Wegańskie ciasteczka na bazie owoców i płatków owsianych

Kiedy dni są takie jak dziś, niezbyt sloneczne a za to z deszczykiem, to piekę nam ciasteczka. Bez mąki, bec cukru, jedynie na bazie owoców, płatków owsianych i przypraw. Ot można powiedzieć, że zdrowe ciasteczka, do kawki w sam raz. A w dodatku są bajecznie proste do przygotowania, zatem polecam.

SKŁADNIKI:

* 3 średniej wielkości jabłka
* 3 banany
* 3 marchewki
* 1 łyżeczka cynamonu
* pół łyżeczki imbiru
* pół łyżeczki kurkumy
* pół łyżeczki kardamonu
* 15 łyżek płatków owsianych
* garść posiekanych orzechów, pestek slonecznika lub co tam macie

Jabłka i marchewki obrać i zetrzeć na tarce do dużej miski. Marchewkę trę na małych oczkach, a jabłka na większych. Obrane banany rozgnieść widelcem i wymieszać z jabłkami i marchewką. Wsypać do tego przyprawy i wymieszać. Następnie dodać płatki owsiane i znowu wymieszać. Jakby masa była zbyt mokra (np jabłka i banany będą duże) to można dostypać jeszcze nieco płatków owsianych.

Z powstałej masy formować ciasteczka i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temp. 200°C około 15 – 20 minut.
Po upieczeniu najlepiej je ostudzić na kratce. Gotowe.

Kabuli – czyli pilaw po afgańsku

Kabuli jest to typowo afgański pilaw. Przygotowuje się go na bazie ryżu, z dodatkiem mięsa (jagnięciny, wołowiny lub drobiowego), marchwi i rodzynek. Do kabuli w zależności co mamy dodaje się też migdały, pistacje czy jakieś inne orzechy. Do tego przyprawy i odrobinę miłości z którą danie przygotowujemy. I tatadam mamy całkiem smakowitą potrawę.

Chętnie pokusiłabym się o zrobienie kabuli z jagnięciną, ale akurat nie miałam w domu. Zatem u mnie jest z mięsem drobiowym. I oczywiście jak w typowo arabskich daniach nie mogło zabraknąć bakalii.
Danie najczęściej przygotowuje się dusząc osobno marchewkę z bakaliami, a potem mieszając ją z całością, ale uznałam że po co sobie utrudniać życie, skoro można wszystko zrobić w jednym garnku / w jednej głębokiej patelni.

SKŁADNIKI (dla 4 – 6 osób):

* 400 g długoziarnistego ryżu (u mnie mieszany z dzikim ryżem)
* ok. 450 – 500 g mięsa (jagnięciny, wołowego lub drobiowego – ja miałam piersi dorobiowe)
* 2 cebule
* ok. 400 – 500 g marchwi
* olej do smażenia
* 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* spora garść rodzynek
* garść migdałóww słupkach lub pistacji (ja miałam migdały w płatkach jedynie)
* sól, pieprz, mielona kolendra, mielony kardamon, garam masala

Ryż dobrze przepłukać, następnie zalać w jakieś misce wodą i odstawić do namoczenia na conajmniej dwie godziny.
Marchewkę obrać i pokroić w cienkie słupki. Mięso pokroić na małe kawałki, cebulę w kostkę.

W dużej głębokiej patelni lub szerokim płaskim garnku rozgrzać nieco oleju i podsmażyć na nim cebulę wraz z mięsem. Gdy mięso się już fajnie zarumieni, dodać koncentrat pomidorowy, dobrze wszystko przyprawić solą, pieprzem, kolendrą i garam masalą.
Całość dusić pod przykryciem, od czasu do czasu dolewając nieco wody, aż mięso będzie całkiem miękkie.

Dodać do tego marchewkę i wszystko dobrze wymieszać. Następnie dodać namoczony ryż, ewentualnie wlać jeszcze trochę wody. Przyprawić jeszcze dodając z pół łyżeczki kardamonu oraz trochę garam masali. Całość dusić nadal na małym ognou aż ryż wchłonie prawie całą wodę i będzie miękki.

Na koniec dodać rodzynki i migdały. Dusić jeszcze jeszcze jakieś 5 minut, lub wyłączyć już piec, ale pod przykryciem jeszcze danie kilka minut potrzymać, aż ryż całkowicie wchłonie całą wodę.

Krokiety z pęczakiem i duszonymi warzywami

Robiłam te krokiety już po raz któryś tam i chyba ze wszystkich krokietów śwata są to nasze ulubione. Roboty przy nich i stania w kuchni co prawda sporo, ale dla takich smakołyków warto było.
U mnie oczywiście robię w ilościach prawie hurtowych, ale przy trzech chłopach w domu nie opłacałoby się w mniejszych. Zresztą, czy zrobić ktokietów 10, czy 20 to w sumie prawie tyle samo roboty.
A te krokieciki są po prostu pyszne. Smakują rewelacyjnie zarówno na ciepło jak i na zimno. Z sosem pomidorowym jako danie obiadowe lub łyse, bez sosu, jako przekąska czy nawet „kanapka” do pracy. Zatem jeśli nie odstraszy was to, że jednak trzeba się trochę przy nich nastać w kuchni, to jak najbardziej polecam.

SKŁADNIKI (na ok. 20 sztuk):

na naleśniki:
* 3 jajka
* ok. 700 g mąki
* pół łyżeczki soli
* niecała szklanka mleka
* woda
* olej do smażenia

na nadzienie:
* 1,5 szklanki kaszy pęczak
* 2 pory (tylko białe części)
* 5 – 6 średniej wielkości marchewek
* 1 papryka (u mnie była akurat pomarańczowa więc nie bardzo to widać na zdjęciach)
* garść rodzynek
* garść orzechów nerkowców lub słupków migdałowych
* pieprz i sól
* odrobina oleju
* ok. 200 – 250 g startego żółtego sera

ponadto:
* 4 jajka
* bułka tarta
* olej do smażenia

Zrobić ciasto na naleśniki z podanych składników dodając niecałą szklankę mleka i tyle wody, by ciasto było lejące. Takie właśnie jakie powinno być naleśnikowe ciasto. Albo zrobić ciasto według ulubionego swojego przepisu.
Naleśniki usmażyć.

Sparzyć pęczak wrzącą wodą, przecedzić na sitku. Potem zalać 5 szklankami wody, dodać nieco soli i gotować jakieś 15 minut. Nie mieszać. Potem garnek odstawić z ognia, przykrzć pokrywką i poczekać aż kasza dojdzie. Pęczak wchłonie całą wodę. Jeśli zostanie nieco wody, należy go odcedzić na sitku.

W międzyczasie pokroić na drobno por i paprykę. Marchewkę obrać i zetrzeć na grubej tarce. Warzywa razem usmażyć na odrobinie oleju.
Potem wlać jakieś pół szklanki wody, wsypać orzechy i rodzynki. Dusić wszystko do momentu aż cała woda odparuje. Wszystko dobrze posolić i popieprzyć.

Wymieszać ugotowany pęczak z warzywami.

Na każdego naleśnika nałożyć po około 2 łyżki farszu, a na to odrobinę startego żółtego sera i zawinąć w krokiety. Każdego opanierować w roztrzepanym jajku i bułce tartej. Na koniec krótko usmażyć na patelni.

Pasta marchewkowa

Kolejna pasta na chleb, pojawiająca się od czasu do czasu na naszym stole. Bardzo lubią ją moi chłopcy. Zresztą ja też. Polecam wszystkim tym, którym znudziły się kanapki z wędlinami czy serem.

SKŁADNIKI:

* kilka marchewek (ok. 300 – 350 g)
* 1 duży ząbek czosnku
* 1 cebula
* 2 – 3 łyżki oleju
* 2 – 3 łyżki sezamu (miałam jasny zmieszany z ciemnym)
* 4 łyżki zmielonych orzechów
* sól
* pół łyżeczki curry

Marchewkę obrać i pokroić najlepiej na plasterki. Cebulę pokroić w kostkę, czosnek posiekać. Na patelni rozgrzać olej, wrzucić marchewkę, cebulę i czosnek. Podsmażyć wszystko przez kilka minut. Dolać odrobinę wody (ok. 100 ml), dosypać curry, nieco posolić i dusić, aż marchewka stanię się miękka. Gotową marchewkę najlepiej wyłożyć na sitko, by odkapała z niej resztka wody. A następnie zmiksować.
Na suchej patelni podprażyć nieco sezam. Gdy przestygnie, dodać go wraz z orzechami do zmiksowanej marchewki. Wszystko dobrze wymieszać, ewentualnie doprawić. Gotowe.

Z podanych składników wychodzi pasty dość sporo. Jakieś dwa słoiki 200 ml. Pastę należy przechowywać w lodówce. I można ja spożywać spokojnie do 4 – 5 dni od zrobienia (choć u mnie nigdy się tyle czasu nie uchowała).

Lasagne orzechowa z marchewką i cukinią

Przepis pochodzi stąd.  Jak tylko go zobaczyłam to tak mnie zaciekawił, że postanowiłam wypróbować. Zrobiłam tę lasagne dziś.
I jak? hmmmm…. jakby to wam powiedzieć. Jako że ogólnie jestem miłośniczką raczej ostrej kuchni, potrzebowałam kilku kęsów by przyzwyczaić się do zbyt łagodnego (jak dla mnie) smaku tej lasanii. Ale mi smakowała.
Wyraźnie czuć w niej orzechowy smak, co nie każdemu może odpowiadać. Jest bardzo sycąca i smakuje nawet lepiej na zimno niż na ciepło. Z tego też powodu nadać się ona może jako dodatkowe danie na jakimś party czy nawet pikniku.

Ilość składników wystarcza na dużą lasagne (formę wielkości 25 x 35 cm).
Ja miałam formę wielkości 20 – 30 cm, więc wzięłam po 750 g marchwi i tyle samo cukini.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg marchewek (u mnie tylko 750 g)
* ok. 1 kg malutkich cukini (u mnie tylko 750 g)
* 1 l mleka
* 100 g masła
* 100 g kaparów
* 100 g zmielonych oprzechów laskowych
* 50 g mąki
* 500 ml bulionu (może być z kostki)
* sól, pieprz
* 3 – 4 łyżki płatków orzechowych (ja dałam migdałowe)
* płaty makaronu do lasagne – najlepiej takie, które nie trzeba ekstra gotować (czytać na opakowaniu), ilość -> 4 x ilość potrzebna na pokrycie waszej formy, u mnie było to w sumie 16 płatów

Płaty makaronowe do lasagne, nawet jeśli pisze na opakowaniu, iż nie trzeba ich gotować, to najlepiej zamoczyć w jakieś dużej misce w ciepłej wodzie. Dzięki temu namokną i raz,że łatwiej nam się bedzie szczelnie układało w formie lasagne, a dwa mamy gwarancję, że po upieczeniu makaron nie będzie twardy.

W tym czasie gdy płaty makaronowe się moczą, musimy przygotować warzywa. Potrzebny nam do tego będzie nożyk-obierak, przy pomocy którego należy marchew obrać a potem pokroić na bardzo cienkie paseczki. Cukinie umyć i również przy pomocy obieraka pokroić na cieniutkie paski (jak na zdjęciu).

Natłuścić formę odrobiną masła.
W wiekszym garnku prawie zagotować mleko wraz z resztą masła. W tym czasie pokroić kapary i wrzucić połowę do mleka. Dodać do tego mąkę i zmielone orzechy. Krótko zmikować przy pomocy sztabkowego miksera, a jak nie mamy, to olac miksowanie i jedynie dobrze wszystko wymieszać. Wlać bulion i całość gotować na małym ogniu jakieś 5 minut, aż powstanie z tego coś w rodzaju sosu. Przyprawić go dobrze solą i pieprzem.

Do natłuszczonej formy nakładać kolejno warstwy, starając się, by były rozłożone równomiernie i na całej powierzchni (podaję od dolu, czyli w kolejności jak należy nakładać):

– 1 – płaty makaronowe
– 2 – połowa pokrojonej marchewki
– 3 – ok. 1/4 sosu

– 4 – płaty makaronowe
– 5 – połowa cukini
– 6 – ok. 1/4 sosu

– 7 – płaty makaronowe
– 8 – druga połowa marchewki
– 9 – ok. 1/4 sosu

– 10 – płaty makaronowe
– 11 – druga połowa cukini
– 12 – reszta sosu

Na samej górze posypać pokrojoną resztą kaparów i płatkami orzechowymi lub migdałowymi.

Zapiec w piekarniku w temp. 150°C około 50 minut.

Faszerowana papryka – odsłona 2

Na obiad zrobiłam dziś faszerowaną paprykę. Farsz jednak nieco inny. Powiedzmy jest w nim więcej fantazji. Nam bardzo smakowało.

SKŁADNIKI (na ok. 10 papryk):

* 8 – 10 papryk
* woreczek ryżu
* 600 g mielonego mięsa
* 1 cebula
* ok. 1 szklanka mrożonego groszku
* 1 mała puszka kukurydzy
* 2 marchewki
* 1 – 2 garście migdałów bez skórki lub orzechów nerkowców lub orzeszków piniowych (dałam wszystkiego po trochu)
* sól, pieprz, przyprawa chińska, curry, garam masala, vegeta
* odrobina oleju

Na suchej patelni podprażyć migdały i orzechy. Przełożyć je na jakiś talerzyk i odstawić.
W osolonej wodzie ugotować ryż.

W międzyczasie pokroić w kostkę cebulę i marchewkę. Na dużej patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i nieco podsmażyć. Dodać mięso, posolić i popieprzyć. Przyprawić nieco garam masalą, przyprawą chińską i curry i smażyć, co jakiś czas mieszając, kolene kilka minut. Teraz dodać pokrojoną w kostkę marchewkę i znów smażyć parę minut. Na samym końcu dorzucić groszek i kukurydzę. Znów kilka minutek smażyć.
Teraz można patelnię ściągnąć już z ognia. Do mięsa z warzywami dodać ugotowany ryż i podprażone orzechy i migdały.

Z papryk odciąć góry, wybrać nasionka. Do każdej papryki nałożyć do pełna farszu, poczym przykryć „kapelusikiem” (czyli odciętą górą). By owe „pokryweczki” się dobrze trzymały, najlepiej jest przytwierdzić je dwoma wykałaczkami.
Nafaszerowane papryki przełożyć do formy żaroodpornej. Do formy wlać też około 1 szklanki wody, przykryć od góry folią aluminiową i wstawić do piekarnika.

Piec około 30 – 40 minut w temp. 200°C.

Ryba po grecku

Nie wiem kto wymyślił tą nazwę, że to ryba po grecku, skoro w całej Grecji pewnie nikt nie robi takiej ryby. Danie coś mi się zdaje jest zdecydowanie polskie i w Wigilię gości na niejednym polskim stole.
Nie robię tej ryby zbyt często, zwykle dwa, może trzy razy w roku. I przyznaję, iż dopiero ze trzy lata temu nauczyłam się ją w ogóle robić. Tym razem dopytałam na wszelki wypadek jeszcze Dorotę o dodatkowe szczegóły.
Ryba wyszła bardzo dobra, ale jak na mój gust zbyt łagodna w smaku. Akurat tę potrawę wolimy bardziej na pikantnie. Następnym razem dodam zdecydowanie więcej chili.

Zdjęcie znowu nie jest zbyt rewelacyjne, ale nie mam pojęcia jak można zrobić artystyczne zdjęcie rybie po grecku.

SKŁADNIKI:

* ok. 800 – 800 g filetów rybnych
* 6 – 7 średnich marchewek
* 1 korzeń pietruszki
* kawałek korzenia selera
* 1 duża cebula
* 1 słoiczek/kartonik/tubka koncentratu pomidorowego
* 2 – 3 ząbki czosnku
* sól, pieprz, vegeta, przyprawa do ryb, chili
* nieco oleju do smażenia

Marchewki, pietruszkę i seler obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Cebulę obrać i pokroić w kostkę. Na dużej patelni lub w garnku rozgrzać nieco oleju, wrzucić na to cebulę, zeszklić. Następnie dorzucić potarte warzywa. Całość smażyć, co jakiś czas mieszając, aż warzywa zrobią się miękkie. Dodać koncentrat pomidorowy. Jeśli jest on gęsty, to dolać jeszcze trochę wody. Całość powinna być dość mokra, jak gęsty sos. Doprawić wszystko vegetą i chili, ewentualnie czym tam jeszcze lubicie.

Filety rybne posolić, popieprzyć, przyprawić ewentualnie przyprawą do ryb lub vegetą.
Czosnek obrać i drobno pokroić. Na patelni rozgrzać olej i usmażyć filety. Jednocześnie dodać do smażenia czosnek, aby ryba nabrała fajnego aromatu.
Usmażone fileciki odłożyć na jakiś talerz.

Do miski nałożyć najpierw nieco masy warzywnej. Na to rozłożyć warstwę ryb. Potem znowu warzywa i znowu rybka. I tak do wyczerpania składników. Ostatnią warstwę powinny stanowić warzywa.

Ryba smakuje na ciepło jak i na zimno. Choć najlepsza jest kiedy postoi sobie kilka godzin i dobrze przejdzie smakami.
Smacznego.

Gofry waniliowo – marchewkowe

Przepis na kolejne gofry, tym razem znowu na słodko. Smakują nieziemsko, jedne z moich ulubionych. Bardzo wam ten przepis polecam.

SKŁADNIKI (na ok. 8 – 9 okrągłych gofrów):

* 200 g masła lub margaryny
* 80 g cukru
* 1 łyżka cukru waniliowego
* 200 g mąki
* 80 g mielonych orzechów lub migdałów
* 1 torebka budyniu waniliowego
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* szczypta soli
* 8 jajek
* 7 łyżek słodkiej śmietany
* ok. 160 – 180 g marchewki

Marchewkę obrać i zetrzeć na średnich oczkach do jakieś miseczki.
Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym aż będzie puszyste. Stopniowo wmiksować do masy 6 jajek i dwa żółtka. Dwa białka zostawić w osobnej misce.
Następnie dodać orzechy, śmietanę i potartą marchewkę. A wreszcie wmiksować mąkę zmieszną z proszkiem do pieczenia oraz proszek bydyniowy.
Do białek dodać szyptę soli i ubić je na sztywno. Pianę wmieszać również do ciasta.

Na rozgrzaną gofrownicę nakładać po 3 łyżki ciasta i upiec goferki.

Pasta z czerwonej soczewicy z marchewką i papryką

Ta pyszna wegańska pasta na chleb jest znakomitą alternatywą dla wszelkich mięsnych pasztetów. Kanapki wcale nie muszą być nudne. W naszym domu pasta ta cieszy się dużym powodzeniem. Serdecznie wam ją polecam, zwlaszcza iż jest łatwa do przygotowania, zdrowa i naprawdę smaczna.

SKŁADNIKI:

* 150 g czerwonej soczewicy
* 1 mała cebula
* 1 duży ząbek czosnku
* 1 średniej wielkości marchewka
* 1 czerwona papryka
* 1 – 2 łyżki oliwy
* 1 – 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
* sól, pieprz, curry, chilli

Soczewicę przepłukać na sitku woda, wrzucić do małego garnka, wlać około 300 ml wody i nieco posolić. Na małym ogniu ugotować soczewicę aż się zacznie rozpadać i wchłonie całą wodę. Zajmie to jakieś 10 – 15 minut. Jeśli soczewica będzie już miękka, a będzie się w niej znajdowało jeszcze sporo wody, wtedy najlepiej wyłożyć ją na gęsto sito, by owa woda nam odkapala.

Cebulę i paprykę pokroić w bardzo drobną kostkę.
Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek, paprykę i marchewkę. Smażyć wszystko przez kilka minut, aż marchewka stanie się miękkawa. Można dolać odrobinę (ok. 50 ml) wody i dusić warzywa jeszcze przez chwilę, aż cała woda odparuje.

Podduszone warzywa wymieszać z soczewicą. Dosypać posiekaną natkę pietruszki, dobrze przyprawić solą, pieprzem, curry lub chilli.

Inyama yegusha – czyli baranina według przepisu plemienia Xhosa

W mojej kuchni nie musi być ekstrawagancko ani wyszukanie, ale nie może być nudno. Gotowanie nabiera całkiem innego koloru, jeśli nie jest jedynie zwykłym przygotowywaniem posiłku. Dla mnie to czasem takie zagłębienie się odrobinę w całkiem inny świat. Świat moich marzeń o dalekich podróżach. Na realne dalekie wyprawy mnie nie stać i póki co są one poza zasięgiem moich możliwości. Ale czy dlatego mam porzucić całkowicie marzenia? Nie. Dlatego urządzam sobie kulinarne podróże. W inne zapachy unaszące się z garnka i w inne smaki. I to również jest fascynujące. Bo w mojej kuchni nie może być nudno.

Wczoraj zrobiłam sobie taką kulinarną wyprawę do Południowej Afryki, do plemienia Xhosa. Przepis znalazłam w jednej z moich ulubionych książek kucharskich pt „Das Afrika-Kochbuch” autorstwa Dorah Sitole. Nie byłabym Bafką, gdybym oryginalny przepis nieco nie zmieniła według własnej bafkowej inwencjii twórczej. Owa inwencja polegała na podlewaniu potrawy nie samą wodą, jak było w przepisie, ale redbuschową herbatą, która nadała całości taki charakterystyczny lekko słodkawy smak. No i na dodaniu jednej papryczki chilli, bo ową słodycz trzeba było nieco zaognić.

Całość wyszła bardzo dobra, tak że sama byłam zaskoczona. Zatem polecam.

SKŁADNIKI:

* 800 – 1000 g baraniny (zamiast baraniny można wziąć inne mięso, np karczek wieprzowy)
* 3 – 4 cebule (na zdjęciu widać jedną, ale miałam 4)
* ok. 500 g marchewek
* 3 duże pomidory
* 1 papryczka chilli
* 4 łyżki oleju
* 2 łyżki lub 3 ekspresówki redbuschowej herbaty
* sól, pieprz, ulubiona przyprawa do mięsa (niekoniecznie)
* 1 czubata łyżka mąki

Mięso pokroić na mniejsze kawałki (jak na gulasz).
Marchew oraz cebulę obrać. Cebulę pokroić piórka, marchew na plasterki.
W głębokiej patelni lub w garnku rozgrzać olej i wrzucić mięso. Posolić, popieprzyć, posypać ulubioną
przyprawą do mięsa i podsmażyć co jakiś czas mieszając przez kilkanaście minut.
W międzyczasie w litrze wody zaparzyć redbuschową herbatę.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą, obrać je ze skórki i pokroić na małe kawałki.

Do podsmażonego mięsa wrzucić wszystkie warzywa (na razie bez papryczki chilli) i wymieszać. Zmniejszyć ogień i dusić całośc przez jakieś 40 minut podlewając co jakiś czas herbatą redbuschową.
Herbata nadaje potrawie taki ciekawy , lekko słodkawy smak. Jeśli jednak będzie dla was on za łagodny, to należy dodac posiekaną papryczkę chili.

Na koniec zagęścić sos. W tym celu wymieszać mąkę z ok. pól szklanki wody i wlać do potrawy. Wymieszać, podgotować jeszcze minutkę czy dwie.
Doprawić jeszcze według uznania solą czy czym tam lubicie.
Gotowe i bardzo smaczne.

Piersi drobiowe z kolorowymi warzywami i miętą

Jak przemycić do obiadu sporą ilość warzyw i ziół, tak aby ci, którzy owych warzyw lub ziół nie lubią, jedli mimo to ze smakiem tak, aż im się uszy trześć będą. Ano najlepiej w postaci max dobrej potrawki.
Wystarczyło nieco pomysłu i oto wyczarować możemy soczyste mięsko (mimo, że piersi drobiowe bywają suchawe) w towarzystwie smakowitych kolorowych warzyw i ziół.

A skoro o ziołach mowa, to tu dodatkowo niespodzianka. Dodałam oprócz pietruszki też sporo mięty. Bo pomyślałam sobie, iż skoro w arabskich krajach dodaje się mięte do tak wielu potraw, więc i w mojej kuchni może ona mieć szersze zastosowanie, niż jedynie do napojów.
I to był strzał w dziesiątkę. Nie macie pojęcia jak mięta się cudownie komponuje z mięsem i w ogóle z tego rodzaju potrawami. Nadała całości niejako takiego świeżego powiewu, nie przytłumiając swoim charakterystycznym smakiem niczego. Jeśli więc macie w ogródkach gdzieś miętę, to nie wahajacie się z nią eksperymentować w kuchni. Mogę was do tego tylko zachęcić, bo naprawdę warto.

SKŁADNIKI (dla 4 – 5 osób):

* ok. 600 – 700 g piersi drobiowych (u mnie była pierś z indyka)
* ok. 200 g świeżej młodej fasolki lub groszku w łupinach lub dowolne inne warzywo
* kilka marchewek
* 1 duża kalarepa
* 1 papryczka chilli
* 1 duża cebula
* pół pęczka natki pietruszki lub innych ulubionych ziół
* 1 spora garść świeżych listków mięty
* 1 mała kostka rosołowa
* 2 – 3 łyżki sosu sojowego
* sól, pieprz, chilli, ulubiona przyprawa do mięsa (ja dodałam Curry Shawal Karl)
* kilka łyżek oleju

Mięso pokroić na małe kawałki. Wrzucić do miski, wlać z dwie łyżki oleju i sos sojowy. Wsypać z 1 łyżkę ulubionych przypraw i wszystko dobrze wymieszać. Odstawić mięso na pół godziny by się marynowało.

W tym czasie przygotować warzywa.
Fasolkę umyć, obciąć końcówki, ewentualnie pokroić na mniejsZe kawałki. Marchewkę i kalarepę obrać i pokroić na kawałki. Cebulę pokoroić w piórka lub kostkę. Zioła posiekać nożem. Papryczkę chilli również pokroić bardzo drobno.

W głębowkiej patelni rozgrzać odrobinę oleju i wrzucić na to zamarynowane mięso, cebulę i papryczkę chilli. Smażyć co jakiś czas mieszając do momentu, az mięso nabierze ładnego złocistego koloru. rzełożyc go z patelni na jakiś talerz.

Do patelni natomiast wrzucić marchewkę oraz fasolkę. Pokruszyć na to kostkę rosołową, wlac wodę (tyle, by warzywa były prawie przykryte), przykryć pokrywką i gotować na średnim ogniu jakieś 10 minut. Potem dorzucić jeszcze kalarepę i znowu dusić wszystko jeszcze z 5 minut. Po tym czasie woda powinna już odparować, a warzywa będą już miękkie.

Teraz wystarczy wrzucić do warzyw podsmażone wcześniej mięso. Dodać zioła, nie szczędząc przy tym miety. Całość dobrze wymieszać, ewentualnie jeszcze doprawić. Podsmażyć jeszcze z minutkę czy dwie i gotowe.
Smacznego.
Naprawdę dobre, zatem polecam.

Marchewka orientalnie

Marchewkę z groszkiem znają wszyscy. U nas na stole bywa rzadko, bowiem Daniel nie jada groszku. Robię więc marchewkę z kalarepą, marchewkę z fasolką, marchewkę z kalafiorem lub czasem marchewkę orientalną.

SKŁADNIKI:

* ok. 800 – 900 g marchewki
* 1 duża cebula
* 2 ząbki czosnku
* 1 czubata łyżka przyprawy do ryżu lub curry
* garść suszonych moreli
* garść orzechów lub migdałow bez skórki
* odrobina oleju
* 1 łyżka masła lub margaryny
* 1 łyżeczka mąki
* 1 łyżeczka domowej vegety lub ewentualnie pół kostki rosołowej
* sól, chilli

Marchewkę obrać i pokroić w plasterki lub w kostkę. Cebulę pokroić w kostkę. W garnku rozgrzać odrobinkę oleju i wrzucić na to pokrojoną w kostkę cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Leciutko zeszklić. Po chwili wsypać curry lub przyprawę do ryżu. Smażyć jeszcze przez parę sekund. Dorzucić marchewkę, vegetę i wlać jakieś 3/4 szklanki wody. Dusić na średnim ogniu aż marchewka stanie się miękka i prawie cała woda odparuje.
W międzyczasie pokroić morele na małe kawałki i wraz z orzechami dorzucić je do garnka.
Gdy marchewka będzie już miękka, a prawie cała woda odparuje, dodać do niej masło i zagęścić nieco mąką. Doprawić na koniec solą i chilli.

Kapusta pekińska trochę inaczej

Jak tylko poprawiłam sobie humor głupim farbowaniem włosów, to świat wydał mi się na tyle barwniejszy, że postanowiłam ubarwić i moją prozaiczną codzienność. Cóż może wymyśleć taka kura domowa jak ja? Kolorowy obiad.

Niby nic rewelacyjnego, nuda, zwykła zwyczajność. Ale moje życie składa się ze zwykłych zwyczajności.
Staram się wyłapywać w nim chwile, które mają w sobie okruchy magii. Chwile o wyraźnych barwach. Przed moimi oczami przewijają się obrazy utkane z takich właśnie magicznych kolorowych chwil.
Na tym polega moja zwyczajna codzienność.

Nie mam ambicji zawodowych, nie kusi mnie kariera ani realizowanie siebie w jakiś mniej czy bardziej modnych lub prestiżowych dziedzinach życia. Dla mnie wyznacznikiem tego kim się jest, nigdy nie były stanowiska, pieniądze, sława, czy inne tego typu rewelacje. Dla mnie bycie Kimś oznacza znajdowanie tego co piękne i dobre w każdym dniu, w każdym zajęciu, w każdej sytuacji.
I kiedy od samego rana uzbieram choć kilka takich chwil, kiedy pozbieram barwy życia, mogę malować moje obrazy. Również te kulinarne.

I tak powstała ta kapusta. Podana jako przystawka do obiadu, ucieszyła niezmiernie mojego faceta.

SKŁADNIKI:

* 1 średnia kapusta pekińska
* 1 por
* 3 marchweki
* mały kawałek imbiru
* kawałek boczku lub szynki
* garść pomidorków koktajlowych
* kilka łyżek oleju
* pieprz, lubczyk, vegeta

Boczek pokroić w kostkę. Por umyć, pokroić w półtalarki, obraną marchewkę w plasterki. Imbir obrać (odkryłam, że najlepiej się to robi łyżeczką) i pokroić bardzo drobniutko. Na dużej patelni rozgrzać kilka łyżek oleju, wrzucić pokrojonego pora, imbir, boczek oraz marchewkę i smażyć wszystko, co jakiś czas mieszając, przez kilka minut. Kapustę grubo poszatkować, dorzucić na patelnię. Przyprawić pieprzem, lubczykiem i vegetą. Smażyć wszystko kolejne kilkanaście minut. Kiedy kapusta się dość skurczy, danie właściwie jest gotowe.
Teraz należy dodać poprzekrajane na pół pomidorki. Wszystko wymieszać i odstawić na kilka minut. Pomidorki nadają całości właśnie takiego fajnego smaku, którego nawet nie potrafię określić.
Tak przygotowaną kapustę można podawać jako przystawkę do obiadu jeszcze na ciepło, ale po pół godzinie, kiedy nieco się przegryzie, smakuje ona o niebo lepiej.

Kasza gryczana po cygańsku, z mięsem lub bez

Oczywiście nie mam pojęcia czy jacykolwiek Cyganie gotowali takie danie, więc nazwa taka trochę na zasadzie jak ryba po grecku. Nazwa tutaj jednak ma najmniejsze znaczenie. Ważne, że tak przygotowana kasza jest naprawdę pyszna i stanowi rewelacyjny obiad.

Ilość podanych składników w przepisie jest dość duża i wystarczy spokojnie na obiad dla 6 osób. Albo na dwa obiady dla mniejszej rodzinki. W przepisie wśród składników jest też chilli. Nawet jeśli nie przepadacie za ostrymi potrawami, to jednak starajcie się tutaj tego chili nie omijać. Składników jest bowiem dużo i w końcowym rozrachunku potrawa wcale nie jest zbyt ostra.

Jeśli chcecie przygotować to danie w wersji wegetariańskiej tzn bez mięsa, wtedy lepiej wziąć 1,5 szklanki kaszy gryczanej. Jeśli robicie z mięsem wtedy wystarczy 1 szklanka.

SKŁADNIKI:

* 1 szklanka kaszy gryczanej
* 3 czerwone papryki
* kilka (ok. 400 g) marchewek
* 2 korzenie pietruszki
* 4 – 5 pomidorów
* 1 gruby por (tylko biała część)
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 – 2 chili
* 1 spora garść rodzynek
* 500 g piersi drobiowych (niekoniecznie)
* nieco oleju
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* 1 czubata lyżeczka domowej vegety lub lub  kostka rosołowa
* sól, pieprz, curry, cynamon, oregano, ulubiona przyprawa do mięsa

Przygotować sobie najpierw wszystkie warzywa.
Marchewki i pietruszkę obrać i zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach. Pokra pokroić w drobne paseczki, czosnek posiekać całkiem drobo. Paprykę najlepiej obrać obierakiem cieniutko ze skórki i pokroić na paseczki.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Oddzielić z nich te wodnita część z ziarenkami (niepotrzebna nam) a część mięsistą pokroic na mniejsze kawałki.
Chilli przeciąć wzdłuż na pół, oczyścić nożem z nasionek i drobno pokroić.

Kaszę zalać trzema szklankami wody, dodać kostkę rosołową lub tylko nieco soli i gotować jakieś 7 – 10 minut. Nie mieszać. Potem garnek odstawić z ognia, przykrzć pokrywką i poczekać aż kasza dojdzie. Kasza wchłonie całą wodę. Jeśli zostanie nieco wody, należy kaszę odcedzić na sitku.

W dużej głębokiej patelni lub w dużym garnku rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to najpierw pokrojony por z czosnkiem, chilli oraz marchewkę z pietruszką. Smażyć co jakiś czas mieszając przez jakieś 5 – 7 minut. Potem dorzucić paprykę, pomidory i rodzynki. Wszystko dobrze posolić, popieprzyć, przyprawić sporą ilośćią curry oraz oregano i odrobiną cynamonu. Smażyć przez kilka minut, a następnie wlać pół szklanki wody i dusić, aż warzywa będą miękkie. W miarę potrzeby dolewać jeszcze co jakiś czas nieco wody. Gdy warzywa zmiękną dodać koncentrat pomidorowy i ewentuualnie doalc jeszcze nieco wody. Wszystko chwilę jeszcze poddusić. Potrawka z warzyw powinna być gęsta, ale powinna mieć też nieco warzywno pomidorowego sosu.

W tym samym czasie, jesli planujemy nasze danie w wersji z mięsem, należy pokroić piersi drobiowe na małe kawałki i usmażyc je na osobnej patelni doprawiając dobrze solą, pieprzem i ulubiona przyprawą do mięsa.

Gdy wszystko będzie gotowe, wrzucić ugotowaną na sypko kaszę oraz podpieczone mięso do warzywnej potrawki.
Teraz musimy tylko wszystko ze sobą dobrze wymieszać.
Smacznego.

Zupa krem z marchewki – z morelami i kozieradką

Zupę krem z marchewki uwielbiam, ale by nie było nudno, staram sie ją przygotowywać na różne sposoby. Dzisiaj marchewka dostała do towarzystwa suszone morele i przyprawiłam ją nieco z indyjska. Wyszła pyszna zupa z lekką owocową nutą. Ale zdecydowanie pikantna w smaku. I mimo, że się na zdjęciach prezentuje nijako, to smakuje dużo lepiej niż wygląda.

SKŁADNIKI:

* 500 g marchwi
* 1 duża cebula
* 3 ząbki czosnku
* 8 – 10 suszonych moreli
* pół litra soku marchwiowego
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 3 łyżki oleju
* 1 czubata łyżeczka zmielonych ziaren kozieradki
* 1 czubata łyżeczka curry
* pół łyżeczki chilli (można dać mniej)
* ok. 100 – 120 ml śmietany

Marchewkę obrać i pokroić najlepiej na plasterki. Morele również pokroić na drobno. Cebulę pokroić w kostkę, czosnek posiekać lub przecisnąć.
W dużym garnku rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną cebulę oraz czosnek i leciutko podsmażyć. Po jakiś 2 minutkach dodać vegetę oraz wsypać przyprawy. Smażyć jeszcze przez krótką chwilę. Wlać sok marchwiowy, dolać ok. pół litra wody i dorzucić pokrojoną marchew z morelami. Gotować wszystko na średnim ogniu jakieś pół godziny aż marchewka będzie miękka. Po tym czasie dolać do zupy śmietanę i całość zmiksować.
Gotowe.

Zupa krem z marchewki – z pomarańczą, imbirem i na mleku kokosowym

Zupa ta jest bardzo prosta do przygotowania, a przy tym naprawdę smaczna. Przynajmniej w moim domu wszyscy ją bardzo lubimy. Lekko słodkawa, lekko pikantna, aromatyczna – dokładnie taka powinna być.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg marchwi
* 3 pomarańcze
* 1 – 2 papryki czerwone
* 1 duża cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* kawałek (ok. 3 cm) imbiru
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 1 puszka mleka kokosowego
* 3 łyżki oleju
* 1 czubata łyżeczka (najlepiej pikantnego) curry
* ewentualnie sól, chilli

Najpierw przygotować wszystkie warzywa. Marchewkę obrać i pokroić najlepiej na plasterki. paprykę należy obrać cieniutko ze skórki, najlepiej takim nożykiem obierakiem. Potem oczyścić i pokroić w paski lub kostkę.
Cebulę pokroić w drobną kostkę, imbir zetrzeć na tarce lub drobno pokroić, czosnek przecisnąć przez praskę lub posiekać nożem.
Z pomarańczy wycisnąć sok.

W dużym garnku rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną cebulę, imbir oraz czosnek i leciutko podsmażyć. Po jakiś 2 minutkach dodać kostę rosołową lub bulionetę oraz około 1 łyżeczki curry. Smażyć jeszcze przez krótką chwilę. Wlać sok pomarańczowy i dorzucić pokrojoną marchew z papryką. Wla tyle wody, by warzywa były przykryte. Gotować wszystko na średnim ogniu jakieś pół godziny aż marchewka będzie miękka.

Po tym czasie dodać do zupy mleko kokosowe i wszystko zmiksować. Całość doprawić jeszcze według smaku chilli (zupa powinna być lekko pikantna) i ewentualnie solą lub maggi. Po zmiksowaniu jeszcze raz zagotować i podawać.
Gotowe.

Colesław – surówka z białej kapusty

Znana i stara jak świat. Mimo wszystko zamieszczam przepis w wersji jak ją robię ja. Jest prosta, ale właśnie te najprostsze rzeczy często bywają najsmaczniejsze. Ja w każdym razie ją uwielbiam.

SKŁADNIKI:

* pół główki białej kapusty
* 2 marchewki
* 1 mała cebula
* 1 jabłko
* 2 – 3 łyżki majonezu
* sok z połówki cytryny
* niecała łyżeczka miodu
* sól i pieprz, nieco suszonego koperku

Kapustę drobno poszatkować. Marchewkę zetrzeć na tarce o dużych otworach. Cebulę drobniutko pokroić. Przełożyć razem do dużej miski, posolić, popieprzyć, wsypać koperek. Wszystko wymieszać i zostawić tak na dobre pół godziny, by kapusta i marchew nieco zmiękły puszczając sok. Można je nieco ugnieść, wtedy będzie szybciej.
Po tym czasie zetrzeć na tarce o dużych otworach obrane jabłko, dodać do kapusty. Przemieszać.
Majonez wymieszać z sokiem z cytryny oraz miodemi wmieszać do sałałatki. Ewenbtualnie jeszcze doprawić.
Gotowe.

Marchewkowe muffinki ze śliwkami

Gdy na szybko muszę coś upiec, a nie za bardzo mam wizję i wenę tworczą na jakieś ciasta, wtedy piekę muffinki. Zawsze się udają i mało z nimi roboty. Poza tym, może dlatego, iż są małe, zawsze cieszą się wielkim powodzeniem u dzieciaków.
Ten przepis pochodzi z książki: „Jutta’s Muffins” autorstwa Jutty Renz. Chociaż osobiście piekąc te muffinki nieco przepis zmieniłam i tu zamieszczam właśnie tę moją zmienioną wersję.

SKŁADNIKI:

* 280 g mąki
* 2 i ½ łyżeczki proszku do pieczenia
* ½ łyżeczki sody
* ½ łyżeczki cynamonu
* 80 g posiekanych orzechow włoskich
* 100 g startej na dużej tarce marchewki
* 2 jajka
* 140 g cukru
* 20 g cukru waniliowego
* 120 ml oleju
* 1 i ½ szklanki maślanki (lub kefiru lub rzadkiego naturalnego jogurtu)
* okolo 200 g śliwek pokrojonych na drobne kawałeczki + dodatkowo 12- 14 połówek śliwek

W średniej misce wymieszać dokładnie składniki suche czyli: mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, orzechy i potartą marchew.
W wiekszej misce roztrzepać jajka (nie potrzeba miksera, wystarczy łyżka). Dodać oba cukry i wymieszać. Nastepnie dodać olej i znowu dobrze wymieszać. I wreszcie dodać maślankę i pokrojone śliwki.
Teraz do tej mokrej masy dodać wymieszane poprzednio suche składniki. Wszystko ostrożnie wymieszać i nałożyć ciasto do foremek na muffinki.

Połówki śliwek pokroić w wachlarzyki i po jednym takim wachlarzyku ułożyć na każdą porcję muffinkową.

Piec okolo 20-25 min w temp. 180°C.

Egzotyczna zupa z marchwi i kopru włoskiego

Co tu dużo pisać w ramach wstępu.
Wymodziłam taką smaczną zupę, że sama wpadłam w samozachwyt nad swoim kulinarnym zmysłem twórczym. Bo od początku do końca sama sobie nazmyślałam co tam do garnka wrzucić i wyszła zupa cud i ekstaza. Przynajmniej jak dla mnie. Musiało mnie natchnąć jakoś niesamowicie, bo wrzucając rzeczy do garnka nie myślałam, że powstanie takie cudo.

SKŁADNIKI:

* kilka (ok. 300 g) marchewek
* kilka (ok. 400 g) kartofli
* kilka młodych cebulek
* 1 duży fenkuł
* mały kawałek (ok. 2 cm) świeżego imbiru
* 2 – 3 łyżki oleju
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 4 – 5 łyżek mleka koskosowego
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego

ponadto:
* ok. 400 – 500 g garneli czyli większych krewetek, np mrożonych
* drewniane patyczki do szaszłyków
* nieco masła do smażenia

Krewetki rozmrozić, umyć je, pourywać im skorupki na ogonkach i osuszyć na papierowym ręczniku. Nadziać na patyczki do szaszłyków.

Warzywa umyć, obrać. Ziemniaki, marchewkę i cebulki pokroić w plasterki.
Fenkuł umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebulę. Imbir drobniutko posiekać.
W garnku rozgrzać olej. Wrzucić posiekany imbir i cebulkę, podsmażyć przez minutkę. Dodać ziemniaki, marchewkę oraz fenkuł i smażyć wszystko kolejną minutkę. Potem wlać 1,5 litra wody, dorzucić vegetę lub kostki rosołowe i gotować całość aż warzywa będą miękkie. Teraz dodać do zupy mleko kokosowe i koncentrat pomidorowy i poczekać aż zupa znowu się zagotuje.

Pod koniec przygotowywania zupy możemy już na patelni rozgrzać masło i podsmażyć na nim garnelowe szaszłyczki.

Zupę rozlać do talerzy. Na każdy talerz położyć po jednym szaszłyku z garnelami.
Smacznego.

 

Palov – czyli pilaw po uzbekistańsku

Zapraszam was w kulinarną podróż do Uzbekistanu.
Kiedy wygrzebałam w swoich starych gazetach ten przepis, od razu przypadł mi on do gustu i postananowiłam go wypróbować. Co prawda prawdziwy pilaw to potrawa z ryżu i baraniny z dodadkiem wielu przypraw, ja jednak baraninę musiałam zastąpić mięsem z łopatki wieprzowej, bo akurat to miałam w domu. Przyznaję, iż miałam pewne obawy co też wyjdzie z tego kulinarnego eksperymentu. Ale całość okazała się bardzo smaczna.

SKŁADNIKI:

* ok. 2/3 szklanki ciecierzycy
* 500 g baraniny (ja miałam łopatkę wieprzową)
* kilka marchewek (ok. 400 – 500 g)
* 400 g ryżu
* 2 duże cebule
* 4 – 5 ząbków czosnku
* garść posiekanych migdałów
* garść rodzynek
* ok. 50 ml oleju
* pół łyżeczki kuminu
* pół łyżeczki zmielonych ziaren kolendry
* pół łyżeczki kardamonu
* pół łyżeczki kurkumy
* pół łyżeczki dowolnej mieszanki do mięsa (dodalam Curry Shawal Karl)
* sól, pieprz, chili
* 2 – 3 łyżki ketchupu (nie było tego w przepisie, dodałam od siebie)

Ciecierzycę namoczyć, najlepiej na całą noc.
W dniu przygotowywania potrawy opłukać ją z wody, w której była moczona. Zalać świeżą wodą, posolić i pogotować z pół godziny. Odcedzić na sitku.

Mięso pokroić na małe kawałki, cebulę w półtalarki, czosnek w plasterki, marchewkę w cienkie paseczki.
W dużym garnku albo w dużej głębokiej patelni rozgrzać olej. Wrzucić cebulę i czosnek i lekko podsmażyć. Następnie wrzucic mięso. Dobrze je posolić, popieprzyć i przyprawić dowolną przyprawą do mięsa. Smażyć przez kilka minut. Teraz dodać marchewkę i ciecierzycę i znowu przesmażyć całość kilka minut. Wreszcie wsypać ryż i wlać tyle wody, by było jej w garnku o jakieś 2 cm więcej, niż reszty potrawy (nie umiem tego lepiej wytłumaczyć, ale myślę, że wiecie o co chodzi). Wsypać przyprawy (kurkumę, kardamon, kolendre i kumin), przykryć garnek pokrywką i gotować całość jakieś 25 minut.
W tym czasie ryż powinien już wchłonąć większość wody. Dodać teraz rodzynki i migdały i gotować jeszcze wszystko, mieszając, az ryż całkowicie wchłonie wodę.

Gotowe.
Można na koniec domieszać nieco ketchupu. Według mnie fajnie wzbogaca on nieco smak tej potrawy. Ale oczywiście nie jest to konieczne.

Rosół – taki, jaki lubię

Rosół zawsze kojarzył mi się z niedzielnym obiadem, choć u mnie na stole bywa zwykle i w inne dni tygodnia. Z pewnością wiekszość z was gotowała już nie raz rosół. I właściwie wydawałoby się nie ma nic prostszego niż ugotowanie rosołu. Zapewne też każdy z was ma swój sposób na pyszny rosołek. Ten mój bafkowy różni się trochę dodanymi składnikami (np zamiast kapusty wolę zieloną paprykę i imbir), ale właśnie taki smakuje nam najlepiej.

SKŁADNIKI:

* 1 kurczak
* 4-5 marchewek
* 1 korzeń pietruszki
* 1 zielona papryka
* kawałek bulwy selera
* kawałek pora
* mały kawałek świeżego imbiru
* kilka gałązek natki pietruszki
* 1 cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 liść laurowy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* kilka ziaren czarnego pieprzu
* sól i pieprz

dodatkowo:
* cienki makaron
* świeża natka pietruszki
* maggi

Do garnka z zimną wodą wkładam umytago kurczaka i zaczynam gotować na wolnym ogniu. Gdy wypłyną „szumowiny” (ścięte białko mięsa) zbieram je łyżką cedzakową. Kiedy już przestaną wypływać i mam klarowną wodę, dodaję obrane warzywa (marchew, pietruszkę, seler, imbir, por, cebulę, paprykę) i przyprawy. Wszystko gotuję na bardzo małym ogniu (by rosół nie zmętniał) około dwu godzin.
Potem wyjmuję mięso i jarzyny. W celu pozbycia się wszystkich „farfocli” rosół jeszcze przecedzam. Doprawiam solą i pieprzem.

Jako, że lubimy też coś przegryść w rosole, więc dodaję obrane kawałki mięska z ugotowanego kurczaka i marchewki pokrojone w kostkę. I oczywiście ugotowany osobno cienki makaron. Posypuję na talerzu pokrojoną pietruszką. Kto ma ochotę doprawi sobie dodając nieco maggi i… mniam, mniam można zajadać.

Chałwa z marchewki

Tymczasem mam dla was w ramach deseru nieco egzotyczną propozycję.
Chałwa z marchewki jest deserem indyjskim, bardzo tam popularnym i lubianym. W zależności od dodatków, może mieć ona nieco odmienne smaki, ale ogólnie jest bardzo smakowitym daniem. Nam najbardziej smakuje podana w towarzystwie lodów waniliowych, choć wątpię czy w Indiach zajada się ją właśnie z lodami.
Jeśli macie ochotę na egzotyczne smaki, to gorąco polecam.
Przepis dostałam kiedyś w pracy od „moich” Indów, ale nieco go sobie zmieniłam, tak właśnie po bafkowemu, by było prościej i wygodniej.

SKŁADNIKI (na 4 spore porcje):

* 500 g marchewki
* 600 ml mleka
* 150 g cukru
* garść rodzynek najlepiej żółtych
* garść migdałów
* garść orzechów włoskich
* garść orzeszków pistacjowych (niesolonych oczywiście)
* 1 łyżka masła (oryginalnie powinno być ghee)
* 5 goździków
* 6 ziaren zielonego kardamonu
* 1 laska cynamonu
* 1 łyżka skórki z pomarańczy

Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Przełożyć na dużą, głęboką patelnię lub
do większego garnka (najlepiej teflonowego, to nie będzie się nic przypalało). Zalać mlekiem, wsypać cukier i gotować przez około 30 – 40 minut na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Gdy mniej więcej połowa mleka już odparuje, dorzucić w całości cynamon, kardamon i goździki i dalej gotować. Co jakiś czas mieszać, by się nic nie przypaliło. Gdy mleko już całe odparuje, najlepiej wyłowić przyprawy, by nam nie przeszkadzały. A zamiast tego dodać posiekaną skórkę z pomarańczy, rodzynki, posiekane migdały i połowę posiekanych orzechów włoskich. Dodać również masło i smażyć wszystko jeszcze przez kilka minut.
Nałożyć na talerzyki, posypać resztą posiekanych orzechów i posiekanymi pistacjami.
Można podawać w towarzystwie lodów waniliowych, wtedy smakuje najlepiej.

Marchewka z kalarepą do obiadu

Jeśli obiad mam tradycyjny, tzn. jakieś mięsko i kartofelki, to oczywiście muszą być i jakieś warzywka. Robię to, co akurat mam w lodówce.
Marchewkę zazwyczaj gotuję z kalarepą, taką lubimy najbardziej. I robię ją dokładnie tak, jak nauczyła mnie przed laty Mama.

SKŁADNIKI:

* 1 duża lub 2 mniejsze kalarepy
* kilka marchewek
* 1 łyżeczka soli
* 1 łyżka masła lub margaryny
* 1 łyżka mąki
* pół kostki rosołowej

Marchewkę i kalerepę obrać i zetrzeć do garnka na tarce o dużych otworach. Zalać wodą, wsypać łyżeczkę soli i ugotować do chwili, aż marchewka będzie miękka.
Zrobić zasmażkę:
W rondelku roztopić masło lub margarynę, wsypać łyżkę mąki i pokruszoną kostkę rosołową. Wszystko dobrze wymieszać i nieco podsmażyć, by nabrało koloru. Dodać wywar z ugotowanej marchewki (ok. 1 szklanki, może mniej). Ja robię to na oko, wlewając wywar prosto z garnka. Należy natychmiast zasmażkę dobrze wymieszać, by nie porobiły nam się grudki. Resztę marchewki odcedzić. Dodać do niej zasmażkę. Przemieszać.
Gotowe.

Gęsta zupa z ciecierzycy i marchwi

Ciecierzyca jest wspaniałym źródłem białka. Jest niezwykle twarda, więc przed użyciem trzeba ją namoczyć. Ma lekko orzechowy smak i ze wszystkich warzyw strączkowych właśnie ją lubię najbardziej. Można z niej wyczarować całkiem interesujące dania.
Tutaj podaję przepis na jedno z nich.

SKŁADNIKI:

* ok 300 g ciecierzycy
* 2 korzenie pietruszki
* ok. 450 g marchewki
* mały kawałeczek świeżego imbiru
* 1 czerwone świeże chili lub odrobina chili w proszku
* 1,5 łyżeczki soli
* 1 łyżeczka garam masali
* 1 łyżeczka curry
* 2 – 3 łyżki kwaśnej śmietany lub naturalnego jogurtu

Ciecierzycę namoczyć na noc w dużej ilości wody.
Pietruszkę i marchew obrać i pokroić w kostkę. Imbir drobniutko posiekać.
Ciecierzycę odsączyć z wody, w której była moczona, przepłukać i wrzucić do dużego garnka. Dolać tyle wody, by zakryła ją ok. 7 cm warstwa. Wsypać sól i gotować kilka minut. Zbierać łyżką cedzakową pianę, która gromadzi się na powierzchni. Gdy przestanie się tworzyć nowa piana, dodać do garnka pokrojoną marchew, pietuszkę i imbir. Całość gotować jeszcze około godziny, do momentu aż ciecierzyca będzie miękka. Pod koniec dodać pokrojoną na drobno papryczkę chili, garam masalę, curry i ewentualnie jeszcze nieco soli. Przed podaniem domieszać śmietanę lub jogurt.
Smacznego.

Delikatna zupa z pora i marchwi

Wiem, wiem, por i marchew brzmi niezachęcająco. Odstraszająco nawet. Też tak myślałam dopóki nie spróbowałam tej dobrej zupy. Przepis dostałam kiedyś od swojej koleżanki Oli.
Właściwie wydawałoby się, że z takich składników nie można stworzyć nic dobrego, ale to tylko zmyła. Zupka jest bowiem całkiem smaczna.

SKŁADNIKI:

* 3 – 4 pory
* ok. 600 g marchwi
* 100 – 150 g topionego serka (ja biorę zawsze pół na pół śmietankowy i paprykowy)
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* sól, pieprz, maggi

Z porów odciąć liście, bowiem do zupy będą nam potrzebne tylko białe i te całkiem jasno zielone części. Pory umyć, przekroić wzdłuż na pół, a następnie drobno pokroić (w półtalarki). Marchew obrać i zetrzeć na tarce o grubych otworach. Pory i marchew wrzucić do garnka, zalać wodą. Dodać vegetę lub – kto tam woli – kostki rosołowe i całość gotować aż warzywa całkowicie zmiękną. Pod koniec dodać serek topiony. Najlepiej jest robić to przecierając go przez sitko, które będzie nieco zamoczone w zupie. Wtedy serek bardzo ładnie się rozpuszcza, a przecierając go przez sitko mamy pewność, iż nie będziemy mieli żadnych grudek.
Na koniec zupę jeszcze ewentualnie doprawić do smaku według upodobania.