Garam Masala

Garam Masala jest jedną z moich ulubionych mieszanek przyprawowych. Dodaje ona fantastycznego smaku wszelkim daniom mięsnym i warzywnym.
Kupuję ją czasemw sklepiku „u Turka”, gdzie można dostać po przystępnych cenach wszelkie przyprawy i ciekawe mieszanki. Jednak najchętniej przygotowuję sobie garam masalę sama.
Dla tych wszystkich, którzy nie mają możliwości gdzie kupić gotowej mieszanki, podaję tutaj jak i z czego można namieszać ją sobie samemu. Garam masala składa się głównie z nasion kolendry, kardamonu, goździków, kminku rzymskiego, czarnego pieprzu i cynamonu. Choć bywają różne jej odmiany zawierające dodatkowo jeszcze inne przyprawy. Ja dodaję zazwyczaj jeszcze liść laurowy, gałkę muszkatołową i czarnuszkę. Możecie popróbować swoich wersji.

SKŁADNIKI:

* 4 łyżeczki nasion kolendry
* 2 łyżeczki kminku rzymskiego
* 2 łyżeczki kardamonu
* 2 łyżeczki czarnego pieprzu
* 1 łyżeczka goździków
* 2 laski cynamonowe
* 1 mniejszy liść laurowy
* 1 łyżeczka czarnuszki
* pół gałki muszkatołowej

Gałkę muszkatołową zetrzeć na tarce, cynamon połamać na mniejsze kawałki, liść laurowy pokruszyć. Wszystkie przyprawy podprażyć lekko na suchej patelni aż zaczną wydzielać intensywny zapach. Potem wrzucić do miksera (ja to robię w mikserze do kawy) i zmielić. Lub utłuc w moździerzu. Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiczku.

Warstwowa sałatka „Oliverek”

Jedna z ulubionych sałatek mojego Olivera. A dokładniej mówiąc jedna z niewielu, które on naprawdę lubi i chętnie zjada. Szybko się ją robi, jednak powinna „poleżakowac” nieco w lodówce. Zatem zazwyczaj robię ją na noc. Sałatka na drugi dzień smakuje wręcz wyśmienicie.

SKŁADNIKI:

* ok 2/3 słoiczka seleru konserwowego, poszatkowanego
* 5 jajek ugotowanych na twardo i drobno pokrojonych
* sól i pieprz
* majonez (ok 3-4 łyżki)
* 1 por pokrojony drobniutko
* kukurydza (1 puszka)
* szynka drono pokrojona (ok. 200 g)
* 2 – 3 plasterki ananasa z puszki drobno pokrojone
* majonez (ok. 5-6 łyżek)
* resztka seleru ze słoiczka
* ok. 100 – 120 g starteg żółtego sera
* mała kukurydza w całosci ze słoiczka i czerwona papryka pokrojona w paseczki w ramach dekoracji

Wszystkie składniki układamy w dużej szklanej misce (najlepiej przezroczystej) według kolejności podanej wyżej.
Każdą warstwę nieco wyrównujemy łyżką.
Sałatka powinna przed podaniem spedzić kilka godzin w lodówce.
Smacznego.

Zupa czosnkowa

Robiłam ją dziś po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że mile mnie ta zupa zaskoczyła. Jest pyszna. Kremowa i mimo takiej ilości czosnku, naprawdę delikatna w smaku. Nawet moje dzieci zjadły ją bez jakiegokolwiek marudzenia.
Zachęcam wszystkich do wypróbowania, tym bardziej, iż składniki na pewno macie w domu. No i dodatkowym plusem jest fakt, iż zupę robi się naprawdę ekspresowo.

SKŁADNIKI:

* 4 – 5 większych ziemniaków
* 1 duża główka czosnku
* 2 – 3 łyżki oleju
* 1 liść laurowy
* sól, biały pieprz
* 1 łyżeczka domowej vegety (lub ewentualnie pół kostki rosołowe)
* ok. 100 g śmietany lub startego żółtego sera
* 2 – 3 kromki chleba lub bułka na grzanki

Ziemniaki obrać, umyć i pokroić na małe kawałki. Obrać czosnek i pokroić w cieniutkie plasterki.
W większym garnku rozgrzać olej, wrzucić ziemniaki i czosnek. Wszystko nieco podsmażyć. Następnie zalać 1 litrem (może być odrobinę więcej) wody. Dodać kostkę rosołową, liść laurowy, posolić i popieprzyć. Gotować jakieś pół godziny, aż ziemniaki będą miękkie.
Wyjąć listek laurowy. Dodać śmietanę lub starty żółty ser. Zupę zmiksować w blenderze.

Bułkę lub kromki chleba pokroić w kostkę i podsmażyć na patelni.
Gorącą zupę rozlać do talerzy lub miseczek i wrzucić do każdej nieco grzaneczek.

Bananowe trójkąty z ciasta francuskiego

Ten przepis przyniósł kilka lat temu z przedszkola mój syn. Od tego czasu te słodkie trójkąty często goszczą na naszym stole. Są tak proste w wykonaniu, że praktycznie przygotowują je dzieci samodzielnie. Dlatego zachęcam wszystkich do wypróbowania, bowiem ciastka smakują naprawdę wyśmienicie, a pracy przy nich niewiele.

SKŁADNIKI:

* paczka ciasta francuskiego
* 3-4 banany, żółtko
* marmolada morelowa
* cukier puder

Ciasto francuskie kroimy na kwadraty o wymiarach ok. 10 x 10 cm. Banany kroimy na pół i każdą połówkę wzdłuż na dwie części. Z jednego banana mamy więc 4 kawałki.
(Potrzebujemy tyle bananowych ćwiartek ile mamy kwadracików z ciasta.)
Na każdym kwadracie kładziemy po przekątnej ćwiartkę banana. Brzegi ciasta smarujemy rozmąconym żółtkiem i sklejamy tworząc trójkąty.
Trójkąty te układamy na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym. Pamietajmy, by nie kłaść ciastek zbyt blisko siebie, bowiem jeszcze sporo urosną.
Teraz trójkąty smarujemy lekko marmoladą (można ją nieco podgrzać do tego celu).
Wkładamy blaszkę do piekarnika i pieczemy ok. 10-12 minut w temp 200°C. Ciastka powinny byc złotobrązowe. Po upieczeniu posypujemy je cukrem pudrem.

A teraz robimy sobie kawkę i delektujemy się wspaniałym smakiem tych prostych ciastek.

Zielona sałatka z avocado i pomelo

Zielona sałatka z avocado i pomelo.
Sałatka naprawdę pyszna, zwłaszcza kombinacja avocado i pomelo nadaje jej wspaniałego smaku. Nawet rzeżucha nie smakuje w tym wszystkim jak rzeżucha. Przy okazji dopiero teraz się dowiedziałam, że roślina nazywana przez wszystkich rzeżuchą w rzeczywistości nosi nazwę pieprzyca siewna.
Sałatkę wszystkim polecam. Nie tylko zawarte w niej witaminy, ale i sam kolorek powinien napełnić was pozytywną, radosną energią.

SKŁADNIKI (na 2 duże talerze):

* 2 średniej wielkości sałaty rzymskie
* pół ogórka sałatkowego
* pół zielonej papryki
* ćwierć (lub jeszcze mniej) pomelo
* 1 avocado
* 3 – 4 łyżki rzeżuchy

na dressing:
* 2 – 3 łyżki dobrego jakościowo oleju lub oliwy
* sok z cytryny
* 1 łyżeczka miodu
* 1 łyżeczka dowolnej mieszanki ziołowej do sałatek
* sól, pieprz

Liście sałaty umyć, nieco osuszyć. Porwać na mniejsze kawałeczki. Umytą paprykę pokroić w paseczki. Ogórka razem ze skórką w półtalarki. Pamelo podzielić również na małe kawałeczki. Obrane avocado pokroić. Wszystko ułożyć na talerzu. Posypać rzeżuchą.
Olej wymieszać z sokiem z cytryny, miodem i przyprawą do sałatek. Nieco posolić i popieprzyć.  Dressingiem polać lekko sałatkę.

Śledzie w śmietanie

Nie jestem wielką miłośniczką ryb, ale czasem jakieś potrawy rybne i robię, i jadam. Te śledziki w śmietanie w moim rodzinnym domu robiło się zawsze na wigilię (obok tuzina innych smakołyków). Ja robię je znacznie częściej niż raz do roku, głównie z powodu moich lubiących ryby pod każdą postacią chłopów.

SKŁADNIKI:

* dwa słoiki płatów śledziowych w occie (po odcedzeniu miałam tych płatów 400g)
* dwie mniejsze cebule
* 200 g kwaśnej śmietany
* 300 g naturalnego jogurtu

Płaty śledziowe odcedzić, zachowując jednak marynatę occtową (będzie nam potrzebna).
Cebulę pokroić w półtalarki. Zagotować w jakimś małym garnku wodę i wrzucić do wrzątku pokrojoną cebulę. Pogotować ok. 3 minut. Potem odcedzić na sitku i przelać zimną wodą, aby szybciej ostygła.
Płaty śledziowe przekroić wzdłuż, ściągnać z nich skórkę (choć można tego nie robić). Zawijać w ruloniki i układać w jakieś misce. Na to ułożyć nieco przegotowanej cebuli. Potem znowu śledziki i znowu cebulę.

W osobnej misce wymieszać jogurt i śmietanę (kto chce może zamiast śmietany użyć tylko jogurtu). Dolać do tego część octowej marynaty. Tyle, by masa jogutowa nie była za rzadka, ale by miała kwaskowaty smak. Zalać nią śledziki i odstawić na godzinę do lodówki. Śmietana jogurtowa jeszcze przez ten czas nieco zgęstnieje.

U nas takie śledziki jada się z utuczonymi ziemniakami.

Kandyzowany imbir

Często w moich przepisach wśród składników pojawia się kandyzowany imbir. Jest on niezastąpiony w wielu potrawach, zwłaszcza tych z kuchni azjatyckiej. Stanowi nie tylko dodatek do potraw kulinarnych, ale jest też znakomitym lekarstwem. Możecie więcej poczytać na temat imbiru i jego cudownych właściwości tutaj.
Osobiście bardzo lubię imbir, choć może to dziwne. Bo jak można lubić coś, co najpierw wydaje się słodkie, a potem okazuje się być pikantne i wręcz szczypie w język. A taki właśnie bywa kandyzowany imbir.
Ale to właśnie ten kandyzowany, nie dość, iż bywa czasem trudno dostępny (nawet tu w „Niemcolandzie” można go kupić tylko w nielicznych sklepach), to na dodatek jest stosunkowo drogi. Przykładowo niedawno zapłaciłam za malutki (50 g zawartości!!!) słoiczek kandyzowanego imbiru w zalewie prawie 3 €. Tak więc pomyślałam sobie, iż czas najwyższy się wycwanić i zrobić imbir kandyzowany samemu.

Wracając wczoraj od logopedki wstąpiłam do warzywniaka „u Turka”. I za 3€ zakupiłam prawie 600 g imbiru. Z tej ilości otrzymałam jeden słoiczek (250 ml) imbiru kandyzowanego w zalewie, dwa mniejsze słoiczki imbirowego syropu i dodatkowo całe 80 g płatków imbirowych w cukrze. A na dodatek przez pół wieczora w domu rozchodził się wspaniały zapach. Tak pachniało, że nawet mój Kapsel, którego nos zwykle bywa na urlopie, pytał co to za aromaty. I dodał, że mogę takie coś gotować dziennie, bo bardzo podoba mu się zapach. Rzeczywiście pachniało niebiańsko. Nawet nie przypuszczałam, że gotujący się imbir wydziela aż takie wonności.

SKŁADNIKI:

* imbir
* cukier
* niepełna łyżeczka soli
* woda

Kupując świeży imbir najlepiej wybierać jak najgrubsze kawałki. Jest bardziej ekonomicznie. Poza tym mam wrażenie, że te cienkie są pikantniejsze.
Imbir należy najpierw cieniutko, ale dokładnie obrać ze skórki (fajnie się obiera przy pomocy łyżeczki) i już obrany zważyć. U mnie było to 460 g. Potem pokroić go w dość cienkie plasterki lub małe kawałeczki. Wrzucić do garnka, wsypać niepełną łyżeczkę soli i wlać tyle wody, by imbir był ledwie przykryty. Postawić to wszystko na niewielkiem ogniu i gotować około 30 minut. To właśnie wtedy imbir wydziela cudowny aromat, którym zapachnie wam w całym domu.

Po tym czasie imbir odcedzić na sitku i ponownie wrzucić do garnaka. Teraz należy wsypać tyle cukru, ile ważył obrany imbir. Może być odrobinę więcej, ale nie mniej.
Dodać niewielką ilość wody, jakieś 50 ml i wszystko znowu postawić na piecu. Gotować całość na jak najmniejszym ogniu do chwili, aż imbir zacznie się robić lekko szklisty czy nawet przeźroczysty. W sumie będzie to jakieś 30 – 40 minut.

Teraz są dwie możliwości:

1 – *kandyzowany imbir w zalewie*
Po prostu należy przełożyć jeszcze gorący imbir wraz z zalewą do umytych słoiczków. Należy go przechowywać w lodówce. Można go trzymać kilka miesięcy.

2 – *kandyzowane płatki imbirowe w cukrze*
Wyciągnąć z zalewy płatki imbirowe i pojedyńczno (tzn nieposklejane) rozłożyć je na kratce do wysuszenia. Pozostawić najlepiej na całą noc. Po tym czasie obtoczyć je po prostu w cukrze. Przełożyć do suchego, szczelnie zamykanego pudełka czy słoiczka. Też można przechowywać kilka miesięcy.

Kandyzowany imbir – obojętnie w której postaci – dodaje się do ciast, do mięs i wielu innych potraw. Na pewno na moim blogu zobaczycie jeszcze niejeden przepis z dodatkiem imbiru.

Grzanki orzechowo – bananowe

Ha! Może to i niezbyt rozsądne, ale właśnie takie zjadłam śniadanie: grzanki z bananami i masłem orzechowym. Masła orzechowego mało co tutajczuć, dominuje bowiem smak bananów. I choć może się wam to wydawać niezbyt fortunne połączenie – pieczony chleb i banany – to zapewniam was, iż smakowało bombowo.

SKŁADNIKI (na 4 grzanki):

* 4 kromki chleba
* masło orzechowe
* 1 banan
* tłuszcz do pieczenia (miałam palmin – tłuszcz palmowy – neutralny w smaku i szybko się na nim piecze)

Naszykować sobie dwie pary kromek do chleba. Jedną kromkę z pary posmarować masłem orzechowym. Na drugą nałożyć rozgniecionego widelcem banana.
Kromki chleba złożyć i przekroić na pół. Powstaną w ten sposób dwie grzanki.
Tak samo przyrządzić kolejne.

Na patelni rozgrzać tłuszcz (margarynę, masło lub palmin, olej się raczej nie nadaje) i usmażyć grzaneczki z obu stron na złoto – brązowo.
Podawać gorące.

Smacznego

Smoothie jabłkowo – miętowe

Odkryłam dziś marokański sklep, w którym z wielką radochą zaopatrzyłam się w dwa pęczki świeżej mięty. To teraz zapewne będę was zamęczać przepisami z dodatkiem mięty. Na początek zielone dzieło, które budzi we mnie nadzieję, iż zima się wnet skończy i przyjdzie tak upragniona już chyba przez wszystkich wiosna. Dziś widziałam na niebie klucz lecących ptakńw. Wyglądał jak klucz żurawi lub gęsi. I pomyślałam, że skoro wracają, to niechybny znak, że idzie wiosna. I żeby ją wam bardziej przybliżyć proponuję coś orzeźwiającego. Tylko nie wiem skąd wytrzaśniecie teraz świeżą miętę – o ja wredna egoistka. No trudno. Przepis i tak wam napiszę.

SKŁADNIKI (na 2 szklaneczki):

* 4 zielone jabłka (np. Granny Smith)
* 2 żółte grejpfruty
* 1 limetka
* garść listków świeżej mięty
* 2 łyżeczki miodu
* pokruszony lód (niekoniecznie)

Wycisnąć sok z limetki i grejpfrutów.
Jabłka obrać, zetrzeć na tarce o drobnych otworkach. Zalać od razu sokiem z limetki i grejfrutów. Dodać umyte i posiekane na drobno listki mięty oraz miód. Wszystko razem zmiksować. Kto chce może dodać pokruszony lód, ale nie jest to konieczne.
Napełnić szklaneczki i się zachwycić orzeźwiającym smakiem.

Ciastka z orzeszkami m&m

Przepis zaczerpnęłam z blogu Edyty (tu).
Przyznaję się wam, iż było to moje drugie podejście do tych ciastek.
Za pierwszym razem, kiedy piekłam je razem z Danielem, wsypało nam się trochę więcej sody niż było w przepisie. A właściwie proszku do pieczenia, bowiem wtedy akurat nie miałam w domu sody i myślałam sobie, że można ją zastąpić proszkiem do pieczenia. Właściwie chyba spokojnie można, ale tamtym razem Daniel, który tak ochoczo mi pomagał, zdecydowanie przedobrzył. Wsypał jedną łyżkę, a nie łyżeczkę proszku. Myślałam, iż co to wielce szkodzi, choć domyślałam się, iż ciastka urosną. Jednak nie przewidzialam, że urosną aż tak. Zamiast ciastek mieliśmy wielki placek z m&m’sami. W smaku był oczywiście dobry, ale zdecydowanie nie nadawał się do tego, by strzelać mu foty i umieszczać je na blogu.
Dlatego spróbowaliśmy po raz drugi (kilka dni później) i oto tym razem wyszły całkiem fajne ciastka. Przepis podaję za Edysią, choć nieco go uprościłam (lubię sobie wszystko upraszczać).

SKŁADNIKI (mi wyszło 30 dużych ciastek):

* 225 g masła
* 1 szklanka cukru
* 2 jajka
* 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
* 2 i 1/3 szklanki mąki pszennej (dałam 2,5)
* szczypta soli
* pół łyżeczki sody (dałam nieco mniej)
* 1 szklanka orzeszków m&m (ja dałam po 3 sztuki na jedno ciastko)

Masło utrzeć z cukrem. Kolejno dodać jajka. Następnie mąkę wymieszaną z sodą i ekstrakt z wanilii. Wszystko utrzeć mikserem na jednolitą puszystą masę. Ciasto jest lepkie i klejące, więc najlepiej wykładać ciastka przy pomocy łyżki. Układać je na wyłożonej papierem pergaminowym blaszce w dość dużych odstępach, bowiem jeszcze sporo urosną.
Powciskać w każde ciastko po trzy orzeszki m&m.
Piec w temp. 175ºC ok. 10 minut.

Zielone roladki z łososiem

Przepis widziałam już wiele razy w różnistych gazetach oraz na wielu blogach. Tak jakoś te roladki utkwiły mi w głowie, nie dawały spokoju, wierciły dziurę w brzuchu, aż wreszcie postanowiłam je zrobić. Wyszło całkiem sporo, bowiem aż 12 sztuk. A to ilość już raczej na jakieś przyjęcie, niż na domowe przekąski. No ale nie miałam mniejszej prostokątnej czy kwadratowej blaszki, zatem wyszły ilości jakie wyszły. Roladki są jednak smakowite, więc nie powinny się zmarnować w żadnym wypadku. Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami mniejszych blaszek (np. takiej o wymiarach 20 x 20 cm), możecie przyrządzić roladki z połowy składników.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 3 jajka
* 1 łyżeczka soli
* 5 – 6 łyżek mąki
* 3/4 szklanki wody
* 3/4 szklanki mleka
* 250 g mrożonego szpinaku (ja miałam szpinak w całych liściach)

ponadto:
* 300 g twarożku typu Philadelphia czy Almette
* 2 łyżki chrzanu śmietankowego ze słoiczka
* 300 g łososia norweskiego w plastrach

Szpinak rozmrozić, można nieco go podsmażyć, ale nie jest to konieczne.
Z jajek, soli, mąki, mleka i wody przyrządzić ciasto. Składniki podałam tak trochę na oko. Musicie na wyczucie dodać w miarę potrzeby więcej mąki czy wody. Ciasto powinno mieć konsystencję gęściejszego ciasta naleśnikowego. Do ciasta dodać szpinak. Jeśli mieliście szpinak w liściach, należy całość zmiksować w blenderze, aż otrzymacie ładne zielone jednolite ciasto.
Prostokątną blaszkę (ja miałam o wymiarach 40 x 30 cm) wyłożyć papierem pergaminowym. Wylać na nią ciasto i dokładnie rozsmarować na całą powierzchnię blaszki.
Piec ok. 10 – 15 min w temp. 160 °C. Należy sprawdzać. Ciasto jest gotowe, gdy placek uzyska po prostu stałą konsystencję i pod wpływem dotyku nie powinny powstawać w cieście dołki.
Gdy ciasto będzie gotowe, wyciągnąć z piekarnika i nieco przestudzić. Ciasto przykryć od góry drugim arkuszem papieru pergaminowego i odwrócić na drugą stronę razem z papierem. Ściągnąć papier, na którym ciasto było pieczone. W ten sposób ciasto leży teraz na nowym, czystym papierze.

Serek wymieszać dobrze z chrzanem i rozsmarować równomiernie na szpinakowym cieście. Na wierzchu poukładać plastry łososia. Przy pomocy pergaminowego papieru, na którym leży ciasto zwinąć teraz całość w roladę.
Roladę te pokroić ostrym nożem na mniejsze kawałki.

Sałatka makaronowa z kiszonymi ogórkami

Powstała na zasadzie „co mam to dam”. Wbrew oczekiwaniom wyszło tego całkiem sporo. I spokojnie mogłabym się z nią wprosić na jakieś grill party. Właściwie chyba do gillowanego mięska pasowałaby najbardziej. Ale i bez grillowania smakuje całkiem fajnie. Aż się sama zadziwiłam.
Z podanych składników wyszła mi duża micha.

SKŁADNIKI:

* paczka (250 g) dowolnego makaronu (byle nie za cienkiego)
* 5 – 6 kiszonych ogórków
* 4 jajka
* 100 g żółtego sera
* 100 g wędliny w plasterkach (może być szynka, może być coś innego, ja miałam krakowską)
* 1 czerwona cebula
* 1 puszka groszku
* 1 słoiczek marynowanych kolb kukurydzy
* 2 – 3 łyżki majonezu
* 150 g kwaśnej śmietany
* sól, pieprz, czosnek i ewentualnie przyprawa do sałatek

Makaron ugotować, odcedzić, przelać zimną wodą i odstawić na sitku, by dobrze odkapał i ostygnął.
Ugotować jajka na twardo. Odcedzić groszek. Ogórki, ser, jajka i cebulę pokroić w kostkę. Kolby kukurydzy w plasterki, a wędlinę w paseczki. Wszystko przełożyć do dużej miski i dobrze wymieszać. Doprawić solą, pieprzem, czosnkiem (przyprawą) i – kto ma i chce – przyprawą do sałatek typu knorr. W osobnej misce wymieszać majonez ze śmietaną. Wlać go do sałatki i całość jeszcze raz dobrze wymieszać.

Lambada

Wreszcie doczekałam się odwiedzin mojego Brata i Mamy. Zwłaszcza za Marcinem stęskniłam się już porządnie, bowiem ostatni raz widzieliśmy się dobre 2 lata temu. Oczywiście przywieźli mi wiele wspaniałych rarytasów, których tu nigdzie bym nie kupiła, a które już mi się od dawna marzyły i śniły po nocych. Pomyślałam sobie, że w ramach małej wdzięczności i jako na przywitanie upiekę jakieś naprawdę dobre ciacho. Takie, żeby było i z owocami i z kremem i czekoladą… Takie, jakie Marcin lubi najbardziej.
No i właśnie Lambada wydała mi się do tego najodpowiedniejsza. Przepis mam z jakieś niemieckiej kolorowej gazety, ale dość go zmodyfikowałam, więc od oryginału mój mocno już odbiega. Przede wszystkim zamiast zwykłego biszkoptu robię tutaj ciasto z fantą. Nie jest takie suche jak lubią być czasami biszkopty i ogólnie fanta powoduje, iż ciasto lepiej mi się komponuje z resztą.

Ciasto jest przepyszne, jednak chyba dość drogie (wymaga wielu składników) i trochę czasochłonne. Ale samo wykonanie jest dziecinnie proste.
Ja z reguły robię duża blaszkę, bowiem w moim domu zawsze pojawiają się jacyś niezapowiedziani goście. A poza tym tak dobre ciacho bardzo szybko znika, więc zdecydowanie lepiej jest robić go od razu w większej ilości.
Zatem w podanym przeze mnie przepisie ilość składników jest na dużą blachę (taką na cały piekarnik). Gdy więc chcecie piec to ciasto w mniejszych blaszkach, to powinniście zmniejszyć odpowiednio ilości składników. Myślę, że na blaszkę okragłą o średnicy 26 cm zużywacie wtedy tylko połowę składników, a na blaszkę o wymiarach 30 x 40 cm tak około 2/3.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 5 jajek
* 200 g cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 350 g mąki
* 2 łyżki proszku do pieczenia
* pół szklanki oleju
* 200 ml fanty (lub innego gazowanego napoju pomarańczowego lub cytrynowego)

na masę:
* 5 – 6 puszek mandarynek
* 3 budynie waniliowe
* 800 g śmietanky kremowki 30%
* 4 opakowania śmietan-fixu*
* 4 łyżki cukru pudru

ponadto:
* herbatniki (ja potrzebowałam ich ponad 40 ciasteczek)
* polewa czekoladowa

Utrzeć jajka z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. W osobnej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia. Mąkę stopniowo wmiksować do masy jajecznej na przemian z olejem i fantą. Na koniec dodać sok i skórkę z cytryny.
Dużą blaszkę, taką na cały piekarnik wyłożyć papierem pergaminowym. Ciasto wyłożyć na blaszkę.
Piec w temp. 175°C ok 20 – 25 min.
Po upieczeniu przestudzić.

Na biszkopcie ułożyć ciasno jedne przy drugich odsączone mandarynki.
Do soku od mandarynek dolać tyle wody, byśmy mieli w sumie ok. 1,3 l płynu i ugotować na tym budyń.
Gorący budyń wyłożyć na ciasto z mandarynkami. Całość ostudzić.
Śmietankę ubić z cukrem pudrem i śmietan-fixami. Wyłożyć na budyń. Na gorze ułożyć jedne przy drugich herbatniki. Na sam koniec polać ciasto roztopioną w kąpieli wodnej polewą czekoladową.**

*) Nie jestem pewna jaki jest śmietan-fix w Polsce. Niemieckie są takie, że 1 opakowanie dodaje się do 200 – 250 g śmietany. Jeśli te polskie mają inaczej, musicie ilość opakowań odpowiednio dopasować do ilości waszej śmietany.

**) Zamiast gotowej sklepowej polewy, można ją przyrządzić samemu.

Krokiety z kiszoną kapustą i pieczarkami

Można powiedzieć, że przepis stary jak świat. Krokiety znają chyba wszyscy. Ja moje robię z kapustą kiszoną zapieczoną z pieczarkami. Albo raczej z pieczarkami z dodatkiem kapusty. Mięsnych nie robię, bo nie lubimy. Do świeżych krokiecików kubek gorącego barszczyku i jak nic mam zestaw z cyklu „polepszacz dnia”.
Uwielbiam takie krokieciki. A jako, że jest z nimi trochę roboty, to zawsze przygotowuję je raczej hurtowo i część z nich ląduje w zamrażarce.

SKŁADNIKI (na ok. 15 sztuk):

na naleśniki:
* 2 jajka
* ok. 500 g mąki
* szczypta soli
* mleko i woda,
* olej do smażenia

na nadzienie:
* 2 – 3 cebule
* 1 kg pieczarek
* 500 g kiszonej kapusty
* sól i pieprz
* odrobina oleju

ponadto:
* 3 jajka
* bułka tarta
* olej do smażenia

I teraz do dzieła:
Zrobić ciasto na naleśniki z podanych składników dodając pół na pół tyle wody i mleka, by ciasto było lejące. Takie właśnie jakie powinno być naleśnikowe ciasto. Naleśniki usmażyć.

Pokroić na drobno cebulę i pieczarki i razem je usmażyć przyprawiając pieprzem i solą.
Kiszoną kapustę odcisnąć z wody, pokroić i wrzucić do pieczarek. Podsmażyć jeszcze razem z pieczarkami przez kilka minut. Jeszcze raz dobrze doprawić pieprzem i solą.

Teraz na każdego naleśnika nałożyć po około 2 łyżki podsmażonych pieczarek z kapustą. Naleśniki zawinąć w krokiety. Każdego opanierować w roztrzepanym jajku i bułce tartej. Na koniec krótko usmażyć na patelni.

Cygańska Droga

Przepis znalazłam tu. Już jak tylko go zobaczyłam po raz pierwszy wiedziałam, iż będę chciała go wypróbować. Zachwyca widokiem, ale i kompozycją smaków. Jest pracochłonne, ale efekt warty zachodu.
Nieco zmieniłam ilość składników, tak żeby pasowało mi na moją blaszkę (mam taką o wymiarach 30 x 40 cm).

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 200 g margaryny
* 1 szklanka cukru
* 6 jajek, 250-300 g maku
* 3 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
* 1 łyżka mąki zwykłej
* okolo 100 g bakalii według uznania (ja dałam tylko orzechy)
* 2 duże łyżki kakao
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia

na krem:
* 1 budyń waniliowy
* 500 ml mleka
* 200 g masła
* pół szklanki cukru pudru (może być odrobina więcej, jak kto lubi)

Ponadto:
* 1 opakowanie galaretki wiśniowej
* 1 paczka podłużnych biszkoptów
* polewa czekoladowa

Mak zmielić najlepiej dwa razy. W misce utrzeć cukier razem z margaryną dodajac po jednym żółtku. Następnie dodać do masy dobrze wymieszaną mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao. Kolejno dodać mak i bakalie.
Białka ubić na sztywną pianę i delikatnie wmieszać w masę.
Blaszkę wyłożyć papierem pergaminowym. Wyłożyć na to połowę ciasta i upiec w piekarniku rozgrzanym do 175°C (około 30 minut, zależy od piekarnika, sprawdzać patyczkiem).
Potem upiec drugi placek z drugiej połowy ciasta. Oba przestudzić.
W czasie gdy pierwszy placek siedzi sobie w piekarniku ugotować galaretkę i odstawić w chłodne miejsce do ostygnięcia.
Robimy teraz sobie przerwę na kawkę czy papieroska, a potem zabieramy się za krem:
Budyń ugotować według przepisu.  Masło utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę stopniowo dodajac do tego przestudzony budyń.
Pierwszy placek posmarować połową kremu i ułożyć na nim w rządkach biszkopty, zostawiając między nimi przerwę na galaretkę (tak na oko po 2 cm). Gdy galaretka jest juz naprawdę tężejąca to ładnie wlać ją w te przerwy. Na to wszystko nałożyć drugą połowę kremu, a następnie drugi placek. Całość najlepiej zawinąć w folię aluminiową i do lodówki na ok. 24 godziny.
Na drugi dzień pokroić ciacho na kwadratowe kawałki i każdy kawałek posmarować polewą czekoladową.

Grysik z musem jabłkowym

To jest bardzo prosta potrawa, którą pokochają wasze dzieci. No i zapewne nie tylko dzieci. Grysik może nie jest niczym niezwykłym i nie potrzebuje być reklamowany na blogu, ale co tam.
A nóż widelec skusicie się na ugotowanie sobie lub swoim dzieciaczkom tego pysznego papu. Moi chłopcy (włącznie z tym dużym) uwielbiają grysik w tej wersji. Wszyscy lubimy, bo ja też. Tak więc od czasu do czasu gotuję tę kaszkę i zajadamy się nią ciesząc się jak małe dzieci.

SKŁADNIKI (na 2 porcje):

* 0,5 l mleka
* 6 łyżek kaszy manny (grysiku)
* 1 łyżka cukru (niekoniecznie)
* mus jablkowy (ok. 150 – 200 g)
* cynamon

Wlać mleko do garnka. Wsypać kaszę mannę czyli nasz grysik oraz cukier. Całość, ciągle mieszając, zagotować. Gdy grysik się już zagotuje, wmieszać do niego mus jabłkowy (ilość według upodobania). Grysik przelać do miseczek. Od góry nałożyć jeszcze po 1 – 2 łyżce musu jabłkowego, leciutko przemieszać. Posypać cynamonem i od razu podawać.

Kostki mięsne w waflach

Nadają się świetnie na każde większe party, ale są też znakomitym mięsnym dodatkiem do obiadu. Przepis właściwie dostałam od swojej koleżanki Doroty, choć zmodyfikowałam go dodając pieczarki.
I właśnie takie – z tymi pieczarkami – smakują nam najlepiej.
Niezależnie jak dużo ich wyjdzie, to i tak znikną, bowiem smakują równie dobrze na zimno jako przekąska, jak i na ciepło do obiadu.
Zatem polecam od razu robić większe ilości.

SKŁADNIKI (mi wyszło 28 sztuk):

* 1,5 kg mielonego mięsa
* 550 g świeżych pieczarek
* 3 cebule
* 2 jajka
* 3 łyżki bułki tartej
* 3 – 4 wafle (wilekości ok 30 x 30 cm)
* sól, pieprz, chili i jakie kto jeszcze lubi przyprawy do mięsa

do panierowania:
* jajka
* bułka tarta

* olej do smażenia

Pieczarki posiekać na drobno, cebule w kosteczkę i podsmażyć razem z pieczarkami na odrobinie oleju. Dobrze doprawić solą i pieprzem. Ostawić do wystygnięcia.
Mięso i podsmażone pieczarki z cebulą przełożyć do dużej miski. Dodać jajka, bułkę tartą i przyprawy i wszystko wyrobić dobrze na jednolitą masę mięsną. Przypraw nie oszczędzać, dać ich dużo więcej niż byście dawali do zwykłych kotletów mielonych.

Teraz bierzemy jednego wafla, wykładamy na niego połowę masy, na grubość około 1 cm, kładziemy drugiego wafla, znowu nakładamy masę mięsną i na koniec przykrywamy trzecim waflem. Dociskamy trochę i kroimy to na kwadraty lub prostokąty.
Każdy kawałek panierujemy tak jak się panieruje normalne kotlety.
Potem smażymy z obu stron na oleju.
Są pyszne.
Smacznego.

Brazylijska babka bananowa

Przepis znalazłam w starym zeszycie z receptami. Wycięłam go przed laty z jakieś kolorowej gazety. Ciasto bardzo proste do zrobienia i bardzo aromatyczne w smaku.

SKŁADNIKI:

* 80 g masła lub margaryny
* 140 g cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 3 jajka
* 270 g mąki
* pół łyżeczki sody
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* kilka kropel aromatu waniliowego
* 150 g naturalnego jogurtu
* 3 banany
* 150 g posiekanej czekolady
* 100 g miszanych orzechów (najlepiej migdałów i orzechow nerkowych, ale mogą być inne)
* 50 g startego kokosu (niekoniecznie)

Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na gładką masę. Ciągle ucierając wbić kolejno jajka.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i sodą. Banany rozgnieść na talerzu widelcem. Do masy maślanej na przemian wmiksować mąkę i banany.
Następnie jogurt i aromat waniliowy. Na koniec wmiksować czekoladę, orzechy i kokos.
Ciasto przełożyć do natłuszczonej i wysypanej bułką tartą formy keksowej (o długości 30 cm).
Piec w temp. 180°C ok. 40 – 45 min. do tzw. suchego patyczka.

Po upieczeniu można polać ciasto polewą czekoladową, posmarować lukrem albo po prostu obsypać cukrem pudrem. Choć ciasto jest tak aromatyczne, iż smakuje również bez tych dodatkowych „atrakcji”.

Kartoflana sałatka Gosi

Przepisów na sałatki kartoflane jest bardzo wiele i zapewne różne wersje jeszcze zamieszczę na blogu. Chciałabym jednak zacząć od takiej najprostszej, najmniej skomplikowanej, a jakże smakowitej. Tę sałatkę poznałam dzięki Gosi, która przynosiła ją na każdą imoprezę. To były imprezy z cyklu takich, gdzie każdy zaproszony przynosi ze sobą coś do jedzonka. A że kartoflana sałatka Gosi wszystkim zawsze bardzo smakowała, więc została już przez nas kojarzona właśnie jako sałatka Gosi. Niejako stała się jej kulinarną wizytówką.
Jeśli będziecie kiedyś potrzebowali zrobić na szybko jakąś dobrą sałatkę, niewymagającą ani wiele czasu na przygotowanie, ani zbyt wielu składników, to polecam wam właśnie tą.

SKŁADNIKI:

* ok 1,5 kg ugotowanych ziemniaków
* słoik ogórków korniszonych
* 2 – 3 cebule
* 2 – 3 łyzki majonezu
* sól, pieprz, ewentualnie przyprawa do sałatek  lub posiekany koperek

Ziemniaki, ogórki i cebulę pokroić w kostkę, wymieszać w dużej misce. Dodać majonez i dobrze przyprawić. Odstawić do lodowki na conajmniej godzinę, by sie nieco przegryzla. Gotowe.

Kurczak a la KFC

Przepis znalazłam na blogu Kasi, tu.
Kto z was lubi kurczaki w KFC?
No ba, a kto nie lubi. Podobnego kurczaka mozna sobie zaserwować w domu. Zwłaszcza, kiedy np gotujemy sobie w domu rosół i ugotowany kurczak zostaje nam niejako jako produkt uboczny.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 2 -3 duże piersi z kurczaka lub po prostu 1 cały kurczak najlepiej ugotowane przy okazji robienia rosołku
* bardzo gęste ciasto naleśnikowe (mąka, mleko, jajko, sól)
* ½ łyżeczki pieprzu cayenne
* 1 łyżeczka słodkiej papryki
* 1 szklanka bułki tartej
* 2 szklanki rozdrobnionych płatków kukurydzianych
* olej do głębokiego smażenia

Piersi lub kurczaka gotujemy do miękkości w osolonej wodzie, najlepiej razem z tymi wszystkimi warzywami jakie bierzemy do przygotowania dobrego rosołu. (Kurczak nabierze lepszego smaku). Gdy kurczak będzie juz miekki, kroimy na mniejsze kawałki. Następnie przygotowujemy gęste ciasto naleśnikowe i dodajemy do niego cayenne i paprykę. Każdy kawałek kurczaka obtaczamy w cieście a następnie obtaczamy w panierce przygotowanej z bułki i płatków. Smażymy w głębokim oleju do chwili zarumienienia. W środku miękkie i delikatne mięsko, na zewnątrz pikantna i chrupiąca panierka.

Pasta z wędzonych szprotek

W sam raz na kolację do chleba. Zachwyci nawet tych, którzy ogólnie niezbyt przepadają za rybami (jak np ja).

SKŁADNIKI:

* 3 puszki podwędzanych szprotek w oleju (po 110 g każda)
* 1 średnia cebula
* 3 – 4 ogórki korniszone
* pieprz
* 1 łyżka ketchupu
* 1 – 2 łyżki majonezu

Odsączone z oleju szprotki przełożyć do miski i rozgnieść widelcem, albo najlepiej zmiksować nożykiem miksera. Cebulę i ogórki pokroić na drobniutką kostkę. Dodać do szprotek.
Następnie dodać ketczup, majonez i pieprz. (Szprotki są dość słone, więc absolutnie nie potrzeba dodawać soli.) Wszystko dobrze wymieszać. Kto lubi pasty bardziej kremowe może ją zmiksować.

Chleb z taką pastą najlepiej smakuje kiedy położymy na wierzch plasterek ogórka korniszonego i nieco cebuli.
Smacznego.