Harira

Ta znana w całym świecie arabskim, wywodząca się z Maroko zupa, jest nie tylko dzięki charakterystycznym przyprawom aromatyczna i rozgrzewająca, ale naprawdę bardzo smaczna.
Jej tradycyjnym zadaniem jest przywracanie muzułmanom sił po poście w okresie ramadanu.

W necie można trafić na wiele przepisów na harirę, jedne mniej inne bardziej skomplikowane.
Zupa bazuje zawsze na mięsie wołowym, baranim lub drobiowym z dodatkiem ciecierzycy, soczewicy, czy bobu. Można użyć mieszanek tych warzyw strączkowych (np pół na pół soczewicy i ciecierzycy) albo zdecydować się na pojedyńczy gatunek. Ja zrobiłam z cieciorką, bowiem chyba najbardziej ją lubimy. Poza tym ułatwiam sobie jej przygotowanie gotując najpierw na mięsie rosół, który przydaje mi się też i do innych dań. I taki właśnie przepis podaję wam.

SKŁADNIKI:

* (na oko) około 200 g ciecierzycy
* ok. 350 g mięsa na rosół (ja miałam nieco wołowiny i dwa udka drobiowe)
* kilka marchewek
* kawałek selera
* kilka korzeni pietruszki
* por
* 2 – 3 ząbki czosnku
* liść laurowy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* 1 łyżka masła
* 3 łyżki oliwy
* 2 cebule
* 2 duże pomidory
* 3 – 4 łyżki koncentratu pomidorowego
* 2 łyżki mąki
* pęczek natki zieleniny może być kolendra, pietruszka, u mnie był dodatkowo lubczyk
* przyprawy: sól, pieprz, cynamon, gotowa mieszanka przyprawowa harrisa (wnet podam na nia przepis) lub papryka, chili, czosnek, kurkuma

Cieciorkę wzrucić do jakieś dużej miski i zalać wodą i odstawić na noc do namoczenia.

Do dużego garnka włożyć mięso i obrane warzywa na rosół: marchew, pietruszkę, kawałek korzenia selera, por. Dodać czosnek, liść laurowy, ziele angielskie, część zieleniny (natki pietruszki, kolendry lubczyku czy co tam macie i zalać wodą. Nieco posolić i gotować wszystko na średnim ogniu aż będziemy mieli z tego rosół.

Żeby było szybciej, to najlepiej w tym samym czasie, w osobnym garnku ugotować ciecieszycę. Przepłukać ją na sitku z wody, w ktorej była moczona, zalać w garnku świeżą wodą, nieco posolić i jeśli mamy to wsypać łyżeczkę przyprawy do ryżu lub przyprawy harrisy. Jesli nie mamy wystarczxy jedynie sól. Najlepiej dodać też łyżkę masła, wtedy nie będzie nam się pienić przy gotowaniu.
Gotować mniej więcej tyle czasu co gotuje sie rosół, wtedy na pewno cieciorka będzie miękka.
Po ugotowaniu odcedzić ją na sitku i odstawić.

Gotowy rosół najlepiej przecedzić przez sitko. Ugotowane w nim marchewki, seler i pietruszki wybrać i pokroić w kostkę. Mięso obrać i też ewentualnie pokroić.

Cebule pokroić w drobną kostkę. Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki i wrzucić do jakieś miseczki.

W dużym garnku rozgrzać oliwę, wrzucić na nią pokrojoną cebulę i podsmażyć przez minutkę czy dwie. Następnie dorzucić pokrojone pomidory, koncentrat pomidorowy i przyprawy.
Przyprawy wsypujemy na oko, jeśli mamy gotową mieszankę przyprawową harissę to wrzucamy około 2 czubate łyżeczki. Jeśli nie mamy harrisy, to wsypujemy na oko mniej więcej po pół łyżeczki papryki, kurkumy, cynamionu, czosnku, chili. Mozemy dodać jesli chcemy odrobinę imbiru czy mielonej kolendry. Ogólnie powinno tego być jakieś dwie czubate łyżeczki.
Całość smażyć jeszcze przez parę minut.

Potem wlać do garnka nasz rosół (nie za dużo, około 2 lity). Dodać ugotowaną ciecierzycę oraz pokrojone warzywa i mięso z rosołu. Rozrobić w kubku nieco rosołu z mąką i zupę zagęścić.
Całość zagotować, ewentualnie jeszcze doprawić pieprzem, solą, chili czy cynamonem.

Gorąca zupę podawać z pokrojoną natką zieleniny.

Pieczona cieciorka do podjadania

Przyznaję, że czasem i ja sięgam po chipsy. Ale dużo bardziej od chipsów lubię podjadać pieczoną cieciorkę. Po pierwsze uwielbiam to połączenie jej orzechowego smaku z ostrością przypraw. Po drugie normalnie jest ona na tyle sycąca, że zje się niezbyt dużo i mała miska upieczonej ciecierzycy starcza do podjadania podczas całego filmu spokojnie dla całej naszej bandy. I nawet Paweł jak spróbował, to mówił „wow, dobre są te kulki”.
A przygotowanie tych „kulek” naprawdę jest dziecinnie proste.

SKŁADNIKI:

* ok. 250 g ciecierzycy
* 4 – 5 łyżek oleju
* sól i przyprawy według uznania, ja dodaję paprykę słodką, curry, garam masalę, cynamon i nieco chilli

Ciecierzycę wrzucić do jakieś miski, zalać sporą ilością wody i odstawić na noc.

Na drugi dzień należy ją odcedzić i przepłukać na sitku. Następnie wrzucić do garnka, dolać wody, wsypać 1 łyżeczkę soli i gotować na średnim ogniu aż będzie miękka. Czyli jakieś 40 minut. Ugotowaną ciecierzycę odcedzić na sitku i znowu wrzucić do miski.

Do jakiegoś kubeczka wlać olej i dosypać sporą ilość przypraw. Ja dodaję zwykle szczyptę soli, po czubatej łyżeczce curry, garam masali i papryki, A także nieco cynamonu i chilli. Możecie tu eksprymentować.
Przyprawy wymieszać dobrze z olejem i mieszankę tą wlać do ugotowanej cieciorki.
Wszytsko dobrze wymieszać, tak by kuleczki ciecierzycy pokryte były przyprawami.

Piekarnik nagrzać do 200°C.
Ciecierzycę wysypać na płaską blaszkę do ciasta wyłożoną papierem do pieczenia. Blaszkę wstawić do piekarnika i piec jakieś 20 – 25 minut.

Ostudzić najlepiej na papierowym ręczniku, by się pozbyć nadmiaru tłuszczu z cieciorki.

A potem już możemy podjadać.
Są pycha, na zewnątrz chrupkie i pikantne, w środku mięciutkie i orzechowe. Najlepiej smakują jeszcze na ciepło.
Kto by tam wolał jakieś głupie chipsy.