Musli jagodowo – malinowe z prażonym słonecznikiem

Takie pachnące latem musli na śniadanie powoduje, że początek dnia bywa znacznie przyjemniejszy. Proste, zdrowe, pyszne…

SKŁADNIKI (na 1 porcję):

* 4 – 5 łyżek płatków lub otrębów owsianych lub orkiszowych
* 1 – 2 łyżki ziaren słonecznika
* nieco wody
* szczypta mielonego imbiru
* 2 szczypty mielonego cynamonu
* maliny
* jagody

Wieczorem otręby wsypać do miseczki, dodać cynamon oraz imbir i zalać taką ilością wody, by były jedynie całe zamoczone. Miseczkę przykryć talerzykiem i odstawić najlepiej na całą noc.

Rano wsypać słonecznik na suchą patelnię i lekko zrumienić. Zajmuje to dosłownie 2 – 3 minuty.
Do namoczonych przez noc płatków dodać słonecznik, maliny i jagody. Wszystko lekko wymieszać i od razu zajadać. Jest pyszne.

Pavlova

Tort, który na topie jest ostatnio u mojej koleżanki Doroty. I oczywiście miałam okazję go u niej spróbować i dopiero potem zajarzyłam, że tak na dobra sprawę jest to sławetna pavlova.

Pavlova może wiecie, a może nie, jest takim typowym australijskim i nowozelandzkim deserem. Nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej. Tradycja głosi, że pierwszy raz deser ten został przygotowany podczas pobytu tancerki w Perth w 1926. Jednak do autorstwa deseru pretendują także Nowozelandczycy, twierdząc, że przyrządzono go w Wellington podczas tournée Pawłowej w 1926 roku.

Tak czy siak deser jest bardzo pyszny. Chrupiąca na zewnątrz i delikantna, pianowa wręcz w środku beza, do tego bita śmietana i owoce. Czego chcieć więcej.

Taki deser pavlova można przygotować w wersji jednej grubej bezy lub w wersji piętrowej, jak właśnie w przypadku tego tortu. Jako że sama beza musi dość długo suszyć się w piekarniku, to oczywiście można ją upiec dzień prędzej, a bitą śmietaną i owocami przełożyć jakąś godzinę przed podaniem.

Bardzo polecam, bo chociaż jest to prawdziwa bomba kaloryczna (dużo cukru i śmietana), to od czasu do czasu można sobie pozwolic na takie przepyszne szaleństwo.

SKŁADNIKI:

* 6 – 7 białek
* szczypta soli
* ok. 300 – 350 g cukru
* 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
* 1 łyżeczka białego occtu winnego
* ok. 1 l śmietany kremówki (lub 600 ml śmietany kremówki + 250 g serka mascarponne)
* owoce, np truskawki, maliny, jagody, brzoskwinie, co tam macie

Zimne białka z solą ubić na sztywno. Dosypywać pod koniec po łyżce cukieru ciągle miksując .Piana po ubiciu powinna być bardzo sztywna i lśniąca. Na koniec dodać mąkę ziemniaczaną oraz ocet.

Dwie blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Pianę wyłożyć na środek każdej blaszki. Zrobić z niej koła, jedno może być nieco mniejsze od drugiego.

Można oczywiście upiec tylko jedno bezowe koło, wtedy jednak będzie ono grubsze (wyższe) i będzie je trzeba jeszcze dłużej suszyć. Osobiście wolę wersję piętrową, z dwoma bezami.

Blaszki włożyć do nagrzanego piekarnika na 150°C (termoobieg lub 180°C piekarnik bez termoobiegu). Po około 5 minutach zmiejszyć temeraturę na 110°C (termoobieg lub 150°C piekarnik bez termoobiegu) i suszyć przy uchylonych drzwiczkach piekarnika około 1,5 godziny.

Możemy ubić samą śmietanę, wtedy potrzeba nam będzie jej znacznie więcej.
Możemy też zrobić masę z bitej śmietany połączonej z serkiem mascarponne. W tym wypadku najpierw zimną kremówkę ubić na sztywno. Serek mascarpone przełożyć do jakieś miski i przemieszać. Dodawać po łyżce ubitą kremówkę i mieszać łyżką aż powstanie gładka jednolita masa.

Na większym spodzie bezowym rozsmarować połowę kremu (lub samej ubitej śmietany) i rozłożyć gęsto owoce.
Przykryć drugą bezą i znowu nałożyć krem i owoce. Wstawić na godzinę do lodówki.
A potem delektować się tą zajebistością.

Muffinki z musli i owocami leśnymi

Dziejszy dzień nie zaczął się dla nas najlepiej. Ale jeśli się coś niezbyt dobrze zaczyna, nie znaczy wcale, iż musi też tak się kończyć. Zawsze możemy coś odmienić. Zrobić coś dobrego, fajnego, coś, co sprawi że uśmiechniemy sie nie tylko my, ale i nasi najbliższi. I dlatego też upiekłam dziś te muffinki.
Są smaczne i doskonale nadają się jako „ulepszacz” dnia.

SKŁADNIKI (na ok. 18 sztuk):

suche:
* 300 g mąki
* 100 g dowolnych płatków musli
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 niecała łyżeczka sody

mokre:
* 3 jajka
* 180 g brązowego cukru lub 150 g białego
* 300 g naturalnego jogurtu
* 150 ml oleju

dodatkowo:
* ok. 200 g mrożonych lub świeżych mieszanych owoców leśnych (jagody, jeżyny, maliny, porzeczki)
* 4 czubate łyżki płatków migdałowych
* ok. 200 g cukru pudru
* 3 łyżki mleka

Nagrzać piekarnik do 180°C.
W średniej misce wymieszać wszystkie suche składniki.

W większej misce zmiksować jajka z cukrem. Następnie dodać olej oraz jogurt i znowu dobrze zmiksować.
Teraz wsypać do tego suche składniki. Wszystko dobrze wymieszać.

Do foremek na muffiny nałożyć po 1 łyżce ciasta. Na to po kilka owoców. Potem znowu po łyżce ciasta i og góry znowu posypać owocami.

Blaszkę z muffinkami włożyć do nagrzanego piekarnika i piec w temp. 180°C ok. 20 – 25 min.

W tym czasie, kiedy muffinki sie pieką zrumienić na suchej patelni płatki migdałowe. Odstawić je do wystygnięcia.
Przygotować lukier mieszając cukier puder z mlekiem.
Każdą muffinkę posmarować lekko lukrem i posypać podprażonymi płatkami migdałowymi.
Potem zrobić sobie kawę lub jakąś dobrą herbatę i delektować się tymi muffinkowymi pysznościami.

Pierogi – ruskie i z jagodami

Dla mojej rodzinki pierogi to prawdziwy rarytas. Możliwe, że to dlatego, iż nie mamy możliwości zakupienia ich w sklepie, kiedy przyszłaby nam na nie ochota. Ale nie ma nad czym biadolić, bowiem moim zdaniem sklepowe pierogi nigdy nie dorównują w smaku takim domowej roboty.

Robienie pierogów jest dla mnie i Kapsla swojego rodzaju miłym wspólnym spędzeniem czasu w kuchni. Aż sama się dziwię dlaczego tak rzadko się na to zdobywamy.
Kapsel zawsze robi ciasto i wykrawa z niego krążki wiercąc przy tym tyłkiem w rytm dobiegającej z pokoju muzyki. Podjada mi farsz z miski. A ja klejąc kolejne porcje pierogów, czasem walnę go łyżką po paluchach.
Zawsze jest dużo śmiechu i jeszcze więcej bałaganu, ale w sumie to są jedne z fajniejszych chwil. Takie właśnie nasze.

Kapsel najbardziej lubi pierogi ruskie, dzieci pierogi z jagodami. Zatem te dwie wersje pojawiły się dziś na naszym stole.

Nie umiem  powiedzieć ile dokładnie wyszło nam tych pierogów. Ani nawet jakie są dokładne ilości składników. Bowiem wieszość jest bardziej na oko. Ale postaram się najlepiej jak mogę to „oko” wam określić.

Ciasto najlepiej robić partiami, a nie na raz duza ilość bowiem wtedy wysycha, albo się robi za twarde. My w każdym razie tak właśnie partiami je robimy.

SKŁADNIKI:

farsz na pierogi ruskie:
* ziemniaki (nie wiem ile, ale tyle ile mieści się w 2 litrowym garnku)
* 250 g twarożku
* 3 cebule
* 3 łyżki oleju
* sól, pieprz

farsz na pierogi z jagodami:
* 1 litr jagód
* 2 łyżki bułki tartej
* 1 – 2 łyżki cukru pudru

na ciasto (na jedną partię):
* 500g mąki
* 1 szklanka gorącej wody
* 3 łyżki oleju
* pół łyżeczki soli

Najpierw należy przygotować farsz.
Do pierogów ruskich musimy ugotować ziemniaki i przecisnąć je przez praskę. Cebule obrać i pokroić w drobną kostkę, a następnie podsmażyć na oleju. Do przeciśniętych ziemniaków dodać twarożek oraz podsmażoną cebulę, posolić je i popieprzyć. Wszystko dobrze ze sobą wymieszać.

Natomiast jagody do pierogów z jagodami nie wymagają specjanego przerobienia. Mieszam jednak do nich bułkę tartą i nieco cukru pudru. Bułka wyłapuje niejako nadmiar soku i tym sposobem nie grozi mi rozwalenie się pierożków w czasie gotowania.

Teraz robimy ciasto po prostu zagniatając wszystkie składniki. Potem z ciasta wykrawamy krążki i heja lepimy pierogi. Nie muszę tu nic tłumaczyć, bo każdy z was wie jak to się robi.
Gotowe pierogi wrzucamy do lekko osolonej do osolonego wrzątku i gotujemy kilkanaście minut. Ja zwykle robię tak, że kiedy wypłyną i zaczynają wrzeć, podlewam je małą ilością zimnej wody. I tak z trzy razy. Po tym czasie są zwykle już dobre.

Nakładamy na talerze i podajemy z czym lubimy.

U mnie się jada pierogi ruskie z podsmażoną razem z boczkiem lub szyneczką cebulką, natomiast pierogi jagodowe ze słodkim jogurtowym twarożkiem.

Jagodzianki i najlepsze ciasto drożdżowe

Dlaczego akurat ten przepis na ciasto drożdżowe? Bo wypróbowałam już w swoim życiu naprawdę wiele najróżniejszych przepisów. I – przynajmniej według mnie samej – właśnie ten daje najlepsze na świecie ciasto drożdżowe: pulchne, puszyste, mięciutkie, takie jakie powinno być.
Wszystkie moje poprzednie eksperymenty np z dodatkiem drożdży suszonych nie zachwyciły mnie efektami. Dlatego jeśli ciasto drożdżowe, to obowiązkowo nzrobione na bazie świeżych drożdży i przesianej mąki.
Zresztą, wypróbujcie sami.

SKŁADNIKI (na 18 – 20 sztuk):

* 40 g świeżych drożdży
* 700 g + 2 łyżki mąki
* 10 łyżkek cukru
* 300 ml mleka
* 100 g masła
* szczypta soli
* 2 jajka (o temp. pokojowej)

na farsz:
* 500 g jagód
* 3 – 6 łyżki cukru
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
lub przerobione jagody ze słoiczka (ja miałam coś w stylu konfitury jagodowej)

ponadto:
* 1 żółtko

na lukier:
* 200 g cukru pudru
* 3 – 4 łyżek wody

Podgrzać nieco mleko, by było ciepłe, ale nie gorące. Odlać z niego 100 ml (będzie nam potrzebne do zaczynu), a do reszty dodać masło, by się w nim rozpuściło.

Zrobić zaczyn. Pokruszyć drożdże do jakieś mniejszej miski, dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz 100 ml ciepłego mleka. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut do wyrośnięcia.

Do dużej miski przesiać mąkę.
Przesianie uważam osobiście za konieczne w wypadku ciast drożdżowych. Znacznie lepiej wtedy wyrastają, a po upieczeniu są pulchniejsze. Doprawdy nie pomijajcie tego – wydawałoby się – nieistotnego szczegółu.
Do mąki dodać sól, cukier, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

Jeśli macie jagody świeże należy je wymieszać z dowolna ilością cukru (według uznania) i łyżką mąki ziemniaczanej.

Nagrzać piekarnik do 180°C (termoobieg) lub 200°C (piekarnik bez termoobiegu).

Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podzielić na 16 lub 18 części. Każdą rozwałkować na mały placek. Na środek nałożyć niecałą łyżkę jagód. Zwinąć placek w bułeczkę: najpierw założyć na farsz ciasto z dwu przeciwnych brzegów, a potem z dwu kolejnych. Powstaną nieco kanciate bułeczki, które możemy delikatnie zaokrąglić w dłoniach.

Gotowe bułeczki układać w dużych odstępach na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (na 20 minut).

Przed włożeniem do piekarniaka posmarować bułeczki żółkiem rozmąconym z 2 łyzżami wody.
Piec w tem. 180°C na złoty kolor (ok. 15 minut).
Po upieczeniu studzić najlepiej na kratce.
Z cukru pudru i wody przygotować gęsty lukier i posmarować nim bułeczki.
Smacznego.

Szybki serniczek z jagódkami

Zapraszam was teraz na szybciutki serniczek. Z jagódami, albo z czym tam macie, bo oczywiście można dodać każdy owoc. Chciałam dla lepszej kolorystyki dorzucić trochę papayi, bo akurat mam w domu, ale zrezygnowałam ze względu na to, że nie wiem, czy przypadkiem Oliver też by nie był na nią uczulony. Ma bowiem alergię na większość tropikalnych owoców, więc wolę z takimi eksperymentami być ostrożna.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 250 g mąki
* 80 g cukru
* 120 g masła lub margaryny
* 1 jajko
* szczypta soli

na masę serową:
* 500 g twarożku typu quark
* 120 g cukru
* 1 budyń waniliowy
* 3 jajka

dodatkowo:
* 200 g jagód lub innych owoców

Mąkę wymieszać z cukrem, masłem, jajkiem, szczyptą soli i zagnieść jednolite ciasto. Wykleić nim spód i rand formy do tarty lub tortownicy o średnicy 28 cm.
Ciasto ponakłuwać widelcem i wstawić do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Oddzielić białka od żółtek.
Twarożek zmiksować cukrem i żółtkami. Następnie dodać proszek budyniowy. Osobno ubić białka i delikatnie wmieszać je do masy serowej.
Masę tę wylać na przygotowany wcześniej spód. Na górze poukładać jagódki.

Piec w temp. 180°C przez około 35 minut.