Nalewka ziołowa z cynamonem i rumiankiem

Przefiltrowałam do butelek moja kolejną nalewkę. Ma piękny złoty kolor i smakuje też całkiem nieźle. Tak naprawdę ma bardzo ciekawy smak, ziołowy, z wyrażnie wyczuwalną słodyczą rumianku. Nalewkę w butelkach schowałam teraz do naszego schowka, by nabrała szlachetności. Za kilka miesięcy smakować będzie z pewnością o niebo lepiej.

Przepis opochodzi z ksiązki „Dr.Oetker Kräuter von A-Z”. Ale nie nieco go podrasowałam dodając większą ilość żiół i cynamon.

SKŁADNIKI:

* 4 gałązki bazylii
* 4 gałązek szałwii (w mnie była to szałwia melonowa)
* 4 gałązki werbeny cytrynowej lub melisy cytrynowej
* 2 – 3 gałązki rozmarynu
* 7 – 8 listków stevii lub ok. 3/4 szklanki cukru (może być cukier kandyzowany)
* 1 limonka
* 2 trawy cytrynowe lub jeśli takowej nie macie, to 2 dodatkowe limonki
* 2 laski cynamonu
* 1 spora garść suszonych lub świeżych kwiatów rumianku
* 1 l dobrej jakościowo wódki

Limonki do porządku wyszorować szczoteczką pod gorącą wodą i osuszyć. Zetrzeć z nich skórkę i wrzucić ją od razu do słoja, w którym nastawimy naszą nalewkę. Następnie obkroić ostrym nożem z limonek białawą pozostałość skórki. Miąższ natomiast wrzucić do słoja.
Jeśli mamy trawę cytrynową to ściągnąć z niej zewnętrzny liść i odciąć samą końcówkę. Trawę przeciąć ukośnie na 2 – 3 kawałki i dorzucić do limonek.
Do słoja włożyć teraz opłukane i osuszone papierowym ręcznikiem zioła. Dorzucić laski cynamonowe oraz rumianek.

Jeśli użyjecie listków stevii jak ja, to lepiej je przed włożeniem do słoja nieco naderwać. Jeśli natomiast nie posiadacie stevii, to po prostu dosypcie do słoja cukier.

Wszystko zalać wódką. Słoik następnie zamknąć i odstawić na około 2 tygodnie w ciemne miejsce. Od czasu do czasu możemy nim lekko wstrząsnąć, tak by cukier się całkowicie rozpuścił.

Nalewkę potem przefiltrować najlepiej przy pomocy papierowych filtrów do kawy i rozlać do butelek.
Nalewka jest już gotowa, ale powinna postać jeszcze kilka tygodni czy miesięcy, dla nabrania lepszego smaku.

Nalewka na początku ma złoty kolor, jednak z czasem, w miarę dojrzewania staje się ciemniejsza, co oczywiście w niczym nie umniejsza jej smaku.

Tartaletki limetkowe

Przepis na te tartaletki widziałam jakiś czas temu w programie Pascala „Po prostu gotuj”. Wtedy oczywiście przepisu sobie nie zapisałam, ale od czego jest internet. Znalazłam owy przepis (w wersji na jedną dużą tartę zamiast czterych małych) tu i na tym przepisie bazowałam (choć nieco sobie pozmieniałam ilość składników).

Bardzo smakowite cudo wyszło. Smak korzennych ciasteczek doskonale się komponuje z mocno limonkową masą. Z pewnością upiekę je jeszcze nie raz. Wam teżź polecami, tym bardziej, że tartaletki są bardzo proste w przygotowaniu.

SKŁADNIKI (na 4 tartaletki):

na ciasteczkowe spody:
* 300 g korzennych ciasteczek lub pełnoziarnistych herbatników
* 140 – 150 g masła

na masę:
* 1 puszka słodkiego mleka skondensowanego (340 g)
* 5 limetek
* 4 jajka
* szczypta soli

Ciasteczka pokruszyć lub zmiksować w blendrze. Dodać do nich roztopione masło i wymieszać. Tak powstałą masą ciasteczkową wyłożyć spody i boki foremek do tartaletek. Wstawić je do lodówki.

Piekarnik nagrzać do 160°C (termoobieg).

Limonki do porządku wyszorować szczoteczką pod gorącą wodą i osuszyć. Z trzech limetek zetrzeć skórkę i drobniutko ją posiekać. Z wszystkich limetek wycisnąć sok.

Mleko skondensowane wlać do miski. Rozbić jajka, oddzielać z trzech zółtka od białek. Do mleka dodać jedno całe jajko i 3 żółtka oraz sok i posiekaną skórkę z limonek. Wszystko zmiksować.
Do białek dodać szczyptę soli i ubić je na sztywną pianę, którą potem delikatnie wmieszać do mlecznej masy.
Gotową masę wyłożyć na przygotowane wcześniej spody tartaletak.
Wstawić je do nagrzanego piekarnika (160°C, termoobieg) i piec jakieś 15 – 20 minut.

Oczywiście zamiast 4 małych tartaletek, możecie upiec 1 dużą. Wtedy wystarczy nieco zmniejszyć ilość składników na spód (tak myślę że wystarczy 200 g ciasteczek i jakieś 90 g masła).

Naleweka miętowo – melisowo – limonkowa

Na moim balkonie rosną ziółka. No to przecież nie byłabym sobą gdybym nie wymyślała przerówżnych smakołyków, jakie można zrobić.
I tak też jakieś dwa tygodnie temu wpadłam na pomysł, by zrobić nalewkę miętowo – melisową. No przyznam szczerze, że oprócz mięty i melisy dodałam też nieco werbeny cytrynowej i stevii, ale jeśli nie macie tych ziół, to spokojnie możecie zrobić nalewkę bez nich. I powiem wam tyle: smakuje OBŁEDNIE!
I niby powinna sobie nasza gotowa nalewka jeszcze z kilka miesięcy poleżakować, by nabrała szlachetności, ale była taka pyszna, że z czterech 250ml bytelek jakie mi wyszły, jedną już wypiliśmy, bo takie to było dobre.
Resztę ukryłam, byśmy się mieli czym delektować w długie zimowe wieczory.

SKŁADNIKI:

* 2 garście świeżych listków mięty
* 1 spora garść świeżych listków melisy cytrynowej
* kilka listków werbeny cytrynowej jeśli takową macie, ale nie są one konieczne
* 7 – 8 listków stevii lub ok. 3/4 szklanki cukru
* 2 limonki
* 1 trawa cytrynowa lub jeśli takowej nie macie, to 1 dodatkowa limonka
* 500 ml spirytusu
* 500 ml wody

Limonki do porządku wyszorować szczoteczką pod gorącą wodą i osuszyć. Zetrzeć z nich skórkę i wrzucić ją od razu do słoja, w którym nastawimy naszą nalewkę. Następnie obkroić ostrym nożem z limonek białawą pozostałość skórki. Miąższ natomiast wrzucić do słoja.
Jeśli mamy trawę cytrynową to ściągnąć z niej zewnętrzny liść i odciąć samą końcówkę. Trawę przeciąć ukośnie na 2 – 3 kawałki i dorzucić do limonek.
Do słoja włożyć teraz listki mięty i melisy oraz jeśli macie listki werbeny cytrynowej.

Jeśli użyjecie listków stevii jak ja, to lepiej je przed włożeniem do słoja nieco naderwać. Jeśli natomiast nie posiadacie stevii, to po prostu weźmiecie cukier. Musicie go jednak rozpuścić właśnie w tej wodzie, którą będziemy dolewać do nalewki.

Zioła i limonki zalać wodą (jeśli nie mieliście stevii to wodą z rozpuszczonym w niej cukrem) oraz spirytusem. Słoik następnie zamknąć i odstawić na jakieś 10 – 14 dni. Od czasu do czasu możemy nim lekko wstrząsnąć.

Po tym czasie, gdy nalewka nabierze już ładnego zielonego koloru, musimy ją oczywiście przefiltrować. Nie polecam trzymania ziół zbyt długo w nalewce, bowiem kolor zielony może się potem zmienić na brązowy, co nie będzie już takie ładne. Przefiltrowaną nalewkę rozlać do ładnych butelek.

I pyszności nalewka jest gotowa.
Jak postoi kilka tygodni czy miesięcy, będzie jeszcze pyszniejsza. Z naszych 4 butelek do postania ostały się te trzy.

Koktajle pełne witamin

W domowym koszyczku z owocami znalazłam sporo smakowitości. Wystarczyło trochę pomysłu i mój mikser. No i wyczarowałam trzy smakowite koktajle.
Z owocami u nas trzeba uważać, bowiem Oliver jest na wiele z nich uczulony. Dlatego też zawsze robię po kilka rodzajów koktajli, by wśród nich był przynajmniej jeden taki, który Oli mógłby bez problemów wypić.

Koktajle są gęste i naprawdę sycące. Robię je dość często, przeważnie w weekendy. Zastępują one z powodzeniem drugie śniadanie. No i mam tę świadomość, iż dostarczyłam moim facetom niezłej dawki witaminek.

Dziś zrobiłam trzy koktajle:

1. Smoothie z kiwi i gruszki

– bez produktów mlecznych, które było głównie dla Olivera. Ale i Daniel był nim zachwycony.

 (na 2 duże szklanki):
* 4 kiwi
* 1 dojrzała soczysta gruszka
* nieco wody mineralnej (ja potrzebowałam ok. 150 ml)
2 łyżki syropu z marzanki wonnej (Waldmeister) – niekoniecznie

Kiwi i gruszkę obrać, wrzucić do miksera i zmiksowć. Masa będzie dość gęsta. Dolać więc tyle wody mineralnej, by smoothie nabrało bardziej płynnej konsystencji. Jeśli mamy syrop z marzanki wonnej śmiało można dolać z 2 łyżki, wzbogaci to smak tego koktajlu. Jeżeli syropu nie posiadamy, to nie ma co się martwić, bowiem nasze smoothie i tak będzie pyszne.
Gotowy koktajl przelać do szklaneczek i podawać.


2. Koktajl z mango i melona

– okazał się być prawdziwym hitem dla Daniela i Kapsla. Uczulony na mango Oliver nie mógł nawet spróbować, a ja po prostu się nie dopchałam.

(na 2 duże szklanki):
* 1 dojrzałe mango
* 1 niewielki dojrzały melon, najlepiej z pomarańczowym miąższem
* ok. 250 ml maślanki lub naturalanego jogurtu

Mango i melona obrać i pokroić na mniejsze kawałki. Owoce wrzucić do miksera i zmiksowć. Na koniec dolać maślankę lub jogurt. Przelać do szklanek i od razu podawać.


3. Koktajl limetkowy z avocado i ogórkiem

– niesamowity w smaku i zdecydowanie mój faworyt.
Na zdjęciu poniżej nie ma co prawda ogórka (bo robiąc tę fotkę jeszcze nie wpadłam na pomysł, by go dodać do koktajlu), ale jednak ogórek w koktajlu się znalazl.

(na 2 duże szklanki):
* 1 dojrzałe avocado
* pół długiego ogórka sałatkowego
* 2 limetki
* 1 łyżka cukru
* ok. 250 ml maślanki lub naturalanego jogurtu

Limetki wyszorować pod gorącą wodą. Z połowy jednej zetrzeć skórkę. Skórkę tę drobniutko posiekać ostrym nożem. Avocado przekroić na pół, wybrać z niego miąższ (najlepiej za pomocą łyżeczki) i zalać go od razu sokiem wyciśniętym z obu limetek. Ogórka umyć i razem ze skórką pokroić w plasterki. Ogórka wrzucić do blendera i dobrze zmiksować. Następnie dodać avocado wraz z sokiem oraz skórką z limetki. Znowu zmiksować. Wreszcie dosypać cukier i dolać maślankę lub jogurt. Zmiksować ponownie i rozlać do szklaneczek.

 

Galaretka limonkowo – cytrynowa

W tytule napisałam „galaretka”, ale równie dobrze mogłabym napisać „marmolada”. Właściwie nie mam pojęcia gdzie tkwi różnica. Ale nazwa jest tutaj chyba najmniej istotna. Ważny jest smak.

Galaretka (czy tam marmolada) cytrynowa jest dosępna w mało którym sklepie. A jeśli już w jakimś można ją dorwać, to z reguły za mały słoiczek trzeba zapłacić około 3 – 4€, co jest według mnie czystym zdzierstwem. Dlatego postanowiłam zrobić sobie tę galaretkę sama.
Cytrynom do towarzystwa dodałam kilka limetek, dlatego galaretka nabrała takiego właśnie lekko zielonkawego kolorku.

Uwielbiam jej orzeźwiający, mocno cytrynowy smak. I ten radosny kolor, wręcz kuszący do tego, by zanurzyć w słoiczku łyżeczkę (lub palec) i wyjeść kolejną porcyjkę.

SKŁADNIKI

* 6 cytryn i 4 – 5 limetek (w sumie powinno być około 1 kg owoców)
* pół szklanki zwykłego cukru
* 1 kg cukru żelującego 1:1

Cytryny i limonki wyszorować szczoteczką pod gorącą wodą, opłukać i osuszyć. Z 2 cytryn i 2 limetek cieniutko obrać skórkę i pokroić ją na cieniutkie paseczki. Najlepiej robić to specjalnym nożykiem do skórek cytrusowych.
Z tych obranych cytryn i limonek wycisnąć sok. Z pozostałych można wykroić ostrym nożem miąższ (tzn. owoce wyfiletować). Jeśli komuś się tego nie chce robić, może po prostu wycisnąć ze wszystkich cytryn i limonek sok.

Pokrojone skórki zalać 4 szklankami wody i wsypać zwykły cukier i gotować na małym ogniu, pod przykryciem, co jakiś czas mieszając około 15 minut. Po tym czasie dodać wyciśnięty sok i miąższ, krótko zagotować i dodać cukier żelujący. Dobrze wszystko wymieszać i odstawić pod przykryciem na 3 godziny, by dobrze wszystko przeszło smakiem.
Po tym czasie masę cały czas mieszając, krótko zagotować (przez ok. 3 – 4 minuty).
Można zrobić próbę i sprawdzić czy galaretka się już zsiada. W tym celu wlać większą kroplę galaretki na zimny talerzyk. Kropla powinna szybko zgęstnieć, a jej powierzchnia marszczyć się po dotknięciu palcem. W razie potrzeby gotować jeszcze parę minut.

Gotową galaretkę zdjąć z ognia i wkładać do wyparzonych słoiczków typu twist. Słoiki zakręcić i studzić odwrócone do góry dnem.

Nie wiem dokładnie ile wam wyjdzie z tego słoiczków. Mi wyszło 8, ale miałam słoiczki różnej wielkości, jednak wszystkie malutkie.

Ciasteczka limetkowe

Właściwie wolę piec duże ciasta niż małe ciasteczka, ale od czasu do czasu robimy wspólnie z dziećmi w domu prawdziwą „ciasteczkolandię”. Wtedy pieczemy po kilka rodzajów ciasteczek, bowiem wychodzę z założenia, że kuchenny bałagan, jaki zawsze przy tym powstaje, nie jest warty tylko jednej ciasteczkowej odmiany. Poza tym dzieci bardzo szybo się uwijają zarówno z pomaganiem przy ciasteczkach, jak i z jedzeniem potem swoich wypieków. Zatem dziś również urządziliśmy sobie całą rodzinką ciasteczkowe popołudnie.

Ciasteczka limetkowe, ulubione od Olivera. Mają orzeźwiający smak i nadają się nie tylko do kawy, ale doskonale smakują z gorącą herbatką.

SKŁADNIKI (nam wyszło 36 ciasteczek):

na ciasto:
* 300 g mąki
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 100 g cukru
* 150 g masła lub margaryny
* 1 jajko
* kilka kropel aromatu cytrynowego
* starta skórka z jednej limetki

na lukier i do ozdoby:
* starta skórka z jednej limetki
* 1 łyżka cukru
* sok z jednej limetki
* 120 g cukru pudru
* kilka kropel zielonego barwnika (niekoniecznie)

Limetki umyć pod goracą wodą. Zetrzeć skórkę specjalnym nożykiem lub na tarce. Skórkę z jednej limetki włożyć do garnuszka, zalać okolo 1/8 l wody, dodać 1 łyżkę cukru i pogotować około 10 min. Następnie odcedzić i odstawić. W ten sposób przygotowane staną się miększe i łagodniejsze w smaku.

Mąkę zmieszać z proszkiem do pieczenia. Dodać cukier, aromat, jajko, margarynę i startą i pokrojoną na drobno skórkę z drugiej limetki. Wszystko zagnieść na jednolite ciasto.
Ciasto to owinąć w folię i włożyć na 30 min. do lodówki.
Po tym czasie z ciasta formować ciasteczka. Można użyć foremek. Moje dzieci po prostu kulały w rączkach kulki wielkości orzecha włoskiego i układając je na blaszce, spłaszczaly je rączką. Wyszły więc ciasteczka w kształcie okrągłych talarków.
Ciasteczka ułożyć na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym. Piec w temp. 175°C ok. 12 min.

Po upieczeniu, gdy ciasteczka już ostygną, zrobić lukier z cukru pudru i soku z jednej limonki. Można dodać kilka kropel zielonego barwnika. Lukrem posmarować każde ciasteczko. Na wierzchu położyć odrobinę przygotowanej wcześniej skórki limetkowej.

Zupa z dyni – egzotyczna

Przepis na tą zupę powstał w wyniku moich eksperymentów i powiązania w jedno kilku innych przepisów. W efekcie wyszła zupa o bardzo egzotycznym smaku, która zachwyciła wszystkich moich domowników, a mnie samą w szczególności.

SKŁADNIKI:

* ok. 600 g dyni najlepiej Hokkaido, ale może być i innej
* 1 duża cebula
* 3 ząbki czosnku
* kawałek imbiru wielkości orzecha włoskiego
* 200 ml mleka kokosowego z puszki
* 1 papryczka chili
* 1 l bulionu (może być instant)
* sól, pieprz
* 2 łyżki oleju
* sok z 2 limetek
* kwaśna śmietana
* Balsamico Crema

Dynię obrać i zetrzeć na tarce o grubych otworkach. Imbir zetrzeć również najlepiej na mniejszych otworkach.
Cebulę i czosnek posiekać, poczym podsmażyć na rozgrzanym oleju. Cebulę z czosnkiem przełożyć do garnka, w którym będziemy gotować naszą zupę. Dodać dynię i imbir, zalać bulionem i gotować całość jakieś 20 – 25 minut. Następnie dodać mleko kokosowe i pokrojoną na drobno papryczkę chili. Na koniec wyciśnięty sok z limetki.
Całość zmiksować w blenderze. Doprawić jeszcze solą i pieprzem.
Podawać najlepiej z łyżką śmietany i odrobiną Balsamico Crema (choć jak ktoś woli może użyć maggi).