Vegańska pasta z avocado i kokosa

Pasta całkowicie vegańsa, cytrynowa w smaku i w ładnym zielonym kolorze. Sok z cytryny powoduje, że avocado nie brązowieje i zachowuje przez jakiś czas swój ładny kolor.

SKŁADNIKI:

* 1 duże lub 2 mniejsze dojrzałe avocado
* 3 łyżki wiorkow kokosowych
* garść listkow świeżej bazylii
* sok z 1 mniejszej cytryny
* 1 łyżeczka nasion chia
* sól, pieprz

Wiórki kokosowe zalać 3 – 4 łyżkami gorącej wody i odstawić na kilka minut aż nieco spęcznieją. W tym czasie na suchej patelni uprażyć (wystarczy 2 -3 minutki) nasiona chia.

Avocado przekroić na pół. Za pomocą łyżeczki usunąć najpierw pestkę, a potem wyjąć miąższ i wrzucić go do jakieś miski. Od razu dodać sok z cytryny i wymieszać.

Posiekać liście bazylii. Dpdać je do miski. Dorzucic też namoczone wiorki kokosowe oraz nasionka chia. Posolić i popieprzyć. Wszystko wymieszać, a potem najlepiej zmiksować nożykiem miksera.

Spożyć najlepiej zaraz po przygotowaniu. Jednak , jeśli nam pasty nieco zostanie, można ją przechować w lodówce jeszcze do dnia następnego. Trzeba tylko dobrze przykryć cieniutką folią spożywczą (tak by folia przylegała do pasty), w ten sposob avocado nie straci za bardzo na kolorze.

Słoneczna cukinia – w kilka minut

Obiad, który można przygotować dosłownie w 10 minut, albo i mniej. W sam raz na letnie upały. Ostatnio jest to jeden z moich ulubionych posiłków. Uczta dla oka i podniebienia.

SKŁADNIKI (dla 1 – 2 osób):

* 2 niewielkie młode żółte cukinie
* pół cytryny
* garść listko bazylii
* 2 -3 łyżki oliwy lub dobrego oleju
* 1 łyżeczka nasion chia lub 1 łyżka posiekanych orzechów
* kawałek parmezanu
* sól, pieprz

Cukinie umyć i przy pomocy obieraka pokroić na cieniutkie paski (jak na zdjęciu). Paski te wycinamy z zewnętrznej części cukini, tzn omijamy ziarnisty środek. Bazylię posiekać.

Na patelni rozgrzać oliwę i wrzucić na to cukienię. Smarzyć mieszając jakieś 3 – 4 minutki. Gdy cukinia już zmięknie wycisnąć na nią sok z połówki cytryny. Posolić i popieprzyć. Wyłożyć na talerze. Posypać nasionkami chia lub orzechami, zetrzeć na to odrobinę parmezanu. Na końcu posypać bazylią. Od razu podawać. Smacznego.

Spaghetti z bazyliowym pesto

Na obiad mieliśmy dziś spaghetti. Podczas gdy dla moich facetów zrobiłam ulubiony przez nich sos bolognese, dla siebie przygotowałam bazyliowe pesto, którego jestem wielką fanką. Zdaję sobie sprawę, iż przygotowywanie pesto dla jednej osoby jest mało opłacalne, ale uważam, że żadne pesto kupione w słoiczku gdzieś w sklepie, nie smakuje tak jak domowe.
Moi faceci pesto nie cierpią, dlatego przygotowuję je zwykle tylko dla siebie.
Z podanych składników wychodzi niezbyt duża jego ilość. Mi starcza na dwa razy.

SKŁADNIKI:

* makaron spaghetti
* 1 duży pęczek świeżej bazylii
* 1 duży lub dwa mniejsze ząbki czosnku
* 50 g orzeszków piniowych
* ok. 100 ml oliwy
* ok. 30 – 40 g sera Parmesan lub Pecorino
* sól

Orzeszki piniowe podprażyć kilka minut na suchej patelni, co jakiś czas je mieszając.
Z jednego doniczkowego krzaczeka bazylii oberwać listki.
Orzeszki, listki bazylii, przeciśnięty przez praskę czosnek i szczyptę soli wrzucić do miksera/blendera i zmiksować.
Zmiksowaną masę przełożyć do jakieś miseczki i wmieszać do tego oliwę oraz starty Parmesan. Całość powinna mieć kremową konsystencję. Wszystko doprawić na koniec do smaku solą.
I oto nasze pesto jest gotowe.

Teraz wystarczy ugotować spaghetti, wmieszać potem na talerzu do makaronu sporą porcję pesto i mamy smakowity obiad.
Smacznego.

Spaghetti bolognese

Wszyscy chyba je znają, pewnie wszyscy uwielbiają. W każdym razie u mnie w domu, jak zapowiem, że na obiad spaghetti bolognese, to chłopy się bardzo cieszą.Lubię robić ten boloński sos sama. Może nie jest on taki oryginalny, jak tam kiedyś ktoś to sobie wymyślił, ale nam smakuje. A dodatek dużej ilości świeżych ziół czyni go tym bardziej aromatycznym.

SKŁADNIKI:

* 500 g mielonego mięsa
* 1 duża cebula
* 2 – 3 ząbki czosnku
* 3 – 4 łyżki oleju
* sól, pieprz, ewentualnie inne ulubione przyprawy
* 1 duży słoik sosu pomidorowego (500 g) lub 300 g koncentratu pomidorowego
* 1 – 2 łyżki miodu
* kilka gałązek świeżego oregano lub 1 łyżka suszonego
* garść świeżych liści bazylii
* 1 paczka makaronu spaghetti

Postawić wodę na makaron. A w między czasie, przygotować sos. Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. W głębokiej patelni lub w garnku rozgrzać olej i podsmażyć na nim lekko cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Następnie dodać mięso mielone. Dobrze przyprawić solą, pieprzem i ulubionymi przyprawami. Podsmażyć wszystko, co jakiś czas mieszając, przez około 10 minut.
Dodać teraz sos pomidorowy ze słoika lub koncentrat. Jeśli użyjecie koncentratu, dolać nieco wody, by wszystko było jednak o konsystencji sosu, a nie pasty. Teraz dodać łyżkę miodu i jeszcze chwilkę wszystko razem pogotować. Miód powoduje, ze sos nabiera całkiem innego smaku. Nie jest słodki, nie nie. Ale po prostu taki wyrazisty.
Na koniec wsypać posiekane listeczki świeżego oregano. Jeśli używacie ziół suszonych, należy dodać je troszkę prędzej, by rozwinęły swój aromat.
No i sos gotowy.
Na talerzu już posypać jeszcze świeżą bazylią, chyba że ktoś woli parmezanem.

Roladki drobiowe z fetą, suszonymi pomidorami i bazylią

Małe roladki w ramach kolacji? Albo jako przystawka do bufetu na jakieś imprezce. Czemu nie. Smakują zarówno na ciepło jak i na zimno. I zawsze można w nich przeszmuglować sporo ziół. Ja oprócz bazylii dodałam jeszcze nieco tymianku i szałwi.
W przepisie podałam taką orientacyjną ilość skłądników. Wszystko bowiem zależy od tego jak duże i ile będziecie mieć piersi drobiowych.
W każdym razie polecam.

SKŁADNIKI:

* 600 g piersi drobiowych
* ok. 100 – 150 g sera feta
* ok. 150 g suszonych pomidorów z oliwy
* garść swieżycj liści bazylii
* ok. 200 – 300 g boczku w cieniutkich plasterkach
* sól, pieprz, papryka lub dowolna przyprawa do mięsa
* nieco masła lub oleju do smażenia

Piersi z kurczaka umyć, oczyścić z błonek i dokładnie osuszyć. Każdą pierś rozbić tłuczkiem (najlepiej poprzez folię spożywczą, wtedy mięso się nie drze). Jeśli wolicie większe roladki, które potem pokroicie na kawałki, to mozna piersi zostawić w całości tak jak są. Ja wolę mniejsze roladki, dlatego tez każdą pierś przecinam na poł, by mieć mniejsze płaty mięsa.

Każdy kawałek mięsa rozłożyć na platerku boczku (tak jak na zdjęciu). Boczek powinien wystawać poza mięso.

Rozbite piersi drobiowe obsypać mieloną papryką lub ulubioną przyprawą do mięsa, posolić i popierzyć.
Na każdy płat mięsa nałożyć kawałki suszonych pomidorów, pokruszoną fetę i listki bazylii ( lub też innych ziół jeśli macie).

Zwijąć roladki mięsa razem z boczkiem i by nam się nie rozwalały najlepiej je spiąć wykałaczkami.

Roladki można upiec na patelni (wtedy potrzebujemy odrobiny tłuszczu do pieczenia) lub włożyć je do żarodpornej formy i upiec w piekarniku (temp. 180°C, czas pieczenia w zależbności od piekarnika i wielkości roladek 35 – 45 minut).

Roladki drobiowe ze szpinakiem i dynią

Kombinacja szpinak + dynia wydała mi się na tyle interesująca, iż postanowiłam wypróbować roladki w takiej wersji. I okazały się rewelacyjne – nie tylko z wyglądu. Mięciutkie i bardzo armatyczne.

SKŁADNIKI (na 8 roladek):

* 8 piersi z kurczaka lub sznycli z indyka
* 300 g rozmrożonego szpinaku (w całych liściach)
* 300 g dyni
* 600 g dojrzałych pomidorów
* 2 cebule
* 4 ząbki czosnku
* kilka listków świeżej bazylii
* sól, pieprz
* olej do smażenia

* wykałaczki

Szpinak rozmrozić i odcisnąć z nadmiaru wody.
Piersi drobowe rozklepać przez woreczek by się nie porozwalały.
Dynię obrać i zetrzeć na tarce o dużych otworkach.
Cebulę pokroić w kostkę. Czosnek drobno posiekać.
Pomidory naciąć na krzyż, sparzyć, obrać ze skórki i pokroić na drobne kawałki.

Rozgrzać na patelni 2 łyżki oleju, podsmażyć na tym cebulę i połowę czosnku. Następnie dodać do tego szpinak i dynię. Wszystko razem podusić jakieś 5 – 8 min. Przyprawić solą i pieprzem.
Nałożyć po łyżce tego farszu na nasze kotleciki i zwinać w roladki.
Spiąć je wykałaczkami.
Roladki podsmażyć na patelni.

Znowu rozgrzać nieco oleju i podsmażyć na tym pokrojone w kostkę pomidory z resztą czosnku. Posolić i popieprzyć. Na koniec wmieszać w to posiekane listki bazylii.
Masę pomidorową przełożyć do jakieś żaroodpornej formy, na to ułożyć roladki.
Zapiekać całość pod przykryciem (pokrywka lub folia aluminiowa) w piekarniku w temp.175°C, jakieś 35 – 40 min.

Tarta Caprese – z pomidorkami, mozzarellą i bazylią

Tarta ta jakoś mi się skojarzyła z latem, choć do lata jeszcze trochę czasu. Pomidorki, mozzarella i świeża bazylia – toż z tego składa się moja ulubiona sałatka. Tymczasem dziś, zamiast sałatki, tarta – właśnie w tym wydaniu.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 250 g mąki
* 125 g schłodzonego masła
* 1 łyżeczka soli
* 80 ml zimnej wody

ponadto:
* 2 kule sera mozzarella
* kilka pomidorów
* kilkanaście liści świeżej bazylii
* 2 jajka
* 150 g kwaśnej śmietany
* sól, pieprz

Do mąki wkroić zimne masło, dodać sól, wodę i szybko zagnieść ciasto. Wyłożyć nim lekko natłuszczoną formę i na pół godziny włożyć do lodówki.
Schłodzone ciasto ponakłuwać widelcem i podpiec w temp. 200°C kilka minut pilnując, by ciasto zbytnio się nie zrumieniło.
Najlepiej przed pieczeniem przykryć ciasto krążkiem papieru pergaminowego obciążonego fasolą, ale bez tego też wychodzi całkiem nieźle.

W małej misce roztrzpać jajka ze śmietaną, posolić i pieprzyć. Mozzarellę i pomidory pokroić na plasterki. Bazylię posiekać.
Na podpieczony spód wylać masę jajeczną. Poukładać na wierzch pomidory i mozzarellę. Posypać bazylią.

Piec w temp. 175°C około 30 – 35 minut.
Podawać na ciepło.