Budyń o smaku masala chai

Miałam ochotę na budyń – nieco inny w smaku budyń. Pomyślałam i przyszedł mi do głowy pomysł, na skrzyżowanie tego mlecznego deseru z indyjskim napojem masala chai. Wyszedł bardzo ciekawy budyń: lekko brązowy w kolorze i korzenny w smaku. Niezwykle aromatyczny.
Następnym razem wykorzystam ten przepis do przygotowania jakiegoś kremu do ciasta.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 1 litr mleka
* 3 duże łyżki czarnej herbaty dobrej jakości
(lub 6 ekspresówek)
* 1 łyżeczka startej skórka z pomarańczy (może być suszonej)
* pół łyżeczki ziaren czerwonego pieprzu
* pół łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
* pół łyżeczki ziaren kolendry
* kilka (5 – 7) goździków
* kilka (7 – 9) kapsułek kardamonu
* 1 – 2 gwiazdki anyżu gwiazdkowego
* 1,5 laski cynamonowej
* 4 łyżki cukru
* 4 jajka lub jedynie 4 żółtka
* 5 łyżek mąki ziemniaczanej

Laski cynamonowe połamać. Wraz ze wszystkimi innymi przyprawami rozgnieść je nieco w moździerzu lub grubo zmielić w młynku do kawy. Jeśli nie posiadacie moździerza ani młynka, można zwyczajnie roztłuc przyprawy przez woreczek tłuczkiem na deseczce.

Utłuczone przyprawy i herbatę wrzucić do filtra na herbatę. Jeśli nie posiadacie takiego filtra, wrzucić je bezpośrednio do garnka, w którym będziecie gotowali mleko.

Z naszego mleka odlać do jakieś miski 1 szklanę. Wmiksować do tego przy pomocy trzepaczki lub miksera jajka, cukier i mąkę ziemniaczaną.

Resztę mleka wlać do garnka i zagotować wraz z przyprawami i herbatą. Gotować na małym ogniu, by mleko miało czas na nabranie aromatu. Gdy mleko się zagotuje, usunąć przyprawy.
Jeśli przyprawy z herbatą gotowały się w mleku bez filtra musimy teraz przelać mleko przez sitko, po czym ponownie postawić je na piecu.

Do gotującego się mleka wlać rozrobioną wcześniej z mąką masę mleczno – jajeczną. Gotować 1 – 2 minuty, energicznie mieszając, by się nie porobiły grudki.

Tak przygotowany budyń przelać do miseczek lub pucharków. Udekorować według uznania. Podawać na zimno lub na gorąco.

Kolorowe deserki

Zrobiłam deserki kolorowe. Proste do przygotowania, ale nieco upierdliwe. Bo trzeba robić na raty czekając aż każda warstwa stężeje. Tak czy siak było warto, bo wszystkie moje chłopy zachwycone. Deserków wyszło mi 10, a nie dopchałam się nawet do jednego. W zależności jakie macie wysokie szklanki, moznaby było zrobić jeszcze więcej kolorowych warstw. No ale to wersja dla wyjątkowo cierpliwych.

Deser ten możecie sobie przygotować w dowolnej własnej kreacji: z samych galaretek lub z warstwami białymi. Z warstwami białymi bardziej mi się spodobało, więc przygotowałam właśnie taki.

SKŁADNIKI:

* kilka torebek galaretek w różnych kolorach (u mnie cztery)
* jogurt naturalny (na każdą warstę 300 g)
* żelatyna najlepiej w płatach (na każdą warstwę 3 płaty)
* cukier (na każdą jogurtową warstwę 2 – 3 łyżki)

Na krem (który w ogóle można pominąć lub zastąpić np bitą śmietaną):
* 400 g serka owocowego (u mnie był malinowy)
* 3 płaty żelatyny
* 2 łyżki truskawkowego napoju typu nesquik w proszku (dla polepszenia smaku serka i koloru)

No i cóż tu wielce pisać. Robimy na raty, czekając aż każda warstwa stężeje w lodówce.
Galaretki najlepiej rozpuszczać w nieco mniejszej ilości wody, niż podane jest na opakowaniu. Ja rozpuszczałam każdą galaretkę w 350 ml wody.

By zrobić warstwę białą, należy żelatynę (3 płaty) namoczyć w zimnej wodzie, potem odsączoną rozpuścić na małym ogniu. Zamiast żelatyny w płatach, można użyć takiej w proszku, ważne by użyć jej tyle, ile potrzeba na 250 – 300 ml płynu (czytać na opakowaniu).

Jogurt wrzucić do jakieś miski i dobrze wymieszać z cukrem.
Do rozpuszczonej żelatyny dodać łyżkę tego jogurtu, dobrze wymieszać. Tak zahartowaną żelatynę dodać do reszty jogurtu i znowu dobrze wszystko wymieszać.

Krem na górze przygotować w podobny sposób jak warstwy białe. Nałożyc go potem do szprycy (jeszcze zanim stężeje) i udekorować nim deserki.

Sercowe dylematy – czyli deser wiśniowo – twarożkowy

Niezbyt to typowa nazwa dla deseru, ale co tam. Powstał on właśnie pod wpływem sercowych dylematów. Jak jestem sama w domu, to zbyt dużo myślę.
Moje sercowe „orzeszki do zgryzienia” wcale nie stały się mniejsze, ale pomyślałam sobie, że będzie mi się lepiej myślało, gdy sobie je nieco osłodzę. Zwłaszcza, iż słodycz jest dobrze schłodzona, a to nie tylko pomaga na upały, ale również na gorące sercowe dylematy.

SKŁADNIKI (na 6 pucharków):

* 3 opakowania chudego twarożku typu quark po 250 g każdy
* 500 – 600 g malin, truskawek lub wiśni (ja miałam właśnie wiśnie)
* 2 czerwone galaretki, najlepiej o takim smaku, jakie wybraliście owoce
* 4 płaty żelatyny
* 3 – 4 łyżki cukru waniliowego
* ewentualnie jeszcze kilka łyżek zwykłego cukru

Do miski przełożyć 2 serki i wsypać cukier waniliowy. Dobrze wszystko wymieszać. Gdy komuś twarożek wyda się mało słodki, może dodać jeszcze nieco zwykłego cukru.
Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, potem odsączoną rozpuścić na małym ogniu. Zamiast żelatyny w płatach, można użyć takiej w proszku, ważne by użyć jej tyle, ile potrzeba na 500 ml płynu (czytać na opakowaniu).
Do rozpuszczonej żelatyny dodać łyżkę twarożku, dobrze wymieszać. Tak zahartowaną żelatynę dodać do reszty twarożku. Dobrze wszystko wymieszać trzepaczką lub mikserem. Powstałą w ten sposób masą serową napełnić pucharki do połowy i wstawić na pół godziny do lodówki, by stężała.

Owoce zmiksować w blenderze. Potem wmieszać do nich ostatni twarożek. Można dodać jak ktoś lubi jeszcze nieco cukru, ale nie za dużo, ponieważ do masy dojdą jeszcze słodkie galaretki.
Zagotować 300 ml wody (nie więcej) i w niej rozpuścić 2 opakowania galaretki. Dobrze wymieszać, by nie porobiły się grudki. Gdy galaretka nie będzie już wrząca (sprawdzić palcem) można ją powoli wlać do masy owocowej. Wszystko dobrze wymieszać, najlepiej mikserem.
Owocową masę przełożyć od razu do pucharków. Chłodzić w lodówce aż masa stężeje (u mnie wystarczyło 30 minut).

Bratäpfel – czyli przepyszne pieczone jabłka

Bratäpfel – przepyszne, nadziewane orzechami i marcepanem jabłka, upieczone w piekarniku, pachnące cynamonem i innymi świątecznymi przyprawami to tradycyjny niemiecki deser podawany w okolicach świąt bożego narodzenia. Nie rozumiem dlaczego taką smakowitość ograniczać przez resztę roku. U nas Bratäpfel przygotowuję kiedy nas najdzie na to ochota. Najczęściej jadamy je w towarzystwie gorącego jeszcze waniliowego budyniu. Ale oczywiście można te jabłuszka przyrządzić jeszcze na wiele różnych sposobów. Całość jest bardzo prosta w przygotowaniu, a smakuje po prostu bajecznie.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 4 ładne duże kwaskowate jabłka
* ok. 80 ml soku jabłkowego lub innego owocowego

na nadzienie:
* garść orzechów włoskich
* ok. 75 g marcepanu
* 2 łyżki innych bakalii (płatków migdałowych, rodzynek, suszonej żurawiny, kandyzowanej skórki pomarańczy czy co tam jeszcze macie i lubicie)
* pół łyżeczki cynamonu lub przyprawy do szarlotek
* ok. 50 ml mleka lub 1 białko

na budyń:
* ok. 750 ml mleka
* 3 łyżki cukru
* płtorej paczki budyniu waniliowego
(można przygotować więcej budyniu – z 1 litra mleka i wtedy bierzemy całe 2 paczki budyniu)

Najpierw przygotować nadzienie. W tym celu orzechy pokruszyć lub posiekać. Marcepan zetrzeć najlepiej na tarce lub drobno pokroić. Wrzucić wszystko do jakieś miski, dodać resztę bakalii oraz mleko lub ubite na sztywno białko. Wszystko dobrze wymieszać.

W jabłkach wyciąć za pomocą specjalnego nożyka środki (można to zrobić równie dobrze przy pomocy zwykłego ostrego wąskiego noża, ale wychodzi nie tak ładnie). Jabłka umieścić w formie żaroodpornej, a do wydrążonych środków nałożyć nadziedzie. Do formy wlać sok jabłkowy (lub inny, jeśli nie macie jabłkowego). Formę przykryć pokrywką lub folią aluminiową i wstawić do piekarnika.
Piec około 35 minut w temp. 180°C (piekarnik z termoobiegiem) lub 200°C (piekarnik bez termoobiegu).

Jak już zostanie nam ok. 10 minut do końca pieczenia jabłek, wtedy należy przygotować budyń (przepis na budyń macie zawsze na opakowaniu).

Potem bierzemy 4 talerze, na każdy nalewamy gorący budyń, a na nim osadzamy upieczone pachnące jabłuszko. Jeden talerz dla nas, reszta dla naszych ukochanych. I mmmmmmmmmmmmmmmm… delektujemy się tym cudem.

Chałwa z marchewki

Tymczasem mam dla was w ramach deseru nieco egzotyczną propozycję.
Chałwa z marchewki jest deserem indyjskim, bardzo tam popularnym i lubianym. W zależności od dodatków, może mieć ona nieco odmienne smaki, ale ogólnie jest bardzo smakowitym daniem. Nam najbardziej smakuje podana w towarzystwie lodów waniliowych, choć wątpię czy w Indiach zajada się ją właśnie z lodami.
Jeśli macie ochotę na egzotyczne smaki, to gorąco polecam.
Przepis dostałam kiedyś w pracy od „moich” Indów, ale nieco go sobie zmieniłam, tak właśnie po bafkowemu, by było prościej i wygodniej.

SKŁADNIKI (na 4 spore porcje):

* 500 g marchewki
* 600 ml mleka
* 150 g cukru
* garść rodzynek najlepiej żółtych
* garść migdałów
* garść orzechów włoskich
* garść orzeszków pistacjowych (niesolonych oczywiście)
* 1 łyżka masła (oryginalnie powinno być ghee)
* 5 goździków
* 6 ziaren zielonego kardamonu
* 1 laska cynamonu
* 1 łyżka skórki z pomarańczy

Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Przełożyć na dużą, głęboką patelnię lub
do większego garnka (najlepiej teflonowego, to nie będzie się nic przypalało). Zalać mlekiem, wsypać cukier i gotować przez około 30 – 40 minut na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Gdy mniej więcej połowa mleka już odparuje, dorzucić w całości cynamon, kardamon i goździki i dalej gotować. Co jakiś czas mieszać, by się nic nie przypaliło. Gdy mleko już całe odparuje, najlepiej wyłowić przyprawy, by nam nie przeszkadzały. A zamiast tego dodać posiekaną skórkę z pomarańczy, rodzynki, posiekane migdały i połowę posiekanych orzechów włoskich. Dodać również masło i smażyć wszystko jeszcze przez kilka minut.
Nałożyć na talerzyki, posypać resztą posiekanych orzechów i posiekanymi pistacjami.
Można podawać w towarzystwie lodów waniliowych, wtedy smakuje najlepiej.

Grysik z musem jabłkowym

To jest bardzo prosta potrawa, którą pokochają wasze dzieci. No i zapewne nie tylko dzieci. Grysik może nie jest niczym niezwykłym i nie potrzebuje być reklamowany na blogu, ale co tam.
A nóż widelec skusicie się na ugotowanie sobie lub swoim dzieciaczkom tego pysznego papu. Moi chłopcy (włącznie z tym dużym) uwielbiają grysik w tej wersji. Wszyscy lubimy, bo ja też. Tak więc od czasu do czasu gotuję tę kaszkę i zajadamy się nią ciesząc się jak małe dzieci.

SKŁADNIKI (na 2 porcje):

* 0,5 l mleka
* 6 łyżek kaszy manny (grysiku)
* 1 łyżka cukru (niekoniecznie)
* mus jablkowy (ok. 150 – 200 g)
* cynamon

Wlać mleko do garnka. Wsypać kaszę mannę czyli nasz grysik oraz cukier. Całość, ciągle mieszając, zagotować. Gdy grysik się już zagotuje, wmieszać do niego mus jabłkowy (ilość według upodobania). Grysik przelać do miseczek. Od góry nałożyć jeszcze po 1 – 2 łyżce musu jabłkowego, leciutko przemieszać. Posypać cynamonem i od razu podawać.