Słoneczna cukinia – w kilka minut

Obiad, który można przygotować dosłownie w 10 minut, albo i mniej. W sam raz na letnie upały. Ostatnio jest to jeden z moich ulubionych posiłków. Uczta dla oka i podniebienia.

SKŁADNIKI (dla 1 – 2 osób):

* 2 niewielkie młode żółte cukinie
* pół cytryny
* garść listko bazylii
* 2 -3 łyżki oliwy lub dobrego oleju
* 1 łyżeczka nasion chia lub 1 łyżka posiekanych orzechów
* kawałek parmezanu
* sól, pieprz

Cukinie umyć i przy pomocy obieraka pokroić na cieniutkie paski (jak na zdjęciu). Paski te wycinamy z zewnętrznej części cukini, tzn omijamy ziarnisty środek. Bazylię posiekać.

Na patelni rozgrzać oliwę i wrzucić na to cukienię. Smarzyć mieszając jakieś 3 – 4 minutki. Gdy cukinia już zmięknie wycisnąć na nią sok z połówki cytryny. Posolić i popieprzyć. Wyłożyć na talerze. Posypać nasionkami chia lub orzechami, zetrzeć na to odrobinę parmezanu. Na końcu posypać bazylią. Od razu podawać. Smacznego.

Kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem

Już ponad miesiąc jak nie jem mięsa. Oczywiście moi faceci wegeterianami nie zostali, więc dla nich nadal przyrządzam mięsne potrawy. Mój organizm natomiast w ogóle nie upomina się o mięsko. Co prawda raz czy dwa kusiły mnie zapachy dochodzące z talerzy chłopaków, ale przygotowuję dla siebie również pyszności. Kolorowe i smaczne. Najlepsze jest to, że i moi panowie częściej sięgają po moje warzywne kreacje. Bo tak fajnie wyglądają.

Dziś przygotowałam małe kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem. Jeśli nie posiadacie małych foremek do zapiekanek, można użyć tutaj głębokich talerzy lub jakieś porcelanowe miseczki.

SKŁADNIKI (na 5 – 6 mniejszych zapiekanek):

* 1 duża papryka, u mnie pomarańczowa
* 2 cebule
* 2 – 3 większe ziemniaki
* 1 fenkul
* 1 – 2 małe cukinie
* 4 – 5 ząbków czosnku, przeciśnięte przez praskę
* kilka pomidorków koktajlowych
* 2 – 3 łyżki posiekanej natki pietruszki i szczypiorku
* 2 – 3 łyżki posiekanych orzechów włoskich
* 5 – 6 jajek
* sól, pieprz, ewentualnie inne ulubione przyprawy, np zioła prowansalskie, curry, garam masala itp
* 3 – 4 łyżki oleju

Najpierw musimy przygotować warzywa: umyć i pokroić. Fenkuł przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule. Paprykę pokroić w paseczki, cebule w półtalaraki, ziemniaki i cukinie w plasterki.

Włączyć piekarnik na 175°C.

W głębokiej patelni lub w woku rozgrzać olej, wrzucić na to ziemniaki, cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć wszystko co jakiś czas mieszając przez kilka minut. Następnie dorzucić paprykę, cukinię i fenkuł i podsmażyć wszystko jeszcze przez kilka minut. Warzywa posolić, popieprzyć i ewentualnie doprawić innymi ulubionymi przyprawami (ja dodałam nieco ziół prowansalskich oraz curry).

Podsmażone warzywa przełożyć do niewielkich foremek do zapiekania lub jakiś porcelanowych głębokich talerzy lub miseczek. W każdej porcji utworzyć na środku niewielkie wgłębienie i wbić tam po jednym jajku.

Pomidorki koktajlowe umyć i poprzekrajać na połówki. Na każdej porcji umieścić po kilka pomidorków. Posypać nieco orzechami i posiekanymi ziołami.

Foremki (lub talerze) wstawić teraz do nagrzanego piekarnika i zapiekać ok. 18 minut.

Smacznego.

Panierowana cukinia z patelni

Zawsze ją lubiłam. Ale dopiero od niedawna pokochali ją i moi panowie. Smakuje na ciepło i na zimno, jako główna atrakcja obiadu lub w ramach przekąski. Mogłabym pewnie piec ją w zwykłej panierce, ale wolimy bardziej w tej podpicowanej. Jest wtedy bardziej chrupiąca na zewnątrz i nie traci owej chrupkości nawet jak już ostygnie. Ot, taki to nasz cukiniowy hit ostatnio.

SKŁADNIKI:

* 1 – 2 młode cukinie
* 1 szklanka bułki tartej
* 2 szklanki płatków kukurydzianych
* 1 łyżeczka słodkiej papryki
* pół łyżeczki chilli
* bardzo gęste ciasto naleśnikowe: (2 jajka, mąka, mleko, łyżeczka sóli)
* olej do smażenia

Cukinie należy wybrać szczupłe i młode, żeby nie miały jeszcze gąbczastego środka i dużych pestek. Umyć je, osuszyć i pokroić w plastry grubśoci ok. 7 – 8 mm.

Płatki kukurydziane zmielić nieco w blenderze lub rozdrobnić zwyczajnie gniotąc je pięścią. Wymieszać je z bułką tartą, papryką i chilli.
Przygotować gęste ciasto naleśnikowe i dodając do niego łyżeczkę soli.
Każdy kawałek cukini obtaczyć w cieście, a następnie w przygotowanej panierce z bułki i płatków.
Smażyć na rozgrzanym, ale nie bardzo gorącym oleju do chwili aż się ładnie zarumienią. Odsączyć przez chwilę z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. I gotowe.

W środku miękka i delikatna cukinia, na zewnątrz pikantna i chrupiąca panierka. Jak dla nas rarytas.

Brukselka z patelni z jabłkami i orzechami

Ostatnio zasmakowała nam bardzo brukselka. Kto by pomyślał, że znienawidzone w dzieciństwie warzywo może być takie smaczne. Wersja z jabłkami i orzechami przypadła nam w szczególności do gustu. Już samo w sobie to danie naprawdę jest pyszne. Ale można również połączyć go z ugotowanym makaronem i odrobiną pesto, a wtedy to naprawdę mamy wspaniały obiad. I przy tym bardzo prosty do przygotowania.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg brukselki
* 1 por
* 2 jabłka
* 1 – 2 garście orzechów włoskich
* 2 łyżki pokrojonego drobno szczypiorku lub bazylii
* olej do smażenia
* sól, pieprz, vegeta, curry

Orzechy połamać na mniejsze kawałki i zalać na jakieś 15 minut ciepłą wodą.
Brukselkę oczyścić, tzn obciąć nożem końcówki (ogonki) i zdjąć zewnętrzne, ciemnozielone liście. Poprzekrajć ją na ćwiartki.
Pora (tylko białą część) pokroić i w cieńkie paseczki.

W głębokiej patelni rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to pokrojony por. Leciutko podsmażyć. Natępnie dorzucić brukselkę. Posolić, popieprzyć, przyprawić curry lub vegetą i smażyć na średnim ogniu, co jakiś czas mieszając by nam się nie przypaliła.

W międzyczasie obrać jabłka, przekroić je na ćwiartki i pokroić w plasterki. Jabłka dorzucić do brukselki i smażyć całość jeszcze przez kilka minut. Na koniec dodać pokrojone zioła i odcedzone na sitku orzechy. Pomieszać, ewentualnie jeszcze doprawić do smaku. Gotowe.


Jeśli wymieszacie tak przygotowaną brukselkę z ugotowanym makaronem i odrobiną zielonego pesto to macie naprawdę pyszne danie obiadowe.
Serdecznie polecam.

Badenjan borani – smażone bakłażany po afgańsku

Zrobiłam nam dziś obiad w wersji po afgańsku (czy się powinno napisać po afganistańsku?). Bo miałam kulinarną wenę twórczą i ochotę na kulinarne podróże. Nie wiem czy wszystkie przepisy wam dziś napiszę, ale ten muszę po prostu. Bo to było takie dobre, że powiedzieć się nie da. I na pewno u mnie jeszcze nie raz do powtórki.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* ok. 1 kg bakłażanów
* 2 cebule
* 2 pomidory
* 4 łyżki koncentratu pomidorowego
* oleju do smażenia
* sól, mielona kolendra, pieprz cayenne
* 3 ząbki czosnku
* ok. 250 – 300 g śmietankowego twarożku

Bakłażany obrać ze skórki (najlepiej przy pomocy obieraka), przekroić wzdłuż, a następnie pokroić w plastry o grubości ok. 1 cm. Teraz potrzebne nam będie duże sito (durszlag). Wykładać plastry bakłażanów na sito przesypując je solą, tzn. warstwa bakłażanów, sypiemy solą, znowu warstwa bakłażanów i znowu solimy itd.  Tak posolone bakłażany odstawiamy na sicie na jakieś 2 godziny. W tym czasie powinna z nich wyciec woda z ewentualną goryczką (bywa że nie przygotowane w ten sposób są po upieczeniu gorzkawe w smaku).
Po tym czasie wypłukać je na sicie dobrze z soli i najlepiej nieco przesuszyć na papierowym ręczniku.

Cebulę obrać i pokroić w kostkę.
Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki.

W głebokiej patelni lub szerokim płaskim garnku rozgrzać nieco oleju i upiec na nim porcjami bakłażany. Piec z obu stron po 2 -3 minutki, pinować by się nie przypaliły. Podpieczone odstawić do jakieś miski.

W tej samej patelni znowu rozgrzać nieco oleju i wrzucić na to pokrojoną cebulę. Lekko zeszklić. Dodać pokrojone pomidory, smażyć jeszcze przez kilka minut. Następnie dodać koncentrat pomidorowy, wlać szklankę (lub odrobinę więcej) wody i dusić całość na małym ogniu. Wszystko dobrze wymieszać. Przyprawić solą, pieprzem cayenne i kolendrą.

Do tego przełożyć podpieczone wcześniej bakłażany i pod przykryciem dusić na bardzo małym ogniu jeszcze jakieś 10 – 15 minut.

W tym czasie przecisnąć czosnek przez praskę i wmieszać go do twarożku.

Badenjan borani podawać razem z kleksami czosnkowego twarożku.
Naprawdę smakuje to wyśmienicie i ja osobiście nie potrzebowałam do tego dania żadnych zapychaczy, ale oczywiście można podawać z ryżem lub z chlebem.

Wegetariański gulasz kartoflany

Kartoffelgulasch to taka typowo staroniemiecka potrawa, popularna szczególnie w Szwabii. Robi się go w różnych wersjach, czasem z dodatkiem kiełbasy czy boczku, czasem też i innych warzyw, jak np fasolki. Głównym składnikiem są jednak właśnie ziemniaki.
My lubimy ten kartoflany gulasz w wersji wegetariańskiej.
I powiem wam jedno, kiedy zrobiłam go po raz pierwszy byłam zachwycona odkryciem tego dania. Tym że zwykłe kartofle mogą tak dobrze smakować.
I obojętnie czy jako dodatek do obiadu, czy też solo, ten gulasz w naszym domu zawsze cieszy sie powodzeniem. Polecam wypróbować i wam.

SKŁADNIKI:

* 10 – 12 średniej wielkości ziemniaków
* 2 papryki (u mnie pomarańczowa i żółta)
* 2 cebule
* 4 – 5 ząbków czosnku
* nieco oliwy lub oleju
* garść gałązek świeżego tymianku (można pominąć)
* 4 goździki
* 1 laska cynamonowa
* 2 liście laurowe
* ok. 3/4 szklanki białego wytrawnego wina
* ok. 1,5 szklanki bulionu (może być z kostki)
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego
* sól, pieprz, cukier, chilli, gałka muszkatołowa, ja dodatkowo dodaję jeszcze nieco przyprawy curry Shawal Karl, ale nie jest ona konieczna

Najpierw musimy sobie przygotować warzywa.
Ziemniaki obrać i pokroić w grubą kostkę. Umyte papryki i cebulę w nieco mniejszą kostkę. Czosnek posiekać lub przecisnąć przez praskę.
Gałązki tymianku związać nitką, żeby potem można było łatwiej wyłowić go z garnka.

W garnku rozgrzać nieco oliwy lub oleju i wrzucić na to cebulę z czosnkiem. Nieco posolić, popieprzyć, dodać z pół łyżeczki cukru, wsypać nieco chilli, startej gałki muszkatołowej i jeśli chcecie też inne przyprawy (suszone zioła czy tak jak u mnie curry shawal karl). Wszystko przemieszać, leciutko podsmażyć. Natępnie dodać pokrojoną paprykę i znowu podsmażyć to z minutkę. Wreszcie dorzuć kartofle.

Wlać wino, wlać bulion, dorzucić tymianek, liście laurowe, cynamon i goździki. całość dusić jakieś 25 – 30 minut, aż ziemniaki będą miękkie i wyparuje większość wody. Na koniec wyłowić tymianek, laskę cynamonową i liście laurowe. Dodać koncentrat pomidorowy, dobrze wszystko wymieszać i ewentualnie jeszcze doprawić. Gotowe.

Pyszne kawałki dyniowe z piekarnika

Nie wiem co się dzieje, ale byłam tak zamulona, że padłam i spałam dobre 2 godziny. A naprawdę ja mało kiedy zasypiam w dzień. No cóż. Wstałam teraz, zrobiłam sobie herbatkę i w ramach przekąski lub kolacji (zależy jak na to patrzeć), podjadam pieczoną dynię.

Uwielbiam te pieczoną dynię. Upieczone w piekarniku dyniowe kawałki nadają się do pojadania przy telewizorze zamiast chipsów lub jako dodatki do jakiś innych dań, np do sałatek.
Najlepiej się tu sprawdza dynia Hokkaido. Nie trzeba jej obierać ze skórki, bowiem akurat ten gatunek ma skórkę, którą można po upieczeniu również zjadać. Dynia ta w smaku przypomina pieczone marony (kasztany). Choć chyba nawet jest od nich smaczniejsza.

Można oczywiście użyć innego gatunku dyni o podobnym orzechowym smaku i pomarańczowym miąższu. Tyle, że w wypadku tych innych, trzeba obrać ze skórki.
Jeśli jednak będziecie mieli pod ręką Hokkaido i nie będziecie wiedzieli co z nią zrobić, to polecam właśnie te upieczone smakowite kąski.

SKŁADNIKI:

* dynia (najlepiej Hokkaido)
* odrobina oliwy lub innego oleju
* sól
* ulubione zioła lub czosnek

Dynię przekroić na pół. Wyczyścić z pestek. Potem (jeśli mamy Hokkaido to razem ze skórką) pokroić ją na kawałki około 2 cm grubości.
Poukładać je na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym.
Teraz dynię należy skropić nieco oliwą lub olejem. Można – komu się chce – zrobić to przy pomocy pędzelka. Ja robię to zwykle na oko, lejąc odrobinę oliwy prosto z butelki.
Potem posypać nasze dynie solą i ulubionymi ziołami lub np czosnkiem.

Blaszkę z dynią włożyć do nagrzanego do 180°C (termoobieg), 200°C (bez termoobiegu) piekarnika i piec jakieś 20 minut.

Faszerowana papryka – odsłona 2

Na obiad zrobiłam dziś faszerowaną paprykę. Farsz jednak nieco inny. Powiedzmy jest w nim więcej fantazji. Nam bardzo smakowało.

SKŁADNIKI (na ok. 10 papryk):

* 8 – 10 papryk
* woreczek ryżu
* 600 g mielonego mięsa
* 1 cebula
* ok. 1 szklanka mrożonego groszku
* 1 mała puszka kukurydzy
* 2 marchewki
* 1 – 2 garście migdałów bez skórki lub orzechów nerkowców lub orzeszków piniowych (dałam wszystkiego po trochu)
* sól, pieprz, przyprawa chińska, curry, garam masala, vegeta
* odrobina oleju

Na suchej patelni podprażyć migdały i orzechy. Przełożyć je na jakiś talerzyk i odstawić.
W osolonej wodzie ugotować ryż.

W międzyczasie pokroić w kostkę cebulę i marchewkę. Na dużej patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i nieco podsmażyć. Dodać mięso, posolić i popieprzyć. Przyprawić nieco garam masalą, przyprawą chińską i curry i smażyć, co jakiś czas mieszając, kolene kilka minut. Teraz dodać pokrojoną w kostkę marchewkę i znów smażyć parę minut. Na samym końcu dorzucić groszek i kukurydzę. Znów kilka minutek smażyć.
Teraz można patelnię ściągnąć już z ognia. Do mięsa z warzywami dodać ugotowany ryż i podprażone orzechy i migdały.

Z papryk odciąć góry, wybrać nasionka. Do każdej papryki nałożyć do pełna farszu, poczym przykryć „kapelusikiem” (czyli odciętą górą). By owe „pokryweczki” się dobrze trzymały, najlepiej jest przytwierdzić je dwoma wykałaczkami.
Nafaszerowane papryki przełożyć do formy żaroodpornej. Do formy wlać też około 1 szklanki wody, przykryć od góry folią aluminiową i wstawić do piekarnika.

Piec około 30 – 40 minut w temp. 200°C.

Buraczki na ciepło do obiadu

Przepis choć pewnie znany, trafił do mnie chyba dopiero z rok temu. Podpowiedziała mi go moja koleżanka Dorota.
W tej postaci buraczki po prostu uwielbiam. Oboje z Kapslem je uwielbiamy. Dlatego też stosunkowo często je robię i jak na razie nie znudziły nam sie nic a nic.

SKŁADNIKI:

* 4 – 5 ugotowanych wcześniej buraków
* 2 łyżki oleju
* 1 cebula
* 1 jabłko
* 1 – 2 łyżki octu lub sok z cytryny
* sól, pieprz, cukier

Ugotowane buraki obrać ze skórki i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Rownież na dużych oczkach zetrzeć obrane jabłko.
Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Na patelni rozgrzać olej i zeszklić na nim cebulę. Następnie dorzucić potarte buraczki oraz jabłko. Wszystko przez chwilę przesmażyć. Na koniec doprawić octem lub sokiem z cytryny, solą, pieprzem oraz szczyptą cukru.

Brukselka z patelni z boczkiem

Kiedy byłam dzieckiem brukselka była chyba najbardziej znienawidzonym przeze mnie warzywem. Nie cierpiałam jej. A tymczasem dobrze przygotowana, jest ona naprawdę smaczna.

Ten przepis już jakiś czas temu zapodał jeden z moich pingerowych znajomych Jacek (tu). Już wtedy zdecydowałam się go wypróbować i byłam zachwycona. Zachęcam i was do wypróbowania jackowego przepisu, bo brukselka z patelni naprawdę smakuje.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg brukselki
* 5 szalotek lub 1 cebula
* 2 ząbki czosnku
* 30 dag wędzonego boczku (u mnie 200 g surowej szynki pokrojonej w kosteczkę)
* masło do smażenia

Brukselkę należy najpierw oczyścić, tzn obciąć nożem końcówkę (ogonek) i zdjąć ze dwa zewnętrzne liście. Poprzekrajć ją pół, lub nawet na ćwiartki.

Boczek (lub jak u mnie surową szynkę) kroimy w drobniutką kostkę. Cebule lub szalotki również należy drobno pokroić.

Jacek poleca przygotowywanie tego dania na dwu patelniach, ale ja wolę sobie ułatwiac sprawę.

Zatem głęboką patelnię stawiamy na ogniu i kiedy nam się rozgrzeje wrzucamy na nią pokrojony boczek by nam się nieco wysmażył. Dorzucamy cebulę i dodajemy dużą łyżkę masła.
Następnie na patelnie wrzucamy naszą brukselkę i co chwilę mieszając, smażymy na średnim ogniu, wszystko dobre 20 minut.
Brukselka co prawda lubi tłuszcz, który wydobywa z niej smak i po jakimś czasie będzie go na naszej patelni za mało. Można wtedy dodać znowu odrobinę masła lub zrobić to co ja, a mianowicie dolać jakieś 50 ml wody.

Jako że nasza brukselka smaży się razem z boczkiem, zapewne nabierze od niego lekko słonego smaku. Nie trzeba jej więc już solić, ale można przyprawić pieprzem, odrobinna curry lub dowolnymi ziołami.

Kalafiorowe kotleciki

Osobiście uwielbiam kalafior. Jednak żeby nie było nudno, robię go na różniste sposoby. W tej zakamuflowanej postaci zjedzą go nawet moje dzieci. Kotleciki smakują równie dobrze na zimno, jako przekąska na party.
Jedyny ich minus to – jak to po kalafiorze – niezbyt miłe dla nosa efekty specjalne kilka godzin po ich zjedzeniu. Ale to już szczegół, z którym trzeba żyć.

SKŁADNIKI:

* 1 duży kalafior
* 1 jajko
* bułka tarta
* sól, pieprz

Kalafior podzielić na mniejsze kawałki i ugotować w osolonej wodzie do miękkości. Odcedzić i rozgnieść tak, jak się rozgniata ziemniaki na puree. Dodać do tego jedno jajko oraz bułkę tartą i wymieszać. Doprawić dobrze do smaku solą i pieprzem, by nie było mdłe. Z masy utworzyć kotleciki, obtoczyć je w bułce tartej i usmażyć na patelni na złoty kolor.
Smacznego.

Szparagi klasycznie

Zaczął się czas szparagów. Przynajmniej w Niemczech. Również i na naszym stole goszczą one w tym czasie. I chociaż nie jestem aż taką ich miłośniczką, by się nimi zachwycać jak niektórzy, to jednak lubię od czasu do czasu ten szparagowy smak.
Dziś tak całkiem klasycznie: z kartofelkami i sosem holenderskim.

Jako, że sosu holenderskiego sama nie przygotowuję od podstaw, bo nawet nie potrafię i używam zwykle gotowców, to nie będę wam tu pisać przepisu w tej formie, jak zazwyczaj to robię. Napiszę tylko jak ogólnie przygotować szparagi.

Szparagi umyć i dokładnie obrać obierakiem ze skórki. Samych główek nie trzeba obierać, one są i tak najsmaczniejsze. Należy także obciąć końcowki (od grubszej części, nie od strony główek) tak około z 3 – 4 cm, bowiem i tak są zazwyczaj łykowate.
(Obiera się właściwie tylko białe szparagi. W wypadku szparagów zielonych, nie trzeba tego robić. Należy jednak obciąć końcowki na długości ok. 1/4 lub nawet 1/3 całego szparaga.)

Obierek i obciętych końcówek nie musimy wyrzucać. Można je przełożyć do woreczka i zamrozić. Nadają się świetnie do ugotowania na nich zupy.

W dużym garnku postawić osoloną wodę, by nam się zagotowała. Do wrzątku włożyć szparagi, dodać nieco cukru (1 łyżeczkę) oraz 1 łyżkę masła (niekoniecznie, choć ja akurat dodaję). Gotować na średnim ogniu w zależności od grubości szparagów ok. 15 – 25 minut.

Osobno przygotować sos. Ja jak wspomniałam używam gotowców, bowiem nie potrafię sama przygotować porządnego i pysznego sosu holenderskiego lub sosu maślano-cytrynowego. Te z torebki smakują całkiem dobrze i choć wiem, że to chemia, to od czasu do czasu i tak po nie sięgam.

Jak już mamy wszystko gotowe, to podajemy na talerzu z ziemniaczkami, sosem i szynką (parmeńską lub szynką pokrojoną w kostkę i lekko podsmażoną) jak kto lubi.
Na moim talerzu bez szynki. Wiadomo dlaczego.

Marchewka orientalnie

Marchewkę z groszkiem znają wszyscy. U nas na stole bywa rzadko, bowiem Daniel nie jada groszku. Robię więc marchewkę z kalarepą, marchewkę z fasolką, marchewkę z kalafiorem lub czasem marchewkę orientalną.

SKŁADNIKI:

* ok. 800 – 900 g marchewki
* 1 duża cebula
* 2 ząbki czosnku
* 1 czubata łyżka przyprawy do ryżu lub curry
* garść suszonych moreli
* garść orzechów lub migdałow bez skórki
* odrobina oleju
* 1 łyżka masła lub margaryny
* 1 łyżeczka mąki
* 1 łyżeczka domowej vegety lub ewentualnie pół kostki rosołowej
* sól, chilli

Marchewkę obrać i pokroić w plasterki lub w kostkę. Cebulę pokroić w kostkę. W garnku rozgrzać odrobinkę oleju i wrzucić na to pokrojoną w kostkę cebulę oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Leciutko zeszklić. Po chwili wsypać curry lub przyprawę do ryżu. Smażyć jeszcze przez parę sekund. Dorzucić marchewkę, vegetę i wlać jakieś 3/4 szklanki wody. Dusić na średnim ogniu aż marchewka stanie się miękka i prawie cała woda odparuje.
W międzyczasie pokroić morele na małe kawałki i wraz z orzechami dorzucić je do garnka.
Gdy marchewka będzie już miękka, a prawie cała woda odparuje, dodać do niej masło i zagęścić nieco mąką. Doprawić na koniec solą i chilli.

Kapusta z pieczarkami

Zapewne wielu z was jada czasem taką kapustę. Jak dla mnie jest rewelacyjna. Z okazji świąt pewnie robicie podobną kapustkę z dodatkiem suszonych grzybów. Ja suszone grzybki musiałam oszczędzać, więc zastąpiłam je dużą ilością usmażonych pieczarek. I chociaż danie jest z pozoru zwyczajne, to jak dla mnie taka kapucha jest prawdziwym rarytasem.

SKŁADNIKI:

* 1 kg kiszonej kapusty
* 500 g pieczarek
* 2 cebule
* kilka łyżek oleju
* sól, pieprz, liść laurowy, 5 – 6 ziaren ziela angielskiego

Kapustę pokroić, nie odciskując wody, w której się kisiła. Wrzucić do garnka, dolać jeszcze tyle wody, by była przykryta. Dodać do tego liść laurowy, kilka ziaren ziela angielskiego i całość pogotować przynajmniej z pół godziny.
W tym czasie na oleju usmażyć pokrojoną w kostkę cebulę i pieczarki. Doprawić je dobrze pieprzem i solą.

Miękką kapustę odcedzić, najlepiej na durszlaku. Wyciągnąć liść laurowy i kulki ziela angielskiego. Kapustę wrzucić spowrotem do garnka, dodać do niej podsmażone pieczarki z cebulką.
Wszystko dobrze z sobą wymieszać, ewentualnie doprawić jeszcze pieprzem.

Taką właśnie kapustę dodaję jako farsz do pierogów lub do bułeczek hot dogów. Ale o nich będzie w kolejnym wpisie.

Kapusta pekińska trochę inaczej

Jak tylko poprawiłam sobie humor głupim farbowaniem włosów, to świat wydał mi się na tyle barwniejszy, że postanowiłam ubarwić i moją prozaiczną codzienność. Cóż może wymyśleć taka kura domowa jak ja? Kolorowy obiad.

Niby nic rewelacyjnego, nuda, zwykła zwyczajność. Ale moje życie składa się ze zwykłych zwyczajności.
Staram się wyłapywać w nim chwile, które mają w sobie okruchy magii. Chwile o wyraźnych barwach. Przed moimi oczami przewijają się obrazy utkane z takich właśnie magicznych kolorowych chwil.
Na tym polega moja zwyczajna codzienność.

Nie mam ambicji zawodowych, nie kusi mnie kariera ani realizowanie siebie w jakiś mniej czy bardziej modnych lub prestiżowych dziedzinach życia. Dla mnie wyznacznikiem tego kim się jest, nigdy nie były stanowiska, pieniądze, sława, czy inne tego typu rewelacje. Dla mnie bycie Kimś oznacza znajdowanie tego co piękne i dobre w każdym dniu, w każdym zajęciu, w każdej sytuacji.
I kiedy od samego rana uzbieram choć kilka takich chwil, kiedy pozbieram barwy życia, mogę malować moje obrazy. Również te kulinarne.

I tak powstała ta kapusta. Podana jako przystawka do obiadu, ucieszyła niezmiernie mojego faceta.

SKŁADNIKI:

* 1 średnia kapusta pekińska
* 1 por
* 3 marchweki
* mały kawałek imbiru
* kawałek boczku lub szynki
* garść pomidorków koktajlowych
* kilka łyżek oleju
* pieprz, lubczyk, vegeta

Boczek pokroić w kostkę. Por umyć, pokroić w półtalarki, obraną marchewkę w plasterki. Imbir obrać (odkryłam, że najlepiej się to robi łyżeczką) i pokroić bardzo drobniutko. Na dużej patelni rozgrzać kilka łyżek oleju, wrzucić pokrojonego pora, imbir, boczek oraz marchewkę i smażyć wszystko, co jakiś czas mieszając, przez kilka minut. Kapustę grubo poszatkować, dorzucić na patelnię. Przyprawić pieprzem, lubczykiem i vegetą. Smażyć wszystko kolejne kilkanaście minut. Kiedy kapusta się dość skurczy, danie właściwie jest gotowe.
Teraz należy dodać poprzekrajane na pół pomidorki. Wszystko wymieszać i odstawić na kilka minut. Pomidorki nadają całości właśnie takiego fajnego smaku, którego nawet nie potrafię określić.
Tak przygotowaną kapustę można podawać jako przystawkę do obiadu jeszcze na ciepło, ale po pół godzinie, kiedy nieco się przegryzie, smakuje ona o niebo lepiej.

Podsmażony z przyprawami kalafior z patelni

W domu u mojej mamy kalafior zawsze był podawany tak jak w wielu polskich domach, z podsmażoną bułką tartą. Lubie kalafior i to pod każdą postacią. Ale ta bułka tarta to już niekoniecznie mi zawsze pasuje. Zatem u mnie serwuję kalafior najczęściej bez bułki, a za to podsmażony na patelni z ostrymi przyprawami.
Pomysł na tak przyrządzonego kalafiora znalazłam tu.

SKŁADNIKI:

* 1 kalafior
* 1 – 2 ząbki czosnku
* 1 łyżeczka curry
* 1 czubata łyżeczka garam masal lub zmielonych ziaren kolendy
* sól
* 2 łyżki posiekanej natki pietruszki lub kolendry
* szczypta (lub więcej) chilli
* klarowne masło (ghee) lub olej do smażenia

Kalafior umyć, podzielić na różyczki i ugotować w osolonej wodzie do momentu, aż będzie al dente. Odcedzić.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić przeciśnięty przez praskę czosnek oraz przyprawy. Wszystko leciutko (przez pół minutki) podsmażyć cay czas mieszając. Dorzucić kalafior i smażyć całość przez kilka minut. Doprawić do smaku solą i na koniec posypać posiekaną natką pietruszki lub kolendy.

Ziemniaki po bombajsku

Dziś na obiad mieliśmy te oto kartofelki. Przepis zaczerpnięty z blogu Kuby (tu). Ziemniaczki okazały się byc smakowite, bardzo aromatyczne. Pociachałam moją świeżą kolendrę trochę bardziej niż potrzeba, ale to dlatego aby dzieci nie wybierały mi zieleniny z talerza.
Przepis podaję właśnie za Kubą.

SKŁADNIKI:

* kilka wikszych ziemniaków
* mały kawałek świeżego imbiru (ok. 2 cm)
* 1 łyżeczka ziaren kolendry
* 1 łyżeczka kminu rzymskiego (kuminu)
* 1 łyżeczka garam masala
* 1 łyżeczka kurkumy
* 1 łyżeczka chili w proszku (ze wzgledu na dzieci dałam tylko pół )
* sól
* olej do smażenia
* 2 -3 łyżki posiekanej świeżej kolendry lub pietruszki

Obrane i umyte ziemniaki pokroić do dość grubą kostkę lub plastry. Lekko podgotować, ale tak aby nie zmiękły.
Nasiona kminu i kolendry utrzeć w moździerzu i wymieszać z pozostałymi przyprawami.
Imbir obrać i zetrzeć na drobnej tarce lub pokroić drobniutko nożem.
Na patelni rozgrzać olej (tyle, aby cienka warstwa pokryła dno) i wrzucić ziemniaki oraz przyprawy i dokładnie wymieszać. Dodać imbir.
Smażyć do czasu aż ziemniaki otoczone będą chrupiącą, złotą skórką. Doprawić solą.
Przed podaniem posypać posiekaną natką świeżej kolendry lub pietruszki.

Ziemniaki zapiekane z jajkami

Obiadek na szybko. Albo jak kto woli kolacyjka.
Powinnam napisać, że obiadek pod tytułem przegląd lodówki. Ale nie tylko na koniec fajnie wyglądało, ale smakowało też rewelacyjnie.
A jak do tego jeszcze będziecie mieli jakiś kefirek to już mrrrruuu….

SKŁADNIKI:

* kilka ziemniaków
* 2 – 3 łyżki oleju
* 1 duża cebula
* kawałek boczku lub jakieś innej wędlinki
* kilka jajek
* 1 – 2 łyżki śmietany
* sól, pieprz i dowolne przyprawy jakie lubicie

Nie podałam dokładnej ilości poszczególnych składników, bowiem danie to jest na zasadzie ile mamy, ile zjemy.
Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić na plasterki. Cebulę i boczek pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać olej i smażyć na nim ziemniaki, co jakiś czas mieszając, by się nie przypalały. Następnie dodać cebulę i boczek i smażyć jeszcze kilka minut, aż boczek i cebulka będą takie, jakie lubicie.
W jakieś misce roztrzepać jajka z odrobiną śmietany. Posolić i popieprzyć. Doprawić czym się chce, np. szczypiorkiem, czosnkiem, majerankiem, curry, czym lubicie. Wszystko to wymieszać i wlać na patelnię do naszych ziemniaczków. Podpiec mieszając.
Smacznego.

Schmorgurken – czyli ogórki na ciepło do obiadu

Ogórki kiszone, ogórki marynowane w occie, ogórki jako mizeria… Ale na ciepło? I tu pojawia się zdziwiona mina.
No właśnie. Kiedy mieszkałam jeszcze w Polsce nigdy nie jadłam tak przyrządzonych ogórków. Ani w moim rodzinnym domu, ani u nikogo innego. Po prostu w polskich domach (przynajmniej tych, w których ja bywałam) ogórków na ciepło się nie robiło. Za to przeciętny Niemiec zapytany o Schmorgurken z pewnością będzie wiedział o co chodzi. Być może poda wam nawet swój ulubiony na nie przepis.

Okazuje się, że ogórki na ciepło są pyszne i mogą śmiało stanowić przystawkę do obiadu, zastępując kapustę czy oklepaną marchewkę z groszkiem. Chcecie wypróbować czegoś nowego, wprowadzić nieco urozmaicenia do waszych obiadów? Zatem bardzo polecam wam ten przepis.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 5 – 7 ogórków (chodzi o ogórki krótkie, takie jakie się daje np do słoika by zakisić, a nie te długie sałatkowe)
* 1 duża cebula
* ok. 150 g jakieś kiełbasy, salami lub boczku
* sól, pieprz
* odrobina oleju
* 3 – 4 łyżki kwaśnej śmietany
* 2 łyżki ketchupu
* 2 łyżki koncentratu pomidorowego

Ogórki umyć i obrać ze skórki. Przy okazji moja Babcia i Mama uczyły mnie, że ogórki należy obierać od kwiatka do ogonka, czyli od strony jaśniejszej do ciemniejszej. W ten sposób unikniemy tego, że ogórek staje się czasem gorzkawy.
Z obranych ogórków wydrążyć za pomocą łyżeczki środki z nasionkami. Przygotowane w ten sposób ogórki pokroić na kawałki grubości ok. 1 cm.
Kiełbasę (lub salami lub boczek) oraz cebulę pokroić w drobną kostkę.

W głębokiej patelni lub w jakimś garnku rozgrzać odrobinę oleju. Wrzucić na to pokrojoną kiełbasę i cebulę i króciutko podsmażyć. Dorzucić teraz ogórki, dobrze wszystko popieprzyć i posolić. Smażyć całość przez kilka minut. Następnie należy wlać ok. 2/3 szklanki wody i dusić wszystko kolejne kilka minut. Gdy ogórki będą już miękkie (ale nie powinny się rozpadać), dodać śmietanę, ketchup i koncentrat pomidorowy. Wszystko wymieszać, zagotować i … gotowe.

Smacznego

Marchewka z kalarepą do obiadu

Jeśli obiad mam tradycyjny, tzn. jakieś mięsko i kartofelki, to oczywiście muszą być i jakieś warzywka. Robię to, co akurat mam w lodówce.
Marchewkę zazwyczaj gotuję z kalarepą, taką lubimy najbardziej. I robię ją dokładnie tak, jak nauczyła mnie przed laty Mama.

SKŁADNIKI:

* 1 duża lub 2 mniejsze kalarepy
* kilka marchewek
* 1 łyżeczka soli
* 1 łyżka masła lub margaryny
* 1 łyżka mąki
* pół kostki rosołowej

Marchewkę i kalerepę obrać i zetrzeć do garnka na tarce o dużych otworach. Zalać wodą, wsypać łyżeczkę soli i ugotować do chwili, aż marchewka będzie miękka.
Zrobić zasmażkę:
W rondelku roztopić masło lub margarynę, wsypać łyżkę mąki i pokruszoną kostkę rosołową. Wszystko dobrze wymieszać i nieco podsmażyć, by nabrało koloru. Dodać wywar z ugotowanej marchewki (ok. 1 szklanki, może mniej). Ja robię to na oko, wlewając wywar prosto z garnka. Należy natychmiast zasmażkę dobrze wymieszać, by nie porobiły nam się grudki. Resztę marchewki odcedzić. Dodać do niej zasmażkę. Przemieszać.
Gotowe.

Faszerowana papryka – odsłona 1

Sama nie wiem dlaczego tak rzadko robię taką paprykę, skoro wszyscy ją chętnie jemy. Ale przynajmniej dzisiaj mnie naszło.
Miałam w planach co prawda zrobić gołąbki, ale że nie chciało mi się w deszczu lecieć do sklepu po kapustę, to jest papryka. I bardzo dobrze!

SKŁADNIKI:

* 8 papryk
* 500 g mielonego mięsa
* 200 g ryżu
* 3 łyżki ketczupu
* 1 łyżka suszonej bazylii
* sól, pieprz, chili i inne przyprawy według uznania (ja miałam przyprawę – mieszankę grecką)

Ryż zalać wodą (ja miałam na tą ilość ryżu 1,2 l wody), posolić i ugotować na sypko.
Papryki rozciąć i wyczyścić. Górne części papryk, tak je nazwę „kapelusiki”, zachować. Ugotowany ryż zmieszać dokładnie z surowym mięsem mielonym. Masę dobrze przyprawić ketczupem i przyprawami.
Tych przypraw nie żałować, żeby potem potrawa nie była mdła. Każdą paprykę nadziać masą mięsną, przykryć „kapelusikiem” i ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Owe kapelusiki można przytwierdzić wykałaczkami na czas pieczenia, aby nie pospadały. Do formy z paprykami wlać niecałą szklankę wody.
Wszystko wsadzić do piekarnika i zapiekać w temp. 200°C (termoobieg 175°C) ok. 70 – 80 min.
Kto ma formę z pokrywką, to lepiej przez pierwsze 40 min. zapiekać papryki pod przykryciem. Ja niestety mam tylko formy bez pokryw, zatem moje papryki opaliły się nieco bardziej.

Kto chce może do tego przyrządzić jakiś pasowny sos, np pomidorowy.
U mnie papryki te zjedlismy dziś bez sosu i na dobrą sprawę zostało z nich już tylko wspomnienie.

Dynia z kartoflami z piekarnika

Te warzywka po prostu mnie zachwyciły. Nieco słodkawa dynia znakomicie wkomponowała się do kartofli i cebuli. Można się spokojnie najeść, nawet nie potrzeba mięsistych dodatków. Jeśli ktoś woli dania wegetarianskie może spokojnie zrezygnować z boczku, a w zamian dodać np paprykę.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* kawałek dyni (ok. 600 g)
* 3 więsze ziemniaki
* 2 czerwone cebule
* ok 180 g pokrojonego w kostkę boczku
* pół szklanki pokrojonych ziół: tymianku, majeranku, szczypiorku, bazylii, pietruszki
(ewentualnie można użyć ziół suszonych np ziół prowansalskich, wtedy wystarczy ok 1 łyżki)
* 3 – 4 łyżki oleju
* sól, pieprz

Dynię obrać i pokroić w paski (ok. 4 x 1 cm). Ziemniaki obrać, umyć, osuszyć i pokroić w plasterki. Cebulę pokroić w półokręgi.
Na patelni rozgrzewać po 1 łyżce oleju i porcjami obsmażyć warzywa, wrzucając zawsze trochę dyni, trochę kartofli, cebuli, ziół i boczku. Smażyć ok 2 – 3 minuty co jakiś czas mieszając. Przesmażone warzywa przełożyć na płaską dużą blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym. Warzywa posolić i popieprzyć. Całość włożyć do piekarnika i zapiekać w temp. 200°C ok. 15 min.

Ziemniaki po żydowsku

Już nie wiem od kogo dostałam ten przepis. Niby zwykłe ziemniaki, ale na ten sposób ich jeszcze nie jadłam. Trzeba więc było wypróbować.
I okazało się, że dobrze zrobiłam, bo kartofelki  są świetne. Kapsel był nimi zachwycony, chłopcy również.

SKŁADNIKI:

* ziemniaki (ilość dowolna)
* 2 – 3 marchewki
* 1 – 2 cebule
* mleko
* vegeta
* 1 – 2 łyżki masła

Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w dość grube plastry lub kostkę. Marchewkę obrać i pokroić w cieńsze plasterki. Cebulę obrać i pokroić w ćwiartki. Wszystko wrzucić do garnka i zalać mlekiem, ale tylko tyle, by przykryć ziemniaki. Dodać masło, łyżeczkę vegety i gotować całość aż ziemniaki będą miękkie. Fiolunka podaje by gotować to pod przykryciem, ja jednak gotowałam bez pokrywki. Co jakiś czas należy przemieszać.
Gdy ziemniaki będą już miękkie odcedzić, doprawić ewentualnie jeszcze szczyptą vegety. Smacznego.