół kilograma)
* 3 łyżki łuskanego słonecznika
* 1 łyżeczka przyprawy do ryżu lub domowej vegety
* odrobina oleju
* sól, pieprz

Najpierw najlepiej postawić pęczek, by się gotował, bowiem potrzebuje on nieco czasu. W tym celu należy najpierw pęczak przepłukać dobrze zimną wodą na sitku. Kaszę wrzucić do garnka, wlać wodę (w proporcji 2,5 tyle objętości, ile miała najpierw nasza kasza – u mnie było to więc 2,5 kubka wody), dodać przyprawę do ryżu lub domową vegetę (w ostateczności kostkę rosołową) i gotować kaszę na średnim ogniu około 15 – 20 minut. Potem garnek przykryć pokrywką i odstawić. Kasza sama dojdzie. Jak będzie gotowa i wchłonie całą wodę, to gdy podniesiecie pokrywkę, zobaczycie iż na powierzchni ugotowanej kaszy utworzyły się takie jakby dziurki (widać to na zdjęciu). Tak gotowana kasza ugotuje się na sypko.

W tym czasie, gdy kasza się gotuje, należy przygotować warzywa. Rzodkiewki umyć i pokroić w plasterki. Paprykę w paseczki. Cebulę obrać i pokroić w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać. Szpinak umyć, poodrywać z niego ogonki, a liście pokroić w paseczki.

Pomidory naciąć na krzyż, sparzyć i obrać ze skórki. Pokroić na mniejsze kawałki wywalając jednak wodnite części z nasionkami.

W dużej głębokiej patelni lub w dużym garnku rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to najpierw pokrojoną cebulę z czosnkiem oraz paprykę i rzodkiewki. Smażyć co jakiś czas mieszając przez jakieś 3 – 4 minutki. Dorzucić szpinak i smażyć kolejne kilka minut. Wreszcie dodać pokrojone pomidory. Znowu smażyć wszystko przez kilka minut. Pomidory puszczą nieco wody, zatem najlepiej smażyć do momentu aż owa woda odparuje. Przyprawić wszystko dobrze solą i pieprzem.
Na koniec dodać do warzyw ugotowany na sypko pęczak oraz ziarna słonecznika. Dobrze wszystko wymieszać, ewentualnie jeszcze doprawić i od razu podawać.
Smacznego.

Faszerowana papryka – odsłona 2

Na obiad zrobiłam dziś faszerowaną paprykę. Farsz jednak nieco inny. Powiedzmy jest w nim więcej fantazji. Nam bardzo smakowało.

SKŁADNIKI (na ok. 10 papryk):

* 8 – 10 papryk
* woreczek ryżu
* 600 g mielonego mięsa
* 1 cebula
* ok. 1 szklanka mrożonego groszku
* 1 mała puszka kukurydzy
* 2 marchewki
* 1 – 2 garście migdałów bez skórki lub orzechów nerkowców lub orzeszków piniowych (dałam wszystkiego po trochu)
* sól, pieprz, przyprawa chińska, curry, garam masala, vegeta
* odrobina oleju

Na suchej patelni podprażyć migdały i orzechy. Przełożyć je na jakiś talerzyk i odstawić.
W osolonej wodzie ugotować ryż.

W międzyczasie pokroić w kostkę cebulę i marchewkę. Na dużej patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i nieco podsmażyć. Dodać mięso, posolić i popieprzyć. Przyprawić nieco garam masalą, przyprawą chińską i curry i smażyć, co jakiś czas mieszając, kolene kilka minut. Teraz dodać pokrojoną w kostkę marchewkę i znów smażyć parę minut. Na samym końcu dorzucić groszek i kukurydzę. Znów kilka minutek smażyć.
Teraz można patelnię ściągnąć już z ognia. Do mięsa z warzywami dodać ugotowany ryż i podprażone orzechy i migdały.

Z papryk odciąć góry, wybrać nasionka. Do każdej papryki nałożyć do pełna farszu, poczym przykryć „kapelusikiem” (czyli odciętą górą). By owe „pokryweczki” się dobrze trzymały, najlepiej jest przytwierdzić je dwoma wykałaczkami.
Nafaszerowane papryki przełożyć do formy żaroodpornej. Do formy wlać też około 1 szklanki wody, przykryć od góry folią aluminiową i wstawić do piekarnika.

Piec około 30 – 40 minut w temp. 200°C.

Sałatka z fenkułu, papryki i kaki

Ta sałatka jest po prostu przepyszna. Orzeżwiająca, lekko słodkawa w smaku i pełna witamin. A do tego ma cudowne kolory i po prostu jest takim mega pozytywnym sałatkowym akcentem. Bardzo polecam, tym bardziej że naprawdę jest prosta do przygotowania.

SKŁADNIKI:

* 2 wieksze lub 3 mniejsze fenkuły
* 2 czerwone papryki
* 2 owoce kaki
* garść orzechów włoskich
* 1 łyżka posztakowanego świeżego koperku (ale niekoniecznie)
* winegret pomarańczowy przygotowany według tego przepisu: tu

Fenkuł umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule. Paprykę umyć, oczyścić z ziarenek i również pokroić w paseczki. Owoce kaki obrać cieniutko ze skórki, przekroć na ćwiartki, a te z kolei na cieniutkie plasterki. Wszystko wrzucić do miski. Dodać pokruszone nieco orzechy oraz jeśli chcemy nieco pokrojonego koperku. Wszystko odrobinę posolić i popieprzyć, przemieszać, a następnie zalać pomarańczowym vinaigrette i przemieszać ponownie.

Sałatkę odstawić na godzinę do lodówki by się przegryzła, wtedy smakuje najlepiej.

Pasta z czerwonej soczewicy z marchewką i papryką

Ta pyszna wegańska pasta na chleb jest znakomitą alternatywą dla wszelkich mięsnych pasztetów. Kanapki wcale nie muszą być nudne. W naszym domu pasta ta cieszy się dużym powodzeniem. Serdecznie wam ją polecam, zwlaszcza iż jest łatwa do przygotowania, zdrowa i naprawdę smaczna.

SKŁADNIKI:

* 150 g czerwonej soczewicy
* 1 mała cebula
* 1 duży ząbek czosnku
* 1 średniej wielkości marchewka
* 1 czerwona papryka
* 1 – 2 łyżki oliwy
* 1 – 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
* sól, pieprz, curry, chilli

Soczewicę przepłukać na sitku woda, wrzucić do małego garnka, wlać około 300 ml wody i nieco posolić. Na małym ogniu ugotować soczewicę aż się zacznie rozpadać i wchłonie całą wodę. Zajmie to jakieś 10 – 15 minut. Jeśli soczewica będzie już miękka, a będzie się w niej znajdowało jeszcze sporo wody, wtedy najlepiej wyłożyć ją na gęsto sito, by owa woda nam odkapala.

Cebulę i paprykę pokroić w bardzo drobną kostkę.
Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek, paprykę i marchewkę. Smażyć wszystko przez kilka minut, aż marchewka stanie się miękkawa. Można dolać odrobinę (ok. 50 ml) wody i dusić warzywa jeszcze przez chwilę, aż cała woda odparuje.

Podduszone warzywa wymieszać z soczewicą. Dosypać posiekaną natkę pietruszki, dobrze przyprawić solą, pieprzem, curry lub chilli.

Drobiowa sałatka z winogronami i papryką

Dziś w ramach obiadu postanowiłam zrobić nam sałatke drobiową.  Na te upały jest w sam raz i nie trzeba nam było żadnego innego posiłku. Kolorowa i smaczna.

SKŁADNIKI:

* 3 – 4 piersi drobiowe
*1 łyżeczka domowej vegety lub kostka rosołowa
* 1 niecała łyżeczka curry
* kilka gałązek dowolnych świeżych ziół
* zielone winogrona bez pestek (ok. 500 g)
* 1 soczysta czerwona papryka
* 4 łyżki ziaren słonecznika

na sos:
* 3 łyżki delikatnej w smaku musztardy
* 1 łyżka miodu
* 2 – 3 łyżki soku cytryny
* 3 łyżki oliwy (najlepiej smakowej ziołej)
* 1 niecała łyżeczka curry

Piersi drobiowe pokroić na mniejsze kawałki i ugotować we wodzie z vegetą lub kostką rosołową, 1 łyżeczką curry i kilkoma gałazkami świeżych ziół. Odcedzić i odstwić by mięso przestygło. Słonecznik podprażyć na suchej patelni. Winogrona umyć i najlepiej poprzekrajać na półowki. Umytą paprykę pokroić w cienkie paseczki. Wszystko to wrzucić do miski.

W osobnej misce wymieszać musztardę z sokiem cytrynowym, oliwą, miodem i 1 niecała łyżeczką curry. Dressing wmieszać do sałatki.
Sałatkę odstawić do lodówki na conajmniej pół godziny by się jeszcze przegryzła.

Pyszny sos paprykowo-mango-pomidorowy

Naoglądałam się wczoraj programu z Frankiem Rosinem i jak tak zobaczyłam ten sos, który on tam ugotował, to wiedziałam, iż muszę go również wypróbować. Zrobiłam jednak wersję nieco łagodniejszą. Zamiast kilku świeżych chilli dodałam jedynie odrobinę chilli suszonego. Ale powiem wam jedno: sos jest REWELACYNY! Taki świeży w smaku, pikantny, a jednocześnie z owocową nutą. Nadaje się świetnie do wszelkich możliwych dań. I żaden sos z torebki się do niego nie umywa. Bo ten sos jest zwyczajnie mega zajebisty w smaku.

SKŁADNIKI:

* 3 czerwone papryki
* 2 cebule
* 4 – 6 pomidorów
* 1 mango
* odrobina oleju
* 1 niecała łyżeczka cukru
* pół łyżeczki soli
* 1 łyżeczka curry
* szczypta chili
* 1 – 2 łyżki koncentratu pomidorowego (niekoniecznie)

Papryki umyć, oczyścić i najlepiej obrać nożykiem (lub specjalnym obierakiem) ze skórki. Pokroić na małe kawałki. Mango równiez obrać ze skórki i pokroić na małe kawałki. Cebule pokroić w kostkę. Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na 2 minutki, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki (wyrzucając jednak wodnite środki z nasionkami).

W głębokiej patelni lub w garnku rozgrzać olej i wrzucić na niego cebulę. Posypać cukrem i lekko podsmażyć. Następnie dodać paprykę, pomidory i mango. Posolić, wlać nieco wody i dusić wszystko, co jakiś czas mieszając przez jakies 20 minut. Po tym czasie całość zmiksować. Doprawić chili, dodać curry i (jeśli chcecie) koncentrat pomidorowy. Jeśli sos jest zbyt gęsty można dolać jeszcze nieco wody. Zagotować i … gotowe. PYCHA!

Kolorowa sałatka na bazie selera naciowego

Za selerem jako takim nie przepadam. Moje chłopy tym bardziej. Jednak kiedy seler wystąpi w postaci sałatki i jego smak znacznie zostanie zmodyfikowany przez inne składniki, to jednak wszyscy taki seler wcinamy z miłą chęcią. Ta sałatka jest w całości moim eksperymentem, który okazał się strzałem w dziesiątkę. Przynajmniej według mojej bafkowej rodzinki. Poza tym jest taka kolorowa, że może skusicie się ją wypróbować.

SKŁADNIKI:

* ok. 350 g świeżego selera naciowego
* 1 czerwona papryka
* 1 czerwona cebula
* 1 duże lub 2 małe jabłka
* 2 – 3 ogórki kiszone
* sok z połówki cytryny

na dressing:
* nieco oliwy (ok. 60 – 80 ml)
* sok z połówki cytryny
* 1 łyżeczka dowolnych ziół
* sól, pieprz, miód lub cukier

Seler umyć, osuszyć i pokroić w cienkie plasterki. Cebulę i paprykę pokroić w cieniutkie paseczki. Ogórki w kosteczkę. Jabłka obrać, wyciąć gniazdka nasienne, poprzekrajać na ćwiartki. Każdą ćwiartke pokroić w cienkie plasterki. Od razu skropić je sokiem wyciśniętym z połówki cytryny.
Wszystko to wrzucić do dużej miski i wymieszać.

Przygotować dressing mieszając ze sobą oliwę, sok z połówki cytryny i łyżeczkę ziół. Dodać nieco miodu lub cukru, by dressing nie był za kwaśny, oraz doprawić solą i pieprzem. Dressingiem polać sałatkę.

Sałatka smakuje najlepiej gdy się nieco przegryzie.

Kasza gryczana po cygańsku, z mięsem lub bez

Oczywiście nie mam pojęcia czy jacykolwiek Cyganie gotowali takie danie, więc nazwa taka trochę na zasadzie jak ryba po grecku. Nazwa tutaj jednak ma najmniejsze znaczenie. Ważne, że tak przygotowana kasza jest naprawdę pyszna i stanowi rewelacyjny obiad.

Ilość podanych składników w przepisie jest dość duża i wystarczy spokojnie na obiad dla 6 osób. Albo na dwa obiady dla mniejszej rodzinki. W przepisie wśród składników jest też chilli. Nawet jeśli nie przepadacie za ostrymi potrawami, to jednak starajcie się tutaj tego chili nie omijać. Składników jest bowiem dużo i w końcowym rozrachunku potrawa wcale nie jest zbyt ostra.

Jeśli chcecie przygotować to danie w wersji wegetariańskiej tzn bez mięsa, wtedy lepiej wziąć 1,5 szklanki kaszy gryczanej. Jeśli robicie z mięsem wtedy wystarczy 1 szklanka.

SKŁADNIKI:

* 1 szklanka kaszy gryczanej
* 3 czerwone papryki
* kilka (ok. 400 g) marchewek
* 2 korzenie pietruszki
* 4 – 5 pomidorów
* 1 gruby por (tylko biała część)
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 – 2 chili
* 1 spora garść rodzynek
* 500 g piersi drobiowych (niekoniecznie)
* nieco oleju
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* 1 czubata lyżeczka domowej vegety lub lub  kostka rosołowa
* sól, pieprz, curry, cynamon, oregano, ulubiona przyprawa do mięsa

Przygotować sobie najpierw wszystkie warzywa.
Marchewki i pietruszkę obrać i zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach. Pokra pokroić w drobne paseczki, czosnek posiekać całkiem drobo. Paprykę najlepiej obrać obierakiem cieniutko ze skórki i pokroić na paseczki.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Oddzielić z nich te wodnita część z ziarenkami (niepotrzebna nam) a część mięsistą pokroic na mniejsze kawałki.
Chilli przeciąć wzdłuż na pół, oczyścić nożem z nasionek i drobno pokroić.

Kaszę zalać trzema szklankami wody, dodać kostkę rosołową lub tylko nieco soli i gotować jakieś 7 – 10 minut. Nie mieszać. Potem garnek odstawić z ognia, przykrzć pokrywką i poczekać aż kasza dojdzie. Kasza wchłonie całą wodę. Jeśli zostanie nieco wody, należy kaszę odcedzić na sitku.

W dużej głębokiej patelni lub w dużym garnku rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to najpierw pokrojony por z czosnkiem, chilli oraz marchewkę z pietruszką. Smażyć co jakiś czas mieszając przez jakieś 5 – 7 minut. Potem dorzucić paprykę, pomidory i rodzynki. Wszystko dobrze posolić, popieprzyć, przyprawić sporą ilośćią curry oraz oregano i odrobiną cynamonu. Smażyć przez kilka minut, a następnie wlać pół szklanki wody i dusić, aż warzywa będą miękkie. W miarę potrzeby dolewać jeszcze co jakiś czas nieco wody. Gdy warzywa zmiękną dodać koncentrat pomidorowy i ewentuualnie doalc jeszcze nieco wody. Wszystko chwilę jeszcze poddusić. Potrawka z warzyw powinna być gęsta, ale powinna mieć też nieco warzywno pomidorowego sosu.

W tym samym czasie, jesli planujemy nasze danie w wersji z mięsem, należy pokroić piersi drobiowe na małe kawałki i usmażyc je na osobnej patelni doprawiając dobrze solą, pieprzem i ulubiona przyprawą do mięsa.

Gdy wszystko będzie gotowe, wrzucić ugotowaną na sypko kaszę oraz podpieczone mięso do warzywnej potrawki.
Teraz musimy tylko wszystko ze sobą dobrze wymieszać.
Smacznego.

Egzotyczna drobiowa sałatka z makaronem sojowym

Zobaczyłam ją na jakimś zdjęciu, w jakieś gazecie. Przepisu nie było, ale tak mnie tamto zdjęcie zachwyciło, że wykombinowałam sobie sama własny przepis. Doskonale zastąpiła mi obiad. Połączenie składników może jest niezbyt typowe, ale w sumie sałatka wyszła bardzo dobra. Przynajmniej moje kubki smakowe były całkiem zadowolone. Brzoskwinie nadały jej nieco słodyczy i doskonale wkomponowały się smakowo w całość.

SKŁADNIKI:

* 500 g piersi drobiowych
* 4 łyżki oleju
* 100 g makaronu sojowego
* 150 g zielonego mrożonego groszku
* 150 g kapusty pekińskiej
* 1 papryka czerwona lub pomarańczowa (dałam dwie małe papryki)
* pół małej puszki pokrojonego bambusa (niekoniecznie)
* 5 połówek brzoskwiń z puszki
* sól, przyprawa chińska lub przyprawa do woka
* 1 łyżka sosu sojowego
* 2 łyżki soku z cytryny
* 2 łyżki oliwy lub innego oleju
* 1 łyżeczka miodu

Piersi z kurczaka pokroić na małe kawałki. Na patelni rozgrzać olej, wrzucić mięso, posolić je i przyprawić przyprawą chińską lub przyprawą do woka.
Smażyć mięso przez kilka minut, aż nabierze ładnego złocistego koloru.
Podpieczone mięso przełożyć do dużej miski i odstawić by ostygło.
Groszek wrzucić do wrzątku i gotować jakieś 2 minutki. Odcedzić na sicie i dodać do mięsa.
Makaron sojowy przygotować według opisu na opakowaniu. Zwykle wystarczy go nieco namoczyć w zimnej wodzie, wrzucić do osolonego wrzątku na pół minutki. Odcedzić, opłukać zimną wodą. Makaron nieco pokroić i wrzucić do miski z mięsem i groszkiem.
Bambus odcedzić na sicie, pokroić na drobne paseczki. Brzoskwinie pokroić na małe kawałki, paprykę w cienkie paseczki. Kapustę pekińską poszatkować. Wszystko wrzucić do miski i delikatnie przemieszać.

Oliwę wymieszać z sokiem cytrynowym, sosem sojowym i miodem. Można doprawić jeszcze przyprawą chińską. Dressing ten dodać do sałatki, wymieszać. Sałatkę odstawić do lodówki na jakieś pół godziny.
Smacznego.

Pikantne gofry meksykańskie

Są pikantne, sysące i chrupiące. I doskonałe do podjadania w ramach drugiego śniadania. Najlepiej smakują z twarożkiem i pomidorami, chociaż solo też mają to coś.

SKŁADNIKI (na ok. 6 okrągłych gofrów):

* 1 mała puszka kukurydzy (150 g)
* 1 zielona papryka
* 1 papryczka chili
* 125 g masła lub margaryny
* 3 jajka
* 250 g mąki
* 1 łyżeczka oregano
* 1 łyżeczka soli
* pół łyżeczki proszku do pieczenia
* 100 g tartego żółtego sera

Paprykę i chili drobno pokroić. Kukurydzę odcedzić na sitku. Kukurydzę, paprykę i chili najlepiej wrzucić do miski nieco zmiksować.
Dorzucić do tego masło oraz wbić jajka. Całość utrzeć mikserem dodając stopniowo mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, solą i oregano. Na koniec wmiksować potarty ser.
Na rozgrzaną gofrownicę nakładać po 3 łyżki ciasta i upiec gofry.
Ciasto jest dość gęste, dlatego nieco trudno je rozsmarowywać na rozgrzanej gofrownicy. Ale spokojnie sobie z tym można poradzić, jeśli użyjemy w tym celu dwu łyżek.

Makaron z zielonymi warzywami

Nie zawsze musi być z mięsem i nie zawsze musi być tradycyjnie. Czasem proste potrawy wystarczy nieco urozmaicić, by powstał całkiem niczego sobie obiadek.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* 1 paczka makaronu
* 1 brokuł
* 2 zielone papryki
* 1 ogórek sałatkowy
* 1 duża cebula
* kilka łyżek oleju
* sól, pieprz, kurkuma, jakaś przyprawa azjatycka (można użyć gotowej mieszanki przyprawy do woka, albo przyprawy chińskiej, indyjskiej albo mojej ulubionej Garam Masali)

Makron ugotować w osolonej wodzie, odcedzić.
Brokuły podzielić na różyczki i zblanszować. Cebulę i ogórka pokroić w półtalarki, paprykę w paseczki. Na patelni podsmażyć na oleju paprykę z cebulą, potem brokuły z ogórkiem, potem makaron. Wszystko wymieszać w jakimś dużym garnku lub w większej patelni dobrze doprawiając przyprawami. Smacznego.

Rosół – taki, jaki lubię

Rosół zawsze kojarzył mi się z niedzielnym obiadem, choć u mnie na stole bywa zwykle i w inne dni tygodnia. Z pewnością wiekszość z was gotowała już nie raz rosół. I właściwie wydawałoby się nie ma nic prostszego niż ugotowanie rosołu. Zapewne też każdy z was ma swój sposób na pyszny rosołek. Ten mój bafkowy różni się trochę dodanymi składnikami (np zamiast kapusty wolę zieloną paprykę i imbir), ale właśnie taki smakuje nam najlepiej.

SKŁADNIKI:

* 1 kurczak
* 4-5 marchewek
* 1 korzeń pietruszki
* 1 zielona papryka
* kawałek bulwy selera
* kawałek pora
* mały kawałek świeżego imbiru
* kilka gałązek natki pietruszki
* 1 cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 liść laurowy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* kilka ziaren czarnego pieprzu
* sól i pieprz

dodatkowo:
* cienki makaron
* świeża natka pietruszki
* maggi

Do garnka z zimną wodą wkładam umytago kurczaka i zaczynam gotować na wolnym ogniu. Gdy wypłyną „szumowiny” (ścięte białko mięsa) zbieram je łyżką cedzakową. Kiedy już przestaną wypływać i mam klarowną wodę, dodaję obrane warzywa (marchew, pietruszkę, seler, imbir, por, cebulę, paprykę) i przyprawy. Wszystko gotuję na bardzo małym ogniu (by rosół nie zmętniał) około dwu godzin.
Potem wyjmuję mięso i jarzyny. W celu pozbycia się wszystkich „farfocli” rosół jeszcze przecedzam. Doprawiam solą i pieprzem.

Jako, że lubimy też coś przegryść w rosole, więc dodaję obrane kawałki mięska z ugotowanego kurczaka i marchewki pokrojone w kostkę. I oczywiście ugotowany osobno cienki makaron. Posypuję na talerzu pokrojoną pietruszką. Kto ma ochotę doprawi sobie dodając nieco maggi i… mniam, mniam można zajadać.

Żółte i czerwone – czyli szaszłyczki na dwa sposoby

Zrobiłam dziś kolorowe szaszłyczki. I to na dodatek upiekliśmy je na naszym elektrycznym grillu. Choć można równie dobrze upiec na patelni albo w piekarniku. Jednak nie ma to, jak takie z grilla właśnie.

SKŁADNIKI:

* piersi z kurczaka lub indyka (ja miałam 600g)
* 2 – 3 cebule
* 1 duża czerwona papryka
* 1 duża żółta papryka

na marynatę czerwoną:
* 2 – 3 łyżki pasty tandoori lub przyprawa tandoori w proszku
* 1 łyżka masła
* 1 łyżka śmietany

na marynatę żółtą:
* 1/3 kostki miękkiego masła
* 3 ząbków czosnku
* 1 łyżka kurkumy
* 1 łyżka suszonego tymianku
* 1 łyżeczka ketchupu
* 3 łyżki mleka kokosowego
* sól i chil

Przygotować marynaty mieszając podane na nie składniki na jednolitą papkę.
Mięso pokroić na małe kawałki i obtoczyć dokładnie w marynacie. W przypadku marynaty żółtej, która jest konsystencji gęstej pasty, trzeba mięso wręcz natrzeć. Mięso ułożyć w szklanych miskach (osobno żółte, osobno czerowne) i włożyć do lodówki na 3 godziny. Można nawet na noc.

Po tym czasie przygotować szaszłyczki.
Cebule pokroić w ćwiartki. Paprykę na kawałki. Nabijać na patyczki do szaszłykow na przemian mięso, cebulę i paprykę.
Szaszłyki upiec na grillu, patelni lub w piekarniku.

Smakują, że palce lizać.

Tak wyglądają szaszłyczki jeszcze przed pieczeniem.

Pieczeń świąteczna

ak wspaniałą, soczystą i pachnącą pieczeń można podać nie tylko na święta lub niedzielny obiad.

SKŁADNIKI:

* 1,5 kg mięsa na pieczeń (może być schab, może być łopatka czy karczek)
* 1 duże jabłko lub 2 mniejsze
* 1 czerwona papryka
* 1 cebula
* 2 ząbki czosnku
* kilka gałązek świeżej pietruszki
* 1 łyżeczka suszonego tymianku
* 1 łyżeczka goździków
* sól, pieprz
* jakaś mieszanka przyprawowa (ja miałam moją ulubioną Garam Masalę, ale może być np przyprawa do pieczeni, do gyrosa, chińska, azjatycka, jaką kto ma pod ręką)
* pół szklanki soku jabłkowego
* pół szklanki białego wytrawnego wina
* 1 łyżka oleju

Mięso umyć, osuszyć. Czosnek obrać, przecisnąć przez praskę. Mięso pokroić na plastry nie przecinając jednak do końca. Natrzeć od środka solą i czosnkiem. Popierzyć.
Jabłko umyć i pokroić na cienkie plasterki (razem ze skórką). Paprykę pokroić w paski. Między plastry mięsa powkładać jabłka i paprykę.
Mięso ułożyć w żaroodpornym naczyniu.
Powbijać w mięso goździki. Posypać suszonym tymiankiem i mieszanką przyprawową.
Pokroić cebulę w krążki, część z nich wcisnąć także między plastry mięsa, a część ułożyć na mięsie. Na koniec posypać jeszcze pietruszką.

Tak wygląda owa pieczeń przygotowana do pieczenia:

Mięso skropić odrobiną oleju. Włożyć do piekarnika rozgrzanego na 200°C. Co jakiś czas podlewać winem zmieszanym z sokiem jabłkowym. Mięso najlepiej piec pod przykryciem i dopiero pod koniec pieczenia ściągnąć pokrywkę.
Przed podaniem można posypać jeszcze świeżą pietruszką.

Faszerowana papryka – odsłona 1

Sama nie wiem dlaczego tak rzadko robię taką paprykę, skoro wszyscy ją chętnie jemy. Ale przynajmniej dzisiaj mnie naszło.
Miałam w planach co prawda zrobić gołąbki, ale że nie chciało mi się w deszczu lecieć do sklepu po kapustę, to jest papryka. I bardzo dobrze!

SKŁADNIKI:

* 8 papryk
* 500 g mielonego mięsa
* 200 g ryżu
* 3 łyżki ketczupu
* 1 łyżka suszonej bazylii
* sól, pieprz, chili i inne przyprawy według uznania (ja miałam przyprawę – mieszankę grecką)

Ryż zalać wodą (ja miałam na tą ilość ryżu 1,2 l wody), posolić i ugotować na sypko.
Papryki rozciąć i wyczyścić. Górne części papryk, tak je nazwę „kapelusiki”, zachować. Ugotowany ryż zmieszać dokładnie z surowym mięsem mielonym. Masę dobrze przyprawić ketczupem i przyprawami.
Tych przypraw nie żałować, żeby potem potrawa nie była mdła. Każdą paprykę nadziać masą mięsną, przykryć „kapelusikiem” i ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Owe kapelusiki można przytwierdzić wykałaczkami na czas pieczenia, aby nie pospadały. Do formy z paprykami wlać niecałą szklankę wody.
Wszystko wsadzić do piekarnika i zapiekać w temp. 200°C (termoobieg 175°C) ok. 70 – 80 min.
Kto ma formę z pokrywką, to lepiej przez pierwsze 40 min. zapiekać papryki pod przykryciem. Ja niestety mam tylko formy bez pokryw, zatem moje papryki opaliły się nieco bardziej.

Kto chce może do tego przyrządzić jakiś pasowny sos, np pomidorowy.
U mnie papryki te zjedlismy dziś bez sosu i na dobrą sprawę zostało z nich już tylko wspomnienie.

Leczo

Zapewne istnieje wiele przepisów na leczo i zapewne niektóre z nich są bardziej wyrafinowane. Ten przepis jest całkiem prosty i mało somplikowany. Mimo wszystko leczo jest smakowite i przynajmniej jak dla mnie najlepsze z najlepszych. Choć przyznaję, że w prawdziwym węgierskim lecsó na pewno nie byłoby parówek. Ale kto powiedział, że to przepis na oryginalne leczo?

SKŁADNIKI:

* 600 – 700 g parówek lub jakiś innych kiełbasek
* 6 – 7 papryk (czerwone, żółte, zielone)
* 2 cebule
* 1 przecier pomidorowy
* 1 łyżka węgierskiej pasty gulaszowej (mozna pominąć)
* pół łyżeczki wędzonej papryki
* sól, pieprz
* chili
* 3 – 4 łyżki oleju

Parówki, paprykę i cebule pokroić w kostkę. Rozgrzać olej i podsmażyć na nim cebulę i kiełbaski. Potem dodawać stopniowo paprykę. Dodać wędzona paprykę oraz pastę gulaszową. W miare potrzeby dolać trochę wody. Wszystko powinno się dusić razem minimum pół godziny. Na koniec dodać przecier pomidorowy. Doprawić solą, pieprzem i chili.

Ryżowa zapiekanka

Przepis znalazłam w jednej z moich starych kulinarnych gazet.
Zapiekanka w sam raz na zimowy obiad. Wyprobowałam dziś po raz pierwszy i bardzo smakowała, dlatego wszystkim serdecznie polecam.

SKŁADNIKI:

* 250 g ryżu
* 300 g kiełbasy
* 2 czerwone papryki
* 1 por
* 2 jajka
* 1 szklanka kwaśnej śmietany 18%
* 150 g żółtego sera
* natka pietruszki
* 3 łyżki oleju
* sól i pieprz, słodka papryka w proszku i ewentualnie inne przyprawy jakie się lubi

Kiełbasę pokroić w kostkę. Paprykę pokroić w cienkie paseczki, pory w półtalarki.
Rozgrzać na patelni olej i podsmażyć na nim pory, paprykę i kiełbasę.
Ryż opłukać i ugotować w osolonej wodzie aż będzie miękki. Odcedzić.
Wymieszać z warzywami i kielbasą. Doprawić do smaku solą, pieprzem, mieloną papryką i przyprawami jakie się lubi.
Ryż z dodatkami ułożyć w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym odrobiną oleju. Posypać startym na dużych oczkach serem. Jaja rozmącić ze śmietaną. Polać nimi zapiekankę. Posypać natką.

Zapiekać w temp. 180°C ok. 20 – 30 minut.

Sałatka tabouleh

Sałatka tabouleh wywodzi się z Libanu, ale jest popularną sałatką we wszystkich krajach arabskich. Jest bardzo orzeźwiająca dzięki cytrynie, mięcie, pomidorom i ogórkom. Taka w sam raz na gorące lato.
Jednym z głównych składników tej sałatki jest bulgur.
Można jednak zastąpić bulgur kuskusem czy nawet ryżem.

Skąd mam w ogóle przepis?
Będąc ostatnio z dziećmi u logopedy, siedziałam samotnie w poczekalni i z nudów oglądałam tam wszystkie czasopisma. Przepis wylukałam właśnie w jednej z tych gazet, nie pamiętam niestety w jakiej.
W każdym razie na zdjęciu sałatka wyglądała tak ponętnie, iż koniecznie chciałam ją wypróbować. Poprosiłam panią logopedkę o karteczkę, aby sobie wszystko zapisać, bym niczego nie zapomniała. Kapsel wczoraj przytachał mi bulgur i zapasy mięty.
No i oto mogłam dzisiaj ją zrobić.

SKŁADNIKI:

* 200 g bulguru
* 650 ml bulionu (instant)
* 1 pęczek zwykłej pietruszki
* 1 pęczek świeżej mięty
* 1 ząbek czosnku
* 75 ml soku z cytryny (mi wyszło z 3 cytryn)
* 75 ml oliwy
* 3 większe pomidory
* połowa długiego ogórka sałatkowego
* 1 czerwona papryka
* kilka młodych cebulek (chodzi mi o zielone liście tych cebulek)
* sól, pieprz

Bulgur przełożyć na sitko, dobrze przepłukać wodą. Włożyć o jakiegoś garnka, zalać bulionem i pogotować około 7 minut. Po tym czasie odcedzić go na sitku. Przemieszać, by odkapały resztki wody.
Poczekać aż nieco przestygnie.
W tym czasie wycisnąć sok z cytryn. Do cytrynowego soku dodać oliwę i przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku.
Miętę i pietruszkę opłukać, nieco osuszyć papierowym ręcznikiem, obrać z nich same liście (bez łodyżek) i grubo posiekać.
Bulgur wymieszać z ziołami i zalać cytrynową oliwą z czosnkiem. Dobrze wszystko przemieszać i włożyć na minimum godzinę o lodówki.
Właściwie im bulgur ma więcej czasu nasiąknąć, tym potem sałatka lepiej smakuje, więc spokojnie możecie go zostawić w lodówce na kilka godzin.

Krótko przed podaniem umyć pomidory, ogórka i paprykę. Z pomidorów wybrać wodnite części z nasionkami, nie będą nam bowiem potrzebne. Wszystko inne pokroić w dość drobną kostkę. Dodać do sałatki. Również dodać pokrojoną drobniutko młodą cebulkę. Na końcu wszystko dobrze doprawić solą i pieprzem i podawać.
Smacznego.