Panierowana cukinia z patelni

Zawsze ją lubiłam. Ale dopiero od niedawna pokochali ją i moi panowie. Smakuje na ciepło i na zimno, jako główna atrakcja obiadu lub w ramach przekąski. Mogłabym pewnie piec ją w zwykłej panierce, ale wolimy bardziej w tej podpicowanej. Jest wtedy bardziej chrupiąca na zewnątrz i nie traci owej chrupkości nawet jak już ostygnie. Ot, taki to nasz cukiniowy hit ostatnio.

SKŁADNIKI:

* 1 – 2 młode cukinie
* 1 szklanka bułki tartej
* 2 szklanki płatków kukurydzianych
* 1 łyżeczka słodkiej papryki
* pół łyżeczki chilli
* bardzo gęste ciasto naleśnikowe: (2 jajka, mąka, mleko, łyżeczka sóli)
* olej do smażenia

Cukinie należy wybrać szczupłe i młode, żeby nie miały jeszcze gąbczastego środka i dużych pestek. Umyć je, osuszyć i pokroić w plastry grubśoci ok. 7 – 8 mm.

Płatki kukurydziane zmielić nieco w blenderze lub rozdrobnić zwyczajnie gniotąc je pięścią. Wymieszać je z bułką tartą, papryką i chilli.
Przygotować gęste ciasto naleśnikowe i dodając do niego łyżeczkę soli.
Każdy kawałek cukini obtaczyć w cieście, a następnie w przygotowanej panierce z bułki i płatków.
Smażyć na rozgrzanym, ale nie bardzo gorącym oleju do chwili aż się ładnie zarumienią. Odsączyć przez chwilę z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. I gotowe.

W środku miękka i delikatna cukinia, na zewnątrz pikantna i chrupiąca panierka. Jak dla nas rarytas.

Kulki z sera

Bardzo fajnie wyglądają na talerzu, smakują też nieźle. Troszkę z nimi roboty, ale jeśli podamy gdzieś w ich pobliżu jeszcze winogrona, to zachwycą każdego miłośnika serów. Zastąpią chipsy i popcorn przed telewizorem i jestem pewna, że staną się furrorą na niejednym party.

SKŁADNIKI:

* 250 g twarogbiałego sera typu feta (byleby nie był zbyt słony)
* 250 g twarożku
* 300 g startego żółtego sera
* pieprz

do obtoczenia:
* 2 – 3 łyżeczki słodkiej czerwonej papryki
* 4 – 5 łyżek posiekanych dowolnych świeżych ziół
* 2 – 3 łyżki posiekanych lub zmielonych orzechów włoskich

Pokruszyć twaróg (lub fetę) do miski. Dodać twarożek oraz starty żółty ser. Popieprzyć i wyrobić wszystko na jednolitą masę, najlepiej przy pomocy nożyka miksera. (Można dodać jeszcze inny ser, np ser pleśniowy. Ja nie dodałam, bo nie miałam. Ale jestem pewna, że smakowałoby jeszcze lepiej.)
Z masy formować kulki trochę mniejsze niż orzech włoski. Część kulek obtoczyć w posiekanych ziołach, część w słodkiej papryce, a jeszcze część w zmielonych orzechach.

Pieczona cieciorka do podjadania

Przyznaję, że czasem i ja sięgam po chipsy. Ale dużo bardziej od chipsów lubię podjadać pieczoną cieciorkę. Po pierwsze uwielbiam to połączenie jej orzechowego smaku z ostrością przypraw. Po drugie normalnie jest ona na tyle sycąca, że zje się niezbyt dużo i mała miska upieczonej ciecierzycy starcza do podjadania podczas całego filmu spokojnie dla całej naszej bandy. I nawet Paweł jak spróbował, to mówił „wow, dobre są te kulki”.
A przygotowanie tych „kulek” naprawdę jest dziecinnie proste.

SKŁADNIKI:

* ok. 250 g ciecierzycy
* 4 – 5 łyżek oleju
* sól i przyprawy według uznania, ja dodaję paprykę słodką, curry, garam masalę, cynamon i nieco chilli

Ciecierzycę wrzucić do jakieś miski, zalać sporą ilością wody i odstawić na noc.

Na drugi dzień należy ją odcedzić i przepłukać na sitku. Następnie wrzucić do garnka, dolać wody, wsypać 1 łyżeczkę soli i gotować na średnim ogniu aż będzie miękka. Czyli jakieś 40 minut. Ugotowaną ciecierzycę odcedzić na sitku i znowu wrzucić do miski.

Do jakiegoś kubeczka wlać olej i dosypać sporą ilość przypraw. Ja dodaję zwykle szczyptę soli, po czubatej łyżeczce curry, garam masali i papryki, A także nieco cynamonu i chilli. Możecie tu eksprymentować.
Przyprawy wymieszać dobrze z olejem i mieszankę tą wlać do ugotowanej cieciorki.
Wszytsko dobrze wymieszać, tak by kuleczki ciecierzycy pokryte były przyprawami.

Piekarnik nagrzać do 200°C.
Ciecierzycę wysypać na płaską blaszkę do ciasta wyłożoną papierem do pieczenia. Blaszkę wstawić do piekarnika i piec jakieś 20 – 25 minut.

Ostudzić najlepiej na papierowym ręczniku, by się pozbyć nadmiaru tłuszczu z cieciorki.

A potem już możemy podjadać.
Są pycha, na zewnątrz chrupkie i pikantne, w środku mięciutkie i orzechowe. Najlepiej smakują jeszcze na ciepło.
Kto by tam wolał jakieś głupie chipsy.

Daktyle pieczone w boczku

Miłośnikom daktyli polecam ten przepis. Przygotowanie jest w sumie bardzo proste. A powstałe w ten sposób daktylowe przekąski naprawdę pyszne. Smakują zarówno jeszcze na ciepło, jak i na zimno. Serdecznie polecam.

SKŁADNIKI:

* daktyle (ok. 200 g)
* migdały w całości (ok. 100 g)
* boczek w cieniutkich plasterkach (ok. 300 g)

Migdały zalać gorącą wodą i odstawić na godzinę. Po tym czasie będzie można z nich pościągać skórki. Do tej przekąski są nam bowiem potrzebne migdały bez skórek. I w sumie to obieranie migdałów ze skórek zajmuje najwięcej czasu.

Plastry boczku przeciąć na pół, by miały długość ok. 10 cm.
Każdego daktyla naciąć wzdłuż, wydobyć z niego pestkę i w jej miejsce wcisnąć jednego migdała. Daktyla zawinać w plaster boczku. Odstawić na talerzyk.

Gdy będziemy mieli już wszystkie daktyle zapakowane w boczek, wystarczy je teraz upiec na patelni, aż boczek stanie się chrupiący. Gotowe.

 

Palmiery serowe

Rewelacyjne przekąski do piwa lub na jakieś party zamiast chipsów. Bardzo proste w wykonaniu i – o ile ktoś lubi tego typu zapychacze – bardzo smaczne.
Robi się je dosłownie w kilka minut i nie potrzeba żadnych zdolności kulinarnych.

SKŁADNIKI (na ok. 28 sztuk):

* 2 arkusze ciasta francuskiego
* 200 g startego Emmentalera lub innego żółtego sera
* 1 żółtko
* 1 łyżka wody
* słodka papryka, sól lub domowa wegeta

Właczyć piekarnik na 200°C.
W jakimś kubeczku roztrzepać żółtko z wodą.
Ciasto rozwinąć, by nam się nie przyklejało do blatu, najlepiej rozwinąć je na papierze do pieczenia. Całą powierzchnię ciasta posmarować rozmąconym żółtkiem. Następnie obsypać startym serem, a na koniec solą i papryką. Ja zamiast soli użylam moją domową wegetę.
Ciasto zawinąć do środka i docisnąć, tak jak na zdjęciach tutaj.  Posmarować znowu żółtkiem i posypać serem oraz przyprawami i ponownie zwinąć. Na koniec posmarować tylko żółtkiem i złożyć po raz ostatni. Dobrze dosnąć. Teraz należy pokroić je na kawałki grubości ok. 1 cm. Tak powstale pałmiery ułożyć na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym w dość dużych odstępach, bowiem jeszcze nieco urosną. Każdgo palmiera lekko spłaszczyć dłonią.
Piec w piekarniku nagrzanym do 200°C przez około 12 – 15 minut.

Sigara böreği

Sigara böreği to typowo turecka przekąski, przypominające wyglądem właśnie cygara. Farsz, najcześciej z sera owczego, zawijany jest tu w ciasto filo, a potem tak powstałe „cygara” piecze się na patelni na złotawy kolor.

Jeśli chodzi o ciasto filo (z greckiego φύλλο), to warto wiedzieć, że tak naprawdę pochodzi ono właśnie z Turcji. Po turecku nazywane jest Yufka. Można je kupić w każdym „tureckim” sklepie, ale też w niektórych supermarketach.

Sigara böreği przyrządza się tradycyjnie na bazie owczego sera, ale można zrobić je i z innym nadzieniem. Na przykład ze szpinakiem, albo z prędzej podsmażonym mielonym mięsem.
Ja użyłam sera feta, ale jak na mój gust, cygara wychodzą wtedy zbyt słone. Feta jest bowiem słona, dlatego myślę, iż lepiej jest użyć zwykłego twardego białego sera i doprawić potem według własnego upodobania.

Nadzienie zrobiłam w dwu wersjach. Pierwsze było jedynie na bazie fety, do drugiego domieszałam dodatkowo znaczną ilość szpinaku.

SKŁADNIKI:

* 1 opakowanie ciasta Yufka / Filo – ok. 300g
* ok. 400 – 500 g sera Feta lub twardego białego sera polskiego
* 1 jajko
* 1 pęczek pietruszki
* pieprz (jeśli mamy ser polski to i sól)
* ok. 400 g mrożonego szpinaku w liściach (niekoniecznie)
* olej do smażenia

Pokruszyć ser do jakieś miski, dodać posiekaną na drobno pietruszkę, sporo pieprzu i jajko. Wszystko utrzeć na w miarę jednolitą masę. Jeśli użyjemy sera polskiego (nie solonego) to oczywiście należy jeszcze masę posolić.

Możemy dla urozmaicenia, tak jak zrobiłam to ja, dodać wcześniej rozmrożony i nieco przesmażony szpinak.

Jeśli mamy ciasto Yufka z tureckiego sklepu, będzie ono najprawdopodobniej już w kształcie dużych trójkątów. Jeśli mamy to ciasto w postaci kwadratów, to należy je przeciąć, by powstały trójkąty.

Na każdego trójkąta u jego podstawy nałożyć 1 – 2 łyżki farszu. Boki zawinąć do środka na około 1 – 2 cm, poczym zwinąć całość w na kształt cygara. Wierzchołek trójkąta musimy posmarować wodą lub roztopionym masłem, by ciasto się zlepiło.

Tak przygować wszystkie cygara. Następnie usmyżyć je na patelni aż do zrumienienia. Usmażone przełożyć na papierowy ręcznik, by odsączyć je z tłuszczu.
Podawać najlepiej gorące do jakieś sałatki.

Palmiery szpinakowe

Były już na blogu palmiery cynamonowe na słodko, były palmiery serowe na słono. Czas na kolejne. Tym razem ze szpinakiem i fetą, czyli z moim ulubionym nadzieniem.
Bardzo proste do zrobienia i smaczne jako przekąska. Gorąco polecam.

SKŁADNIKI (na ok. 26 sztuk):

* 2 arkusze ciasta francuskiego
* 500 g mrożonego szpinaku w liściach (nie w papce)
* 250 g fety
* ok. 2 łyżki miękkiego masła lub margaryny
* czosnek (przyprawa, a nie świeży)

Szpinak rozmrozić podgrzewając go na patelni lub w jakimś garnku. Przestudzić.
Ser feta pokruszyć do jakieś miseczki.
Ciasto rozwinąć, by nam się nie przyklejało do blatu, najlepiej rozwinąć je na papierze do pieczenia. Całą powierzchnię ciasta posmarować lekko miękkim masłem lub margaryną. Na ciasto wyłożyć część szpinaku, następnie obsypać fetą, a na koniec czosnkiem. Ciasto zawinąć do środka i docisnąć. Tak założone ciasto znowu lekko posmarować miękkim masłem lub margaryną i znowu wyłożyć szpinek (już dużo mniej), posypać fetą i czosniem.

Ciasto ponownie zawinąć do środka i docisnąć. I wreszcie złożyć je wzdłuż na pół. W ten sposób powstanie nam niejako długa rolada. Teraz należy pokroić ją na kawałki grubości ok. 1,5 cm.
Tak powstale pałmiery ułożyć na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym w dość dużych odstępach, bowiem jeszcze nieco urosną. Każdgo palmiera lekko spłaszczyć dłonią.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200°C przez około 15 minut.

Indiańskie ciasteczka kukurydziane

Przepis pochodzi z książki „Küchenschätze der Indios und Indianer” Ilony Steckhan.
Uwielbiają je dzieci Pueblo, uwielbiają i moje. Ciasteczka nie są na słodko, dlatego stanowią wspaniałą przekąskę. Kiedy je upiekę, moi chłopcy wychodząc na podwórko zabierają zawsze po kilka również i dla swoich kolegów. I na dobrą sprawę niezależnie czy koledzy mają w żyłach krew polską, wietnamską, niemiecką czy marokańską, to tymi indiańskimi ciasteczkami są zachwyceni.
Następnym razem muszę je upiec z podwójnej porcji.

SKŁADNIKI:

* 400 g mąki
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 łyżeczka soli
* 1 łyżka cukru
* 80 g miękkiego masła lub margaryny
* 2 jajka
* pół szklanki maślanki, kefiru lub naturalnego jogurtu
* 1 cebula
* 1,5 – 2 puszki kukurydzy

Kukurydzę odcedzić na sitku. Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Do jakieś miski wsypać mąkę, proszek do pieczenia, cukier oraz sól. Wymieszać. Następnie dodać jajka, masło, maślankę i pokrojoną w kostkę cebulę. Wszystko wyrobić (najlepiej mikserem) na jednolitą masę. Do powstałego ciasta wmieszać kukurydzę.

Nagrzać piekarnik do 200°C. Blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto jest dość lepkie, dlatego najlepiej wyłożyć ciasteczka na blaszki przy pomocy dwu łyżek.
Piec w temp. 200°C przez ok. 20 minut.

Sajgonki

To właśnie przy robieniu tychże sajgonek spędziłam dziś w kuchni tyle czasu. Jest z nimi trochę roboty, ale efekt warty zachodu. Robiąc ich mniejsze ilości trzeba poświęcić równie dużo czasu, co robiąc ilości hurtowe. Dlatego też pomyślałam sobie, iż nie opłaca się robienie tylko kilku sztuk. Zwłaszcza, iż gotowe sajgonki można sobie zamrozić i potem mieć jak znalazł na dni, kiedy dostaniemy na nie akurat zachciewajki.
Zatem w moim przepisie podaję też ilość składników na hurtową produkcję sajgonek. Mi wyszło ich dokładnie 36 sztuk, z czego połowę już zamroziłam.

SKŁADNIKI (na ok. 36 sztuk):

* 40 sztuk ciasta -papieru ryżowego do sajgonek (czyli 1 paczka, bo pakowane są właśnie po 40 sztuk)
* 1 kg mielonego mięsa
* 4 mniejsze cebule
* 2 mniejsze lub 1 duża kapusta pekińska
* ok. 1 kg świeżych kiełków fasolki mung ewentualnie sojowych
* 1 czerwona papryka
* 2 marchewki
* 4 łyżki sosu sojowego
* sól, pieprz, przyprawa chińska lub azjatycka (mieszanka)
* olej do smażenia

Jako, że ilości są dość spore, to smażyć trzeba na raty. Naszykować sobie dużą miskę i dużą patelnię. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju, wrzucić połowę mięsa mielonego i pokroje w kostkę 2 cebule. Posolić, popieprzyć, przyprawić chińską przyprawą i 2 łyżkami sosu sojowego. Dobrze podsmażyć. Wyłożyć do miski.
Tak samo podsmażyć pozostałe mięso z cebulą. Następnie podsmażyć (przez ok. 4 – 5 minut) na tej samej patelni poszatkowaną kapustę pekińską z pokrojoną na cieniutkie paseczki papryką. Można to robić również na raty, tzn w dwu turach. Przyprawić solą i mieszanką chińską.
Podsmażoną kapustę wyłożyć do miski i wymieszać z mięsem.
Na ostatni ogień idą kiełki fasolki mung (ewentualnie sojowe) i starta na dużych oczkach marchewka. Przyprawić je podobnie jak kapustę wsypując trochę mieszanki chińskiej i soli. Smażyć 4 – 5 minut. Wyłożyć do miski i wymieszać z mięskiem i kapustą.
Takim sposobem mamy nasz farsz.

Teraz możemy już zawijać nasze sajgonki. Płaty ciasta ryżowego są bardzo cieniutkie. Należy je delikatnie odklejać jeden od drugiego. Moje były wielkości 20 X 20 cm. Nakładać na każdy ok. 2 łyżek farszu. Należy farsz ten kłaść nie na samym środku płata ryżowego, tylko powiedzmy w dolnej części. Potem założyć z obu stron papier i zwinąć sajgonkę w rulonik. Nie umiem tego lepiej wytłumaczyć, dlatego spójrzcie na fotki.

Gotowe sajgonki upiec na patleni na rozgrzanym oleju.

—————————

Aaaaaaa!
Teraz doczytałam!
Podobno w Polsce papier ryżowy do sajgonek jest nieco inny niż ten, jaki można kupić tutaj w Niemczech. Ten wasz należy zwilżyć wodą. Ostrożnie, bo plastry papieru ryżowego się łamią i przyklejają do wszystkiego, co nie drewniane (i do siebie nawzajem). Najlepiej rozłożyć na drewnianych deskach (no chyba, że ktoś ma dużą stolnicę, albo duży drewniany, nie lakierowany stół).
Kurde, a to ci utrudnienie. Moje arkusze ciasta do sajgonek były cienkie jak jedwab, ale nie sztywne, tylko właśnie takie jak materiał. Nie musiałam ich zwilżać wodą….

Francuskie placki z cukinią i miętowym serem

Byłam znowu u dentysty. Gdy wróciłam do domu i przejrzałam lodówkę stwierdziłam, iż typowego obiadu nie chce mi się gotować. Zamiast tego narobiłam trochę różnych przekąsek, które dziś zastąpią nam pewno i obiad i kolację.
Przepis znalazłam na blogu u Kasi: tu.
W domu miałam wszystkie składniki, dlatego też zabrałam się zaraz za przygotowanie tych placków. Miętowy serek pasuje tutaj znakomicie i nadaje całości niezwykle oryginalnego i niekonwencjonalnego smaku. Spróbujcie, bowiem naprawdę warto.

SKŁADNIKI:

* 1 opakowanie świeżego ciasta francuskiego
* 1 cukinia
* 200 g białego sera
* 10 listków mięty
* skórka otarta z 1 z cytryny
* sól, pieprz
* oliwa z oliwek

Ciasto francuskie pokroić na kwadraty o boku ok. 10 cm. Ułożyć je na wyłożonej papierem pergaminowym blaszce. W jakieś misce rozdrobnić widelcem ser. Dodać do niego statrą i pokrojoną na drobno skórkę z cytryny i posiekane drobniutko liście mięty. Doprawić solą i pieprzem. Ser rozłożyć na kwadratch z ciasta francuskiego.
Cukinie umyć i pokroić w cieniutkie plasterki. Poukładać je na serze i posmarować oliwą przy pomocy pędzelka. Posolić i popieprzyć.

Blaszkę włożyć do nagrzanego do 200°C piekarnika i piec placki około 15 minut.

Pieczarki w zielonych czapeczkach i beziki ziemniaczano-brokułowe

Pamieta jeszcze ktoś przepis na bezy ziemniaczane?
Nie? Zaglądnijcie więc tu. Jak wam się podobają te fantazyjne pieczarki w zielonych czapeczkach? Nie są to żadne moherowe bereciki, ale właśnie ziemniaczane bezy. No dobra: brokułowo-ziemniaczane.
Mnie osobiście pieczarki w tej kreacji wręcz zachwyciły. Zwłaszcza, że w połączeniu z sosikiem smakują rewelacyjnie.

Masy ziemniaczano-brokułowej wyszło dość dużo, ale było to zamierzone. Bo co jak co, ale dzieci chętnie zjadły te zielone beziki i bez pieczarek.
Przepis może się wydaje skomplikowany, ale tak naprawdę wcale taki nie jest. Polecam gorąco.

SKŁADNIKI:

* ok. 600 g dużych pieczarek (po 40- 50 g każdy)

na sos:
* 3 łyżki oleju
* 2 cebule
* 130 g szynki lub chudego boczku
* 200 g śmietany
* 1 łyżka mąki
* vegeta, pieprz

na beziki:
* 6 – 7 średnich ziemniaków
* 1 brokuł
* 2 jajka
* 50 g startego żółtego sera
* 1 łyżka masła
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Ziemniaki obrać, umyć i ugotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu przecisnąć przez praskę do dużej miski.
Brokuły podzielić na małe różyczki, również ugotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu przecisnąć przez praskę do miski z ziemniakami.
Ziemniaki i brokuły wymieszać. Dodać jajka, starty żółty ser, masło, sól, pieprz i pół łyżeczki startej gałki muszkatołowej. Wszystko wyrobić na jednolitą masę.

Pieczarki, jeśli potrzeba, oczyścić delikatnie papierowym ręcznikiem. Oderwać nóżki od kapeluszy. Nóżki pokroić w kostkę.
Pokroić również cebulę i szynkę (lub boczek).
Na dużej patelni rozgrzać olej i podsmażyć na nim
pokrojone w kostkę nóżki pieczarek wraz z szynką i cebulą.
Śmietanę wymiszać dobrze z mąką i wlać na patelnię do smażonej cebulki, pieczarek i szynki. Chwilę wszystko pogotować.

Tak powstały sos wlać do dużej płaskiej formy żaroodpornej (lub dwu mniejszych). W sosie poukładać pieczarkowe kapelusze.
Z masy brokułowo-ziemniaczanej zrobić pieczarkom czapeczki (najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego).
Z reszty masy, która pozostanie, wycisnąć małe beziki na wyłożoną papierem pergaminowym blaszkę.

Zarówno beziki, jak i pieczarki piec w piekarniku w temp. 200°C przez około 15 minut.

Bezy ziemniaczane

Zobaczyłam je już jakiś czas temu na blogu u Edysi, dokładnie tu.
U Edysi wyglądały tak bajerancko, że wiedziałam, iż kiedyś i ja je wyprobuję. I oto dziś w przypływie natchnienia kulinarnego napiekłam owych ziemniaczanych bezików. W smaku okazują się być troszeczkę jak frytki, ale są mięciutkie i takie wręcz rozpywające się w ustach. Moi faceci byli nimi zachwyceni i to do tego stopnia, iż sama załapałam się zaledwie na kilka sztuk.
Polecam wszystkim gorąco. Przepis podaję za Edysią. Z podanych składników wyszły mi dwie blaszki (takie na cały piekarnik) tych pysznych ziemniaczanych ciasteczek.

SKŁADNIKI:

* 1 kg ugotowanych ziemniaków
* 3 jajka
* pół szklanki kwaśnej śmietany 18%
* 50 g startego żółtego sera
* 2 łyżki masła
* sól i pieprz

Ziemniaki przecisnąć przez praskę. Masło, żółtka, śmietanę i ser utrzeć w misce przy pomocy miksera. Dodać do ziemniaków. Posolić i popieprzyć. Utrzeć wszystko na jednolitą masę.
Z białek ubić sztywną pianę i wmieszać delikatnie do masy ziemniaczanej.
Powstałe puree przełożyć do szprycy i wyciskać niewielkie rozetki na wyłożoną papierem pergaminowym blachę. Mogą być blisko siebie, bo nie rosną w trakcie pieczenia.

Piec w w temp. 220°C przez około 10 minut. Najlepsze są zaraz po upieczeniu.

U mnie godzinę po upieczeniu pozostało już po nich jedynie wspomnienie i to oto zdjęcie.

Zielone roladki z łososiem

Przepis widziałam już wiele razy w różnistych gazetach oraz na wielu blogach. Tak jakoś te roladki utkwiły mi w głowie, nie dawały spokoju, wierciły dziurę w brzuchu, aż wreszcie postanowiłam je zrobić. Wyszło całkiem sporo, bowiem aż 12 sztuk. A to ilość już raczej na jakieś przyjęcie, niż na domowe przekąski. No ale nie miałam mniejszej prostokątnej czy kwadratowej blaszki, zatem wyszły ilości jakie wyszły. Roladki są jednak smakowite, więc nie powinny się zmarnować w żadnym wypadku. Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami mniejszych blaszek (np. takiej o wymiarach 20 x 20 cm), możecie przyrządzić roladki z połowy składników.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 3 jajka
* 1 łyżeczka soli
* 5 – 6 łyżek mąki
* 3/4 szklanki wody
* 3/4 szklanki mleka
* 250 g mrożonego szpinaku (ja miałam szpinak w całych liściach)

ponadto:
* 300 g twarożku typu Philadelphia czy Almette
* 2 łyżki chrzanu śmietankowego ze słoiczka
* 300 g łososia norweskiego w plastrach

Szpinak rozmrozić, można nieco go podsmażyć, ale nie jest to konieczne.
Z jajek, soli, mąki, mleka i wody przyrządzić ciasto. Składniki podałam tak trochę na oko. Musicie na wyczucie dodać w miarę potrzeby więcej mąki czy wody. Ciasto powinno mieć konsystencję gęściejszego ciasta naleśnikowego. Do ciasta dodać szpinak. Jeśli mieliście szpinak w liściach, należy całość zmiksować w blenderze, aż otrzymacie ładne zielone jednolite ciasto.
Prostokątną blaszkę (ja miałam o wymiarach 40 x 30 cm) wyłożyć papierem pergaminowym. Wylać na nią ciasto i dokładnie rozsmarować na całą powierzchnię blaszki.
Piec ok. 10 – 15 min w temp. 160 °C. Należy sprawdzać. Ciasto jest gotowe, gdy placek uzyska po prostu stałą konsystencję i pod wpływem dotyku nie powinny powstawać w cieście dołki.
Gdy ciasto będzie gotowe, wyciągnąć z piekarnika i nieco przestudzić. Ciasto przykryć od góry drugim arkuszem papieru pergaminowego i odwrócić na drugą stronę razem z papierem. Ściągnąć papier, na którym ciasto było pieczone. W ten sposób ciasto leży teraz na nowym, czystym papierze.

Serek wymieszać dobrze z chrzanem i rozsmarować równomiernie na szpinakowym cieście. Na wierzchu poukładać plastry łososia. Przy pomocy pergaminowego papieru, na którym leży ciasto zwinąć teraz całość w roladę.
Roladę te pokroić ostrym nożem na mniejsze kawałki.