Musli jagodowo – malinowe z prażonym słonecznikiem

Takie pachnące latem musli na śniadanie powoduje, że początek dnia bywa znacznie przyjemniejszy. Proste, zdrowe, pyszne…

SKŁADNIKI (na 1 porcję):

* 4 – 5 łyżek płatków lub otrębów owsianych lub orkiszowych
* 1 – 2 łyżki ziaren słonecznika
* nieco wody
* szczypta mielonego imbiru
* 2 szczypty mielonego cynamonu
* maliny
* jagody

Wieczorem otręby wsypać do miseczki, dodać cynamon oraz imbir i zalać taką ilością wody, by były jedynie całe zamoczone. Miseczkę przykryć talerzykiem i odstawić najlepiej na całą noc.

Rano wsypać słonecznik na suchą patelnię i lekko zrumienić. Zajmuje to dosłownie 2 – 3 minuty.
Do namoczonych przez noc płatków dodać słonecznik, maliny i jagody. Wszystko lekko wymieszać i od razu zajadać. Jest pyszne.

Marmurkowy sernik malinowy

Niedziela bez smacznego ciasta do kawy nie bylaby niedzielą. A przynajmniej jak na mój gust była by malo niedzielna.
Przejrzałam zatem wszystkie swoje przepisy w starym zeszycie i mój wybór padł dzisiaj na sernik.
Wiem, iż sezon malinowy to nie ta pora roku, ale w końcu wypada też zużyć te zamrożone. No i może maliny przypomną mi nieco smak lata…

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 240 g mąki
* 150 g masła lub margaryny
* 1 jajko
* 80 g cukru
* 1 opakowanie cukru waniliowego
* szczypta soli

na masę serową:
* 750 g twarożku śmietankowego (najlepiej z zawartością 40% tłuszczu)
* 4 jajka
* szczypta soli
* 200 g cukru
* 1 opakowanie budyniu śmietankowego
* 1 opakowanie budyniu malinowego
* 300 g mrożonych malin

ponadto:
* bita śmietana do dekoracji

Maliny rozmrozić, najlepiej na dużym sitku, aby odkapały.
Z podanych składników zagnieść ciasto. Następnie wykleić nim dno i brzegi natłuszczonej tortownicy (26 cm). W kilku miejscach ponakłuwać ciasto widelcem i włożyć tortownicę na 30 min. do lodówki.

Maliny przetrzeć przez sitko lub zmiksować.
Jajka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Do jejek stopniowo wmiksować twaróg i proszek budyniowy śmietankowy.
Około 1/4 masy serowej przełożyć do innej miski i zmiksować z malinowym musem oraz malinowym proszkiem budyniowym.
Do masy serowej białej domieszać mleko.

Masy serowe przełożyć na przemian kleksami na ciasto. Przemieszać widelcem.

Sernik piec w temp. 175°C (termoobieg 150″C) ok. 60 – 70 min. W połowie pieczenia ciasto należy przykryć papierem pergaminowym, aby od góry zbytnio nie zbrązowiało.

Po upieczeniu – jak każdy sernik – nie wyciągać od razu z piekarnika, tylko przy uchylonych drzwiczkach, pozostawić ciasto jeszcze jakieś pół godziny w środku, by nieco ostygło.

Najlepiej przygotować ten sernik dzień prędzej, aby postał kilka godzin w lodówce. Schłodzony smakuje dużo lepiej. Przed podaniem udekorować bitą śmietaną i kleksami dżemu malinowego.

Malinowa fantazja

Przepis wypatrzyłam w jakieś niemieckiej gazecie. Urzekł mnie i musiałam wypróbować to ciacho. Wyszło coś pychotnego, prawdziwa rozkosz dla podniebienia.
Ciasto jest jednak z serii pracochłonnych, no i musi poleżakować kilka godzin w lodówce (u mnie całą noc na balkonie). Ale zapewniam was, iż warto go zrobić, tym bardziej, że samo wykonanie jest proste.
Jako że tak pysznego ciesta nie opłaca się robić w małej ilości, przepis jest na dużą blaszkę, taką na cały piekarnik.

SKŁADNIKI:

* 900 g mrożonych malin
* 200 g + 6 łyżki cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego
* 5 jajek
* 120 g mąki
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 4 opakowania budyniu waniliowego
* 500 ml mleka
* 500 ml śmietany kremówki
* 2 opakowania śmietan-fixu (Sahnesteif)
* 25 – 28 herbatnikow
* 200 g gorzkiej czekolady

do dekoracji:
* 200 ml śmietany kremówki ubitej na sztywno
* 25 – 28 malin
* 3 – 4 herbatniki

Maliny przełożyć na jakieś sito, by się nieco rozmroziły i ewentualnie odkapały z soku.
Piekarnik nagrzać na 175°C. Dużą blaszkę wyłożyć pergaminowym papierem.

Jajka ubić z 200 g cukru i cukrem waniliowym. W małej miseczce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia i 1 budyń waniliowy. Stopniowo wmiksować to do masy jajecznej. Tak powstałe ciasto wylać na blaszkę i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok. 15 – 20 minut, aż ciasto nabierze złotobrązowego kolorku.

W czasie gdy ciasto piecze nam się w piekarniku, możemy ugotować budyń. Będzie nam potrzebny do kremu. Gotujemy na 500 ml mleka z dodatkiem 2 łyżek cukru tylko jeden budyń. Po ugotowaniu odstawić go. Musi bowiem całkowicie ostygnąć.

Upieczone ciasto wyciągnąć z piekarnika i odstawić by ostygło. Teraz możemy przygotować masę malinową. W 500 ml wody z dodatkiem 4 łyżek cukru rozrobić pozostałe dwa budynie i je ugotować. Gdy tylko budyń zacznie się gotować, wmieszać do niego maliny. Masę malinową odstawić na 5 minut, by nieco przestygła.

Na upieczonym cieście rozłożyć najpierw masę malinową. Odstawić na pół godziny w chłodne miejsce, by stwardniała.

400 ml śmietany ubić na sztywno a następnie wmiksować do niej ugotowany wcześniej, przestudzony budyń. Krem ten rozsmarować na masie malinowej. Odstawić znowu na godzinę w chłodne miejsce.

Teraz rozłożyć na górze herbatniki.
W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę z dodatkiem 100 ml śmietany. Powstałą polewą czokoladową nasmarować ciasto.
Ciasto zostawić na kilka godzin w chłodnym miejscu. Przed podaniem udekrować ubitą śmietaną, malinami i kawałkami herbatników.

Pavlova

Tort, który na topie jest ostatnio u mojej koleżanki Doroty. I oczywiście miałam okazję go u niej spróbować i dopiero potem zajarzyłam, że tak na dobra sprawę jest to sławetna pavlova.

Pavlova może wiecie, a może nie, jest takim typowym australijskim i nowozelandzkim deserem. Nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej. Tradycja głosi, że pierwszy raz deser ten został przygotowany podczas pobytu tancerki w Perth w 1926. Jednak do autorstwa deseru pretendują także Nowozelandczycy, twierdząc, że przyrządzono go w Wellington podczas tournée Pawłowej w 1926 roku.

Tak czy siak deser jest bardzo pyszny. Chrupiąca na zewnątrz i delikantna, pianowa wręcz w środku beza, do tego bita śmietana i owoce. Czego chcieć więcej.

Taki deser pavlova można przygotować w wersji jednej grubej bezy lub w wersji piętrowej, jak właśnie w przypadku tego tortu. Jako że sama beza musi dość długo suszyć się w piekarniku, to oczywiście można ją upiec dzień prędzej, a bitą śmietaną i owocami przełożyć jakąś godzinę przed podaniem.

Bardzo polecam, bo chociaż jest to prawdziwa bomba kaloryczna (dużo cukru i śmietana), to od czasu do czasu można sobie pozwolic na takie przepyszne szaleństwo.

SKŁADNIKI:

* 6 – 7 białek
* szczypta soli
* ok. 300 – 350 g cukru
* 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
* 1 łyżeczka białego occtu winnego
* ok. 1 l śmietany kremówki (lub 600 ml śmietany kremówki + 250 g serka mascarponne)
* owoce, np truskawki, maliny, jagody, brzoskwinie, co tam macie

Zimne białka z solą ubić na sztywno. Dosypywać pod koniec po łyżce cukieru ciągle miksując .Piana po ubiciu powinna być bardzo sztywna i lśniąca. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną oraz ocet.

Dwie blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Pianę wyłożyć na środek każdej blaszki. Zrobić z niej koła, jedno może być nieco mniejsze od drugiego.

Można oczywiście upiec tylko jedno bezowe koło, wtedy jednak będzie ono grubsze (wyższe) i będzie je trzeba jeszcze dłużej suszyć. Osobiście wolę wersję piętrową, z dwoma bezami.

Blaszki włożyć do nagrzanego piekarnika na 150°C (termoobieg lub 180°C piekarnik bez termoobiegu). Po około 5 minutach zmiejszyć temeraturę na 110°C (termoobieg lub 150°C piekarnik bez termoobiegu) i suszyć przy uchylonych drzwiczkach piekarnika około 1,5 godziny.

Możemy ubić samą śmietanę, wtedy potrzeba nam będzie jej znacznie więcej.
Możemy też zrobić masę z bitej śmietany połączonej z serkiem mascarponne. W tym wypadku najpierw zimną kremówkę ubić na sztywno. Serek mascarpone przełożyć do jakieś miski i przemieszać. Dodawać po łyżce ubitą kremówkę i mieszać łyżką aż powstanie gładka jednolita masa.

Na większym spodzie bezowym rozsmarować połowę kremu (lub samej ubitej śmietany) i rozłożyć gęsto owoce.
Przykryć drugą bezą i znowu nałożyć krem i owoce. Wstawić na godzinę do lodówki.
A potem delektować się tą zajebistością.

Muffinki z musli i owocami leśnymi

Dziejszy dzień nie zaczął się dla nas najlepiej. Ale jeśli się coś niezbyt dobrze zaczyna, nie znaczy wcale, iż musi też tak się kończyć. Zawsze możemy coś odmienić. Zrobić coś dobrego, fajnego, coś, co sprawi że uśmiechniemy sie nie tylko my, ale i nasi najbliższi. I dlatego też upiekłam dziś te muffinki.
Są smaczne i doskonale nadają się jako „ulepszacz” dnia.

SKŁADNIKI (na ok. 18 sztuk):

suche:
* 300 g mąki
* 100 g dowolnych płatków musli
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 niecała łyżeczka sody

mokre:
* 3 jajka
* 180 g brązowego cukru lub 150 g białego
* 300 g naturalnego jogurtu
* 150 ml oleju

dodatkowo:
* ok. 200 g mrożonych lub świeżych mieszanych owoców leśnych (jagody, jeżyny, maliny, porzeczki)
* 4 czubate łyżki płatków migdałowych
* ok. 200 g cukru pudru
* 3 łyżki mleka

Nagrzać piekarnik do 180°C.
W średniej misce wymieszać wszystkie suche składniki.

W większej misce zmiksować jajka z cukrem. Następnie dodać olej oraz jogurt i znowu dobrze zmiksować.
Teraz wsypać do tego suche składniki. Wszystko dobrze wymieszać.

Do foremek na muffiny nałożyć po 1 łyżce ciasta. Na to po kilka owoców. Potem znowu po łyżce ciasta i og góry znowu posypać owocami.

Blaszkę z muffinkami włożyć do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 180°C ok. 20 – 25 min.

W tym czasie, kiedy muffinki sie pieką zrumienić na suchej patelni płatki migdałowe. Odstawić je do wystygnięcia.
Przygotować lukier mieszając cukier puder z mlekiem.
Każdą muffinkę posmarować lekko lukrem i posypać podprażonymi płatkami migdałowymi.
Potem zrobić sobie kawę lub jakąś dobrą herbatę i delektować się tymi muffinkowymi pysznościami.

Kruche ciasto z malinami i budyniową pianką

Niedawno na blogu Dorotki pojawił się ten oto przepis (tu).
Ciasto jest rewelacyjne. Przypomina mi pleśniaka, w pieczeniu którego swego czasu mistrzem był mój Brat. Tyle, że w plaśniaku były trzy warstwy tartego na tarce ciasta, w tym jedna kakaowa. No i zwykle robiliśmy go z rabarbarem. Kiedyś zamieszczę tu przepis na pleśniaka. Na razie skupmy się na tym pysznym cieście z malinami.

Przepis zamieszczam za Dorotką. Zrobiłam jednak z większej ilości składników, bowiem robienie ciasta na tak małej blaszcze jak u Dorotus w naszym domu nie miałoby sensu. W naszym domku, w którym przewalają się ciągle tabuny kolegów moich dzieci, dobre ciasta muszą być pieczone zawsze na nieco większych blachach. Piekłam na takiej o wymiarach 28 x 40 cm, potrzebowałam zatem znacznie wiekszą ilość składników. Podaję zatem właśnie tę użytą przeze mnie. Kto piecze na mniejszych blaszkach, niech zajrzy do oryginalnego przepisu na blogu Dorotki.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 500 g mąki pszennej
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 300 g masła lub margaryny
* 5 łyżek cukru
* 7 żółtek

na piankę:
* 7 białek
* 1 szklanka drobnego cukru do wypieków
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego (2 x 40 g)
* 1/2 szklanki (100 ml) oleju słonecznikowego

ponadto:
* 550 – 600 g malin (mogą być mrożone, nie rozmrażamy ich wcześniej) – użyłam właśnie mrożonych
* cukier puder do oprószenia

Do jakieś miski wrzucić wszystkie składniki na ciasto kruche i dobrze wszystko zagnieść.
Ciasto podzielić na 2 części – około 60% i 40%. Każdą zawinąć w folię spożywczą i zamrozić. Tą czynność można zrobić dzień wcześniej.

Blachę (ja miałam o wymiarach 28 x 40 cm) wysmarować lekko masłem lub margaryną i wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce większą część ciasta (60%), lekko przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 180ºC przez około 15 – 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Kiedy podpieczony spód jest wystudzony, zacząć ubijać białka. Dodanie do białek szczypty soli powoduje, że znacznie szybciej się ubijają. Po ubiciu na sztywno, stopniowo wsypywać drobny cukier i cukier wanilinowy, cały czas ubijając na najwyższych obrotach. Następnie powoli wsypywać proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się rozpuścił. Strużką wlewać olej, miksując do połączenia.

Ubitą pianę wyłożyć na podpieczony wcześniej spód ciasta. Pianę wyrównać i na niej ułożyć maliny, otworkami do góry. Na wierzch zetrzeć resztę zamrożonego ciasta (40%).

Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 – 40 minut. Wyjąć, przestudzić, oprószyć cukrem pudrem.