Drożdżówki z morelami

Sezon morelowy u nas rozpoczął się na dobre, to i wypadało upiec coś dobrego. Zwłaszcza, że morele są takie słoneczne już z samego wyglądu, iż zawasze kojarzą mi się po prostu z latem. Zatem żeby mieć więcej słońca na talerzu, wyczarowałam wczoraj te drożdżówki.
Może jest z nimi nieco więcej roboty, bo trzeba zrobić ciasto drożdżowe i kruche i masę budyniową, ale było warto.

SKŁADNIKI (na 16 – 18 sztuk):

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 1 łyżka cukru
* 1 łyżka mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 700 g mąki
* 6 łyżek cukru
* 200 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 100 g masła

na masę budyniową:
* 500 ml mleka
* 1 budyń waniliowy
* 2 łyżki cukru
* 200 g śmietany schmand lub jak nie macie to kwaśnej (ale wysokoprocentowej 16 – 20 %)

na posypkę:
* 100 g masła
* 200 g mąki
* 8 łyżek cukru
* 1 jajko

ponadto:
* 500 g świeżych, dojrzałych moreli

Morele umyć, osuszyć, wypestować i pokroić na mniejsze kawałki.
Budyń ugotować według przepisu. Odstawić by nieco przestygł.

300 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące.

Ze składników na posypkę zagnieść kruche ciasto i wstawić je do lodówki.

Drożdże pokruszyć do jakieś średniej miski, zasypać 1 łyżką cukru i 1 łyżką mąki. Wlać około 1/3 podgrzanego mleka i dobrze wszystko wymieszać. Zostawić zaczyn w jakimś ciepłym miejscu na około 10 – 15 minut do wyrośnięcia.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać masło i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać cukier, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Zajmuje to zwykle jakieś 40 – 60 minut.

Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, wyjąć je z miski i podzielić najlepiej ostrym dużym nożem na 16 części. Każdą częścią rozpłaszczyć na kształt małego placa. Placki te poukładać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia.

Teraz wmieszać do przygotowanego wcześniej budyniu śmietanę.
Na każdy drożdżowy placek nałożyć z 1 lub 2 łyżki masy budyniowej (brzegi placków zostawić wolne). Na wierzchu poukładać morele i wreszcie na koniec posypkę.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 20 – 25 minut (w zależności od piekarnika), aż ciasto nabierze ładnego złoto – brązowego koloru.

Butterkuchen – drożdżowe ciasto maślane

Każdy, kto mieszka w Niemczech zapewne zna to ciasto. Można je dostać dosłownie w każdej piekarni. Niemieckie Butterkuchen to po prostu drożdżówka maślana obowiązkowo z płatkami migdałowymi na górze. I niby nic nadzwyczajnego, ale smakuje po prostu tak, że nigdy nie mogliśmy mu się mu oprzeć.

Butterkuchem najczęściej robi się zwykłe, bez dodatków owoców. Chociaż z owocami smakuje znacznie lepiej i dlatego ja do mojego dodałam czereśnie.

SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

* 40 g świeżych drożdży
* 250 ml mleka
* 500 g mąki
* szczypta soli
* 160 g cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego
* 180 g masła
* 1 jajko
* ok. 100 g płatków migdałowych

dodatkowo ale niekoniecznie:
* jakieś owoce (u mnie czereśnie)

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać sól, 100 g cukru oraz cukier waniliowy i lekko przemieszać.
Na środku zrobić wgłębienie.

Mleko wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące. Drożdże pokruszyć do miseczki, wlać połowę ciepłego mleka i dobrze rozmieszać. Miksturę tę wlać we wgłębienie jakie zrobiliśmy w mące, leciutko przysypać od góry odrobiną mąki i odstawić na jakieś 10 – 15 minut.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać 80 g masła i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Gdy zaczyn w mące wyrośnie, dodać jajko oraz resztę mleka z rozpuszczonym w nim masłem. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić mniej więcej na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podsypując nieco mąki jeszcze raz je zagnieść.

Blaszkę wyłożyć najlepiej paperem do pieczenia i rozłożyć na niej ciasto. Można to spokojnie zrobić bez wałka, samymi dłońmi.
Przykryć ciasto znowu kuchennym ręcznikiem i ostawić znowu do wyrośnięcia na jakieś 15 minut.

Nagrzać piekarnik do 150°C (termoobieg)/ 175°C (piekarnik bez termoobiegu).

Teraz zrobić palcem dziurki w cieście. W każdą dziurkę nałożyć odrobinę masła. Jak chcemy dodać owoce, to pomiędzy dziurki z masłem powtykać też kawałki owoców. Potem posypać całość płatkami migdałowymi i resztą cukru.

Blaszkę włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 20 -30 minut (w zależności od piekarnika).

Moje ciasto wyszło mi nawet nieco za ciemne, bo się zagapiłam i wyciągnęłam z piekarnika nieco za późno. Ale smakowało ekstra.
Polecam.

Cynomonki Bafkowe

Upiekłam je specjalnie z myślą o Nortusku, który prosił o ten przepis. Tak naprawdę nigdy w życiu nie jadłam takich oryginalnych skandynawskich cynamonek, więc nie mam pojęcia czy te moje smakują tak samo. Nam w każdym razie smakują.

Najlepsze są oczywiście świeże, jeszcze pachnące. Zresztą, tak szybko znikają, że jakoś u mnie się jeszcze nigdy nie miały okazji „zestarzeć”.
Mi zawsze wychodzą właśnie takie, wyglądające jak pulchne apetyczne ślimaczki. .

Możliwe, że sama myśl o robieniu drożdżowego ciasta, niektórych z was może przerażać, ale tak naprawdę zrobienie tych ślimaczków jest dziecinnie proste.
Warunek, aby nam się udały jest tylko taki, by nie robić ciasta tuż przed burzą, kiedy powietrze takie „skisłe”. Wtedy bowiem z wyrastaniem ciasta różnie to bywa. I oczywiście najlepiej zabrać się do tego, kiedy mamy dobry humor. Wtedy na pewno wszystko nam się uda.
A oto i mój Bafkowy przepis:

SKŁADNIKI:

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 2 łyżki cukru
* 2 łyżki mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 550 g mąki
* szczypta soli
* łyżeczka mielonego kardamonu
* 6 łyżek cukru
* 100 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej, a nie prosto z lodówki)
* 70-80 g stopionego masła

ponadto:
* masło o temperaturze pokojowej (by było łatwo je rozsmarować) – ok. 4 łyżek
* 4 łyżki cukru
* 3 – 4 łyżeczki cynamonu
* 1 – 2 żółtka

na lukier (jeśli chcemy je troszkę polukrować):
* 120 g cukru pudru
* 2 łyżki wody

Najpierw musimy zrobić zaczyn. W tym celu pokruszyć drożdże do jakieś miski (nie za małej), dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz letnie mleko. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut. Rozczyn powinien podwoić swoją objętość.

Do dużej miski przesiać mąkę. Przesianie uważam osobiście za konieczne w wypadku ciast drożdżowych. Znacznie lepiej wtedy wyrastają. Doprawdy nie pomijajcie tego – wydawałoby się – nieistotnego szczegółu.
Kiedy mąka jest już ładnie przesiana przez sitko, dodać do niej najpierw sól, kardamon i cukier. Wszystko lekko przemieszać. Teraz dodać jajka, letnie mleko, stopione, ale już przestudzone masło i przygotowany wcześniej zaczyn. Wszystko dobrze wymieszać, najlepiej najpierw dużą łyżką. Potem nie pozostaje nam nic innego, jak zakasać rękawy i ciasto wyrobić dłońmi, aż stanie się gładkie i jednolite. Można podsypać odrobinę mąki, jeśli jest zbyt klejące, ale naprawdę niewiele, łyżkę lub góra dwie.
Uformować z niego kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia, najlepiej w pobliżu pieca lub w inne ciepłe miejsce.

Nagrzać piekarnik do 180°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).
W jakieś małej miseczce wymieszać cukier z cynamonem.
Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podzielić na cztery części.
Każdą część rozwałkować na kształt podłużnego prostokąta. Drożdżowy prostokąt nasmarować masłem, a następnie posypać dość obficie cynamonowym cukrem. Prostokat zwinąć w roladę i pokroić ostrym nożem na plasterki grubości około 2 centymetrow. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym. Pamiętać o zachowaniu odstępów, bowiem cynamonki urosną jeszcze w trakcie pieczenia.
Z podanych składników wyjdzie wam około 35 – 38 cynamonek, a więc dwie pełne blaszki.

W jakimś kubeczku roztrzepać żółtka z 2 – 3 łyżkami wody i nasmarować tym delikatnie każdą cynamonkę.
Blaszki wkładać do nagrzanego piekarnika i piec ciasteczka po około 10 – 15 minut. Pilnować, by się nie przypaliły, bo naprawdę szybciutko się pieką.

Po upieczeniu, gdy cynamonki nieco przestygną możemy je troszkę polukrować, chociaż i bez lukru są smakowite. W tym celu przygotować lukier z cukru pudru i wody. Przelać go do małego woreczka, obciąć koniuszek woreczka i namalować lukrem ślimaczkowe wzorki.

Kiedy cynamonki są już gotowe, zrobić sobie kawkę i zajadać.