Panierowana cukinia z patelni

Zawsze ją lubiłam. Ale dopiero od niedawna pokochali ją i moi panowie. Smakuje na ciepło i na zimno, jako główna atrakcja obiadu lub w ramach przekąski. Mogłabym pewnie piec ją w zwykłej panierce, ale wolimy bardziej w tej podpicowanej. Jest wtedy bardziej chrupiąca na zewnątrz i nie traci owej chrupkości nawet jak już ostygnie. Ot, taki to nasz cukiniowy hit ostatnio.

SKŁADNIKI:

* 1 – 2 młode cukinie
* 1 szklanka bułki tartej
* 2 szklanki płatków kukurydzianych
* 1 łyżeczka słodkiej papryki
* pół łyżeczki chilli
* bardzo gęste ciasto naleśnikowe: (2 jajka, mąka, mleko, łyżeczka sóli)
* olej do smażenia

Cukinie należy wybrać szczupłe i młode, żeby nie miały jeszcze gąbczastego środka i dużych pestek. Umyć je, osuszyć i pokroić w plastry grubśoci ok. 7 – 8 mm.

Płatki kukurydziane zmielić nieco w blenderze lub rozdrobnić zwyczajnie gniotąc je pięścią. Wymieszać je z bułką tartą, papryką i chilli.
Przygotować gęste ciasto naleśnikowe i dodając do niego łyżeczkę soli.
Każdy kawałek cukini obtaczyć w cieście, a następnie w przygotowanej panierce z bułki i płatków.
Smażyć na rozgrzanym, ale nie bardzo gorącym oleju do chwili aż się ładnie zarumienią. Odsączyć przez chwilę z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku. I gotowe.

W środku miękka i delikatna cukinia, na zewnątrz pikantna i chrupiąca panierka. Jak dla nas rarytas.

Pieczona cieciorka do podjadania

Przyznaję, że czasem i ja sięgam po chipsy. Ale dużo bardziej od chipsów lubię podjadać pieczoną cieciorkę. Po pierwsze uwielbiam to połączenie jej orzechowego smaku z ostrością przypraw. Po drugie normalnie jest ona na tyle sycąca, że zje się niezbyt dużo i mała miska upieczonej ciecierzycy starcza do podjadania podczas całego filmu spokojnie dla całej naszej bandy. I nawet Paweł jak spróbował, to mówił „wow, dobre są te kulki”.
A przygotowanie tych „kulek” naprawdę jest dziecinnie proste.

SKŁADNIKI:

* ok. 250 g ciecierzycy
* 4 – 5 łyżek oleju
* sól i przyprawy według uznania, ja dodaję paprykę słodką, curry, garam masalę, cynamon i nieco chilli

Ciecierzycę wrzucić do jakieś miski, zalać sporą ilością wody i odstawić na noc.

Na drugi dzień należy ją odcedzić i przepłukać na sitku. Następnie wrzucić do garnka, dolać wody, wsypać 1 łyżeczkę soli i gotować na średnim ogniu aż będzie miękka. Czyli jakieś 40 minut. Ugotowaną ciecierzycę odcedzić na sitku i znowu wrzucić do miski.

Do jakiegoś kubeczka wlać olej i dosypać sporą ilość przypraw. Ja dodaję zwykle szczyptę soli, po czubatej łyżeczce curry, garam masali i papryki, A także nieco cynamonu i chilli. Możecie tu eksprymentować.
Przyprawy wymieszać dobrze z olejem i mieszankę tą wlać do ugotowanej cieciorki.
Wszytsko dobrze wymieszać, tak by kuleczki ciecierzycy pokryte były przyprawami.

Piekarnik nagrzać do 200°C.
Ciecierzycę wysypać na płaską blaszkę do ciasta wyłożoną papierem do pieczenia. Blaszkę wstawić do piekarnika i piec jakieś 20 – 25 minut.

Ostudzić najlepiej na papierowym ręczniku, by się pozbyć nadmiaru tłuszczu z cieciorki.

A potem już możemy podjadać.
Są pycha, na zewnątrz chrupkie i pikantne, w środku mięciutkie i orzechowe. Najlepiej smakują jeszcze na ciepło.
Kto by tam wolał jakieś głupie chipsy.

Daktyle pieczone w boczku

Miłośnikom daktyli polecam ten przepis. Przygotowanie jest w sumie bardzo proste. A powstałe w ten sposób daktylowe przekąski naprawdę pyszne. Smakują zarówno jeszcze na ciepło, jak i na zimno. Serdecznie polecam.

SKŁADNIKI:

* daktyle (ok. 200 g)
* migdały w całości (ok. 100 g)
* boczek w cieniutkich plasterkach (ok. 300 g)

Migdały zalać gorącą wodą i odstawić na godzinę. Po tym czasie będzie można z nich pościągać skórki. Do tej przekąski są nam bowiem potrzebne migdały bez skórek. I w sumie to obieranie migdałów ze skórek zajmuje najwięcej czasu.

Plastry boczku przeciąć na pół, by miały długość ok. 10 cm.
Każdego daktyla naciąć wzdłuż, wydobyć z niego pestkę i w jej miejsce wcisnąć jednego migdała. Daktyla zawinać w plaster boczku. Odstawić na talerzyk.

Gdy będziemy mieli już wszystkie daktyle zapakowane w boczek, wystarczy je teraz upiec na patelni, aż boczek stanie się chrupiący. Gotowe.

 

Palmiery szpinakowe

Były już na blogu palmiery cynamonowe na słodko, były palmiery serowe na słono. Czas na kolejne. Tym razem ze szpinakiem i fetą, czyli z moim ulubionym nadzieniem.
Bardzo proste do zrobienia i smaczne jako przekąska. Gorąco polecam.

SKŁADNIKI (na ok. 26 sztuk):

* 2 arkusze ciasta francuskiego
* 500 g mrożonego szpinaku w liściach (nie w papce)
* 250 g fety
* ok. 2 łyżki miękkiego masła lub margaryny
* czosnek (przyprawa, a nie świeży)

Szpinak rozmrozić podgrzewając go na patelni lub w jakimś garnku. Przestudzić.
Ser feta pokruszyć do jakieś miseczki.
Ciasto rozwinąć, by nam się nie przyklejało do blatu, najlepiej rozwinąć je na papierze do pieczenia. Całą powierzchnię ciasta posmarować lekko miękkim masłem lub margaryną. Na ciasto wyłożyć część szpinaku, następnie obsypać fetą, a na koniec czosnkiem. Ciasto zawinąć do środka i docisnąć. Tak założone ciasto znowu lekko posmarować miękkim masłem lub margaryną i znowu wyłożyć szpinek (już dużo mniej), posypać fetą i czosniem.

Ciasto ponownie zawinąć do środka i docisnąć. I wreszcie złożyć je wzdłuż na pół. W ten sposób powstanie nam niejako długa rolada. Teraz należy pokroić ją na kawałki grubości ok. 1,5 cm.
Tak powstale pałmiery ułożyć na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym w dość dużych odstępach, bowiem jeszcze nieco urosną. Każdgo palmiera lekko spłaszczyć dłonią.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200°C przez około 15 minut.

Indiańskie ciasteczka kukurydziane

Przepis pochodzi z książki „Küchenschätze der Indios und Indianer” Ilony Steckhan.
Uwielbiają je dzieci Pueblo, uwielbiają i moje. Ciasteczka nie są na słodko, dlatego stanowią wspaniałą przekąskę. Kiedy je upiekę, moi chłopcy wychodząc na podwórko zabierają zawsze po kilka również i dla swoich kolegów. I na dobrą sprawę niezależnie czy koledzy mają w żyłach krew polską, wietnamską, niemiecką czy marokańską, to tymi indiańskimi ciasteczkami są zachwyceni.
Następnym razem muszę je upiec z podwójnej porcji.

SKŁADNIKI:

* 400 g mąki
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* 1 łyżeczka soli
* 1 łyżka cukru
* 80 g miękkiego masła lub margaryny
* 2 jajka
* pół szklanki maślanki, kefiru lub naturalnego jogurtu
* 1 cebula
* 1,5 – 2 puszki kukurydzy

Kukurydzę odcedzić na sitku. Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Do jakieś miski wsypać mąkę, proszek do pieczenia, cukier oraz sól. Wymieszać. Następnie dodać jajka, masło, maślankę i pokrojoną w kostkę cebulę. Wszystko wyrobić (najlepiej mikserem) na jednolitą masę. Do powstałego ciasta wmieszać kukurydzę.

Nagrzać piekarnik do 200°C. Blaszki wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto jest dość lepkie, dlatego najlepiej wyłożyć ciasteczka na blaszki przy pomocy dwu łyżek.
Piec w temp. 200°C przez ok. 20 minut.

Francuskie placki z cukinią i miętowym serem

Byłam znowu u dentysty. Gdy wróciłam do domu i przejrzałam lodówkę stwierdziłam, iż typowego obiadu nie chce mi się gotować. Zamiast tego narobiłam trochę różnych przekąsek, które dziś zastąpią nam pewno i obiad i kolację.
Przepis znalazłam na blogu u Kasi: tu.
W domu miałam wszystkie składniki, dlatego też zabrałam się zaraz za przygotowanie tych placków. Miętowy serek pasuje tutaj znakomicie i nadaje całości niezwykle oryginalnego i niekonwencjonalnego smaku. Spróbujcie, bowiem naprawdę warto.

SKŁADNIKI:

* 1 opakowanie świeżego ciasta francuskiego
* 1 cukinia
* 200 g białego sera
* 10 listków mięty
* skórka otarta z 1 z cytryny
* sól, pieprz
* oliwa z oliwek

Ciasto francuskie pokroić na kwadraty o boku ok. 10 cm. Ułożyć je na wyłożonej papierem pergaminowym blaszce. W jakieś misce rozdrobnić widelcem ser. Dodać do niego statrą i pokrojoną na drobno skórkę z cytryny i posiekane drobniutko liście mięty. Doprawić solą i pieprzem. Ser rozłożyć na kwadratch z ciasta francuskiego.
Cukinie umyć i pokroić w cieniutkie plasterki. Poukładać je na serze i posmarować oliwą przy pomocy pędzelka. Posolić i popieprzyć.

Blaszkę włożyć do nagrzanego do 200°C piekarnika i piec placki około 15 minut.

Pieczarki w zielonych czapeczkach i beziki ziemniaczano-brokułowe

Pamieta jeszcze ktoś przepis na bezy ziemniaczane?
Nie? Zaglądnijcie więc tu. Jak wam się podobają te fantazyjne pieczarki w zielonych czapeczkach? Nie są to żadne moherowe bereciki, ale właśnie ziemniaczane bezy. No dobra: brokułowo-ziemniaczane.
Mnie osobiście pieczarki w tej kreacji wręcz zachwyciły. Zwłaszcza, że w połączeniu z sosikiem smakują rewelacyjnie.

Masy ziemniaczano-brokułowej wyszło dość dużo, ale było to zamierzone. Bo co jak co, ale dzieci chętnie zjadły te zielone beziki i bez pieczarek.
Przepis może się wydaje skomplikowany, ale tak naprawdę wcale taki nie jest. Polecam gorąco.

SKŁADNIKI:

* ok. 600 g dużych pieczarek (po 40- 50 g każdy)

na sos:
* 3 łyżki oleju
* 2 cebule
* 130 g szynki lub chudego boczku
* 200 g śmietany
* 1 łyżka mąki
* vegeta, pieprz

na beziki:
* 6 – 7 średnich ziemniaków
* 1 brokuł
* 2 jajka
* 50 g startego żółtego sera
* 1 łyżka masła
* sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Ziemniaki obrać, umyć i ugotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu przecisnąć przez praskę do dużej miski.
Brokuły podzielić na małe różyczki, również ugotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu przecisnąć przez praskę do miski z ziemniakami.
Ziemniaki i brokuły wymieszać. Dodać jajka, starty żółty ser, masło, sól, pieprz i pół łyżeczki startej gałki muszkatołowej. Wszystko wyrobić na jednolitą masę.

Pieczarki, jeśli potrzeba, oczyścić delikatnie papierowym ręcznikiem. Oderwać nóżki od kapeluszy. Nóżki pokroić w kostkę.
Pokroić również cebulę i szynkę (lub boczek).
Na dużej patelni rozgrzać olej i podsmażyć na nim
pokrojone w kostkę nóżki pieczarek wraz z szynką i cebulą.
Śmietanę wymiszać dobrze z mąką i wlać na patelnię do smażonej cebulki, pieczarek i szynki. Chwilę wszystko pogotować.

Tak powstały sos wlać do dużej płaskiej formy żaroodpornej (lub dwu mniejszych). W sosie poukładać pieczarkowe kapelusze.
Z masy brokułowo-ziemniaczanej zrobić pieczarkom czapeczki (najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego).
Z reszty masy, która pozostanie, wycisnąć małe beziki na wyłożoną papierem pergaminowym blaszkę.

Zarówno beziki, jak i pieczarki piec w piekarniku w temp. 200°C przez około 15 minut.

Bezy ziemniaczane

Zobaczyłam je już jakiś czas temu na blogu u Edysi, dokładnie tu.
U Edysi wyglądały tak bajerancko, że wiedziałam, iż kiedyś i ja je wyprobuję. I oto dziś w przypływie natchnienia kulinarnego napiekłam owych ziemniaczanych bezików. W smaku okazują się być troszeczkę jak frytki, ale są mięciutkie i takie wręcz rozpywające się w ustach. Moi faceci byli nimi zachwyceni i to do tego stopnia, iż sama załapałam się zaledwie na kilka sztuk.
Polecam wszystkim gorąco. Przepis podaję za Edysią. Z podanych składników wyszły mi dwie blaszki (takie na cały piekarnik) tych pysznych ziemniaczanych ciasteczek.

SKŁADNIKI:

* 1 kg ugotowanych ziemniaków
* 3 jajka
* pół szklanki kwaśnej śmietany 18%
* 50 g startego żółtego sera
* 2 łyżki masła
* sól i pieprz

Ziemniaki przecisnąć przez praskę. Masło, żółtka, śmietanę i ser utrzeć w misce przy pomocy miksera. Dodać do ziemniaków. Posolić i popieprzyć. Utrzeć wszystko na jednolitą masę.
Z białek ubić sztywną pianę i wmieszać delikatnie do masy ziemniaczanej.
Powstałe puree przełożyć do szprycy i wyciskać niewielkie rozetki na wyłożoną papierem pergaminowym blachę. Mogą być blisko siebie, bo nie rosną w trakcie pieczenia.

Piec w w temp. 220°C przez około 10 minut. Najlepsze są zaraz po upieczeniu.

U mnie godzinę po upieczeniu pozostało już po nich jedynie wspomnienie i to oto zdjęcie.

Kulki z sera

Bardzo fajnie wyglądają na talerzu, smakują też nieźle. Troszkę z nimi roboty, ale jeśli podamy gdzieś w ich pobliżu jeszcze winogrona, to zachwycą każdego miłośnika serów. Zastąpią chipsy i popcorn przed telewizorem i jestem pewna, że staną się furrorą na niejednym party.

SKŁADNIKI:

* 250 g twarogbiałego sera typu feta (byleby nie był zbyt słony)
* 250 g twarożku
* 300 g startego żółtego sera
* pieprz

do obtoczenia:
* 2 – 3 łyżeczki słodkiej czerwonej papryki
* 4 – 5 łyżek posiekanych dowolnych świeżych ziół
* 2 – 3 łyżki posiekanych lub zmielonych orzechów włoskich

Pokruszyć twaróg (lub fetę) do miski. Dodać twarożek oraz starty żółty ser. Popieprzyć i wyrobić wszystko na jednolitą masę, najlepiej przy pomocy nożyka miksera. (Można dodać jeszcze inny ser, np ser pleśniowy. Ja nie dodałam, bo nie miałam. Ale jestem pewna, że smakowałoby jeszcze lepiej.)
Z masy formować kulki trochę mniejsze niż orzech włoski. Część kulek obtoczyć w posiekanych ziołach, część w słodkiej papryce, a jeszcze część w zmielonych orzechach.