Żurek bafkowy

Jak słyszę słowo żurek, pojawia się na mojej twarzy uśmiech. Od razu przypomna mi się pewna śmieszna historyjka. Ja naprawdę nie umiałam kiedyś gotować. Kiedy jeszcze mieszkałam w rodzinnym domu, stroniłam ile się dało od pomocy w kuchni. Od pomagania Mamie przy gotowaniu był mój Brat. To on piekł najlepsze pleśniaki pod słońcem i on potrafił upichcić z Mamą cuda. Ja wolałam babrać ręce pomagając Tacie lakierować boazerię, tapetować, czy grzebać przy motorze.

Ale potam poznałam Kapsla, pobraliśmy się i wylądowaliśmy na „swoim”. I chcąc nie chcąc musiałam wreszcie nauczyć się gotować.
Pamiętam jak robiłam swój pierwszy w życiu żurek. Spierdoliłam go dokładnie, bowiem usmażyłam kiełbaski bla bla bla, ale ugotowałam sam zakwas rozrobiony nieco z wodą. Bez przypraw, bez rosołowego wkładu. Nie dało się tego jeść.
Cały wylądował w kiblu. Do dziś jednak przypomina mi się ten mój pierwszy żurek, który był najwiekszą moją katastrofą kulinarną. Przecież chciałam wtedy zabłysnąć przed mężem, a tu taki obciach …

Na szczęście było to dawno i nieprada.
Dziś robię już całkiem zjadliwy żurek. Choć zdaję sobie sprawę, że ten mój smakuje jednak inaczej niż tradycyjny żurek polski. Bo ten tradycyjny powinno się robić na białej kiełbasie. Ale skąd ja w Niemcolandzie miałabym wytrzasnąć taką bialą kiełbaskę jak w Polsce? Nie ma. Ta niemiecka smakuje zupełnie inaczej. Więc trzeba było żurkową wersję przerobić na moją.
Zasmakowała nam i tak oto robię od lat żurek właśnie według tego mojego, bafkowego przepisu.

SKŁADNIKI:

* 700 – 800 g dobrej kiełbasy
* 3 cebule
* 3 łyżki oleju
* 1 słoik zakwasu żurkowego (ten tutaj jest w słoikach ok.300 ml dość gęsty, w Polsce jest chyba w butelkach 0,5 l)
* 3 litry bulionu lub rosołu (robię dzień prędzej rosół z kurczaka, ale od biedy może być instant)
* 4 – 5 ząbków czosnku
* 1 łyżka masła lub margaryny
* 1 łyżka (niecała) mąki
* listek laurowy, vegeta, sól, pieprz, majeranek, lubczyk
* ugotowane i przeciśnięte ziemniaki
* ugotowane jajka
* świeża posiekana pietruszka

Zasadniczo najbardziej uwielbiam żurek zrobiony na domowym rosole. Przygotowuję go np dzień prędzej, albo przy okazji robienia rosołu na niedzielny obiad, robię więcej i część po prostu zamrażam.

A jak robię mój bafkowy żurek?
Kiełbasę i cebulę kroję w kostkę. W dużym garnku rozgrzewam olej i wrzucam pokrojoną kiełbasę z cebulką. Wszystko smażę co jakiś czas mieszając. Potem dolewam rosół z wymieszanym w nim zakwasem żurkowym. Wrzucam listek laurowy i wszystko powinno się nieco pogotować. Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i przyprawy do smaku (pieprz, vegeta, majeranek, lubczyk).
Lubimy żurek w wersji nieco gęściejszej, więc w rondelku przygotowuję zasmażkę.
Masło rozpuszczam, dosypuję niecałą łyżkę mąki. Mieszam by nie powstawały grudki. Dolewam do tego około szklanki zupy i wszystko dobrze rozmieszuję (ściągając już z ognia), by nie było żadnych grudek. Jeśli trzeba dolewam jeszcze odrobinę zupy. A potem całą tą zasmażkę dodaję do żurku. Od razu robi się ładnie zagęszczony.

Osobno gotuję ziemniaczki i jajka.

Każdy go u nas je jak lubi: z ziemniakami lub jajkiem, lub i tym i tym. Z dodatkiem śmietany i posypany odrobiną świeżej pietruszki lub bez.

Choć jest on bez białej kiełbasy, to jednak go uwielbiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *