Zupa ze świeżych ogórków

Kiedy na dworze gorąco i nawet nie chce się za bardzo jeść, wtedy w ramach obiadu najlepszy jest jakiś lekki posiłek. Tak jak ta zupa, która jest nie tylko bajecznie łatwa do przygotowania ale i smakuje całkiem niczego sobie.

SKŁADNIKI:

* odrobina oleju
* 1 por
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 2 długie ogórki sałatkowe
* ok. 120 g serka topionego (miałam o smaku śmietankowym)
* posiekany świeży koperek

Por oczyścić i pokroić w cienkie paseczki. W dużym garnku rozgrzać olej, wrzucić pokrojony por i przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć przez 3 – 4 minutki. Następnie dolać około 1,5 litra wody, wsypać vegetę (lub wrzucić kostki rosołowe) i starte razem se skórką na dużej tarce ogórki. Wszystko teraz powinno się pogotować jakieś 20 minutek. Po tym czasie zupka jest właściwie gotowa. Odlać z niej trochę do jakiegoś kubeczka i rozpuścić w tym serek topiony. Dolać to do całości.
Podaną na talerzach zupę posypać nieco posiekanym świeżym koperkiem.

Smacznego

Pyszna zielona zupa z dodatkiem liści rzodkiewek

Dawno nie robiłam żadnej zielonej zupy, a już bardzo miałam smaka na coś zielonego, kremowego i pysznego. A że akurat w lodówce miałam dwa pęczki rzodkiewek, to od razu pomyślałam, że przecież można coś wyczarować z ich liści zanim zwiędną o będzie je trzeba wyrzucić. I tak oto na szybko ale z radością wyczarowałam tę pyszną zupę. Bardzo wam polecam.

SKŁADNIKI:

* liście z 2 pęczków rzodkiewek
* 1 – 2 młode cukinie
* 2 pory
* 1 papryka zielona
* 1 papryka żółta
* 1 puszka kukurydzy
* 2 – 3 łyzki oliwy
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety lub ewentualnie 2 kostki rosołowe
* sól, pieprz, domowa vegeta*
* 1 czubata łyżka śmietany lub jogurtu (ale niekoniecznie)

Najpierw przygotować sobie wszystkie warzywa. Liście rzodkiewek dobrze umyć i posiekać na drobno. Tak samo przygotować pora. Umytą i osuszoną cukinię razem ze skórką zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Paprykę umyć, jeśli chcemy nożykiem obierakiem obrać cieniutko ze skórki i pokroić w kotkę lub paseczki.

W garnku, w którym będziemy gotować zupę, najpierw rozgrzać oliwę i wrzucić por oraz paprykę. Lekko podsmażyć. Następnie dodać cukinię, wlać wodę około 1 – 1,5l, wsypać 2 łyżeczki domowej wegety i wszystko gotować około 20 minut. Potem dorzucić liście rzodkiewki i oraz kukurydzę i pogotować jeszcze z 5 minut. Dodać łyzkę śmietany lub jogurtu (ale niekoniecznie) i wszystko zmiksować w blenderze lub za pomocą miksera. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Podawać według uznania: samą, z grzankami, z groszkiem ptysiowym, z ryżem lub jak tam akurat lubicie i wam przyjdzie ochota.

Harira

Ta znana w całym świecie arabskim, wywodząca się z Maroko zupa, jest nie tylko dzięki charakterystycznym przyprawom aromatyczna i rozgrzewająca, ale naprawdę bardzo smaczna.
Jej tradycyjnym zadaniem jest przywracanie muzułmanom sił po poście w okresie ramadanu.

W necie można trafić na wiele przepisów na harirę, jedne mniej inne bardziej skomplikowane.
Zupa bazuje zawsze na mięsie wołowym, baranim lub drobiowym z dodatkiem ciecierzycy, soczewicy, czy bobu. Można użyć mieszanek tych warzyw strączkowych (np pół na pół soczewicy i ciecierzycy) albo zdecydować się na pojedyńczy gatunek. Ja zrobiłam z cieciorką, bowiem chyba najbardziej ją lubimy. Poza tym ułatwiam sobie jej przygotowanie gotując najpierw na mięsie rosół, który przydaje mi się też i do innych dań. I taki właśnie przepis podaję wam.

SKŁADNIKI:

* (na oko) około 200 g ciecierzycy
* ok. 350 g mięsa na rosół (ja miałam nieco wołowiny i dwa udka drobiowe)
* kilka marchewek
* kawałek selera
* kilka korzeni pietruszki
* por
* 2 – 3 ząbki czosnku
* liść laurowy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* 1 łyżka masła
* 3 łyżki oliwy
* 2 cebule
* 2 duże pomidory
* 3 – 4 łyżki koncentratu pomidorowego
* 2 łyżki mąki
* pęczek natki zieleniny może być kolendra, pietruszka, u mnie był dodatkowo lubczyk
* przyprawy: sól, pieprz, cynamon, gotowa mieszanka przyprawowa harrisa (wnet podam na nia przepis) lub papryka, chili, czosnek, kurkuma

Cieciorkę wzrucić do jakieś dużej miski i zalać wodą i odstawić na noc do namoczenia.

Do dużego garnka włożyć mięso i obrane warzywa na rosół: marchew, pietruszkę, kawałek korzenia selera, por. Dodać czosnek, liść laurowy, ziele angielskie, część zieleniny (natki pietruszki, kolendry lubczyku czy co tam macie i zalać wodą. Nieco posolić i gotować wszystko na średnim ogniu aż będziemy mieli z tego rosół.

Żeby było szybciej, to najlepiej w tym samym czasie, w osobnym garnku ugotować ciecieszycę. Przepłukać ją na sitku z wody, w ktorej była moczona, zalać w garnku świeżą wodą, nieco posolić i jeśli mamy to wsypać łyżeczkę przyprawy do ryżu lub przyprawy harrisy. Jesli nie mamy wystarczxy jedynie sól. Najlepiej dodać też łyżkę masła, wtedy nie będzie nam się pienić przy gotowaniu.
Gotować mniej więcej tyle czasu co gotuje sie rosół, wtedy na pewno cieciorka będzie miękka.
Po ugotowaniu odcedzić ją na sitku i odstawić.

Gotowy rosół najlepiej przecedzić przez sitko. Ugotowane w nim marchewki, seler i pietruszki wybrać i pokroić w kostkę. Mięso obrać i też ewentualnie pokroić.

Cebule pokroić w drobną kostkę. Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na minutkę, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki i wrzucić do jakieś miseczki.

W dużym garnku rozgrzać oliwę, wrzucić na nią pokrojoną cebulę i podsmażyć przez minutkę czy dwie. Następnie dorzucić pokrojone pomidory, koncentrat pomidorowy i przyprawy.
Przyprawy wsypujemy na oko, jeśli mamy gotową mieszankę przyprawową harissę to wrzucamy około 2 czubate łyżeczki. Jeśli nie mamy harrisy, to wsypujemy na oko mniej więcej po pół łyżeczki papryki, kurkumy, cynamionu, czosnku, chili. Mozemy dodać jesli chcemy odrobinę imbiru czy mielonej kolendry. Ogólnie powinno tego być jakieś dwie czubate łyżeczki.
Całość smażyć jeszcze przez parę minut.

Potem wlać do garnka nasz rosół (nie za dużo, około 2 lity). Dodać ugotowaną ciecierzycę oraz pokrojone warzywa i mięso z rosołu. Rozrobić w kubku nieco rosołu z mąką i zupę zagęścić.
Całość zagotować, ewentualnie jeszcze doprawić pieprzem, solą, chili czy cynamonem.

Gorąca zupę podawać z pokrojoną natką zieleniny.

Kremowa zupa z cukini – z liściami rzodkiewek

Na zaspokojenie pierwszego głodu, a także dlatego, że na drugie miałam dziś spaghetti z bazyliowym pesto, a dzieci niezbyt za nim przepadają.
Kremowe zupki, to właściwie jedyny sposób na przemycenie dowolnej ilości warzyw. W tej postaci bowiem moi chłopcy jedzą je bez marudzenia.

Moje cukienie na zupę do towarzystwa otrzymały dziś liście z rzodkiewki. Ale to tylko dlatego, że żal mi ich było wyrzucić. Były bowiem takie zieloniutkie.
Jednak zupa smakuje również bez tego dodatku, więc jeśli nie macie pod ręką, to się nie przejmujcie.

SKŁADNIKI:

* 2 – 3 łyżki oliwy
* 1 cebula
* 2 ząbki czosnku
* 3 – 4 małe cukinie
* 1 duży ziemniak
* liście z pęczka rzodkiewek lub garść roszponki
* 2 łyżeczki domowej vegety lub kostka rosołowa
* sól, pieprz
* śmietana, groszek ptysiowy, grzanki z chleba itp (niekoniecznie)

Najpierw przygotować sobie wszystkie warzywa. Cebulę pokroić w kostkę, czosnek przecisnąć przez praskę (można na razie go dodać do cebuli). Liście rzodkiewki dokładnie umyć, poobrywać ogonki. Zostawić na jakimś dużym sitku, by nieco odkapały z wody. Cukinie umyć i pokroić w kostkę razem ze skórką. Ziemniaka umyć, obrać i również pokroić w kostkę.

W garnku, w którym będziemy gotować zupę, najpierw rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej cebulę razem z czosnkiem. Gdy już cebula się zeszkli, dorzucić cukinie, ziemniaka i liście rzodkiewki. Wlać około 1 litra wody i dodać vegetę lub kostkę rosołową. Wszystko gotować około 25 minut. Po tym czasie zupę zmiksować w blenderze. Jeśli zupa będzie zbyt gęsta, można dolać nieco przegotowanej wody. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Podawać jak kto lubi: ze śmietaną, groszkiem ptysiowym, grzankami z chleba itp.

Kasztanowa zupa z tymiankowymi pieczarkami

Kochani, jeśli będziecie kiedyś mieli okazję kupić w sklepie kasztany jadalne (takie już gotowe, bez łupek, ugotowane i zapakowane hermetycznie w folię) to serdecznie was do tego zachęcam, byście wypróbowali tę zupę. Jest po prostu pyszna. Nie umiem opisać jej smaku, bowiem jest on właśnie niepowtarzalny. I mimo, że kasztany zwane też maronami, są lekko słodkawe, to zupa wcale słodka nie jest. W powiązaniu z cebulą oraz tymiankowymi pieczarkami po prostu jest rewelacyjna.

Jak dla mnie jest to taka trochę świąteczna zupa, ale bynajmniej nie tylko z okazji świąt ją serwuję. Zasługuje na to, byśmy się nią delektowali znacznie częściej. I mimo, że z wyglądu może nie powala na kolana, to bardzo bardzo wam ją polecam.

SKŁADNIKI (dla 4 – 5 osób):

* 1 duża cebula
* 1 por (tylko biała część)
* 400 g gotowych kasztanów jadalnych
* 400 g pieczarek
* 2 łyżki masła lub 3 – 4 łyżki oleju
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety lub ewentualnie 2 kostki rosołowe
* kilkanaście gałązek świeżego tymianku lub niecała łyżeczka tymianku suszonego
* 1 – 2 łyżki kwaśniej śmietany (niekoniecznie)
* sól, pieprz

Kasztany wyciągnąć z folii i nieco pokroić na mniejsze kawałki.
Cebulę pokroić w drobną kostkę, por w cienkie paseczki. W garnku roztopić łyżkę masła. Wrzucić posiekany por oraz cebulę i podsmażyć przez parę minutek. Następnie dorzucić vegetę lub kostki rosołowe oraz pokrojone kasztany. Wlać około 1,5 litra (może być mniej) wody i gotować zupę na średnim ogniu jakieś pół godziny.

W tym czasie pieczarki pokroić na plasterki, a listeczki tymianku poodrywać od gałazek.
Na patelni rozgrzać resztę masła, wrzucić do niej pokrojone pieczarki i tymianek. Pieczarki posolić i popieprzyć i smażyć tak długo aż odparuje z nich woda.

Do ugotowanej zupy natomiast dodać 1 – 2 łyżki kwaśniej śmietany i zmiksować ją przy pomocy miksera na krem. Ewentualnie doprawić jeszcze solą i pieprzem.

Na talerze nakładać zupę i na to sporą ilość podsmażonych pieczarek z tymiankiem. Kto chce może jeszcze dodać odrobine śmietany.
Potem delektować się tym naprawdę fajnym smakiem.

Egzotyczna zupa z krewetkami

Tę zupę wszyscy w naszym domu uwielbiamy. Zasmakowała ona również Gąbce i Dorocie, a taże innym naszym znajomym.
Zdaję sobie sprawę, iż w Polsce może być problem z zakupieniem wszystkich składników, jednak jeśli będziecie mieli okazję je kiedyś kupić, to bardzo polecam wam tę wyśmienitą w smaku zupę. Bo naprawdę warto. Moim znajomym z niemcolandu podpowiadam, iż trawę cytrynową można kupić w większości dużych warzywniakach (trzeba o nią jednak pytać, bo często jest gdzieś schowana), natomiast liście limonki kaffir znajdziecie w każdym azjatyckim sklepie.
Niestety zarówno trawy cytrynowej jak i listków kaffiru nie można w tym przepisie pominąć. To one bowiem nadają zupie specyficzny egzotyczny smak.

SKŁADNIKI (na duży 5 litrowy garnek):

* ok. 1 – 1,5 kg dowolnej mrożonki warzywnej (u mnie kalafior oraz marchewka w trzech kolorach)\
* ok. 1 l mleka kokosowego (u mnie były to niecałe 3 puszki)
* 3 trawy cytrynowej
* 3 liście limonki kaffir
* ok. 4 centymetrowy kawałek galgantu lub ewentualnie imbiru
* 1 – 2 papryczki chilli (można pominąć jeśli nie lubicie zbyt pikantnej kuchni)
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* ok. 700 g dużych krewetek
* sól, curry

Warzywa wrzucić do garnka. Z trawy cyrtynowej zdjąć zewnetrzny liść, a następnie popryzecinać ją pod skosem na kilka mniejszych kawałków (ok 5 centymetrowych). Imbir lub galgant zetrzeć na tarce albo pokroić w plasterki. Ja zwykle jeśli mam imbir to go trę na tarce, jeśli mam galgant to kroję na plasterki. Liście kaffirki nieco naderwać. Papryczki chilli naciać wzdłuż. Wszystko to dorzucić do garna. Dodać 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe), wlać mleko kokosowe, dopełnić wodą i gotować na małym ogniu przez jakieś 40 minut lub nieco dłużej.
Krewetki opłukąć pod zimną wodą i dorzucić do zupy na jakieś 5 -10 minut przed końcem gotowania.
Na koniec doprawić według uznania jeszcze solą, chilli lub curry.
Gotowe.

Podawać najlepiej z ugotowanym osobno ryżem. Smakuje bosko

PS. Liści kaffirki i trawę cytrynową się oczywiście nie je. Trzeba je potem wyłowić z talerza jak się nam trafią. To samo się tyczy galgantu jeśli pokroiliście go na plasterki.

Zupa krem z groszku z kiszoną kapustą

Upały mnie wykańczają. Najchętniej bym nic nie jadła, tylko piła jak smok wawelski. Boli mnie głowa i ogólnie czuję się dupiato. Jednak moje chłopy zażyczyły sobie coś do jedzenia, no i się nie dziwię. Zrobiłam zupę. Przepis znalazłam w jakieś kolorowej babskiej gazecie.
Pierwszy raz taką zupę robiłam, bo wydała mi się interesująca. Ale okazała się byc całkiem smacza, więc pewnie zrobię ją jeszcze kiedyś.

W oryginalnym przepisie było, by podać zupę z wędzonym łososiem. Nie miałam go jednak w domu, a nie chciało mi się ekstra po łososia ganiać do sklepu. Podałam więc ten kapuśniak z podsmażoną wędzoną szyneczką. I pasowało równie dobrze.

SKŁADNIKI:

* 1 cebula
* 1 łyżka masła
* 450 g mrożonego groszku
* 1 l bulionu
* 200 ml śmietany
* 2 łyżki chrzanu śmietankowego
* sól, pieprz
* 400 – 500 g kiszonej kapusty
* 150 g wędzonego łososia lub wędzonej szynki parmeńskiej

Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na maśle. Dodać groszek, chwilę podsmażyć. Wlać bulion i gotować całość około 30 minut.
Następnie zupę zmiksować w blenderze.
Do zupy wlać śmietanę, doprowadzić do wrzenia. Dodać krem chrzanowy oraz nieco soli i pieprzu do smaku.
Kiszoną kapustę odcedzić, odcisnąć i pokroić na drobno. Dodać ją do zupy i całość gotować jeszcze na małym ogniu jakieś 5 – 10 minut.
Wędzonego łososia pokroić na paski i podawać do zupy. Jeśli zamiast łososia mamy szynkę parmeńską, najlepiej również ją pokroić i chwilę podsmażyć na patelni na chrupko.
Do zupy można dodać również groszek ptysiowy lub grzanki.
Smakuje, że palce lizać.

Zupa z liści rzodkiewek i roszponki

Rzodkiewki wszyscy znacie. Ale czy wiedzieliście, że z ich liści można zrobić całkiem smaczną zupę?
Tak, tak. Liście rzodkiewek wcale nie muszą lądować w śmietniku. Wystarczy ożenić je z ziemniaczkami, może jeszcze jakimiś warzywkami i ciach – mamy całkiem fajną zupkę.

Ja moją dzisiejszą zupę przygotowałam dodając również garść roszponki. Ale możecie zastąpić ją naprawdę prawie każdym zielonym warzywkiem: kalarepą, świeżym ogórkiem, szpinakiem, zieloną papryką czy na przykład groszkiem.

SKŁADNIKI:

* liście z 2 – 3 pęczków rzodkiewek
* 1 duża cebula
* 2 – 3 ząbki czosnku
* 2 większe ziemniaki
* garść roszponki (lub innych zielonych warzyw)
* 3 – 4 łyżki oleju
* 1 – 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 1 kostka rosołowa)
* 1 litr gorącej wody
* 100 – 150 g śmietany (niekoniecznie)
* sól, pieprz, maggi

Liście rzodkiewek i roszponkę dobrze umyć i posiekać na mniejsze kawałki. Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w grubą kostkę.
Cebulę drobno pokroić. Czosnek przecisnąć. W garnku rozgrzać olej, podsmażyć krótko na nim cebulę i czosnek. Dodać ziemniaki i smażyć kolejne 2 – 3 minuty. Następnie wlać wodę, wrzucić liście rzodkiewek, roszponkę i vegetę.
Gotować całość jakieś 20 minut.
Po tym czasie zupę zmiksować dodając śmietanę. Doprawić solą, pieprzem i maggi.

Delikatny rosół szparagowy

Szparagowy okres już rozpoczął się na dobre. Jedni szparagi wręcz uwielbiają, inni zjadają je tylko wtedy, jak muszą. Ja osobiście szparagi lubię, ale bez szaleństwa.
Szparagi same w sobie są stosunkowo drogie. Ale szparagowe obierki można dostać w Niemcolandzie za darmo. W niektórych warzywniakach i sklepach, gdzie maszyny do obierania szparagów robią to dla klientów hurtowo, obierki nie są wywalane od razu do śmietnika. Każdy, kto chce, może zabrać sobie do domu.
Po co? Ano zdradzę wam, iż na bazie szparagowych obierek, można ugotować pyszny szparagowy rosół.
Dlatego, jeśli kiedyś kupicie szparagi, to nie wywalajcie szparagowych obierek tak od razu do śmietnika. Można umyte wsadzić do woreczka i zamrozić. A potem, gdy sezon na szparagi się już skończy, możecie wyczarować sobie ten pyszny rosołek.

SKŁADNIKI:

* obierki ze szparagów (im wiecej tym lepiej)
* 2 – 3 marchewki
* kawałek bulwy selera
* kawałek pora
* 1 cebula
* mały kawałek świeżego imbiru
* 1 liść laurowy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* kilka ziaren czarnego pieprzu
* sól i pieprz

Obierki należy umyć, po czym włożyć je do dużego garnka. Dodać obrane marchewki, seler, imbir, cebulę, umyty por i przyprawy (tak jak na rosół). Zalać wszystko wodą i gotować na małym ogniu około godziny.
Potem musimy wszystko po prostu przecedzić, doprawić solą i pieprzem. I oto mamy pyszny szparagowy rosołek. Bowiem smak szparagów jest w nim naprawdę dominujący.

Ja do mojego dodałam kilka zmiksowanych ugotowanych szparagów. Bo akurat zostało nam trochę z obiadu… No i kilka niezmiksowanych też dodałam.

Cygańska zupa z soczewicy i grochu

Przepis nie jest wcale cygański, ale całkiem mojego pomyślunku. Zupa jednak bazuje na sosie cygańskim ze słoika i stąd ta nazwa.
Zrobiłam ją kiedyś, kiedy nie chciało mi się lecieć do sklepu i kombinowałam co by tu ugotować moim głodomorom na obiad. W domu miałam wtedy pustki. Zaskoczona byłam sama jaki cud mi wyszedł. A potwierdzeniem było, że nawet mój Oliver, który nie przepada za żadnymi daniami z warzywami strączkowymi, zjadł wtedy całą miseczkę i jeszcze prosił o dokładkę. Już nie wspominam o Dorocie, która akurat wpadła z wizytą. Tak więc jak widać czasem najsmaczniejsze rzeczy wychodzą całkiem przypadkiem.

SKŁADNIKI (na duży garnek zupy):

* 1 szklanka grochu w połówkach
* 1 szklanka czerwonej soczewicy
* kawałek korzenia selera
* 4 – 5 marchewek
* 2 – 3 katrofle (niekoniecznie)
* 250 g pokrojonego w drobną kosteczkę boczku lub surowej chudej wędzonej szynki
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 1 lub nawet 1,5 dużego słoika (500 ml) gotowego sosu cygańskiego

Groch przełożyć na sitko i przepłukać zimną wodą. Wrzucić do garnka. Tak samo przepłukać soczewicę.
Marchewki i seler obrać i pokroić w drobną kostkę lub zetrzeć na tarce o dużych otworach.
Gdy chcecie by zupa była całkiem gęsta, można dodać jeszcze obrane i pokrojone w kostkę kartofle.
Wszystkie warzywa i pokrojony w kosteczkę boczek wrzucić także do garnka. Dodać vegetę lub kostki rosołowe, zalać wodą i gotować wszystko na średnim ogniu jakieś 40 minut. Gdy groch będzie się już rozpadał, dodać do zupy sos cygański. Poczekać aż ponownie się zagotuje, ewentualnie doprawić sobie jeszcze zupę według uznania i… właściwie gotowe.

Kremowa zupa warzywna z kukurydzą

Kapsel natomiast wróci dziś późno i po całym dniu pracy, z pewnością będzie chciał zjeść coś konkretniejszego. Jednak nie chciało mi się gotować w tym upale wymyślatych rzeczy, więc dla niego przewidziałam zupkę.
Kolejna kremową zupę. Jest tak gęsta, że spokojnie można się nią najeść. Kapsel uwielbia takie zupy, a i moi chłopcy nie widząc pływających warzyw, też chętnie takie jedzą. Może zatem wieczorem skuszą się na miseczkę. Zwłaszcza że zupka ma taki słoneczny piękny kolor, że naprawdę kusi.

SKŁADNIKI:

* 2 – 3 łyżki oleju
* 1 por
* 4 – 5 marchewek
* 1 – 2 korzenie pietruszki lub pasternaku
* 1 – 2 kartofle
* 1 puszka kukurydzy
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* sól, pieprz, chili, vegeta

Marchewkę, pietruszkę (lub pasternak) oraz ziemniaki obrać ze skórek, umyć i pokroić w kostkę. Por umyć i również drobno pokroić. W garnku, w którym będziemy gotować zupę, rozgrzać olej. Wrzucić pokrojony por i lekko go podsmażyć.
Następnie dodać wszystkie warzywa oraz kukurydzę z puszki wraz z zalewą. Dolać około 1,2 wody i dorzucić vegetę lub kostki rosołowe. Całość gotować jakieś 25 minut, aż warzywa zmiękną. Potem zupę zmiksować w blenderze i doprawić do smaku solą, pieprzem, vegetą i chili.

Podawać z czym lubimy: ze śmietaną, groszkiem ptysiowym, grzankami lub odłożonymi prędzej niezmiksowanymi warzywami.

Fioletowa zupa z czerwonej kapusty

Ma tak zajefajny kolor, że kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam na tej stronie: wiedziałam, że muszę taką zupę zrobić i ja. Okazało się, iż jest ona bardzo prosta do przygotowania, tania jeśli chodzi o składniki i smaczna.
Nawet moje dzieci, które za czerwoną kapustą nie przepadają, tę zupę zjadły bez marudzenia i jeszcze upomniały się o dokładkę.
Tak czy siak już sam kolorek zachęca do tego byścia ją wypróbowali. Ja ze swej strony gorąco wam tę fioletową zupkę polecam.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg czerwonej kapusty
* 2 – 3 łyżki oliwy lub oleju
* 2 cebule
* 2 – 3 ząbki czosnku
* 2 – 3 ziemniaki
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety lub ewentualnie 2 kostki rosołowe
* 1 liść laurowy
* 1 łyżeczka ziela angielskiego
* 1 łyżeczka jałowca
* pół łyżeczki goździków
* 1 – 2 łyżeczki miodu
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa
* 2 łyżki kwaśnej śmietany

ponadto:
* śmietana
* posiekana natka pietruszki
* garść prażonych dowolnych orzechów (u mnie włoskie i piniowe)

Czerwoną kapustę dość drobno poszatkować, cebulę pokroić w kostkę. Ziemniaki obrać i pokroić na małe kawałki.

Przyprawy (liść laurowy, goździki, ziele angielkie i jałowiec) włożyć do specjalnego sitka na herbatę lub – jeśli takowego nie mamy – zawiaząć nitką w kawałku gazy. Chodzi o to, byśmy mogli potem wszystkie te przyprawy przed miksowaniem zupy bez problemu wyciągnąć z garnka.

W garnku rozgrzać oliwę lub olej. Wrzucić cebulę i posiekany lub przeciśnięty przez praskę czosnek i podsmażyć przez 2 minutki. Następnie dorzucić poszatkowaną czerowną kapustę i znowu smażyć przez 2 – 3 minutki. Potem umieścić w garnku sitko z przyprawami, wlać ok. 1,5 litra wody, dorzuć vegetę lub kostki rosołowe i ziemniaki. Całość gotować około 20 – 30 minut.

Po tym czasie wyciągnąć z garnka sitko z przyprawami, a zupę zmiksować dodając do niej 1 lub 2 łyżeczki miodu oraz 2 łyżki kwaśnej śmietany. Dobrze doprawić solą i pieprzem.

Podawać z kleksem śmietany, posiekaną natką pietruszki i podprażonymi orzechami.

Zupa krem z marchewki – z morelami i kozieradką

Zupę krem z marchewki uwielbiam, ale by nie było nudno, staram sie ją przygotowywać na różne sposoby. Dzisiaj marchewka dostała do towarzystwa suszone morele i przyprawiłam ją nieco z indyjska. Wyszła pyszna zupa z lekką owocową nutą. Ale zdecydowanie pikantna w smaku. I mimo, że się na zdjęciach prezentuje nijako, to smakuje dużo lepiej niż wygląda.

SKŁADNIKI:

* 500 g marchwi
* 1 duża cebula
* 3 ząbki czosnku
* 8 – 10 suszonych moreli
* pół litra soku marchwiowego
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 3 łyżki oleju
* 1 czubata łyżeczka zmielonych ziaren kozieradki
* 1 czubata łyżeczka curry
* pół łyżeczki chilli (można dać mniej)
* ok. 100 – 120 ml śmietany

Marchewkę obrać i pokroić najlepiej na plasterki. Morele również pokroić na drobno. Cebulę pokroić w kostkę, czosnek posiekać lub przecisnąć.
W dużym garnku rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną cebulę oraz czosnek i leciutko podsmażyć. Po jakiś 2 minutkach dodać vegetę oraz wsypać przyprawy. Smażyć jeszcze przez krótką chwilę. Wlać sok marchwiowy, dolać ok. pół litra wody i dorzucić pokrojoną marchew z morelami. Gotować wszystko na średnim ogniu jakieś pół godziny aż marchewka będzie miękka. Po tym czasie dolać do zupy śmietanę i całość zmiksować.
Gotowe.

Zupa krem z marchewki – z pomarańczą, imbirem i na mleku kokosowym

Zupa ta jest bardzo prosta do przygotowania, a przy tym naprawdę smaczna. Przynajmniej w moim domu wszyscy ją bardzo lubimy. Lekko słodkawa, lekko pikantna, aromatyczna – dokładnie taka powinna być.

SKŁADNIKI:

* ok. 1 kg marchwi
* 3 pomarańcze
* 1 – 2 papryki czerwone
* 1 duża cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* kawałek (ok. 3 cm) imbiru
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 1 puszka mleka kokosowego
* 3 łyżki oleju
* 1 czubata łyżeczka (najlepiej pikantnego) curry
* ewentualnie sól, chilli

Najpierw przygotować wszystkie warzywa. Marchewkę obrać i pokroić najlepiej na plasterki. paprykę należy obrać cieniutko ze skórki, najlepiej takim nożykiem obierakiem. Potem oczyścić i pokroić w paski lub kostkę.
Cebulę pokroić w drobną kostkę, imbir zetrzeć na tarce lub drobno pokroić, czosnek przecisnąć przez praskę lub posiekać nożem.
Z pomarańczy wycisnąć sok.

W dużym garnku rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną cebulę, imbir oraz czosnek i leciutko podsmażyć. Po jakiś 2 minutkach dodać kostę rosołową lub bulionetę oraz około 1 łyżeczki curry. Smażyć jeszcze przez krótką chwilę. Wlać sok pomarańczowy i dorzucić pokrojoną marchew z papryką. Wla tyle wody, by warzywa były przykryte. Gotować wszystko na średnim ogniu jakieś pół godziny aż marchewka będzie miękka.

Po tym czasie dodać do zupy mleko kokosowe i wszystko zmiksować. Całość doprawić jeszcze według smaku chilli (zupa powinna być lekko pikantna) i ewentualnie solą lub maggi. Po zmiksowaniu jeszcze raz zagotować i podawać.
Gotowe.

Kartoflanka szpinakowa

Akurat jest czas, kiedy znowu chodzę do pracy. Gdy wracam po prawie 11-tu godzinach do domu, jestem zbyt padnięta, by wymyślać skomplikowane jedzonka. Musi być coś prostego i szybkiego w przygotowaniu.
Dziś była zupa pieczarkowa dla tych, co lubią pieczarki, czyli dla Olivera i mojego Kapsla i kartoflanka szpinakowa dla tych, co lubią szpinak, czyli dla mnie i Daniela.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):

* 200 g ziemniaków
* 200 g mrożonego szpinaku
* 1 cebula
* 2 łyżki masła
* 1 l bulionu warzywnego (może być instant)
* 50 g płatków migdałowych
* śmietana
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w plastry lub kostkę. Cebulę obrać i również pokroić w kostkę. Podsmażyć ją na maśle. Wlać bulion, dodać ziemniaki, szczyptę gałki muszkatołowej i gotować ok. 15 – 20 minut. Następnie dodać szpinak i gotować do momentu, aż całkowicie się rozmrozi.
Połowę płatków migdałowych uprażyć na patelni. Drugą połowę dodać do zupy wraz z 3 łyżkami śmietany. DOprawić zupę solą i pieprzem, a następnie zmiksować w blenderze. Rozlać do talerzy. Każdą porcję udekorować odrobiną śmietany i podprażonymi płatkami migdałowymi.

Zupa ogórkowa

Ogórki kiszone marzyły mi się już bardzo długo, a to dlatego, iż w Niemcolandzie nie zawsze można je dostać. Zdarzają się czasem w sklepach „u Turka”, ale nie są to takie, jak te z Polski. Więc marudziłam o tych ogórkach i chłopakom na Plemionach, i znajomym na gg i oczywiście ludzikom z Pingera. No i wreszcie, kiedy przyjechała do mnie Mama z Marcinem przywieźli ogóreczki. Prawdziwe kiszone, takie mniam mniam, o jakich marzyłam tyle czasu. Zawdzięczam je właściwie Marcinowi, bowiem to on chciał, bym ugotowała mu ogórkową zupę. Pomysł cudowny. Zupę zrobiłam chyba już w pierwszym dniu kiedy przyjechali, ale dopiero teraz zamieszczam o niej wpis na blogu. Zupka była pyszniutka, nie jadłam takiej lata całe, więc smakowała mi tym bardziej.
Marcinowi tutaj dziękuję jeszcze raz za pomysł z zupą i za ogórki.
Co do przepisu… No cóż, zapewne każdy z was już gotował kiedyś swoją zupę ogórkową. Nie ma chyba uniwersalnej recepty, każdy robi jak lubi.
Zamieszczam tu przepis jak robiłam ja.

SKŁADNIKI:

* 4 duże ziemniaki
* 2 pory
* 2 – 3 marchewki
* kawałek selera korzeniowego
* ogórki kiszone (nie wiem ile ich było dokładnie, ale jakby je poupychać w słoiku litrowym to nazbierałoby się z półtora słoika)
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* śmietana

Seler i marchewki obrać i zetrzeć na tarce o dużych otworach. Ziemniaki umyć, obrać, pokroić w kosteczkę. Białe części pora poszatkować. Wszystko to wrzucić do dużego garnka, zalać wodą, dodać kostki rosołowe i gotować jakies 40 min.
W czasie gdy w garnku zupka nam się gotuje, zetrzeć na tarce o dużych otworkach ogórki. Dodać je do gotującej się zupy. Pogotować jeszcze z kilka minut. Gotowe.
Podawać zupę ze śmietaną.

Żurek bafkowy

Jak słyszę słowo żurek, pojawia się na mojej twarzy uśmiech. Od razu przypomna mi się pewna śmieszna historyjka. Ja naprawdę nie umiałam kiedyś gotować. Kiedy jeszcze mieszkałam w rodzinnym domu, stroniłam ile się dało od pomocy w kuchni. Od pomagania Mamie przy gotowaniu był mój Brat. To on piekł najlepsze pleśniaki pod słońcem i on potrafił upichcić z Mamą cuda. Ja wolałam babrać ręce pomagając Tacie lakierować boazerię, tapetować, czy grzebać przy motorze.

Ale potam poznałam Kapsla, pobraliśmy się i wylądowaliśmy na „swoim”. I chcąc nie chcąc musiałam wreszcie nauczyć się gotować.
Pamiętam jak robiłam swój pierwszy w życiu żurek. Spierdoliłam go dokładnie, bowiem usmażyłam kiełbaski bla bla bla, ale ugotowałam sam zakwas rozrobiony nieco z wodą. Bez przypraw, bez rosołowego wkładu. Nie dało się tego jeść.
Cały wylądował w kiblu. Do dziś jednak przypomina mi się ten mój pierwszy żurek, który był najwiekszą moją katastrofą kulinarną. Przecież chciałam wtedy zabłysnąć przed mężem, a tu taki obciach …

Na szczęście było to dawno i nieprada.
Dziś robię już całkiem zjadliwy żurek. Choć zdaję sobie sprawę, że ten mój smakuje jednak inaczej niż tradycyjny żurek polski. Bo ten tradycyjny powinno się robić na białej kiełbasie. Ale skąd ja w Niemcolandzie miałabym wytrzasnąć taką bialą kiełbaskę jak w Polsce? Nie ma. Ta niemiecka smakuje zupełnie inaczej. Więc trzeba było żurkową wersję przerobić na moją.
Zasmakowała nam i tak oto robię od lat żurek właśnie według tego mojego, bafkowego przepisu.

SKŁADNIKI:

* 700 – 800 g dobrej kiełbasy
* 3 cebule
* 3 łyżki oleju
* 1 słoik zakwasu żurkowego (ten tutaj jest w słoikach ok.300 ml dość gęsty, w Polsce jest chyba w butelkach 0,5 l)
* 3 litry bulionu lub rosołu (robię dzień prędzej rosół z kurczaka, ale od biedy może być instant)
* 4 – 5 ząbków czosnku
* 1 łyżka masła lub margaryny
* 1 łyżka (niecała) mąki
* listek laurowy, vegeta, sól, pieprz, majeranek, lubczyk
* ugotowane i przeciśnięte ziemniaki
* ugotowane jajka
* świeża posiekana pietruszka

Zasadniczo najbardziej uwielbiam żurek zrobiony na domowym rosole. Przygotowuję go np dzień prędzej, albo przy okazji robienia rosołu na niedzielny obiad, robię więcej i część po prostu zamrażam.

A jak robię mój bafkowy żurek?
Kiełbasę i cebulę kroję w kostkę. W dużym garnku rozgrzewam olej i wrzucam pokrojoną kiełbasę z cebulką. Wszystko smażę co jakiś czas mieszając. Potem dolewam rosół z wymieszanym w nim zakwasem żurkowym. Wrzucam listek laurowy i wszystko powinno się nieco pogotować. Dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek i przyprawy do smaku (pieprz, vegeta, majeranek, lubczyk).
Lubimy żurek w wersji nieco gęściejszej, więc w rondelku przygotowuję zasmażkę.
Masło rozpuszczam, dosypuję niecałą łyżkę mąki. Mieszam by nie powstawały grudki. Dolewam do tego około szklanki zupy i wszystko dobrze rozmieszuję (ściągając już z ognia), by nie było żadnych grudek. Jeśli trzeba dolewam jeszcze odrobinę zupy. A potem całą tą zasmażkę dodaję do żurku. Od razu robi się ładnie zagęszczony.

Osobno gotuję ziemniaczki i jajka.

Każdy go u nas je jak lubi: z ziemniakami lub jajkiem, lub i tym i tym. Z dodatkiem śmietany i posypany odrobiną świeżej pietruszki lub bez.

Choć jest on bez białej kiełbasy, to jednak go uwielbiam.

Kremowa zupa z pora i kukurydzy

Nie wiem jak wy, ale ja bardzo lubię kremowe zupki. Zwłaszcza jeśli mają one ciekawy smak. Ta zupa porowo – kukurydziana jest po prostu pyszna: lekko słodkawa od kukurydzy i lekko pikantna od przypraw i imbiru. Polecam.

SKŁADNIKI:

* 2 duże pory
* 1 puszka kukurydzy
* 2 -3 większe ziemniaki
* kawałek imbiru ok. 2,5 cm
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety lub ewentualnie 2 kostki rosołowe
* sól, pieprz, chili

Pory umyć i pokroić na drobne kawałeczki. Jakieś 2 – 3 łyżki pora podsmazyć na patelni na odrobinie oleju i odłożyć. Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w kostkę. Imbir obrać. Odłożyć 2 – 3 łyżki kukurydzy, resztę zmiksować w blenderze wraz z zalewą. Wszystko wrzucić do garnka. Dodać ok 1,5 litra wody (może być nieco mniej) i vegetę lub ewentualnie kostki rosołowe. Gotować jakieś pół godziny.
Najlepiej wyłowić teraz imbir, aby smak zupy nie był zbyt imbirowy. Zupę zmiksować na krem. Doprawić ewentualnie solą, pieprzem i chili.

Podając na talerze udekorować odrobiną odłożonej kukurydzy i podsmażonego pora.

Egzotyczna zupa z marchwi i kopru włoskiego

Co tu dużo pisać w ramach wstępu.
Wymodziłam taką smaczną zupę, że sama wpadłam w samozachwyt nad swoim kulinarnym zmysłem twórczym. Bo od początku do końca sama sobie nazmyślałam co tam do garnka wrzucić i wyszła zupa cud i ekstaza. Przynajmniej jak dla mnie. Musiało mnie natchnąć jakoś niesamowicie, bo wrzucając rzeczy do garnka nie myślałam, że powstanie takie cudo.

SKŁADNIKI:

* kilka (ok. 300 g) marchewek
* kilka (ok. 400 g) kartofli
* kilka młodych cebulek
* 1 duży fenkuł
* mały kawałek (ok. 2 cm) świeżego imbiru
* 2 – 3 łyżki oleju
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 4 – 5 łyżek mleka koskosowego
* 2 – 3 łyżki koncentratu pomidorowego

ponadto:
* ok. 400 – 500 g garneli czyli większych krewetek, np mrożonych
* drewniane patyczki do szaszłyków
* nieco masła do smażenia

Krewetki rozmrozić, umyć je, pourywać im skorupki na ogonkach i osuszyć na papierowym ręczniku. Nadziać na patyczki do szaszłyków.

Warzywa umyć, obrać. Ziemniaki, marchewkę i cebulki pokroić w plasterki.
Fenkuł umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebulę. Imbir drobniutko posiekać.
W garnku rozgrzać olej. Wrzucić posiekany imbir i cebulkę, podsmażyć przez minutkę. Dodać ziemniaki, marchewkę oraz fenkuł i smażyć wszystko kolejną minutkę. Potem wlać 1,5 litra wody, dorzucić vegetę lub kostki rosołowe i gotować całość aż warzywa będą miękkie. Teraz dodać do zupy mleko kokosowe i koncentrat pomidorowy i poczekać aż zupa znowu się zagotuje.

Pod koniec przygotowywania zupy możemy już na patelni rozgrzać masło i podsmażyć na nim garnelowe szaszłyczki.

Zupę rozlać do talerzy. Na każdy talerz położyć po jednym szaszłyku z garnelami.
Smacznego.

 

Rosół – taki, jaki lubię

Rosół zawsze kojarzył mi się z niedzielnym obiadem, choć u mnie na stole bywa zwykle i w inne dni tygodnia. Z pewnością wiekszość z was gotowała już nie raz rosół. I właściwie wydawałoby się nie ma nic prostszego niż ugotowanie rosołu. Zapewne też każdy z was ma swój sposób na pyszny rosołek. Ten mój bafkowy różni się trochę dodanymi składnikami (np zamiast kapusty wolę zieloną paprykę i imbir), ale właśnie taki smakuje nam najlepiej.

SKŁADNIKI:

* 1 kurczak
* 4-5 marchewek
* 1 korzeń pietruszki
* 1 zielona papryka
* kawałek bulwy selera
* kawałek pora
* mały kawałek świeżego imbiru
* kilka gałązek natki pietruszki
* 1 cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 liść laurowy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* kilka ziaren czarnego pieprzu
* sól i pieprz

dodatkowo:
* cienki makaron
* świeża natka pietruszki
* maggi

Do garnka z zimną wodą wkładam umytago kurczaka i zaczynam gotować na wolnym ogniu. Gdy wypłyną „szumowiny” (ścięte białko mięsa) zbieram je łyżką cedzakową. Kiedy już przestaną wypływać i mam klarowną wodę, dodaję obrane warzywa (marchew, pietruszkę, seler, imbir, por, cebulę, paprykę) i przyprawy. Wszystko gotuję na bardzo małym ogniu (by rosół nie zmętniał) około dwu godzin.
Potem wyjmuję mięso i jarzyny. W celu pozbycia się wszystkich „farfocli” rosół jeszcze przecedzam. Doprawiam solą i pieprzem.

Jako, że lubimy też coś przegryść w rosole, więc dodaję obrane kawałki mięska z ugotowanego kurczaka i marchewki pokrojone w kostkę. I oczywiście ugotowany osobno cienki makaron. Posypuję na talerzu pokrojoną pietruszką. Kto ma ochotę doprawi sobie dodając nieco maggi i… mniam, mniam można zajadać.

Delikatna zupa pieczarkowa

Moi faceci zażyczyli sobie dziś na obiad jakąś dobrą zupkę. Zajrzałam zatem do lodówki: uśmiechały się z niej do mnie pieczarki. Jakieś pół godziny później uśmiechała się już pyszna pieczarkowa zupka.

SKŁADNIKI:

* 500 g pieczarek
* 1 duża cebula
* 2 łyżki masła
* 1 łyżka mąki
* 1 l bulionu warzywnego (może być instant)
* sól, pieprz, szczypta startej gałki muszkatołowej
* śmietana

Pieczarki oczyścić, pokroić w cienkie plastry. Cebulę obrać i posiekać w drobną kostkę.
Rozgrzać w rondlu masło i zeszklić na nim cebulę. Następnie wrzucić pieczarki. Dusić na małym ogniu tak długo, aż puszczą sok. Wsypać mąkę i wymieszać. Wlać bulion. Gotować jakieś 10 – 15 minut. Pod koniec gotowania dodać śmietanę i przyprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową.
Część grzybów wyciągnąć łyżką cedzakową. Resztę zupy zmiksować w blenderze. Zupę nałożyć na talerze. Na każdą porcję nałożyć łyżkę wcześniej odłożonych, niezmiksowanych pieczarek.
Smacznego.

Zupa z soczewicy z ajvarem

Potrawy z soczewicy chyba nigdy mi się nie znudzą. Tym bardziej, że za każdym razem można wyczarować całkiem co innego. Zupę w tej wersji po raz pierwszy zrobiłam jakieś 2 tygodnie temu i tak nam zasmakowała, że wczoraj mieliśmy powtórkę. Jest bardzo prosta do przygotowania i ma taki ciekawy warzywny smak.
Polecam.

SKŁADNIKI:

* 2 szklanki czerwonej soczewicy
* 1 duża cebula
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 1 litr soku warzywnego (lub jeszcze lepiej pół litra soku warzywnego i pół litra soku z marchewki)
* 2 – 3 czubate łyżki ajvaru (najlepiej ostrego)
* 1 czubata łyżeczka domowej vegety (lub ewentualnie 1 kostka rosołowa)
* sok z połówki cytryny
* sól, pieprz, chilli
* 2 łyżki oleju

Cebulę pokroić w drobną kostkę, czosnek obrać i bardzo drobniutko posiekać lub przecisnąć przez praskę.
W dużym garnku rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną cebulę oraz czosnek i leciutko podsmażyć. Po jakiś 2 minutkach wsypać soczewicę i smażyć jeszcze przez krótką chwilę. Wlać sok warzywny, dodać vegetę lub kostkę rosołową i gotować wszystko na średnim ogniu aż soczewica będzie miękka. W miarę potrzeby należy dodać taką ilość wody, by zupa nie była ani za gęsta, ani zbyt rzadka. Na koniec dodać ajvar i zupę przyprawić według uznania pieprzem, chili, solą czy maggi.

Smakuje dobrze podana z odrobiną jogurtu.

Mooloogoo Thani – pyszna zupa z Nepalu

W planach na dziś pieczenie urodzinowych ciast. Zatem obiad musiałam przygotować na szybko. Ta pożywna, przepyszna zupa z Nepalu wydała mi się w sam raz odpowiednia na taki właśnie dzień. Jest w sumie prosta w przygotowaniu i nie wymaga jakiś wyszukanych, mało dostępnych składników. A naprawdę oczarowuje swoim smakiem. Wszyscy ją uwielbiamy.
Polecam wam tę zupę bardzo gorąco. Jestem bowiem pewna, że i was smakowo zachwyci.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 2 łyżki oleju
* 1 łyżka masła
* 2 ząbki czosnku
* kawałek imbiru ok. 3 cm
* 1 duża cebula
* szczypta kurkumy
* pół łyżki curry
* 1 większe jabłko
* 2 – 3 pomidory
* 2 łyżki mąki z cieciorki
* 300 ml mleka kokosowego
* 750 ml bulionu lub rosołu (może być zwykła woda z dodatkiem 2 czubatych łyżeczek domowej wegety)
* 1 liść laurowy
* świeżo zmielony pieprz
* ok. 400 g piersi z kurczaka
* ok. 200 g ryżu
* sól
* pół pęczka świeżej kolendry lub pietruszki

Postawić ryż, by się ugotował w osolonej wodzie.

Czosnek i imbir drobniutko posiekać, cebulę pokroić w kostkę.
W głębokiej patelni lub w garnku rozgrzać olej z masłem. Wrzucić posiekany imbir z czosnkiem, podsmażyć przez minutkę. Dodać cebulę, kurkumę i curry. Smażyć wszystko kolejną minutkę. Potem wlać rosół lub bulion . Jabłko obrać i pokroić w drobniutką kostkę. Wrzucić do gotującej się zupy. Dodać mleko kokosowe, liść laurowy oraz mąkę z cieciorki. Dobrze wszystko wymieszać.
Pomidory zalać wrzątkiem, odczekać z 1 – 2 minuty, potem naciąć je na krzyż, obrać ze skórki, pokroić w kostkę i także wrzucić do zupy.
Włożyć do zupy na koniec mięso i gotować całość na małym ogniu przez około 35 minut.

Po tym czasie wyłowić z zupy liść laurowy i mięso. Zupę popieprzyć świeżo zmielonym pieprzem i zmiksowyć w blenderze.
Mięso pokroić w drobne paseczki. Kolendrę umyć, poobrywać z niej same liście, nieco posiekać.

Zupę podawać z ugotowanym ryżem i kawałkami mięsa. Posypać kolendrą lub dodać plasterek cytryny.

Zupa krem z groszku

Pierwszy raz taką zrobiłam, ale bardzo przypadła nam do gustu. Sycąca i pełna smaku. Dodatkowo jej kolor trochę przypomina, że kiedyś nadejdzie znów wiosna…

SKŁADNIKI:

* 2 cebule
* 2 ząbki czosnku
* 2 – 3 łyżki oleju
* 1 paczka mrożonego groszku (450 g)
* ok litr bulionu (może byc instant)
* 150 g kwaśniej śmietany
* 2 łyżki chrzanu śmietankowego ze słoiczka
* sól i pieprz
* ugotowane mięso z kurczaka lub podsmażony boczek
(niekoniecznie)

Cebulę obrać i pokroić na drobną kostkę. Czosnek również drobniutko posiekać. W garnku rozgrzać olej i posmażyć na nim cebulę z czosnkiem. Dodać groszek i także krótko podsmażyć. Wlać bulion i całość gotować jakieś 10 minut. Wmieszać śmietanę i chrzan. Odłożyć 3 – 4 łyżki groszku. Resztę zupy zmiksować w blenderze lub przy pomocy nożyka miksera na krem.
Doprawić solą i pieprzem.
Podając na talerzach można dodać jeszcze nieco śmietany, odłożony wczesniej groszek, ugotowane mięso lub podsmażony boczek.

Fasolówka na wędzonce

Okazało się, iż miałam w zamrażarce jeszcze dość spory kawałek wędzonego surowego boczku, który dostałam od Mamy. Jako, że chciałam boczuś przegotować, pomyślałam, iż przy okazji można ugotować jakąś niezłą zupkę. Najpierw chciałam zrobić grochówkę, ale nie miałam w domu grochu. Znalazłam za to suszoną fasolę w połówkach. I tym sposobem powstała fasolówka, która szczególnie ucieszyła mojego Kapsla.
Oto przepis na fasolówkę w moim wydaniu.

SKŁADNIKI (na duży garnek zupy):

* 1,5 szklanki fasoli (miałam Jaśki w połówkach)
* spory kawałek wędzonego surowego boczku (u mnie było to 650 g)
* kawałek korzenia selera
* 4 – 5 marchewek
* 1 korzeń pietruszki
* 1 mała cebula
* natka pietruszki
* liść laurowy
* kilka ziaren czarnego pieprzu i ziela angielskiego
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety lub ewentualnie 2 kostki rosołowe
* 1 łyżeczka cząbru
* sól

Fasolę namoczyć na kilka godzin lub na noc w dużej ilości wody.
Pietruszkę, marchew, seler i cebule obrać i wrzucić do dużego garnka. Dodać boczek, natkę, liść laurowy, pieprz i ziele angielskie. Wlać wodę i gotować całość na małym ogniu (tak jak się gotuje rosół) jakąś godzinę.
Po tym czasie wyłowić z wywaru boczek i warzywa i pokroić je w kostkę. Ja część boczku zostawiłam, by było na chlebek, skroiłam więc jedynie połowę.
Namoczoną fasolę przepłukać zimną wodą.

Fasolę, pokrojony boczek oraz warzywa wrzucić ponownie do garnka, zalać wywarem, dodać cząber, vegetę lub kostki rosołowe i gotować całość na małym ogniu do momentu aż fasola stanie się miękka i będzie się prawie rozpadać. Na koniec doprawić solą i gotowe.