Kabuli – czyli pilaw po afgańsku

Kabuli jest to typowo afgański pilaw. Przygotowuje się go na bazie ryżu, z dodatkiem mięsa (jagnięciny, wołowiny lub drobiowego), marchwi i rodzynek. Do kabuli w zależności co mamy dodaje się też migdały, pistacje czy jakieś inne orzechy. Do tego przyprawy i odrobinę miłości z którą danie przygotowujemy. I tatadam mamy całkiem smakowitą potrawę.

Chętnie pokusiłabym się o zrobienie kabuli z jagnięciną, ale akurat nie miałam w domu. Zatem u mnie jest z mięsem drobiowym. I oczywiście jak w typowo arabskich daniach nie mogło zabraknąć bakalii.
Danie najczęściej przygotowuje się dusząc osobno marchewkę z bakaliami, a potem mieszając ją z całością, ale uznałam że po co sobie utrudniać życie, skoro można wszystko zrobić w jednym garnku / w jednej głębokiej patelni.

SKŁADNIKI (dla 4 – 6 osób):

* 400 g długoziarnistego ryżu (u mnie mieszany z dzikim ryżem)
* ok. 450 – 500 g mięsa (jagnięciny, wołowego lub drobiowego – ja miałam piersi dorobiowe)
* 2 cebule
* ok. 400 – 500 g marchwi
* olej do smażenia
* 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* spora garść rodzynek
* garść migdałóww słupkach lub pistacji (ja miałam migdały w płatkach jedynie)
* sól, pieprz, mielona kolendra, mielony kardamon, garam masala

Ryż dobrze przepłukać, następnie zalać w jakieś misce wodą i odstawić do namoczenia na conajmniej dwie godziny.
Marchewkę obrać i pokroić w cienkie słupki. Mięso pokroić na małe kawałki, cebulę w kostkę.

W dużej głębokiej patelni lub szerokim płaskim garnku rozgrzać nieco oleju i podsmażyć na nim cebulę wraz z mięsem. Gdy mięso się już fajnie zarumieni, dodać koncentrat pomidorowy, dobrze wszystko przyprawić solą, pieprzem, kolendrą i garam masalą.
Całość dusić pod przykryciem, od czasu do czasu dolewając nieco wody, aż mięso będzie całkiem miękkie.

Dodać do tego marchewkę i wszystko dobrze wymieszać. Następnie dodać namoczony ryż, ewentualnie wlać jeszcze trochę wody. Przyprawić jeszcze dodając z pół łyżeczki kardamonu oraz trochę garam masali. Całość dusić nadal na małym ognou aż ryż wchłonie prawie całą wodę i będzie miękki.

Na koniec dodać rodzynki i migdały. Dusić jeszcze jeszcze jakieś 5 minut, lub wyłączyć już piec, ale pod przykryciem jeszcze danie kilka minut potrzymać, aż ryż całkowicie wchłonie całą wodę.

Szegediner Gulasch – Gulasz segedyński

Gulasz Szegediner czyli gulasz segedyński, to gulasz przyrządzony z kapustą kiszoną. Właśnie dzięki tej kapuście ma specyficzny, lekko kwaskowaty smak. Może niektórym się skojarzyć z bigosem, bo z pewnością gulasz ten nasz polski bigos przypomina. Obowiązkowo musi być w nim jednak dużo sosu.
Nasza rodzinka go wręcz uwielbia, zwłaszcza jeśli podany zostanie w towarzystwie tych bułczanych klusek.
Polecam gorąco, tym bardziej, że wcale nie jest trudno go przygotować.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg mięsa wieprzowego gulaszowego (ja miałam karkówkę)
* 2 łyżki smalcu ewentualnie masła
* 3 – 4 duże cebule
* 3 ząbki czosnku
* 2 – 3 łyżeczki słodkiej papryki
* 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* ok. pół litra bulionu (może być z kostki)
* 500 g kiszonej kapusty
* 1 łyżeczka kminku
* 200 g śmietany
* 1 łyżka mąki
* sól, pieprz, chili, maggi

Mięso pokroić na małe kawałki, cebule w półplasterki. W dużej, głębokiej patelni rozpuścić masło lub smalec. Wrzucić mięso, dobrze je posolic i popieprzyć. Dodać pokrojoną cebulę i przeciśnięty przez praskę lub posiekany czosnek. Wszystko kilkanaście minut podsmażyć co jakiś czas mieszając, by nic sie nie przypaliło.
Teraz należy posypać mięso słodką papryką oraz dodać koncentrat pomidorowy. Wymieszać, dolać część bulionu i dusić przez kilka minut. Następnie dodać odcedzoną i posiekaną kiszoną kapustę oraz kminek. Wlać resztę bulionu i dusić całość przez kolejne 20 – 30 minut. W miarę potrzeby dolewać wody. Rozmieszać śmietanę z mąką i dodać do gulaszu. Jeśli macie ochotę by sos miał bardziej mięsny smak, można dodać dodatkowo sos z torebki (np taki do rolad). Doprawić go jeszcze według uznania pieprzem, chili, maggi.

Dewolaje z masłem ziołowym

Przepis zamieszczam na specjalna prośbę Krzysia.

Dewolaje czyli kotlety de volaille ludzie robią różnie, nadziewane serem i pieczarkami lub jeszcze innymi specyfikami. Dla mnie dewolaje to takie, które nadziewane są masłem ziołowym, z czosnkiem, pietruszką czy szczypiorkiem. Od tego masełka robią się takie potem soczyste, aromatyczne, no po prostu pyszne.

SKŁADNIKI:

* 4 – 5 ładne piersi z kurczaka
* sól, pieprz
* 4 – 5 łyżek masła ziołowego*
* 1 jajko + 2 żółtka
* bułka tarta
* olej do smażenia
* wykałaczki (właściwie niekoniecznie)

*) Masełko ziołowe możemy kupić w sklepie lub przygotować sobie sami. Np według tego przepisu. lub jeszcze lepiej ze świeżymi ziołami. Wtedy do ok. pół kostki masła należy wmieszać po łyżce dobrze posiekanej pietruszki i szczypiorku oraz posiekanego dużego lub 2 mniejszych ząbków czosnku. Posolić je i popieprzyć.

Piersi z kurczaka rozłożyć (można lekko nadkroić) i roztłuc przez woreczek delikatnie (ja to robię tą drewnianą częścią tłuczka) na kotlety.

Przygotować sobie roztrzepane jajko i bułkę tartą do panierowania. Przy czym jajko posolić i popieprzyć.

Na każdego kotleta położyć po łyżce masła ziołowego (można uformować je w wałeczek). Potem każdego kotleta wziąć w dłoń, zwinąć w podłużną roladę i od razu zapanierować. Jak wszystko ładnie dociśniemy, to masło powinno nam tak posklejać kotleta od środka, a panierka z zewnątrz, iż nie będą nam potrzebne wykałaczki. Ale jeśli sobie niezbyt z tym radzimy, to oczywiście możemy sobie nimi pomóc.

Tak przygotowane kotlety upiec w głębokim oleju ze wszystkich stron na złoto pilnując by się nam nie przypaliły. Gotowe.

Roladki drobiowe z mozzarellą, suszonymi pomidorami i szałwią

Aby nie było nudno i ciągle to samo, staram się nasze obiady urozmaicać jak tylko się da. Sama nie jestem wielką zwolenniczką mięsa, ale moi faceci owszem. Zrobiłam zatem roladki drobiowe z szałwią. Chciałam najpierw przygotować roladki z szałwią i szynką parmeńską, ale w domu szynki nie miałam, a do sklepu mi się lecieć nie chciało. Zatem zamiast szynki postanowiłam dać co innego.
Jak wyszły? Całkiem smaczne, aczkolwiek jako że piersi drobiowe są ogólnie nieco suchawe, roladki najlepiej smakują z sosem. Zdecydowanie jeszcze nieraz je będę robiła, bo szałwia jednak to wspaniały dodatek do mięsa.

Na zdjęciach widać dużą ilość roladek, bowiem piersi drobiowe jakie miałam były tak duże, że poprzekrajałam je pół. Poza tym wolę przygotować takie dania w podwójnych ilościach, by mieć obiad na dwa razy.

SKŁADNIKI:

* 4 – 5 piersi z kurczaka
* 1 mozzarella
* kilka suszonych pimidorów w zalewie
* kilkanaście świeżych listków szałwi
* sól, pieprz, ulubiona przyprawa do mięsa
* 2 – 3 łyżki oleju lub łyżka masła
* pół lub 1 kostka rosołowa
* wykałaczki

Piersi z kurczaka rozbić lekko tłuczkiem (najlepiej przez worek, to ich nie podziurawimy). Jeśli są duże można je poprzekrajać na pół. Posolić i popieprzyć.
Mozzarellę pokroić w plasterki i po jednym plasterku położyć na każdym płacie mięsa.
Pomidory pokroić na małe kawałeczki i rozłożyć na serze. Przykryć to listkami świeżej szałwi.

Teraz najtrudniejsza część zadania. Mięso trzeba zgrabnie zwinąć w roladki spinając je wykałaczkami.

W głębokiej patelni rozgrzać odrobinę oleju i podsmażyć roladki. Opruszyć je przy tym jeszcze obficie ulubioną przyprawą do mięśa. Następnie wlać wodę (ok. 2 szklanki) i dorzucić pokruszoną kostkę rosołową. Przykryć i dusić, w zależności od wielkości rolad, ok. 25 – 35 min. W miarę potrzeby dolewać wody.

Gdy roladki będą gotowe przygotować sos. Najlepiej roladki wyłożyć na jakiś talerz, a do wywaru w którym się one gotowały domieszać to co zwykle dodajecie by otrzymać sos. U mnie jest to zwykle sos z torebki + łyżka musu śliwkowego albo jakiegoś ostrego sosu pomidorowego, np. cygańskiego + nieco śmietany + maggi i ewentualnie jeszcze inne przyprawy.

Szaszłyki z kurczaka i ananasa

Idealne na grilla. My zjedliśmy je z dodatkiem ugotowanego z przyprawami ryżu, dipem z curry i zieloną sałatą. I to był bardzo fajny obiad. Serdecznie polecam, bo szaszłyki są naprawdę proste do przygotowania, a smakują rewelacyjnie.

SKŁADNIKI:

* 5 – 6 piersi z kurczaka
* 1 większy ananas

na marynatę:
* 1 czubata łyżka przyprawy do kurczaka
* 1 płaska łyżeczka curry
* 1 płaska łyzeczka papryki słodkiej
* ćwierć łyżeczki chilli (można pominąć jeśli nie lubicie ostrego)
* 1 – 2 łyżki keczapu
* 5 – 6 łyżek olieju

dodatkowo:
* patyczki do szaszłyków

Piersi z kurczaka ewentualnie umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Pokroić na kawałki i wrzucic do jakieś miski.

Przygotować marynatę mieszając przyprawy z keczapem i olejem. Dolać nieco wody, by marynata miała konsystencję lekko lejącej się papki. Wlać ją do mięsa, dobrze wymieszać i odstawić mięso na jakieś pół godziny.

Ananasa najlepiej przekroić na ćwiartki. Wyciąć twardy środek i odkroić twardą skórkę. Pokroić na kawałki.

Na patyczki do szaszłyków nadziewać na przemian po kawałku zamarynowanego mięsa i ananasa.
Szaszłyki upiec na grillu, patelni lub w piekarniku.

Kotlety hawajskie na pieczonych kartoflach

Mam dla was obiadową propozycję. Bardzo dobrą i prostą do przygotowania. Jeśli macie w domu piekarnik, to danie można przygotować w dużych ilościach na raz (dla większej liczby osób). Jeśli piekarnika nie macie, to też da się zrobić na patelni, ale wtedy wymaga więcej doglądania. Tak czy siak polecam, bo dobre.

SKŁADNIKI:

* piersi drobiowe pokrojone w cienkie kotlety (ilość dowolna)
* ziemniaki (dużo)
* 1 puszka ananasa w plasterkach
* ok. 400 g gęstej kwaśnej śmietany lub creme fraiche
* kilka plasterków sera gauda lub innego żółtego
* ok. 100 ml oleju lub oliwy
* 1 łyżeczka curry
* 1 łyżeczka rozmarynu
* 1 łyżka ulubionej przyprawy do mięsa, np przyprawy do kurczaka
* 1 łyżka słodkiej papryki
* pół łyżeczki ostrej papryki
* ćwierć łyżeczki cynamonu
* pół łyżeczki czosnku
* 1 łyżeczka miodu lub jakiś powideł

Przygotować marynatę do mięsa.
Do jakieś miseczki wlać nieco oleju (na oko jakieś 50 ml), dodać łyżeczkę miodu lub np powideł śliwkowych. Wsypać przyprawy: nieco soli, ulubioną przyprawę do mięsa, paprykę, chilli i nieco cynamonu. Dobrze wszystko wymieszać. Jeśli marynata będzie miała konsystencję pasty, to dolać nieco wody.
Tak przygotowaną marynatą posmarować mięso i odłożyć je do lodówki.

Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić na plastry grubości ok pół cm. Kartofle przełożyć do dużej miski. Wlać nieco oleju lub oliwy, wsypać rozmaryn, sól i czosnek. Dobrze wszystko wymieszać.
Tak natłuszczone i przyprawione ziemniaczki przełożyć na wyłożoną papierem pergaminowym blaszkę (taką na cały piekarnik).
Piec w temp. 200°C około 25 – 35 minut (w zależności od rodzaju kartofli i piekarnika).

Odcedzić na sitku ananasa z zalewy, ale zalewę zachować.
W jakieś miseczce rozmieszać śmietanę dodając do niej curry oraz nieco (jakieś 3 – 4 łyżki) ananasowej zalewy. Posolić jeszcze do smaku i gotowy dip odstawić na razie do lodówki.

Gdy ziemniaki w piekarniku będą już prawie miękie, zmniejszyć temperaturę na 175°C. Na patelni podsmażyć leciutko nasze kotlety (nie długo, zaledwie po 2 minutki z każdej strony).

Podsmażone kotlety wyłożyć na ziemniakach. (Ja upieczone ziemniaki najpierw przełożyłam do porcelanowych form żaroodpornych, bo w takiej ładniej później podawać na stół, ale oczywiście wcale nie jest to potrzebne.)
Każdego posmarować nieco przygotowanym wcześniej dipem. Na to nałożyć po plasterku lub połówce plasterka ananasa, a na wierzch przykryć plasterkiem żółtego sera.
Blaszkę ponownie wstawić do piekarnika. Zapiekać jeszcze jakieś 15 minut, aż ser się ładnie roztopi.

Podawać z wcześniej przygotowanym dipem.
Smacznego.

Roladki drobiowe z bananami

Przepis wypatrzyłam kilka dni temu u Joanny (tu).
Zdjęcia kusiły i jako, że nie jadliśmy jeszcze nigdy roladek w tej wersji, postanowiłam przepis wypróbować.
Jak wyszło? hmmmmmm… Przyznaję, że całkiem niezłe to było, aczkolwiek jako że ogólnie ostatnio nie przepadam za mięsem, to na kolana mnie te roladki nie powaliły. Kapslowi i chłopcom za to smakowały.
Przepis podaję za Joanną z małymi moimi zmianami, np dodałam od siebie więcej przyraw do mięsa.
Na zdjęciach widać więcej roladek, bowiem robiłam z podwójnej ilości składników.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* 4 piersi z kurczaka
* 1 banan
* 100 g mielonego mięsa
* 100 g startego żółtego sera
* pół łyżeczki curry
* sos sojowy
* pieprz, ulubiona przyprawa do mięsa
* nieco oleju do smażenia
* 1 kostka rosołowa
* wykałczki

dodatkowo na sos:
* 1 łyżka masła (niekoniecznie)
* 1 łyżka mąki
* 2 łyżki mandarynek z puszki
* kilka łyżkek płynnej, słodkiej śmietany
* sól, pieprz, curry

Piersi z kurczaka rozbić lekko tłuczkiem (najlepiej przez worek, to ich nie podziurawimy) . Oprószyć pieprzem i ulubioną przyprawą do mięsa. Przełożyć na talerz i skropić obficie sosem sojowym. Wstawić do lodówki na parę godzin.

Przygotować nadzienie. Banana obrać i pokroić w plasterki. Ser i mięso mielone wymieszać. Doprawić 3 – 4 łyżkami sosu sojowego i curry.

Na każdy plaster mięsa nałożyć nieco farszu mięsno – serowego oraz po 2 – 3 plasterki banana. Zwinąć w roladkę i spiąć wykałaczkami (lub związać nitką).

W głębokiej patelni rozgrzać odrobinę oleju i podsmażyć roladki. Następnie wlać wodę (ok. 2 szklanki) i dorzucić pokruszoną kostkę rosołową. Przykryć i dusić, w zależności od wielkości rolad, ok. 20 – 30 min.

Gdy roladki będą gotowe przygotować sos. Najlepiej roladki wyłożyć na jakiś talerz, a do wywaru w którym się one gotowały domieszać mąkę, śmietanę i kto chce masło (ja nie dałam). Należy dobrze wszystko wymieszać trzepaczką, by się nie porobiły grudki. Jeśli potrzeba, dolać jeszcze nieco wody lub śmietany. Wmieszać mandarynki. Soso doprawić pieprzem, solą i curry.

Polędwica wieprzowa w sosie cytrynowym

Miałam w domu polędwicę wieprzową, ale nie miałam pomysłu jak ją przygotować. Chciałam by było tak trochę inaczej, a jednak też smacznie. W końcu po przeglądzie zapasów w lodówce zdecydowałam, że tym razem zrobię ja w sosie cytrynowym. O dziwo wyszło całkiem pyszne.

SKŁADNIKI:

* 1 polędwica wieprzowa (ok. 700 g)
* 3 – 4 łyżki oleju
* 1 duża cebula
* 1 duża lub 2 mniejsze cytryny
* 200 ml śmietany (słodkiej)
* 1 czubata łyżka śmietany kwaśniej
* 1 czubata łyżeczka mąki
* sól, pieprz, curry
* 2 gałażki świeżego rozmarynu lub szałwi lub tego i tego

Mięso oczyścić, osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić na grube plastry. Dobrze posolić oraz przyprawić świeżo mielonym pieprzem.

Cebulę pokroić w kotkę. Cytrynę do porządku wyszorować szczoteczką pod gorącą wodą i osuszyć. Zetrzeć z niej skórkę na jakiś talerzyk.

Na patelni rozgrzać olej i podsmażyć na nim poldwicę z obu stron przez ok. 2 – 3 minutki. Od razu dorzucić też na patelnię pokrojoną cebulę oraz startą skórkę cytrynową. Gdy mięso będzie już nieco podsmażone wlać śmietanę, włożyć gałazki ziół i dusić wszystko na średnim ogniu jeszcze przez jakieś 10 – 15 minut.

Potem wyciągnąć zioła. Rozrobić mąkę z odrobiną wody i zagęścić sos. Dodać do niego jeszcze kwaśną śmietanę, wcisnąć sok z cytryny, doprawić na koniec solą, pieprzem i curry.

Gulasz na miodzie

Bardzo często zdarza mi się, że czytając jakąś książke, w której pojawia się wątek jedzeniowy, od razu dostaję kulinarną wenę twórczą. Tak było i w tym przypadku. Czytałam „Lasrę” kiedy na wspomnienie duszonej wieprzowiny w miodzie, od razu zrodził mi się pomysł na dzisiejszy obiad.

Cóż mogę powiedzieć? Mimo, że byłam pewna, iż imbir, miód i tymianek będą się świetnie komponowały smakowo, to jednak całość, zwłaszcza powstały sos, zaskoczyły mnie mega pozytywnie. Na pewno nieraz jeszcze ten gulasz zagości na naszym stole.

SKŁADNIKI:

* ok. 500 – 600 g wieprzowego mięsa gulaszowego
* 1 duża lub 2 mniejsze cebule
* 3 duże ząbki czosnku
* ok. 4 cm kawałek świeżego imbiru
* kilkanaście gałązek świeżego tymianku, najlepiej tymianek cytrynowy (u mnie tymianek jamajski) plus 1 gałązka świeżego estragonu
(jeśli nie macie świeżych ziół, można zastąpić je ziołami suszonymi – ok. 1 łyżka tymianku, pół łyżeczki estragonu)
* 2 – 3 łyżki miodu (ja miałam akacjowy)
* 3 łyżki oleju
* niecała łyżeczka dowolnej ulubionej mieszanki przyprawowej do mięsa
* pół łyżeczki słodkiej papryki
* 1 torebka dowolnego ciemnego sosu
* sól, pieprz, maggi

Tymianek i estragon wrzucić do jakiegoś garnka i zalać ok. 1 litra wrzątku. Zaparzyć z tego ziołowy napar. On posłuży nam do podlewania mięsa.

Cebulę pokroić w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę, imbir obrać i zetrzeć na drobnej tarce lub drobniutko posiekać nożem.
W garnku lub w głębokiej patelni rozgrzać nieco oleju, wrzucić cebulę, czosnek oraz imbir i leciutko to podsmażyć. Dodać mięso. Posolić i dobrze popieprzyć, dosypać ulubionej przyprawy do mięsa oraz słodkiej papryki. Smażyć mieszając przez kilka minut. Następnie zmniejszyć ogień, dolać nieco tymiankowo-estragonowego naparu i dodać miód. Całość dusić na średnim ogniu przez jakieś pół godziny. Co jakiś czas należy gulasz podlać ziołowym naparem.

Gdy mięso będzie już miękkie, zagęścić sos mąką lub lepiej jakimś ciemnym sosem z torebki. Doprawić jeszcze maggi i pieprzem.
Smacznego.

Inyama yegusha – czyli baranina według przepisu plemienia Xhosa

W mojej kuchni nie musi być ekstrawagancko ani wyszukanie, ale nie może być nudno. Gotowanie nabiera całkiem innego koloru, jeśli nie jest jedynie zwykłym przygotowywaniem posiłku. Dla mnie to czasem takie zagłębienie się odrobinę w całkiem inny świat. Świat moich marzeń o dalekich podróżach. Na realne dalekie wyprawy mnie nie stać i póki co są one poza zasięgiem moich możliwości. Ale czy dlatego mam porzucić całkowicie marzenia? Nie. Dlatego urządzam sobie kulinarne podróże. W inne zapachy unaszące się z garnka i w inne smaki. I to również jest fascynujące. Bo w mojej kuchni nie może być nudno.

Wczoraj zrobiłam sobie taką kulinarną wyprawę do Południowej Afryki, do plemienia Xhosa. Przepis znalazłam w jednej z moich ulubionych książek kucharskich pt „Das Afrika-Kochbuch” autorstwa Dorah Sitole. Nie byłabym Bafką, gdybym oryginalny przepis nieco nie zmieniła według własnej bafkowej inwencjii twórczej. Owa inwencja polegała na podlewaniu potrawy nie samą wodą, jak było w przepisie, ale redbuschową herbatą, która nadała całości taki charakterystyczny lekko słodkawy smak. No i na dodaniu jednej papryczki chilli, bo ową słodycz trzeba było nieco zaognić.

Całość wyszła bardzo dobra, tak że sama byłam zaskoczona. Zatem polecam.

SKŁADNIKI:

* 800 – 1000 g baraniny (zamiast baraniny można wziąć inne mięso, np karczek wieprzowy)
* 3 – 4 cebule (na zdjęciu widać jedną, ale miałam 4)
* ok. 500 g marchewek
* 3 duże pomidory
* 1 papryczka chilli
* 4 łyżki oleju
* 2 łyżki lub 3 ekspresówki redbuschowej herbaty
* sól, pieprz, ulubiona przyprawa do mięsa (niekoniecznie)
* 1 czubata łyżka mąki

Mięso pokroić na mniejsze kawałki (jak na gulasz).
Marchew oraz cebulę obrać. Cebulę pokroić piórka, marchew na plasterki.
W głębokiej patelni lub w garnku rozgrzać olej i wrzucić mięso. Posolić, popieprzyć, posypać ulubioną
przyprawą do mięsa i podsmażyć co jakiś czas mieszając przez kilkanaście minut.
W międzyczasie w litrze wody zaparzyć redbuschową herbatę.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą, obrać je ze skórki i pokroić na małe kawałki.

Do podsmażonego mięsa wrzucić wszystkie warzywa (na razie bez papryczki chilli) i wymieszać. Zmniejszyć ogień i dusić całośc przez jakieś 40 minut podlewając co jakiś czas herbatą redbuschową.
Herbata nadaje potrawie taki ciekawy , lekko słodkawy smak. Jeśli jednak będzie dla was on za łagodny, to należy dodac posiekaną papryczkę chili.

Na koniec zagęścić sos. W tym celu wymieszać mąkę z ok. pól szklanki wody i wlać do potrawy. Wymieszać, podgotować jeszcze minutkę czy dwie.
Doprawić jeszcze według uznania solą czy czym tam lubicie.
Gotowe i bardzo smaczne.

Szaszłyki z piersi indyka, z suszonymi morelami i szałwią

Na balkonie mimo ciągłego deszczu moje zióła rosną jak szalone. Szałwia, choć co chwilę obrywam jej listki, coraz bardziej bujniejsza jest. Lubię ją. I też dlatego wciaskam ja w przeróżne potrawy. Zawsze wychodzi coś ciekawego i nienudnego. W domu miałam jedynie trzy dość spore kotlety z indyka. No to postanowiłam je przerobić na cztery pyszne szaszłyczki.

SKŁADNIKI:

* ok. 600 g piersi drobiowych
* kilkanaście listków świeżej szałwi
* kilkanaście sztuk suszonych moreli (najlepiej takich „soft”, ususzonych pół na pół)
* sól, pieprz
* patyczki do szaszłyków

na marynatę:
* 1 czubata łyżka dżemu z moreli (lub brzoskwiniowego, lub ananasowego)
* 2 – 3 łyżki oliwy
* 1 łyżka ostrego sosu chilli lub salsa
* 1 – 2 ząbki czosnku
* przyprawy w ilościach na oko według uznania: imbir, pieprz, paryka, ulubiona przyprawa do mięsa

Mięso posolić, popieprzyć i pokroić na paseczki. Na każdy położyć po jednym listku szałwi i zawinąć jak ślimaka.
Suszone morele poprzekrajać w poprzeg na poł (niekoniecznie). Jeśli mamy suszone soft, to nawet nie trzeba do tego noża, latwo odkleić od siebie połowki moreli.

Na patyczki do szaszłyków nabijac na przemian „slimaki” z mięsa i morele.

Wszystkie sładniki marynaty wymieszać w jakieś miseczce. Marynata ta posmarować mięso i odstawić do lodówki na jakieś poł godziny.

Potem szaszłyczki upiec na grillu, na patelni lub w piekarniku – jak tam lubicie.

 

Piersi drobiowe z kolorowymi warzywami i miętą

Jak przemycić do obiadu sporą ilość warzyw i ziół, tak aby ci, którzy owych warzyw lub ziół nie lubią, jedli mimo to ze smakiem tak, aż im się uszy trześć będą. Ano najlepiej w postaci max dobrej potrawki.
Wystarczyło nieco pomysłu i oto wyczarować możemy soczyste mięsko (mimo, że piersi drobiowe bywają suchawe) w towarzystwie smakowitych kolorowych warzyw i ziół.

A skoro o ziołach mowa, to tu dodatkowo niespodzianka. Dodałam oprócz pietruszki też sporo mięty. Bo pomyślałam sobie, iż skoro w arabskich krajach dodaje się mięte do tak wielu potraw, więc i w mojej kuchni może ona mieć szersze zastosowanie, niż jedynie do napojów.
I to był strzał w dziesiątkę. Nie macie pojęcia jak mięta się cudownie komponuje z mięsem i w ogóle z tego rodzaju potrawami. Nadała całości niejako takiego świeżego powiewu, nie przytłumiając swoim charakterystycznym smakiem niczego. Jeśli więc macie w ogródkach gdzieś miętę, to nie wahajacie się z nią eksperymentować w kuchni. Mogę was do tego tylko zachęcić, bo naprawdę warto.

SKŁADNIKI (dla 4 – 5 osób):

* ok. 600 – 700 g piersi drobiowych (u mnie była pierś z indyka)
* ok. 200 g świeżej młodej fasolki lub groszku w łupinach lub dowolne inne warzywo
* kilka marchewek
* 1 duża kalarepa
* 1 papryczka chilli
* 1 duża cebula
* pół pęczka natki pietruszki lub innych ulubionych ziół
* 1 spora garść świeżych listków mięty
* 1 mała kostka rosołowa
* 2 – 3 łyżki sosu sojowego
* sól, pieprz, chilli, ulubiona przyprawa do mięsa (ja dodałam Curry Shawal Karl)
* kilka łyżek oleju

Mięso pokroić na małe kawałki. Wrzucić do miski, wlać z dwie łyżki oleju i sos sojowy. Wsypać z 1 łyżkę ulubionych przypraw i wszystko dobrze wymieszać. Odstawić mięso na pół godziny by się marynowało.

W tym czasie przygotować warzywa.
Fasolkę umyć, obciąć końcówki, ewentualnie pokroić na mniejsZe kawałki. Marchewkę i kalarepę obrać i pokroić na kawałki. Cebulę pokoroić w piórka lub kostkę. Zioła posiekać nożem. Papryczkę chilli również pokroić bardzo drobno.

W głębowkiej patelni rozgrzać odrobinę oleju i wrzucić na to zamarynowane mięso, cebulę i papryczkę chilli. Smażyć co jakiś czas mieszając do momentu, az mięso nabierze ładnego złocistego koloru. rzełożyc go z patelni na jakiś talerz.

Do patelni natomiast wrzucić marchewkę oraz fasolkę. Pokruszyć na to kostkę rosołową, wlac wodę (tyle, by warzywa były prawie przykryte), przykryć pokrywką i gotować na średnim ogniu jakieś 10 minut. Potem dorzucić jeszcze kalarepę i znowu dusić wszystko jeszcze z 5 minut. Po tym czasie woda powinna już odparować, a warzywa będą już miękkie.

Teraz wystarczy wrzucić do warzyw podsmażone wcześniej mięso. Dodać zioła, nie szczędząc przy tym miety. Całość dobrze wymieszać, ewentualnie jeszcze doprawić. Podsmażyć jeszcze z minutkę czy dwie i gotowe.
Smacznego.
Naprawdę dobre, zatem polecam.

Kurczak tandoori z fenkułem po indyjsku

W najnowszej niemieckiej „Lei” natknełam się właśnie na ciekawy przepis i postanowiłam zaraz go wykorzystać. Tym bardziej, że w lodówce miałam otwarty już słoiczek pasty tandoori. No, ale najlepszym argumentem był fenkuł włoski, który w przepisie widniał jako jeden ze składników.

Co tu dużo gadać. Zrobiłam to dzieło. Co prawda w gazetce zdjęcie wyszło im o wiele piękniejsze, ale co tam. Mój kurczak smakował przepysznie i to się liczy. Mięsko było soczyste i delikatne. I nabrało takiego hmmm ciekawego smaku. A fenkuł? Nigdy nie przypuszczałam, że tak fajnie może on smakować. I jedynie żałuję, że nie zrobiłam go więcej.

SKŁADNIKI:

* 1 sprawiony świeży kurczak
* 4 łyżki indyjskiej pasty tandoori*
* 1 cytryna
* 2 – 3 łyżki oleju
* 2 – 3 bulwy fenkułu włoskiego
* 1 łyżka masła
* 2 łyżeczki brązowego cukru
* 100 ml bulionu
* sól, pieprz, tymianek
* pół pęczka kolendry

Kurczaka umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Natrzeć go lekko solą, a następnie pastą tandoori. Ja niestety nie miałam aż tyle pasty (w słoiczku były resztki), więc rozmieszałam ją z łyżką jogurtu. Wyszła nieco jaśniejsza i … mniej farbiąca. Kurczaka włożyć przynajmniej na godzinę do lodówki Choć można na całą noc.

Przełożyć kurczaka do żaroodpornej formy. Lekko skropić go wyciśniętym sokiem z cytryny. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 160°C (termoobieg, 180 °C – piekarnik bez termoobiegu). Piec, najlepiej pod przykryciem, jakieś 60 – 70 minut.
Po tym czasie zwiększyć temperaturę do 200°C (220 – piekarnik bez termoobiegu). Kurczaka polać lekko olejem i piec kolejne 30 minut. Ostatnie 10 minut można piec już bez przykrycia.

W tym czasie należy przygotować fenkuł. Bulwy umyć, zielone części (listeczki) odłożyć. Resztę fenkuła pokroić nie za drobno, najlepiej w grube paski. Sam środek wyrzucić.
Na patelni rozgrzać masło, wrzucić na nie pokrojony fenkuł i smażyć, co jakiś czas mieszając, przez kilka minut. Obsypać cukrem i smażyć jeszcze chwilkę. Następnie wlać bulion, doprawić solą, pieprzem, tymiankiem i kilka minut razem dusić.
Gdy wszysko będzie gotowe podać razem. Kurczaka można ułożyć na fenkule. Posypać wszystko kolendrą i odłożonymi wcześniej zielonymi listkami fenkułu.

Smakuje, że palce lizać.

*) Kto nie ma pasty tandoori, nie powinien się zrażać. Mój kulinarny zmysł podpowiada mi, iż świetnie można pastę tę zastapić w tym przepisie sosem cygańskim. Będzie nieco inny smak, ale śmiem przypuszczać, iż nawet lepszy.

Trochę inne kotlety

Przepis na te kotleciki dostałam od swojej koleżanki Marzeny. Gdy mówiła mi po raz pierwszy, jak należy je zrobić, byłam doprawdy sceptycznie nastawiona. Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, jak to do „kupy” może stworzyć pysznego kotlecika. Ale, mimo tego sceptycznego nastawienia, wypróbowałam. I rezultat okazał się bardzo smakowity.
Kotleciki bowiem były mięciutkie i takie po prostu inne. Wszystkim nam bardzo smakowały i na pewno od teraz będą już częściej gościć na naszym stole.

SKŁADNIKI (dla 4 – 6 osób):

* 800 g piersi drobiowych
* sól, pieprz, vegeta, garam masala, przyprawa do kurczaka itp
* 2 łyżki mąki ziemniaczanej
* 2 łyżki majonezu
* 2 jajka
* 100 g startego żółtego sera
* olej do smażenia

Mięso pokroić na dość drobne kawałeczki. Wrzucić do miski i porządnie przyprawić tym, czym zwykle przyprawiacie (ja użyłam soli, pieprzu cytrynowego, garam masali i czosnku). Następnie dodać mąkę ziemniaczaną i dobrze wszystko przemieszać. Kolejno dodać majonez i znowu wymieszać. Na końcu wbić jajka i dosypać starty żółty ser. Ponownie wszystko wymieszać i całość wstawić na godzinę do lodówki.

Po tym czasie rozgrzać na patelni olej i upiec kotleciki, nakładając po łyżce masy (tak jak się nakłada robiąc placki ziemniaczane). Piec z obu stron na złoty kolor.
Trochę pryska olej przy nakładaniu mięsa, ale efekt końcowy jest i tak rewelacyjny. Gorąco polecam.

Roladki drobiowe z fetą, suszonymi pomidorami i bazylią

Małe roladki w ramach kolacji? Albo jako przystawka do bufetu na jakieś imprezce. Czemu nie. Smakują zarówno na ciepło jak i na zimno. I zawsze można w nich przeszmuglować sporo ziół. Ja oprócz bazylii dodałam jeszcze nieco tymianku i szałwi.
W przepisie podałam taką orientacyjną ilość skłądników. Wszystko bowiem zależy od tego jak duże i ile będziecie mieć piersi drobiowych.
W każdym razie polecam.

SKŁADNIKI:

* 600 g piersi drobiowych
* ok. 100 – 150 g sera feta
* ok. 150 g suszonych pomidorów z oliwy
* garść swieżycj liści bazylii
* ok. 200 – 300 g boczku w cieniutkich plasterkach
* sól, pieprz, papryka lub dowolna przyprawa do mięsa
* nieco masła lub oleju do smażenia

Piersi z kurczaka umyć, oczyścić z błonek i dokładnie osuszyć. Każdą pierś rozbić tłuczkiem (najlepiej poprzez folię spożywczą, wtedy mięso się nie drze). Jeśli wolicie większe roladki, które potem pokroicie na kawałki, to mozna piersi zostawić w całości tak jak są. Ja wolę mniejsze roladki, dlatego tez każdą pierś przecinam na poł, by mieć mniejsze płaty mięsa.

Każdy kawałek mięsa rozłożyć na platerku boczku (tak jak na zdjęciu). Boczek powinien wystawać poza mięso.

Rozbite piersi drobiowe obsypać mieloną papryką lub ulubioną przyprawą do mięsa, posolić i popierzyć.
Na każdy płat mięsa nałożyć kawałki suszonych pomidorów, pokruszoną fetę i listki bazylii ( lub też innych ziół jeśli macie).

Zwijąć roladki mięsa razem z boczkiem i by nam się nie rozwalały najlepiej je spiąć wykałaczkami.

Roladki można upiec na patelni (wtedy potrzebujemy odrobiny tłuszczu do pieczenia) lub włożyć je do żarodpornej formy i upiec w piekarniku (temp. 180°C, czas pieczenia w zależbności od piekarnika i wielkości roladek 35 – 45 minut).

Nadziewana pieczeń świąteczna z piersi indyczej

W czasie niedzielnych porządków przejrzałam sterty gazet piętrzące się w różnych zakamarkach domu. W jednej z nich wypatrzyłam właśnie ten przepis. Wczoraj zrobiłam tę pieczeń na obiad. Bardzo nam smakowało. Zwłaszcza Kapsel był zachwycony. I tak sobie myślę, że jeszcze nie raz zagości ona na naszym stole. Nie tylko w święta.

SKŁADNIKI:

* 1 pierś z indyka (850 – 1000 g)
* 1 bułka
* 100 – 120 g mieszanych suszonych owoców (śliwki, morele, gruszki, jabłka)
* 50 – 60 g orzechów włoskich
* 1 jajko
* 1 pomarańcza
* sól, pieprz, zmielone ziele angielskie, garam masala
* 1 – 2 łyżki masła lub margaryny
* 250 ml bulionu (może być instant)

Przygotować farsz:
Bułkę namoczyć w wodzie i dobrze odcisnąć.
W zależności jak duża wagowo jest nasza pierś indycza, to potrzebować będziemy od 100 do 120 g suszonych owoców.
Owoce te pokroić na małe kawałeczki, orzechy posiekać. Pomarańcze dobrze umyć pod gorącą wodą, wysuszyć. Z połówki pomarańczy zetrzeć skórkę, z obu połówek wycisnąć sok.
W jakieś misce wymieszać pokrojone suszone owoce, posiekane orzechy, ok. 1 łyżeczki skórki pomarańczowej, odciśniętą bułkę i jajko. Przyprawić wszystko solą, pieprzem, szczyptą ziela angielskiego i odrobiną garam masali.

Mięso naciąć ostrym nożem tak, by powstała w środku kieszonka. Możemy też naciąć je tak, by powstał nam jeden jak największy płat mięsny.
Posolić i popieprzyć.
Nałożyć farsz na mięso i spiąć mięso wykałaczkami lub zawinąć sznurkiem, tak by powstała jedna duża rolada.
Na dużej patelni rozgrzać masło lub margarynę i opiec roladę z każdej strony po parę minut, by się nieco zarumieniła.
Następnie przełożyć ją do jakieś brytfanki lub naczynia żaroodpornego (ważne by było z przykryciem). Wlać bulion, przykryć pokrywką i włożyć do nagrzanego do 180°C piekarnika. Piec około 40 minut.
Po tym czasie roladę można obrócić na drugą stronę, dolać sok pomarańczowy, znowu przykryć i piec kolejne 40 minut.

Z powstałego pieczeniowego soku można przyrządzić jakiś sosik, który podamy wraz z pieczenią. Ja nie jestem specjalistką od sosów, węec zwykle dodaję jakieś wspomagacze z torebki.

Frykadelki z dynią

Okazało się, iż w domu znalazł się jeszcze kawałek dyni do przerobienia. Tym razem połączyłam ją razem z mięskiem i tak powstały całkiem smaczne frykadelki.
Wyszło ich bardzo dużo, ale to nic, ponieważ na zimno smakują lepiej niż na ciepło. Zwłaszcza jeśli mamy do dyspozycji jakiś dip.

SKŁADNIKI:

* 500 g mięsa mielonego
* kawałek dyni (ok. 200 – 250 g po obraniu)
* 1 cebula
* pęczek szczypiorku
* 1 jajko
* 1 łyżka sosu cygańskiego
* kilka łyżek bułki tartej
* sól, pieprz, przyprawa chińska lub garam masala
* olej do smażenia

na dip:
* 500 g twarożku śmietankowego
* pęczek szczypioru
* 1 – 2 ząbki czosnku
* sól, pieprz

Mięso wrzucić do dużej miski. Dynię obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Cebulę pokroić w drobną kostkę, szczypiorek posiekać. Dynię, cebulę, szczypiorek, sos cygański i jajko dodać do mięsa. Wsypać dość dużą ilość przypraw. Masę wyrobić dosypując tyle bułki tartej, by dało się z niej tworzyć fajniutkie kulki. Masa nie powinna być ani zbyt maziowata, ani za sucha.
Formować frykadelki i usmażyć je na oleju.

W czasie gdy mięsko się piecze, przygotować dip. Do twarożku dodać posiekany szczypiorek, przeciśnięty przez praskę czosnek. Posolić i popieprzyć do smaku.

Roladki drobiowe ze szpinakiem i dynią

Kombinacja szpinak + dynia wydała mi się na tyle interesująca, iż postanowiłam wypróbować roladki w takiej wersji. I okazały się rewelacyjne – nie tylko z wyglądu. Mięciutkie i bardzo armatyczne.

SKŁADNIKI (na 8 roladek):

* 8 piersi z kurczaka lub sznycli z indyka
* 300 g rozmrożonego szpinaku (w całych liściach)
* 300 g dyni
* 600 g dojrzałych pomidorów
* 2 cebule
* 4 ząbki czosnku
* kilka listków świeżej bazylii
* sól, pieprz
* olej do smażenia

* wykałaczki

Szpinak rozmrozić i odcisnąć z nadmiaru wody.
Piersi drobowe rozklepać przez woreczek by się nie porozwalały.
Dynię obrać i zetrzeć na tarce o dużych otworkach.
Cebulę pokroić w kostkę. Czosnek drobno posiekać.
Pomidory naciąć na krzyż, sparzyć, obrać ze skórki i pokroić na drobne kawałki.

Rozgrzać na patelni 2 łyżki oleju, podsmażyć na tym cebulę i połowę czosnku. Następnie dodać do tego szpinak i dynię. Wszystko razem podusić jakieś 5 – 8 min. Przyprawić solą i pieprzem.
Nałożyć po łyżce tego farszu na nasze kotleciki i zwinać w roladki.
Spiąć je wykałaczkami.
Roladki podsmażyć na patelni.

Znowu rozgrzać nieco oleju i podsmażyć na tym pokrojone w kostkę pomidory z resztą czosnku. Posolić i popieprzyć. Na koniec wmieszać w to posiekane listki bazylii.
Masę pomidorową przełożyć do jakieś żaroodpornej formy, na to ułożyć roladki.
Zapiekać całość pod przykryciem (pokrywka lub folia aluminiowa) w piekarniku w temp.175°C, jakieś 35 – 40 min.

Piersi drobiowe zapieczone pod krakersową kołderką

Przepis na to danie znalazłam tu. Tak mnie ten przepis zaciekawił, iż postanowiłam dzisiaj wypróbować.
I powiem wam jedno: smakowało wybornie. Byłam zaskoczona, iż mięso mimo długiego pieczenia w piekarniku na dmuchawie było soczyste i mięciutkie. Całość bardzo aromatyczna i po prostu rewelacyjna. Na pewno zagości jeszcze nie raz na naszym stole.

SKŁADNIKI:

* 4 – 6 piersi z kurczaka
* duży (ok. 150 – 200 g) śmietankowy serek topiony
* 2 łyżki musztardy
* 70 – 80 g krakersów
* 1/4 szklanki oliwy z oliwek lub oleju
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 czubata łyżeczka przyprawy do kurczaka
* sól, pieprz, majeranek

Mięso oczyścić, umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Posolić i popieprzyć.
Przygotować marynatę Ząbki czosnku obrać i przecisnąć przez prasę. Wymieszać z oliwą i przyprawami. Filety obtoczyć w marynacie i pozostawić na co najmniej 2 godz. w lodówce (a najlepiej przygotować dzień wcześniej).

Serek wymieszać dobrze z musztartą.
Krakersy nie za drobno zmielić w blenderze lub pokruszyć wkładając je do woreczka i rozgniatająć wałkiem do ciasta.

Piersi drobiowe przełożyć do formy żaroodpornej. Posmarować je najpierw musztardowym serkiem, a następnie posypac dość obficie pokruszonymi krakersami.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez ok. 40 minut. Po tym czasie mięso będzie już mięciutkie, a krakersowa panierka ładnie przyrumieniona.

Wieprzowina z pieczarkami w sosie porzeczkowo – balsamicznym

Pomysł na ten przepis zrodził się w mojej głowie podczas wczorajszej kąpieli. Chyba byłam głodna, skoro rozmyślałam w wannie o jedzeniu. Ale wyobraziłam sobie przygotowanie tego dania po kolei i doszłam do wniosku, że połączenie tego wszystkiego po prostu MUSI smakować. I się nie pomyliłam.
Dawno nie jadłam mięsa w smaczniejszej wersji. Jestem zachwycona tym, co sama stworzyłam. Zachęcam was gorąco do wypróbowania, zwłaszcza że przepis jest naprawdę prosty.

SKŁADNIKI (dla 4 – 6 osób):

* 500 – 600 g mięsa wieprzowego (ja miałam karczek)
* 2 pory
* 500 g pieczarek
* sól, pieprz, dowolna ulubiona mieszanka przyprawowa do mięsa, cynamon
* 6 łyżek ciemnego occtu balsamicznego
* 2 łyżki dżemu z czerwonej porzeczki
* 1 łyżeczka czubata mąki lub mondamin do zagęszczania sosów
* nieco oleju

Mięso pokroić na małe podłużne kawałki, pieczarki w plasterki. Pory oczyścić, przeciąć wzdłuż na pół i pokroić w cieniutkie paseczki.
W głębokiej patelni rozgrzać nieco oleju, wrzucić pokrojone mięso i dobrze je przyprawić solą, pieprzem, ulubioną mieszanką przyprawową do mięsa i dwoma szczyptami cynamonu. Smażyć przez kilkanaście minut co jakiś czas mieszając.
Gdy mięso będzie już nieco podsmażone, dorzucić pieczarki i pory. Całość smażyć znowu kilka minut co jakiś czas mieszając.
Teraz należy dodać ocet balsamiczny oraz dżem porzeczkowy. Dobrze wszystko wymieszać. Mąkę rozmieszać z niecałą szklanką wody i wlać do naszej potrawy. Ciągle mieszając poczekać, aż powstanie z tego sos. Kto ma, może użyć zamiast mąki mondaminu do zagęszczania sosów. Posmakować i ewentualnie jeszcze doprawić według uznania.

Kotlety zapieczone z pieczarkami i serem

Uwielbiam te kotlety, choć przyznaję, że niezbyt często chce mi się je robić. Na pewno już jedliście takie lub podobne. Jest wiele wersji kotlecików z pieczarkami. Ja robię po prostu tak, jak podpowiedział mi kiedyś mój kulinarny zmysł.
Kotlety te są dość sycące, ale nawet jeśli nie wszystkie zostaną zjedzone w czasie obiadu, to przynajmniej u mnie zwykle do wieczora znikają. Ale ja mam w domu aż trzech facetów, więc trudno by się tu dłużej uchowało jakieś jedzenie.

SKŁADNIKI (na 6 – 8 sztuk):

* 6 – 6 kotletów z piersi drobiowych
* 400 g pieczarek
* 1 duża cebula
* 2 łyżki kwaśnej śmietany (niekoniecznie)
* 200 g startego żółtego sera
* 2 jajka
* bułka tarta
* olej do smażenia
* sól, pieprz

Pieczarki i cebulę pokroić w dorbną kostkę i podsmażyć na odrobinie oleju. Dobrze przyprawić solą i pieprzem. Pod koniec można dodać nieco śmietany. Podsmażone pieczarki odstawić, by nieco przestygły.

Piersi drobiowe, jeśli są zbyt grube, leciutko rozklepać przez woreczek. Zrobić to jednak bardzo ostrożnie, by się nie rozwaliły.
Każdego kotleta posolić i popieprzyć, a następnie opanierować w roztrzepanych jajkach i bułce tartej. Wszystkie kotlety usmażyć na złoto-brązowy kolor.

Rozgrzać piekarnik do 180°C.
Kotlety ułożyć najlepiej na dużej blaszce wyłożonej papierem pergaminowym.
Na każdego kotleta nałożyć po ok. 2 łyżki posmażonych pieczarek, a następnie posypać startym żołtym serem.
Zapiec w piekarniku przez około 10 – 12 minut.

Kotlety mielone z pieczarkami

W moim domu kotlety mielone właściwie są nazywane sznyclami. Nie wiem która nazwa jest bardziej poprawna, ale chyba to najmniej ważne. Istotne jest jedynie to, czy smakują. Robiłam już mielone w różnych wersjach, ale chyba te z pieczarkami smakują nam najbardziej.

SKŁADNIKI:

* 0,5 kg mielonego mięsa
* 0,5 kg pieczarek
* 1 jajko
* 1 duża cebula
* 2 łyżki posiekanego szczypiorku
* 3 – 4 łyżki tartej bułki
* pieprz, sól, czosnek, garam masala, itp
* olej do smażenia

Pieczarki i cebulę drobno pokroić i podsmażyć na odrobinie oleju. Posolić i popieprzyć dobrze do smaku. Nieco przestudzić.
Mięso wymieszać z bułką tarta, jajkiem i przyprawami (takimi, jakie lubicie najbardziej). Następnie dodać do niego podsmażone pieczarki z cebulą i posiekany szczypiorek. Wszystko jeszcze raz dobrze wyrobić. Jeśli masa jest zbyt mokra można dosypać jeszcze z łyżkę bułki tartej. Z masy mięsnej formować kotleciki. Nie trzeba ich już obtaczać w bułce tartej. Kotleciki smażyć z obu stron na rozgrzanym oleju.
Smacznego.

Kurczak na sposób wschodnioafrykański

Przepis pochodzi z książki: „Ethno – Food Afrika” autorstwa Rosamund Grand. Skusiłam się na tego kurczaka dlatego, że oglądając zdjęcia w książce, bardzo urzekł mnie słonecznie żółty kolor kurczaka. I – powiem wam – okazał się on wyśmienity. Soczysty i delikatny. Na pewno jeszcze nie raz go zrobię, bowiem tak dobrego kurczaka dawno nie jadłam.
Przepis podaję taki jak w książce, ale na masełko, w którym marynuje się kurczak, zwiększyłam nieco ilość składników, bowiem z ilości podanej w książce jednak wyszło go nieco za mało i musiałam dorabiać. Myślę, że można spokojnie zmniejszyć lub zwiększyć ilość niektórych przypraw, w zależności jakie smaki lubicie.

SKŁADNIKI:

* 1 sprawiony kurczak
* pół kostki masła
* 4 – 5 ząbków czosnku
* 1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu (ja dałam pół łyżeczki)
* 1 łyżka kurkumy
* pół łyżeczki zmielonego kminku (tę przyprawę pominęłam zupełnie, bowiem akurat nie miałam jej w domu)
* 1 łyżka suszonego tymianku
* 1 łyżka posiekanych liści kolendry (miałam tylko suszoną)
* 4 łyżki mleka kokosowego
* 4 łyżki Sherry (dałam tylko 2)
* 1 łyżeczka ketchupu lub koncentratu pomidorowego
* sól i chili (dodawać ostrożnie)

Kurczaka umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem.
Wszystkie pozostałe składniki utrzeć łyżką na jednolitą masę. Powstanie takie pachnące czosnkiem i kokosem, żółte od kurkumy masełko. Masełkiem tym natrzeć kurczaka z zewnątrz jak i w wewnątrz. Włożyć kurczaka do naczynia żaroodpornego, w którym będzie pieczony, przykryć od góry pokrywką lub folią aluminiową i wstawić na noc do lodówki (lub w takie chłody jak teraz, na balkon).

Na drugi dzień piec kurczaka pod przykryciem w piekarniku nagrzanym do 200°C przez około 1,5 godziny.

Redbuschowo – dyniowe ragout

Przepis jest moją kreatywną wariacją na temat dyni. Skąd pomysł z dodaniem do potrawy herbaty? Ano jestem posiadaczką wspaniałej książki autorstwa Tanji i Harry’ego Bischof pt: „Köstlich kochen mit Tee”.
Wypróbowałam z niej już większość przepisów i się okazuje, że dodanie do potraw herbaty zamiast np bulionu powoduje, iż dania nabierają zupełnie innego, ciekawego smaku. Gotowanie może być poezją i kreatywnością samą w sobie. Zatem nowe kulinarne wyzwania i nowe eksperymenty potrafią naprawdę mnie zafascynować. Poza tym jeżeli już moje życie na pozór może wydawać się nudne, to na pewno nudne nie są moja obiady.

Zachęcam was do kulinarnych eksperymentów, również tych z herbatą.
To danie jest dowodem na to, że z dyni można wykreować naprawdę fajne rzeczy. Dynia hokkaido jest wręcz słodkawa w smaku. Zatem i cała potrawa jest dosyć łagodna. Specjalnie nie przyprawiałam jej zbyt pikantnie, by nie psuć tego „ciepłego” efektu.

Jeśli nie boicie się kulinarnych nowych smaków, to oczywiście jak najbardziej potrawę wam polecam.

SKŁADNIKI (dla  4 osób):

* 500 g mięsa mielonego
* 2 średniej wielkości cebule
* 1 mała dynia hokkaido
* 1 czerwona papryka
* 2 łyżeczki herbaty redbuschowej
* 1 – 2 łyżki koncentratu pomidorowego
* 1 łyżeczka dowolnej łagodnej mieszanki przyprawowej do mięsa, najlepiej z dodatkiem cynamonu (np Garam Masala, przyprawa pięciu smaków) lub jeśli mieszanka jest bez cynamonu to osobno dodać 2 szczypty cynamonu
* sól, pieprz
* 2 – 3 łyżki posiekanej świeżej pietruszki
* odrobina oleju

Dynię obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Cebulę i paprykę pokroić w paseczki lub w kostkę.
W kubku (250 ml) zaparzyć herbatę z 2 łyżeczek herbaty redbuschowej (rooibostee).
W głębokiej patelni rozgrzać odrobinę oleju. Wrzucić mięso i dobrze je przyprawić solą, pieprzem i dowolną łagodną mieszanką przyprawową do mięsa oraz cynamonem. Dodać cebulę i smażyć przez kilka minut co jakiś czas mieszając.

Gdy mięso będzie już nieco podsmażone, dorzucić dynię i paprykę. Całość smażyć znowu kilka minut co jakiś czas mieszając.
Teraz wlać zaparzoną wcześniej herbatę (oczywiście bez fusów). Zobaczycie jaki potrawa zacznie wydzielać przyjemny redbuschowy zapach. Dobrze wszystko wymieszać i gotować razem przez jakieś 5 – 10 minut. Na koniec dodac koncentrat pomidorowy, wymieszać i ewentualnie doprawić jeszcze według uznania.
Przed podaniem danie posypać świeżą posiekaną pietruszką.

Podawać najlepiej z kaszą, ryżem lub pieczywem.

Potrawka drobiowa z pieczarkami i żurawiną

Przepis wygrzebałam w jakieś starej niemieckiej gazecie. Nieco go zmodyfikowałam, ale i tak wyszło coś bardzo dobrego. Dawno nie jadłam czegoś mięsnego, co by mi aż tak smakowało. I nawet mój Daniel, który nie znosi grzybów i wygrzebuje pieczarki nawet z pizzy, tym razem zjadł wszystko bez wybrzydzania i poprosił jeszcze o dokładkę. Polecam wam wszystkim to danie, raz dlatego, że jest doprawdy proste w przygotowaniu i każdy z was w ten sposób może wyczarować pyszny obiad. A dwa, uwierzcie, że potrawa jest naprawdę pyszna.

SKŁADNIKI (na 4 – 5 porcji):

* ok. 800 g piersi drobiowych
* ok. 300 – 350 g pieczarek
* 1 duża cebula
* 1 szklanka suszonej żurawiny
* pół szklanki orzechów nerkowców lub słupków migdałowych
* vegeta, sól, pieprz, szczypta curry
* kilka pokruszonych, suszonych grzybów
* ok. pół szklanki śmietany (najlepiej kremówki)
* 1 opakowanie dowolnego ciemnego sosu z torebki
* natka pietruszki
* kilka łyżek oleju

Mięso pokroić na małe podłużne kawałki. Pieczarki najlepiej w plasterki, cebulę w półtalarki. W dużej, głębokiej patelni rozgrzać nieco oleju. Wrzucić na to mięso, posolić je, popieprzyć i obsypać odrobiną curry. Smażyć przez kilka minut, aż lekko się podpiecze. Następnie dorzucić pokrojone pieczarki i cebulę. Pokruszyć do tego suszone grzyby, dodać nieco vegety i wlać dość sporo wody (ja dodałam jakieś pół litra) wraz ze śmietaną. Patelnię przykryć pokrywką i dusić całość przez około pół godziny.
Po tym czasie wsypać żurawinę i orzechy lub migdały. Dusić kolejne 10 minut, już bez pokrywki.
Sos z torebki rozmieszać z niewielką ilością wody i dodać do potrawy. Zagotować ciągle mieszając. Na sam koniec posypać posiekaną natką pietruszki.
Podawać najlepiej z ryżem lub kaszą.
Smacznego.