Muffiny meksykańskie

Po miesiącach upałów wreszcie się ochłodziło. Właściwie czuć już w powietrzu jesień. Do łask wróciła zatem gorąca herbata i zamiast lodów jakieś fajne wesołe wypieki.

SKŁADNIKI (na ok. 24 – 28 sztuk):

suche:
* 100 g mąki pełnoziarnistej
* 100 g mąki kukurydzianej
* 150 g mąki pszennej zwykłej
* 1 łyżeczka soli
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* pół łyżeczki sody

mokre:
* 4 jajka
* 150 ml oleju
* 450 g naturalnego jogurtu
* szczypta chili

dodatkowo:
* 150 g chudego boczku lub szynki
* 2 cebulke
* 1 zielona papryka
* pół puszki kukurydzy
* ok. 150 – 200 g startego żółtego sera
* 24 maleńkie papryczki chili lub pomidorki koktajlowe

Cebulę oraz boczek lub szynkę pokroić w kostkę i podsmażyć lekko na patelni. Odstawić. Paprykę pokroić w kostkę.

W średniej misce wymieszać ze sobą wszystkie suche składniki. Jeśli nie macie w domu mąki kukurydzianej i pełnoziarnistej, możecie użyć jedynie zwykłej mąki pszennej. Wtedy powinno jej być 300 g (a nie 350).

W dużej misce roztrzepać jajka. Następnie wmieszać olej, jogurt i chili. Nie potrzeba nam do tego miksera, wystarczy łyżka. Kolejno wmieszać do tej masy: podsmażony boczek lub szynkę z cebulą, paprykę, kukurydzę i starty ser. Na samym końcu dodać składniki suche czyli mąkę z dodatkami.

Piekarnik nagrzać do 180°C. Ciasto nakładać do papilotek. Do środka każdej muffinki wepchać po jednej papryczce chili (jak było w oryginalnym przepisie) lub po jednym pomidorku koktajlowym (wersja moja). Piec ok. 20 – 25 minut.

Lasagne dyniowe

Zobaczyłam ten przepis w jakieś przeglądanej na dworcu niemieckiej gazecie. Zdjęcie tam zamieszczone było takie apetyczne, że wiedziałam, iż będę chciała zrobić taką lasagne u siebie w domu. Wracając wczoraj z pracy wstąpiłam do warzywniaka, gdzie wypatrzyłam piękne dynie wszelkiej maści. Sezon dyniowy uważam zatem za otwarty.
A oto i jest moja dyniowa lasania.

Przepis podaję na lasagnie wielkości 20 x 30 cm.

SKŁADNIKI:

* płaty makaronu do lasagne – najlepiej takie, które nie trzeba ekstra gotować (czytać na opakowaniu), ilość -> 4 x ilość potrzebna na pokrycie waszej formy, u mnie było to w sumie 12 płatów

na masę dyniową:
* 250 g boczku
* ok. 1,5 kg dyni
* 2 – 3 duże cebule
* 3 – 4 ząbki czosnku
* sól, pieprz
* 300 ml sosu cygańskiego ze słoika

ponadto:
* 150 g startego żółtego sera
* 4 jajka
* 300 g kwaśnej śmietany
* sól, pieprz
* odrobina masła do formy
* olej do smażenia

Boczek i cebulę pokroić w kostkę, czosnek przecinąć. Dynię obrać, oczyścić z pestek i zetrzeć na tarce o grubych otworkach.
Na dużej patelni lub w garnku rozgrzać nieco oleju, podsmażyć boczek i cebulę wraz z czosnkiem.
Dodać dynię, posolić, popieprzyć i smażyć całość ok. 10 minut. Dodać sos cygański i jeśli całość będzie za gęsta, dodać jeszcze trochę wody.

Formę, w której będziecie piekli lasagne natłuścić masłem. Wykładać kolejno warstwy starając się, by były rozłożone równomiernie i na całej powierzchni. Zacząć należy od płatów makaronowych, potem warstwa masy dyniowej, znowu płaty, i znów dynia. I tak do wyczerpania składników. Na górze powinny być płaty makaronowe.

W jakieś misce roztrzepać jajka, dodać śmietanę, posolić i popieprzyć. Wmieszać w to starty żółty ser. Masę tę wyłożyć na wierzch naszej lasagni.

Zapiec w piekarniku w temp. 200°C około 30 – 35 minut.

Bayerische Semmelknödel – knedle bawarskie

Śląskie kluski kartoflane z dobrym sosem, mięskiem i z czerwoną kapustą – taki obiad w moim rodzinnym domu zawsze był na swój sposób świąteczny. No ale kluski nie zawsze muszą być ziemniaczane. Moi faceci cieszą się również na te typowe dla kuchni bawarskiej, robione z bułek.

SKŁADNIKI:

* 6 – 7 bułek z dnia poprzedniego
* 250 ml mleka
* 3 jajka
* 3 łyżki posiekanej natki pietruszki (zamiast pietruszki może być szczypiorek)
* 1 duża cebula
* 50 – 80 g pokrojonego w drobniutką kostkę chudego boczku
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Bułki pokroić w kostkę i wrzucić do dużej miski. W osobnej misce roztrzepać jajka z mlekiem i miksturą tą zalać pokrojone bułki. Lekko przemieszać i odstawić.
Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na patelni razem z boczkiem. Dodać do namoczonych bułek. Wsypać pokrojoną natkę pietruszki, dobrze posolić, popieprzyć oraz doprawić gałką muszkatołową. Wszystko wyrobić na jednolitą masę. Ciasto powinno mieć taką konsystencje, by dało się z niego bez problemów uformować w dłoniach kulki. Jeśli będzie zbyt suche, należy dolać jeszcze odrobinę mleka. Jeżeli będzie zbyt mokre dosypać nieco bułki tartej.
Z ciasta formować kluski. Ugotować je tak, jak gotuje się pierogi wrzucając do osolonego wrzątku.
Podawać koniecznie z sosem.

Spaghetti à la Carbonara – z porem i pieczarkami

Jak spahghetti carbonara to wiadomo, że powinien być przesmażony boczek, obowiązkowo parmezan i sos na żółtkach. Robię często, bo lubimy, ale lubimy sobie również te danie nieco urozmaicić. Np dodając pieczarki.
Przygotowanie jest dziecinnie proste, a spaghetti smakowite. Ot, pomysł na szybki, smaczny obiad.

SKŁADNIKI:

* 1 paczka (400 – 500 g) spaghetti
* 1 większy por (lub 2 jak są malutkie)
* ok. 200 – 250 g boczku
* ok. 200 – 250 g pieczarek
* ok. 300 g słodkiej śmietany
* odrobina oliwy
* 3 żółtka
* sól, pieprz

Boczek pokroić w drobną kostkę, pieczarki na plasterki, a pora w cieniutkie paseczki. Parmezan zetrzeć na tarce.
Postawić osoloną wode na makaron.
Gdy makaron się będzie gotował, na patelni, na oliwie podsmażyć boczek z porem. Pod koniec smażenia dorzucić pieczarki i smażyć jeszcze przez 2 – 3 minutki.

W jakieś misce roztrzepać trzepaczką żółtka ze śmietaną. Dobrze popieprzyć. Wrzucić ok. 2/3 parmezanu i dobrze wymieszać.

Jak makaron będzie już gotowy, dobrze go odcedzić z wody. Zaraz potem wlać masę jajeczno – serowoą na patelnię i chwileczkę (2 – 3 minutki) na małym ogniu pogotować, aż sos lekko zgęstnieje.
Sos wlać do odcedzonych i gorących spaghetti (lub spaghetti dodać do sosa, w zależności które naczynie macie większe) i dobrze wszystko wymieszać.

Nałożyć na talerze, posypać resztka startego parmezanu i zajadać.
Może na zdjęciu nie wygląda zbyt zachęcająco, ale smakuje bardzo dobrze.

Brukselka z patelni z boczkiem

Kiedy byłam dzieckiem brukselka była chyba najbardziej znienawidzonym przeze mnie warzywem. Nie cierpiałam jej. A tymczasem dobrze przygotowana, jest ona naprawdę smaczna.

Ten przepis już jakiś czas temu zapodał jeden z moich pingerowych znajomych Jacek (tu). Już wtedy zdecydowałam się go wypróbować i byłam zachwycona. Zachęcam i was do wypróbowania jackowego przepisu, bo brukselka z patelni naprawdę smakuje.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg brukselki
* 5 szalotek lub 1 cebula
* 2 ząbki czosnku
* 30 dag wędzonego boczku (u mnie 200 g surowej szynki pokrojonej w kosteczkę)
* masło do smażenia

Brukselkę należy najpierw oczyścić, tzn obciąć nożem końcówkę (ogonek) i zdjąć ze dwa zewnętrzne liście. Poprzekrajć ją pół, lub nawet na ćwiartki.

Boczek (lub jak u mnie surową szynkę) kroimy w drobniutką kostkę. Cebule lub szalotki również należy drobno pokroić.

Jacek poleca przygotowywanie tego dania na dwu patelniach, ale ja wolę sobie ułatwiac sprawę.

Zatem głęboką patelnię stawiamy na ogniu i kiedy nam się rozgrzeje wrzucamy na nią pokrojony boczek by nam się nieco wysmażył. Dorzucamy cebulę i dodajemy dużą łyżkę masła.
Następnie na patelnie wrzucamy naszą brukselkę i co chwilę mieszając, smażymy na średnim ogniu, wszystko dobre 20 minut.
Brukselka co prawda lubi tłuszcz, który wydobywa z niej smak i po jakimś czasie będzie go na naszej patelni za mało. Można wtedy dodać znowu odrobinę masła lub zrobić to co ja, a mianowicie dolać jakieś 50 ml wody.

Jako że nasza brukselka smaży się razem z boczkiem, zapewne nabierze od niego lekko słonego smaku. Nie trzeba jej więc już solić, ale można przyprawić pieprzem, odrobinna curry lub dowolnymi ziołami.

Roladki drobiowe z fetą, suszonymi pomidorami i bazylią

Małe roladki w ramach kolacji? Albo jako przystawka do bufetu na jakieś imprezce. Czemu nie. Smakują zarówno na ciepło jak i na zimno. I zawsze można w nich przeszmuglować sporo ziół. Ja oprócz bazylii dodałam jeszcze nieco tymianku i szałwi.
W przepisie podałam taką orientacyjną ilość skłądników. Wszystko bowiem zależy od tego jak duże i ile będziecie mieć piersi drobiowych.
W każdym razie polecam.

SKŁADNIKI:

* 600 g piersi drobiowych
* ok. 100 – 150 g sera feta
* ok. 150 g suszonych pomidorów z oliwy
* garść swieżycj liści bazylii
* ok. 200 – 300 g boczku w cieniutkich plasterkach
* sól, pieprz, papryka lub dowolna przyprawa do mięsa
* nieco masła lub oleju do smażenia

Piersi z kurczaka umyć, oczyścić z błonek i dokładnie osuszyć. Każdą pierś rozbić tłuczkiem (najlepiej poprzez folię spożywczą, wtedy mięso się nie drze). Jeśli wolicie większe roladki, które potem pokroicie na kawałki, to mozna piersi zostawić w całości tak jak są. Ja wolę mniejsze roladki, dlatego tez każdą pierś przecinam na poł, by mieć mniejsze płaty mięsa.

Każdy kawałek mięsa rozłożyć na platerku boczku (tak jak na zdjęciu). Boczek powinien wystawać poza mięso.

Rozbite piersi drobiowe obsypać mieloną papryką lub ulubioną przyprawą do mięsa, posolić i popierzyć.
Na każdy płat mięsa nałożyć kawałki suszonych pomidorów, pokruszoną fetę i listki bazylii ( lub też innych ziół jeśli macie).

Zwijąć roladki mięsa razem z boczkiem i by nam się nie rozwalały najlepiej je spiąć wykałaczkami.

Roladki można upiec na patelni (wtedy potrzebujemy odrobiny tłuszczu do pieczenia) lub włożyć je do żarodpornej formy i upiec w piekarniku (temp. 180°C, czas pieczenia w zależbności od piekarnika i wielkości roladek 35 – 45 minut).

Kapusta pekińska trochę inaczej

Jak tylko poprawiłam sobie humor głupim farbowaniem włosów, to świat wydał mi się na tyle barwniejszy, że postanowiłam ubarwić i moją prozaiczną codzienność. Cóż może wymyśleć taka kura domowa jak ja? Kolorowy obiad.

Niby nic rewelacyjnego, nuda, zwykła zwyczajność. Ale moje życie składa się ze zwykłych zwyczajności.
Staram się wyłapywać w nim chwile, które mają w sobie okruchy magii. Chwile o wyraźnych barwach. Przed moimi oczami przewijają się obrazy utkane z takich właśnie magicznych kolorowych chwil.
Na tym polega moja zwyczajna codzienność.

Nie mam ambicji zawodowych, nie kusi mnie kariera ani realizowanie siebie w jakiś mniej czy bardziej modnych lub prestiżowych dziedzinach życia. Dla mnie wyznacznikiem tego kim się jest, nigdy nie były stanowiska, pieniądze, sława, czy inne tego typu rewelacje. Dla mnie bycie Kimś oznacza znajdowanie tego co piękne i dobre w każdym dniu, w każdym zajęciu, w każdej sytuacji.
I kiedy od samego rana uzbieram choć kilka takich chwil, kiedy pozbieram barwy życia, mogę malować moje obrazy. Również te kulinarne.

I tak powstała ta kapusta. Podana jako przystawka do obiadu, ucieszyła niezmiernie mojego faceta.

SKŁADNIKI:

* 1 średnia kapusta pekińska
* 1 por
* 3 marchweki
* mały kawałek imbiru
* kawałek boczku lub szynki
* garść pomidorków koktajlowych
* kilka łyżek oleju
* pieprz, lubczyk, vegeta

Boczek pokroić w kostkę. Por umyć, pokroić w półtalarki, obraną marchewkę w plasterki. Imbir obrać (odkryłam, że najlepiej się to robi łyżeczką) i pokroić bardzo drobniutko. Na dużej patelni rozgrzać kilka łyżek oleju, wrzucić pokrojonego pora, imbir, boczek oraz marchewkę i smażyć wszystko, co jakiś czas mieszając, przez kilka minut. Kapustę grubo poszatkować, dorzucić na patelnię. Przyprawić pieprzem, lubczykiem i vegetą. Smażyć wszystko kolejne kilkanaście minut. Kiedy kapusta się dość skurczy, danie właściwie jest gotowe.
Teraz należy dodać poprzekrajane na pół pomidorki. Wszystko wymieszać i odstawić na kilka minut. Pomidorki nadają całości właśnie takiego fajnego smaku, którego nawet nie potrafię określić.
Tak przygotowaną kapustę można podawać jako przystawkę do obiadu jeszcze na ciepło, ale po pół godzinie, kiedy nieco się przegryzie, smakuje ona o niebo lepiej.

Sałatka kowbojska z bekonem i prażoną cebulką

Czasem są takie dni, kiedy nie bardzo jest czas na wielkie gotowanie obiadu. Ale na szczęście przygotowanie dobrej sałatki wcale nie wymaga aż tak dużo czasu i roboty. A jeśli zrobię duże porcje, to naprawdę można się najeść.

SKŁADNIKI (na dwa duże talerze):

* 1 dowolna sałata (ja miałam sałatę rzymską)
* 2 garście roszponki
* 3 – 4 ugotowane na twardo jajka
* 1 puszka fasolki kidney
* 1 średnia czerwona cebula
* 2 pomidory
* 10 – 12 cieniutkich plasterków bekonu lub chudego boczku
* 2 – 3 łyżki prażonej cebulki (takiej jak na hotdogach w ikei)

na sos:
* ok. 100 g kwaśnej śmietany
* 200 – 250 g naturalnego jogurtu
* sok z połówki cytryny
* 1 łyżka musztardy
* sól, pieprz

Sałatę umyć, osuszyć delikatnie papierowym ręcznikiem, porwać na mniejsze kawałki i ułożyć na talerzach. Fasolkę odcedzić na sitku z zalewy, przepłukać zimną wodą. Odsatwić, by dobrze odkapała. Potem rozłożyć na sałacie.
Pomidory pokroić w małe kawałki, cebulę w półokręgi. Dodać do sałatki. Jajka pokroić w ćwiartki, również ułożyć na sałacie.
Bekon lub boczek podsmażyć na patelni, żeby był chrupiący. Odłożyć na papierowy ręcznik, by odsączyć go z nadmiaru tłuszczu.

Przygotować sos do sałatki mieszając dobrze wszystkie składniki. Na każdy talerz z sałatką nałożyć 3 – 4 łyżki sosu. Na wierzch poukładać podsmażony bekon i posypać cebulką.
Od razu podawać.
Smacznego.

Cygańska zupa z soczewicy i grochu

Przepis nie jest wcale cygański, ale całkiem mojego pomyślunku. Zupa jednak bazuje na sosie cygańskim ze słoika i stąd ta nazwa.
Zrobiłam ją kiedyś, kiedy nie chciało mi się lecieć do sklepu i kombinowałam co by tu ugotować moim głodomorom na obiad. W domu miałam wtedy pustki. Zaskoczona byłam sama jaki cud mi wyszedł. A potwierdzeniem było, że nawet mój Oliver, który nie przepada za żadnymi daniami z warzywami strączkowymi, zjadł wtedy całą miseczkę i jeszcze prosił o dokładkę. Już nie wspominam o Dorocie, która akurat wpadła z wizytą. Tak więc jak widać czasem najsmaczniejsze rzeczy wychodzą całkiem przypadkiem.

SKŁADNIKI (na duży garnek zupy):

* 1 szklanka grochu w połówkach
* 1 szklanka czerwonej soczewicy
* kawałek korzenia selera
* 4 – 5 marchewek
* 2 – 3 katrofle (niekoniecznie)
* 250 g pokrojonego w drobną kosteczkę boczku lub surowej chudej wędzonej szynki
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 1 lub nawet 1,5 dużego słoika (500 ml) gotowego sosu cygańskiego

Groch przełożyć na sitko i przepłukać zimną wodą. Wrzucić do garnka. Tak samo przepłukać soczewicę.
Marchewki i seler obrać i pokroić w drobną kostkę lub zetrzeć na tarce o dużych otworach.
Gdy chcecie by zupa była całkiem gęsta, można dodać jeszcze obrane i pokrojone w kostkę kartofle.
Wszystkie warzywa i pokrojony w kosteczkę boczek wrzucić także do garnka. Dodać vegetę lub kostki rosołowe, zalać wodą i gotować wszystko na średnim ogniu jakieś 40 minut. Gdy groch będzie się już rozpadał, dodać do zupy sos cygański. Poczekać aż ponownie się zagotuje, ewentualnie doprawić sobie jeszcze zupę według uznania i… właściwie gotowe.

Ziemniaki zapiekane z jajkami

Obiadek na szybko. Albo jak kto woli kolacyjka.
Powinnam napisać, że obiadek pod tytułem przegląd lodówki. Ale nie tylko na koniec fajnie wyglądało, ale smakowało też rewelacyjnie.
A jak do tego jeszcze będziecie mieli jakiś kefirek to już mrrrruuu….

SKŁADNIKI:

* kilka ziemniaków
* 2 – 3 łyżki oleju
* 1 duża cebula
* kawałek boczku lub jakieś innej wędlinki
* kilka jajek
* 1 – 2 łyżki śmietany
* sól, pieprz i dowolne przyprawy jakie lubicie

Nie podałam dokładnej ilości poszczególnych składników, bowiem danie to jest na zasadzie ile mamy, ile zjemy.
Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić na plasterki. Cebulę i boczek pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać olej i smażyć na nim ziemniaki, co jakiś czas mieszając, by się nie przypalały. Następnie dodać cebulę i boczek i smażyć jeszcze kilka minut, aż boczek i cebulka będą takie, jakie lubicie.
W jakieś misce roztrzepać jajka z odrobiną śmietany. Posolić i popieprzyć. Doprawić czym się chce, np. szczypiorkiem, czosnkiem, majerankiem, curry, czym lubicie. Wszystko to wymieszać i wlać na patelnię do naszych ziemniaczków. Podpiec mieszając.
Smacznego.

Fasolówka na wędzonce

Okazało się, iż miałam w zamrażarce jeszcze dość spory kawałek wędzonego surowego boczku, który dostałam od Mamy. Jako, że chciałam boczuś przegotować, pomyślałam, iż przy okazji można ugotować jakąś niezłą zupkę. Najpierw chciałam zrobić grochówkę, ale nie miałam w domu grochu. Znalazłam za to suszoną fasolę w połówkach. I tym sposobem powstała fasolówka, która szczególnie ucieszyła mojego Kapsla.
Oto przepis na fasolówkę w moim wydaniu.

SKŁADNIKI (na duży garnek zupy):

* 1,5 szklanki fasoli (miałam Jaśki w połówkach)
* spory kawałek wędzonego surowego boczku (u mnie było to 650 g)
* kawałek korzenia selera
* 4 – 5 marchewek
* 1 korzeń pietruszki
* 1 mała cebula
* natka pietruszki
* liść laurowy
* kilka ziaren czarnego pieprzu i ziela angielskiego
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety lub ewentualnie 2 kostki rosołowe
* 1 łyżeczka cząbru
* sól

Fasolę namoczyć na kilka godzin lub na noc w dużej ilości wody.
Pietruszkę, marchew, seler i cebule obrać i wrzucić do dużego garnka. Dodać boczek, natkę, liść laurowy, pieprz i ziele angielskie. Wlać wodę i gotować całość na małym ogniu (tak jak się gotuje rosół) jakąś godzinę.
Po tym czasie wyłowić z wywaru boczek i warzywa i pokroić je w kostkę. Ja część boczku zostawiłam, by było na chlebek, skroiłam więc jedynie połowę.
Namoczoną fasolę przepłukać zimną wodą.

Fasolę, pokrojony boczek oraz warzywa wrzucić ponownie do garnka, zalać wywarem, dodać cząber, vegetę lub kostki rosołowe i gotować całość na małym ogniu do momentu aż fasola stanie się miękka i będzie się prawie rozpadać. Na koniec doprawić solą i gotowe.

Dynia z kartoflami z piekarnika

Te warzywka po prostu mnie zachwyciły. Nieco słodkawa dynia znakomicie wkomponowała się do kartofli i cebuli. Można się spokojnie najeść, nawet nie potrzeba mięsistych dodatków. Jeśli ktoś woli dania wegetarianskie może spokojnie zrezygnować z boczku, a w zamian dodać np paprykę.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* kawałek dyni (ok. 600 g)
* 3 więsze ziemniaki
* 2 czerwone cebule
* ok 180 g pokrojonego w kostkę boczku
* pół szklanki pokrojonych ziół: tymianku, majeranku, szczypiorku, bazylii, pietruszki
(ewentualnie można użyć ziół suszonych np ziół prowansalskich, wtedy wystarczy ok 1 łyżki)
* 3 – 4 łyżki oleju
* sól, pieprz

Dynię obrać i pokroić w paski (ok. 4 x 1 cm). Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć i pokroić w plasterki. Cebulę pokroić w półokręgi.
Na patelni rozgrzewać po 1 łyżce oleju i porcjami obsmażyć warzywa, wrzucając zawsze trochę dyni, trochę kartofli, cebuli, ziół i boczku. Smażyć ok 2 – 3 minuty co jakiś czas mieszając. Przesmażone warzywa przełożyć na płaską dużą blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym. Warzywa posolić i popieprzyć. Całość włożyć do piekarnika i zapiekać w temp. 200°C ok. 15 min.