Słodkie bułeczki z brzoskwiniami

Mam kupę prztepisów do wrzucenia na bloga, bo nazbierało mi się ich już sporo. Tylko jakoś nie było na to czasu. Zbieram je skrupulatnie i pewnie kulinarne wpisy nadrobię choć w jakieś cześci. Kiedyś tam…

Dziś w ramach wynagrodzenia moim facetom, że przez cały tydzień praktycznie musieli się obejść beze mnie, upiekłam im słodkie bułeczki z brzoskwiniami. Ciasto drożdżowe według mojego ulubionego przepisu. Do tego puszka brzoskwiń. I oto są: pyszne, pulchniutkie, kuszące.

SKŁADNIKI (na 16 – 18 sztuk):

* 40 g świeżych drożdży
* 700 g + 2 łyżki mąki
* 7 łyżkek cukru
* 300 ml mleka
* 100 g masła
* szczypta soli
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 1 duża (850 g) puszka brzoskwiń

ponadto:
* 1 żółtko
* 2 łyżki mleka

na lukier:
* 150 – 200 g cukru pudru
* 3 łyżki wody

Podgrzać nieco mleko, by było ciepłe, ale nie gorące. Odlać z niego 100 ml (będzie nam potrzebne do zaczynu), a do reszty dodać masło, by się w nim rozpuściło.

Zrobić zaczyn. Pokruszyć drożdże do jakieś mniejszej miski, dodać 1 łyżkę cukru i 2 łyżki mąki oraz 100 ml ciepłego mleka. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut do wyrośnięcia.

Do dużej miski przesiać mąkę. Następnie dodać do niej cukier i lekko przemieszać.
Teraz dodać jajka, mleko z rozstopionym w nim masłem i przygotowany zaczyn. Wszystko dobrze wymieszać, najlepiej najpierw dużą łyżką. Potem wyrobić ciasto dłońmi, aż stanie się gładkie i jednolite.
Uformować z niego kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

Brzoskwinie z puszki odsączyć z zalewy na jakimś dużym sitku. Każdą polowkę brzoskwini przekroić na dwie lub trzy części.

Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, wyjąć je z miski i podzielić najlepiej ostrym dużym nożem na 16 – 18 części.
Teraz z każdą częścią należy postąpić według poniższych wskazówek:
1. Daną część rozwałkować w kształcie długiego prostokąta na grubość około 5 mm.
2. Na jedną stronę naszego podłużnego placka nałożyć kawałek brzoskini.
3. Drugą część ciasta, tą bez farszu, naciąć nożem wzdłuż na 4 lub 5 pasków.
4. Teraz ostrożnie ciasto zawinąć, tworząc bułeczkę.

Bułeczki ułożyć na blaszkach wyłożonych papierem pergaminowym. Pamiętać o zachowaniu odstępów, bowiem urosną jeszcze w trakcie pieczenia.
W jakimś kubeczku roztrzepać żółtko z 2 łyżkami mleka i nasmarować tym delikatnie każdą bułeczkę.

Blaszki wkładać do nagrzanego piekarnika i piec po około 15 minut, aż nabiorą ładnego złoto – brązowego koloru.

Po upieczeniu, gdy drożdżóweczki nieco przestygną, przygotować niezbyt gęsty lukier z cukru pudru i wody. Nasmarować nim każdą bułeczkę.
Smacznego.

Drożdżówki z morelami

Sezon morelowy u nas rozpoczął się na dobre, to i wypadało upiec coś dobrego. Zwłaszcza, że morele są takie słoneczne już z samego wyglądu, iż zawasze kojarzą mi się po prostu z latem. Zatem żeby mieć więcej słońca na talerzu, wyczarowałam wczoraj te drożdżówki.
Może jest z nimi nieco więcej roboty, bo trzeba zrobić ciasto drożdżowe i kruche i masę budyniową, ale było warto.

SKŁADNIKI (na 16 – 18 sztuk):

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 1 łyżka cukru
* 1 łyżka mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 700 g mąki
* 6 łyżek cukru
* 200 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 100 g masła

na masę budyniową:
* 500 ml mleka
* 1 budyń waniliowy
* 2 łyżki cukru
* 200 g śmietany schmand lub jak nie macie to kwaśnej (ale wysokoprocentowej 16 – 20 %)

na posypkę:
* 100 g masła
* 200 g mąki
* 8 łyżek cukru
* 1 jajko

ponadto:
* 500 g świeżych, dojrzałych moreli

Morele umyć, osuszyć, wypestować i pokroić na mniejsze kawałki.
Budyń ugotować według przepisu. Odstawić by nieco przestygł.

300 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące.

Ze składników na posypkę zagnieść kruche ciasto i wstawić je do lodówki.

Drożdże pokruszyć do jakieś średniej miski, zasypać 1 łyżką cukru i 1 łyżką mąki. Wlać około 1/3 podgrzanego mleka i dobrze wszystko wymieszać. Zostawić zaczyn w jakimś ciepłym miejscu na około 10 – 15 minut do wyrośnięcia.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać masło i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać cukier, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Zajmuje to zwykle jakieś 40 – 60 minut.

Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, wyjąć je z miski i podzielić najlepiej ostrym dużym nożem na 16 części. Każdą częścią rozpłaszczyć na kształt małego placa. Placki te poukładać na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia.

Teraz wmieszać do przygotowanego wcześniej budyniu śmietanę.
Na każdy drożdżowy placek nałożyć z 1 lub 2 łyżki masy budyniowej (brzegi placków zostawić wolne). Na wierzchu poukładać morele i wreszcie na koniec posypkę.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 20 – 25 minut (w zależności od piekarnika), aż ciasto nabierze ładnego złoto – brązowego koloru.

Butterkuchen – drożdżowe ciasto maślane

Każdy, kto mieszka w Niemczech zapewne zna to ciasto. Można je dostać dosłownie w każdej piekarni. Niemieckie Butterkuchen to po prostu drożdżówka maślana obowiązkowo z płatkami migdałowymi na górze. I niby nic nadzwyczajnego, ale smakuje po prostu tak, że nigdy nie mogliśmy mu się mu oprzeć.

Butterkuchem najczęściej robi się zwykłe, bez dodatków owoców. Chociaż z owocami smakuje znacznie lepiej i dlatego ja do mojego dodałam czereśnie.

SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

* 40 g świeżych drożdży
* 250 ml mleka
* 500 g mąki
* szczypta soli
* 160 g cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego
* 180 g masła
* 1 jajko
* ok. 100 g płatków migdałowych

dodatkowo ale niekoniecznie:
* jakieś owoce (u mnie czereśnie)

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać sól, 100 g cukru oraz cukier waniliowy i lekko przemieszać.
Na środku zrobić wgłębienie.

Mleko wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące. Drożdże pokruszyć do miseczki, wlać połowę ciepłego mleka i dobrze rozmieszać. Miksturę tę wlać we wgłębienie jakie zrobiliśmy w mące, leciutko przysypać od góry odrobiną mąki i odstawić na jakieś 10 – 15 minut.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać 80 g masła i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Gdy zaczyn w mące wyrośnie, dodać jajko oraz resztę mleka z rozpuszczonym w nim masłem. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić mniej więcej na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podsypując nieco mąki jeszcze raz je zagnieść.

Blaszkę wyłożyć najlepiej paperem do pieczenia i rozłożyć na niej ciasto. Można to spokojnie zrobić bez wałka, samymi dłońmi.
Przykryć ciasto znowu kuchennym ręcznikiem i ostawić znowu do wyrośnięcia na jakieś 15 minut.

Nagrzać piekarnik do 150°C (termoobieg)/ 175°C (piekarnik bez termoobiegu).

Teraz zrobić palcem dziurki w cieście. W każdą dziurkę nałożyć odrobinę masła. Jak chcemy dodać owoce, to pomiędzy dziurki z masłem powtykać też kawałki owoców. Potem posypać całość płatkami migdałowymi i resztą cukru.

Blaszkę włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 20 -30 minut (w zależności od piekarnika).

Moje ciasto wyszło mi nawet nieco za ciemne, bo się zagapiłam i wyciągnęłam z piekarnika nieco za późno. Ale smakowało ekstra.
Polecam.

Drożdżówki ze śliwkami

Byłam w pennym, a tam śliwki węgierki w promocji. I tak od razu pomyślałam sobie, że pyszną drożdżóweczkę z takimi śliwkami zjadłabym i ja z chęcią, i moi panowie. Postanowiłam zatem upiec, tak bez okazji. Zawsze robię ciasto drożdżowe z mojego sprawdzonego przepisu, według którego wychodzi ono najpyszniejsze. Ilość składników wystarcza zwykle na dużą blachę ciasta w stylu kołacz, albo na dwie też spore rolady, które można potem dowolnie przerobić. Zdecydwałam się zatem tym razem właśnie na tę roladową wersję, a to dlatego, iż jedną z nich postanowiłam podarować Dorocie i jej rodzince.
No ale tak naprawdę to na koniec zamiast dwu rolad wyszło mi z tego 18 drożdżówek.
I wbrew pozorom są naprawdę bardzo proste do zrobienia. Dlatego serdecznie polecam.

SKŁADNIKI (na 16 – 18 sztuk):

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 1 łyżka cukru
* 1 łyżka mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 700 g mąki
* 6 łyżek cukru
* 1 łyżka cynamonu
* 200 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 100 g masła

ponadto:
* 1 kg dojrzałych śliwek węgierek
* 2 łyżki cukru
* 1 łyżeczka cynamonu
* 1 żółtko
* 2 łyżki mleka

na lukier:
* na lukier:
* 200 g cukru pudru
* 3 – 4 łyżek wody

300 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące.

Drożdże pokruszyć do jakieś średniej miski, zasypać 1 łyżką cukru i 1 łyżką mąki. Wlać połowę podgrzanego mleka i dobrze wszystko wymieszać. Zostawić zaczyn w jakimś ciepłym miejscu na około 10 – 15 minut do wyrośnięcia.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać masło i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Do dużej miski przesiać mąkę.
Przesianie uważam osobiście za konieczne w wypadku ciast drożdżowych. Znacznie lepiej wtedy wyrastają, a po upieczeniu są pulchniejsze. Doprawdy nie pomijajcie tego – wydawałoby się – nieistotnego szczegółu.
Do mąki dodać cukier, cynamon, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Zajmuje to zwykle jakieś 40 – 60 minut.

W tym czasie gdy ciasto sobie rośnie możemy zająć się śliwkami. Należy je umyć, wypestkować i pokroić na mniejsze kawałki (każdrą śliwkę poprzekrajać na około 6 – 8 kawałęczków).

Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podzielić na dwie części. Daną część rozwałkować na kształt podłużnego prostokąta. Na to wyłożyć połowę pokrojonych śliwek. Śliwki obsypać 1 łyżką cukru i około pół łyżeczki cynamonu.

Prostokąt zwinąć w roladę i przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym, zostawiając miejsce na drugą roladę. Roladę na blaszce ułożyć tak, by miejsce zaklejenia ciasta było pod spodem, a nie od góry.
Drugą roladę przygotować tak samo jak pierwszą.

Nagrzać piekarnik do 180°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).

Gdy już obie rolady znajdą się na blaszce przykryć je kuchennym ręcznikiem i odstawić jeszcze na jakieś 15 minut. Potem obie poprzekrajać ostrym nożem na kawałki, które to będą stanowiły nasze drożdżówki.
W jakimś kubeczku roztrzepać żółtko z 2 łyżkami mleka i nasmarować tym nasze drożdżówki.

Blaszkę włożyć do nagrzanego piekarnika i piec jakieś 30 – 40 minut (w zależności od piekarnika), aż drożdżówki nabiorą ładnego brązowego koloru. Po 20 – 25 minutach pieczenia można je przykryć arkuszem papieru pergaminowego, by się nam ciasto zbyt mocno nie przypiekło od góry.

Po upieczeniu, gdy drożdżówki nieco przestygną, przygotować gęsty lukier z cukru pudru i wody i nasmarować nim każdą drożdżówkę.

Cynamonowe ślimaczki z porzeczkami

Mieliśmy iść na piknik, więc upiekłam te drożdżowe bułeczki. Cały koszyczek ich napiekłam. Z pikniku wyszły nici, bowiem popadał deszczyk, a moje chłopy usneły. Zrobiłam sobie więc kawę i zajadam bułeczki. Mam ich tyle, że chętnie się podzielę. Komu, komu?
Szkoda, że tylko wirtualnie mogę to zrobić, bo najchętniej zabrałabym was na piknik.

Choć dałam doprawdy dużo cynamonu, to jednak porzeczki zdominowały smak. Bułeczki są zatem lekko kwaskowate, ale puszyste i naprawdę smakowite.
Robi się je tak prosto, że naprawdę polecam, mimo że przygotowanie ciasta drożdżowego może zniechęcać. Ale zapewniam, że gdy będziecie mieli naprawdę świeże drożdże i nie będziecie ciasta wystawiać na przeciągi, to musi sie udać.

SKŁADNIKI:

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 2 łyżki cukru
* 2 łyżki mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 500 g mąki
* szczypta soli
* łyżeczka mielonego kardamonu
* łyżeczka cynamonu
* 8 łyżek cukru
* 100 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej, a nie prosto z lodówki)
* 80 g stopionego masła

ponadto:
* 400 – 500 g porzeczek
* 4 łyżki cukru
* 2 łyżeczki cynamonu
* 1 żółtko
* 2 łyżki mleka

Najpierw musimy zrobić zaczyn. W tym celu pokruszyć drożdże do jakieś mniejszej miski lub garnuszka, dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz 100 ml letniego mleko. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut. Rozczyn powinien podwoić swoją objętość.

Do dużej miski przesiać mąkę.
Kiedy mąka jest już ładnie przesiana przez sitko, dodać do niej najpierw sól, cynamon, kardamon i cukier. Wszystko lekko przemieszać. Teraz dodać jajka, letnie mleko, stopione, ale już przestudzone masło i przygotowany wcześniej zaczyn. Wszystko dobrze wymieszać, najlepiej najpierw dużą łyżką. Potem wyrobić ciasto dłońmi, aż stanie się gładkie i jednolite.
Uformować z niego kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia, najlepiej w pobliżu pieca lub w inne ciepłe miejsce.

Nagrzać piekarnik do 180°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).
W jakieś małej miseczce wymieszać cukier z cynamonem.
Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podzielić na dwie części.
Każdą część rozwałkować na kształt prostokąta. Drożdżowy prostokąt posypać dość obficie cynamonowym cukrem, a a następnie obranymi i umytymi porzeczkami. Prostokat zwinąć w roladę i pokroić ostrym nożem na plasterki grubości około 2 – 3 centymetrow.
Ułożyć je na blaszkach wyłożonych papierem pergaminowym. Pamiętać o zachowaniu odstępów, bowiem ślimaczki urosną jeszcze w trakcie pieczenia.

W jakimś kubeczku roztrzepać żółtko z 2 łyżkami mleka i nasmarować tym delikatnie każdą bułeczkę.

Blaszki wkładać do nagrzanego piekarnika i piec ślimaczki po około 15 minut, aż będą miały ładny złoto – brązowy kolor. Pilnować, by się nie przypaliły, bo naprawdę szybciutko się pieką.

Kiedy są już gotowe, zrobić sobie kawkę i zajadać.

Drożdżówka z nadzieniem marcepanowo – daktylowo – orzechowym

TPrzyznaję, iż ta drożdżówka jest dość pracochłonnym ciastem, ale smakuje wyśmienicie.
Z podanych składników wychodzą właściwie dwie drożdżówki. Jeśli mamy w domu więcej gości to w sam raz – dla nikogo bowiem ciasta nie zabraknie. Jeśli natomiast jesteśmy tylko my, można jedną drożdżówkę zamrozić. Sama często tak właśnie robię. Jeżeli wolicie piec tylko jedna drożdżówkę, musicie użyć więc połowy składników.

SKŁADNIKI:

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 2 łyżki cukru
* 2 łyżki mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 650 g mąki
* szczypta soli
* 8 – 10 łyżek cukru
* 1 łyżka ekstraku waniliowego
* 150 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 100 g masła

na nadzienie:
* 200 g marcepanu
* 250 g daktyli
* 200 g włoskich orzechów

ponadto:
* 1 żółtko
* 3 – 4 łyżki mleka
* 150 g cukru pudru
* 3 łyżki wody
* garść słupków migdałowych (niekoniecznie)

Podgrzać nieco mleko, by było ciepłe, ale nie gorące. Odlać z niego 100 ml (będzie nam potrzebne do zaczynu), a do reszty dodać masło, by się w nim rozpuściło.

Zrobić zaczyn. Pokruszyć drożdże do jakieś mniejszej miski, dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz 100 ml letniego mleka. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut do wyrośnięcia.

Do dużej miski przesiać mąkę.
Do mąki dodać sól, cukier, ekstrakt waniliowy, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

W tym czasie możemy przygotować nadzienie.
Daktyle wypestkować i drobno je pokroić. Orzechy również posiekać na małe kawałki. Pokroić też marcepan. Wszystko to lekko z sobą wymieszać, po czym zmiksować, najlepiej w blenderze jeśli mamy go do dyspozycji. Ale wystarczy dobrze wszystko utrzeć ze sobą zwykłym mikserem.

Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, wyjąć je z miski i najlepiej przy pomocy ostrego dużego noża przekroić na dwie części.
Teraz z każdą częścią należy postąpić według poniższych wskazówek:

1. Daną część rozwałkować w kształcie prostokąta na grubość około 5 mm i długość blaszki (50 – 60 cm).
2. Na cieście rozłożyć połowę nadzienia i lekko je docisnąć.
3. Prostokąt zwinąć w roladę.
4. Przeciąć wzdłuż roladę, pozostawiając jeden z końców nieprzecięty.
5. Spleść ciasto ze sobą, dobrze zlepiając końcówki.
6. Tak powstałe obie plecionki delikatnie przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym.
7. Przykryć je ręcznikiem i pozostawić jeszcze na 10 – 15 minut do wyrośnięcia.

W jakimś kubeczku roztrzepać żółtko z 3 – 4 łyżkami mleka i posmarować tym delikatnie każdą drożdżówkę.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 30 – 40 minut (w zależności od piekarnika). Po 20 minutach pieczenia można je przykryć arkuszem papieru pergaminowego, by się nam ciasto zbyt mocno nie przypiekło od góry.

Po upieczeniu, gdy drożdżówki nieco przestygną, przygotować gęsty lukier z cukru pudru i wody. Nasmarować nim każdą drożdżówkę, a następnie obsypać słupkami migdałowymi.

Jagodzianki i najlepsze ciasto drożdżowe

Dlaczego akurat ten przepis na ciasto drożdżowe? Bo wypróbowałam już w swoim życiu naprawdę wiele najróżniejszych przepisów. I – przynajmniej według mnie samej – właśnie ten daje najlepsze na świecie ciasto drożdżowe: pulchne, puszyste, mięciutkie, takie jakie powinno być.
Wszystkie moje poprzednie eksperymenty np z dodatkiem drożdży suszonych nie zachwyciły mnie efektami. Dlatego jeśli ciasto drożdżowe, to obowiązkowo nzrobione na bazie świeżych drożdży i przesianej mąki.
Zresztą, wypróbujcie sami.

SKŁADNIKI (na 18 – 20 sztuk):

* 40 g świeżych drożdży
* 700 g + 2 łyżki mąki
* 10 łyżkek cukru
* 300 ml mleka
* 100 g masła
* szczypta soli
* 2 jajka (o temp. pokojowej)

na farsz:
* 500 g jagód
* 3 – 6 łyżki cukru
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
lub przerobione jagody ze słoiczka (ja miałam coś w stylu konfitury jagodowej)

ponadto:
* 1 żółtko

na lukier:
* 200 g cukru pudru
* 3 – 4 łyżek wody

Podgrzać nieco mleko, by było ciepłe, ale nie gorące. Odlać z niego 100 ml (będzie nam potrzebne do zaczynu), a do reszty dodać masło, by się w nim rozpuściło.

Zrobić zaczyn. Pokruszyć drożdże do jakieś mniejszej miski, dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz 100 ml ciepłego mleka. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut do wyrośnięcia.

Do dużej miski przesiać mąkę.
Przesianie uważam osobiście za konieczne w wypadku ciast drożdżowych. Znacznie lepiej wtedy wyrastają, a po upieczeniu są pulchniejsze. Doprawdy nie pomijajcie tego – wydawałoby się – nieistotnego szczegółu.
Do mąki dodać sól, cukier, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany rozczyn. Wszystko wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

Jeśli macie jagody świeże należy je wymieszać z dowolna ilością cukru (według uznania) i łyżką mąki ziemniaczanej.

Nagrzać piekarnik do 180°C (termoobieg) lub 200°C (piekarnik bez termoobiegu).

Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podzielić na 16 lub 18 części. Każdą rozwałkować na mały placek. Na środek nałożyć niecałą łyżkę jagód. Zwinąć placek w bułeczkę: najpierw założyć na farsz ciasto z dwu przeciwnych brzegów, a potem z dwu kolejnych. Powstaną nieco kanciate bułeczki, które możemy delikatnie zaokrąglić w dłoniach.

Gotowe bułeczki układać w dużych odstępach na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia (na 20 minut).

Przed włożeniem do piekarniaka posmarować bułeczki żółkiem rozmąconym z 2 łyzżami wody.
Piec w tem. 180°C na złoty kolor (ok. 15 minut).
Po upieczeniu studzić najlepiej na kratce.
Z cukru pudru i wody przygotować gęsty lukier i posmarować nim bułeczki.
Smacznego.

Drożdżówka z powidłami

Nie zliczyłabym nawet ile razy ją piekłam. Nie tylko dla nas ale w ramch „Kazdy przynosi coś” na naszych imprezkach z przyjaciółmi. Zawsze jest mile witana zarówno przez moich domownikow jak i wszelkich innych gości. No a poza tym coś trzeba robić z tymi wszystkimi domowymi powidłami, jakie co jakiś czas dostaję w prezencie a to od Mamy, a to od znajomych.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 40 g świeżych drożdży
* 750 g mąki
* pół łyżeczki soli
* 100 g cukru
* 300 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej, a nie prosto z lodówki)
* 100 g masła

ponadto:
* 1 -2  słoiczki dowolnych powideł
* mleko do posmarowania

na kruszonkę:
* 100 g masła
* 150 g mąki
* 8 łyżek cukru
* 2 łyżki mleka

Podgrzać nieco mleko, by było ciepłe, ale nie gorące. Odlać z niego 100 ml (będzie nam potrzebne do zaczynu), a do reszty dodać masło, by się w nim rozpuściło.
Teraz musimy zrobić zaczyn. W tym celu pokruszyć drożdże do jakieś miski (nie za małej), dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz 100 ml letniego mleka. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut. Rozczyn powinien podwoić swoją objętość.

Do dużej miski przesiać mąkę.
Kiedy mąka jest już ładnie przesiana przez sitko, dodać do niej najpierw sól i cukier, lekko przemieszać. Teraz dodać jajka, mleko z rozstopionym w nim masłem i przygotowany zaczyn. Wszystko dobrze wymieszać, najlepiej najpierw dużą łyżką. Potem nie pozostaje nam nic innego, jak zakasać rękawy i ciasto wyrobić dłońmi, aż stanie się gładkie i jednolite.
Uformować z niego kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia, najlepiej w pobliżu pieca lub w inne ciepłe miejsce.

Ze składników na kruszonkę zagnieść ciasto, owinąć w folię i wsadzić do lodówki.

Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, wyjąć je z miski i najlepiej przekroić ostrym dużym nożem na dwie części. Każdą z nich rozwałkować w kształcie prostokąta na grubość około 5 mm i długość blaszki (35 – 40 cm). Posmarować połową słoiczka powideł i zwinąć w roladę.
Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. Zwinięte rolady ułożyć na blaszce, o wymiarach (30 x 40 cm) w niewielkiej odległości od siebie (ok. 3 cm). Odstawić znowu w ciepłe miejsce, by nieco urosły. Obie rolady powinny się prawie zetknąć ze sobą.

Po tym czasie ostrym nożem naciąć każdą roladę wzdłuż pośrodku. Zrobić to dość głęboko, prawie do samej blachy. Odstawić znowu do wyrośnięcia, aż obie rolady rozłożą się na boki i zapełnią całkowicie blachę.

Ciasto posmarować delikatnie mlekiem i posypać kruszonką.
Piec w temp.180°C ok. 35 – 40 minut.

Drożdżówka z twarożkiem i truskawkami

Jakiś czas temu wypatrzyłam na blogu Gosi ten przepis (tu). Tak mi się ciasto spodobało, że postanowiłam zrobić podobną drożdżówkę i u siebie.
Ciasto drożdżowe zrobiłam jednak według swojego sprawdzonego przepisu (i ten wam podaję). Z podanych składników wyszły mi dwie duże drożdżówki. Zniknęły w ekspresowym tempie.

SKŁADNIKI (na 2 duże drożdżówki):

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 2 łyżki cukru
* 2 łyżki mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 650 g mąki
* szczypta soli
* 8 – 10 łyżek cukru
* 1 łyżka ekstraku waniliowego
* 150 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej)
* 100 g masła

na nadzienie:
* 500 g kremowego twarożku
* 1 czubata łyżka proszku budyniowego waniliowego lub 1 – 2 łyżki śmietany (w zależności od tego jaki macie serek)
* 6 łyżek cukru
* ok. 250 g truskawek

ponadto:
* 1 żółtko
* 3 – 4 łyżki mleka
* 150 g cukru pudru
* 3 łyżki wody

Podgrzać nieco mleko, by było ciepłe, ale nie gorące. Odlać z niego 100 ml (będzie nam potrzebne do zaczynu), a do reszty dodać masło, by się w nim rozpuściło.

Zrobić zaczyn. Pokruszyć drożdże do jakieś mniejszej miski, dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz 100 ml letniego mleka. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut do wyrośnięcia.
Do dużej miski przesiać mąkę.
Do mąki dodać sól, cukier, ekstrakt waniliowy, jajka, mleko z rozpuszczonym w nim masłem i przygotowany zaczyn. Wszystko wyrobić na jednolite i gładkie ciasto. Jeśli ciasto będzie się zbyt kleiło i można dosypać 1 łyżkę mąki.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

Serek zmiksować z cukrem i proszkiem budyniowym. Ja miałam serek typu quark, bo tylko taki jest tu dostępny. Do tego dodałam właśnie proszek budyniowy. Jeśli macie twarożek gęściejszy, o bardziej zbitej konsystencji, wtedy zamiast proszku budyniowego dodajecie do niego nieco śmietany. Tyle, by był on bardziej kremowy i by można go było lepiej rozsmarować na cieście.

Truskawki umyć, poprzekrajać na mniejsze kawałki.

Gdy ciasto drożdżowe wyrośnie, wyjąć je z miski i najlepiej przy pomocy ostrego dużego noża przekroić na dwie części.
Teraz z każdą częścią należy postąpić według poniższych wskazówek:
1. Daną część rozwałkować w kształcie prostokąta na grubość około 5 mm i długość blaszki (50 – 60 cm).
2. Na środku placka (wzłuż) rozłożyć połowę serka, a na wierzchu poukładać pokrojone truskawki.
3. Obydwa boki ciasta pociąć na równe paski.
4. Pocięte paski ciasta zakładać na nadzieniu na siebie tak, by utworzyła się niby plecionka.
6. Tak powstałe obie plecionki delikatnie przełożyć na blaszkę wyłożoną papierem pergaminowym.
7. Przykryć je ręcznikiem i pozostawić jeszcze na 10 – 15 minut do wyrośnięcia.

W jakimś kubeczku roztrzepać żółtko z 3 – 4 łyżkami mleka i posmarować tym delikatnie każdą drożdżówkę.
Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 30 – 35 minut (w zależności od piekarnika). Po 20 minutach pieczenia można je przykryć arkuszem papieru pergaminowego, by się nam ciasto zbyt mocno nie przypiekło od góry.

Po upieczeniu, gdy drożdżówki nieco przestygną, przygotować gęsty lukier z cukru pudru i wody i nasmarować nim każdą drożdżówkę.

Amerykańskie pączki z dziurką

Od poniedziałku idę znowu do pracy. Będzie mnie tu zatem znacznie mniej. Póki co delektuję się nowymi odkryciami.
Na przykład odkryłam dzisiaj nowy – stary przepis i zrobiłam dzisiaj domowe „donuty”, czyli pączki z dziurką. Przepis jest nowy, ponieważ piekłam te pączki po raz pierwszy. Zatem dla mnie było to swego rodzaju ” pączkowe kulinarne rozdziwiczenie”. Przepis jest stary, ponieważ pochodzi z jakieś starej gazety, której wycinki znalazłam w swojej szafie.
Odkryłam też, iż pączki smakują rewelacyjnie, mimo że tłusty czwartek był w zeszłym tygodniu.

SKŁADNIKI (na ok. 30 – 40 sztuk):

* 650 g mąki
* 40 g świeżych drożdży
* 4 łyżki cukru
* 220 ml letniego mleka
* 60 g masła
* 3 jajka
* kilka kropel aromatu rumowego
* 1 l oleju do smażenia

na lukier:
* 300 g cukru pudru
* 3 – 4 łyżki wody

Mąkę przesiać, zrobić w niej wgłębienie. Do wgłębienia pokruszyć drożdże, zasypać je 1 łyżką cukru, zalać letnim mlekiem i przysypać nieco mąką. Pozostawić na około 15 minut do wyrośnięcia.
Masło roztopić. Do mąki z rozczynem dodać pozostały cukier, stopione masło, jajka i aromat rumowy. Wyrobić przez kilka minut na jednolite ciasto. Przełożyć je najlepiej do czystej miski nasmarowanej lekko olejem. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 30 – 40 minut.

Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, rozwałkować je na lekko podsypanej mąką stolnicy lub blacie. Najlepiej rozwałkować je na grubość ok 1 cm.
Szklanką wykrawać z ciasta krążki, a następnie przy pomocy jakiegoś kieliszka lub zakrętki, dziurki w środku. Pączki przełożyć na podsypany mąką blat lub dużą blaszkę. Przykryć czystym ręcznikiem kuchennym i odstawić jeszcze na jakieś 15 – 20 minut do wyrośnięcia.

W głębokiej patelni lub garnku rozgrzać olej i piec pączki na średnim ogniu z obu stron na rumiano. Wyłożyć najlepiej na papierowe ręczniki, by odsączyć je z nadmiaru tłuszczu.

Przygotować lukier z cukru pudru i wody i posmarować nim każdego pączusia. Odstawić do ostygnięcia najlepiej na kratce.

Najprostsza ciasto drożdżówke na świecie

Ten drożdżowy placek jest naprawdę prosty i po prostu zawsze wychodzi. No wręcz nie ma szans, by się nie udał. Dziś zrobiłam go ze śliwkami, ale oczywiscie można zrobić z innymi owocami, lub po prostu z tym, na co akurat mamy smak i jest pod ręką. Bo można zamiast owoców, kleksami dodać masę serową, albo masę makową, albo np wmnieszać tylko orzechy, czy namoczone rodzynki.

SKŁADNIKI:

* 40 g świeżych drożdży
* 1 szklanka cukru
* 1 szklanka letniego mleka
* 1 szklanka oleju
* 4 jajka
* 500 g mąki

dodatkowo:
* dowolne owoce
* gruby cukier (niekoniecznie)

W dużej misce na dnie kruszymy drożdże, zasypujemy cukrem i zalewamy lekko ciepłym mlekiem. Nic nie mieszając czekamy jakieś 5 – 10 minut. Potem wlewamy olej, wbijamy jajka, przesypujemy przez sitko na to mąkę. Nadal nic nie mieszamy, tylko odstawiamy to w jakieś cieple miejsce, a sami idziemy sobie przy kawce poczytać coś fajnego, albo zajmujemy się czymkolwiek innym. Po okolo pół godzinie (może być więcej), bierzemy drewnianą łyżkę czyli po mojemu warzechę i mieszamy to wszystko tak długo, aż się z tego zrobi jednolita masa bez grudek.
Ciasto będzie dość klejące.

Dużą blaszkę, taką na cały piekarnik, wykładamy papierem pergaminowym i wylewamy na to ciasto.
Na wierzchu układamy pokrojone owoce lub co tam chcemy. W wypadku gdy mamy kwaskowate owoce (np śliwki) można posypać jeszcze ciasto grubym cukrem.
Wkładamy do piekarnika i pieczemy w temp. 180°C (termoobieg) lub 200°C (piekarnik bez termoobiegu) ok. pół godziny. Po upieczeniu zostawiamy jeszcze w uchylonym piekarniku, by tam nieco ostygło.

Przed podaniem można posypać cukrem pudrem lub zrobić lukier (pasuje gdy placek robimy z serem).
Gotowe.

Schwarzwaldzka drożdżówka z wiśniami

Najpierw chciałam zrobić tę samą drożdżówkę co ostatnio, ale potem rzucił mi się w oczy przepis z gazety i jakoś nie mogłam mu sie oprzeć. Tym bardziej, że miałam w zamrażarce masę wydrylowanych czereśni i wiśni. No i tadam, oto jest. I chociaż nie jest to typowe Schwarzwälder Kirchkuchen, to jednak jest też dobre. A nawet bardzo.

SKŁADNIKI (na blaszkę o wymiarach 40 x 30 cm):

na ciasto drożdżowe:
* 40 g świeżych drożdży
* 250 ml mleka
* 550 g mąki
* szczypta soli
* 1 czubata łyżka kakao
* 6 łyżek cukru
* 3 łyżki cukru waniliowego
* 80 g masła
* 1 jajko

na budyń:
* 500 ml mleka
* 1 torebka budyniu waniliowego
* 2 łyżki cukru

na posypkę:
* 100 g masła
* 150 g mąki
* 5 – 6 łyżek cukru
* 1 łyżka zimnej wody

ponadto:
* ok. 1 kg wydrylowanych wiśni lub czereśni

Do dużej miski przesiać mąkę. Dodać sól, kakao, cukier oraz cukier waniliowy i lekko przemieszać.
Na środku zrobić wgłębienie.

250 ml mleka wlać do jakiegoś garnuszka i lekko podgrzać, ale tak by było ciepłe, ale nie gorące. Drożdże pokruszyć do miseczki, wlać połowę ciepłego mleka i dobrze rozmieszać. Miksturę tę wlać we wgłębienie jakie zrobiliśmy w mące, leciutko przysypać od góry odrobiną mąki i odstawić na jakieś 10 – 15 minut.

Do garnuszka z resztą ciepłego mleka dodać 80 g masła i odstawić jeszcze, aż masło się całkowicie rozpuści.

Gdy zaczyn w mące wyrośnie, dodać jajko oraz resztę mleka z rozpuszczonym w nim masłem. Wszystko najpierw nieco wymieszać dużą łyżką, a potem dłońmi wyrobić mniej więcej na jednolite i gładkie ciasto.
Z ciasta uformować kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia.

W tym czasie ugotować budyń według przepisu na opakowaniu. Ze składników na posypkę zagnieść kruche ciasto i wstawić je do lodówki.

Blaszkę wyłożyć najlepiej paperem do pieczenia i rozłożyć na niej ciasto. Można to spokojnie zrobić bez wałka, samymi dłońmi. W cieście zrobić palcem wgłębienia, a następnie rozprowadzić na nim budyń (może byc jeszcze ciepły). Ciasto
ostawić znowu do wyrośnięcia na jakieś 20 minut.

Nagrzać piekarnik do 175°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).
Na cieście dość gęsto rozłożyć teraz wydrylowane wiśnie czy czereśnie.
Na koniec posypać wszystko posypką. Robi się to w ten sposób, że w palcach skubiemy po kawałku ciasta kruchego i te kawałeczki wrzucamy na wierzch placka tak, by był nimi równomiernie pokryty. Możemy też ciasto kruche zetrzeć przy pomocy tarki.

Piec w piekarniku nagrzanym do 175°C (termoobieg, piekarnik bez termoobiegu 200°C) przez ok. 30 – 35 minut (w zależności od piekarnika).
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Cebulowo-szynkowe ślimaczki

W swoim starym zeszycie znalazłam przepis na te „ślimaczki” i jakoś nie mogłam się oprzeć, aby ich dziś nie upiec.  Sa rewelacyjne.
Jeśli nie ma akurat mąki kukurydzianej pod ręką, można spokojnie zastąpić ją zwykłą mąką po prostu. Na pewno „ślimaczki” nie utracą przez to swoich walorów smakowych.

SKŁADNIKI:

* 350 g mąki
* 250 g mąki kukurydzianej
* 40 g świeżych drożdży
* 4 łyżki oliwy
* 1 jajko
* 250 ml mleka
* 1 łyżka cukru
* 1,5 łyżeczki soli
* 1,5 łyżeczki chili
* 200 g pokrojonej w kosteczkę szynki lub boczku
* 2 cebule
* 1 żółtko

Drożdże pokruszyć do jakieś miski lub garnuszka. Zasypać łyżką cukru i łyżką mąki. Zalać ciepłym mlekiem i zostawić w ciepłym miejscu na ok. 15 min.
Obie mąki przesypać przez sitko do dużej miski. Wlać rozczyn z drożdży, dodać jajko, oliwę i przyprawy i całość zagnieść na jednolite ciasto.
Przykryć kuchennym ręcznikiem i zostawić do wyrośnięcia.
Cebule pokroić w kostkę i podsmażyć razem z szynką na odrobinie oleju.

Gdy ciasto podwoi swoją objetość wyrobić je krotko. Rozwałkować, nałożyć na to cebulę z szynką. Całość zwinąć w roladę. Pokroić ją na kawałki i każdy kawałek ułożyć na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym. Odstawić jeszcze do wyrośniecia na ok 20 – 25 min. .
Każdego ślimaczka posmarować rozmąconym żółtkiem z mlekiem.

Piec w temp. 200°C ok. 15 – 20 min.

Cynomonki Bafkowe

Upiekłam je specjalnie z myślą o Nortusku, który prosił o ten przepis. Tak naprawdę nigdy w życiu nie jadłam takich oryginalnych skandynawskich cynamonek, więc nie mam pojęcia czy te moje smakują tak samo. Nam w każdym razie smakują.

Najlepsze są oczywiście świeże, jeszcze pachnące. Zresztą, tak szybko znikają, że jakoś u mnie się jeszcze nigdy nie miały okazji „zestarzeć”.
Mi zawsze wychodzą właśnie takie, wyglądające jak pulchne apetyczne ślimaczki. .

Możliwe, że sama myśl o robieniu drożdżowego ciasta, niektórych z was może przerażać, ale tak naprawdę zrobienie tych ślimaczków jest dziecinnie proste.
Warunek, aby nam się udały jest tylko taki, by nie robić ciasta tuż przed burzą, kiedy powietrze takie „skisłe”. Wtedy bowiem z wyrastaniem ciasta różnie to bywa. I oczywiście najlepiej zabrać się do tego, kiedy mamy dobry humor. Wtedy na pewno wszystko nam się uda.
A oto i mój Bafkowy przepis:

SKŁADNIKI:

na zaczyn:
* 40 g świeżych drożdży
* 2 łyżki cukru
* 2 łyżki mąki
* 100 ml letniego mleka

na ciasto:
* 550 g mąki
* szczypta soli
* łyżeczka mielonego kardamonu
* 6 łyżek cukru
* 100 ml letniego mleka
* 2 jajka (o temp. pokojowej, a nie prosto z lodówki)
* 70-80 g stopionego masła

ponadto:
* masło o temperaturze pokojowej (by było łatwo je rozsmarować) – ok. 4 łyżek
* 4 łyżki cukru
* 3 – 4 łyżeczki cynamonu
* 1 – 2 żółtka

na lukier (jeśli chcemy je troszkę polukrować):
* 120 g cukru pudru
* 2 łyżki wody

Najpierw musimy zrobić zaczyn. W tym celu pokruszyć drożdże do jakieś miski (nie za małej), dodać 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki oraz letnie mleko. Dobrze wszystko wymieszać i zostawić w jakimś ciepłym miejscu na około 15 minut. Rozczyn powinien podwoić swoją objętość.

Do dużej miski przesiać mąkę. Przesianie uważam osobiście za konieczne w wypadku ciast drożdżowych. Znacznie lepiej wtedy wyrastają. Doprawdy nie pomijajcie tego – wydawałoby się – nieistotnego szczegółu.
Kiedy mąka jest już ładnie przesiana przez sitko, dodać do niej najpierw sól, kardamon i cukier. Wszystko lekko przemieszać. Teraz dodać jajka, letnie mleko, stopione, ale już przestudzone masło i przygotowany wcześniej zaczyn. Wszystko dobrze wymieszać, najlepiej najpierw dużą łyżką. Potem nie pozostaje nam nic innego, jak zakasać rękawy i ciasto wyrobić dłońmi, aż stanie się gładkie i jednolite. Można podsypać odrobinę mąki, jeśli jest zbyt klejące, ale naprawdę niewiele, łyżkę lub góra dwie.
Uformować z niego kulę i przełożyć do jakieś innej, czystej, dużej i wysmarowanej lekko olejem miski. Przykryć od góry czystym kuchennym ręcznikiem i odstawić do wyrośnięcia, najlepiej w pobliżu pieca lub w inne ciepłe miejsce.

Nagrzać piekarnik do 180°C (termoobieg)/ 200°C (piekarnik bez termoobiegu).
W jakieś małej miseczce wymieszać cukier z cynamonem.
Gdy ciasto podwoi już swoją objętość, wyciągnąć je z miski i podzielić na cztery części.
Każdą część rozwałkować na kształt podłużnego prostokąta. Drożdżowy prostokąt nasmarować masłem, a następnie posypać dość obficie cynamonowym cukrem. Prostokat zwinąć w roladę i pokroić ostrym nożem na plasterki grubości około 2 centymetrow. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym. Pamiętać o zachowaniu odstępów, bowiem cynamonki urosną jeszcze w trakcie pieczenia.
Z podanych składników wyjdzie wam około 35 – 38 cynamonek, a więc dwie pełne blaszki.

W jakimś kubeczku roztrzepać żółtka z 2 – 3 łyżkami wody i nasmarować tym delikatnie każdą cynamonkę.
Blaszki wkładać do nagrzanego piekarnika i piec ciasteczka po około 10 – 15 minut. Pilnować, by się nie przypaliły, bo naprawdę szybciutko się pieką.

Po upieczeniu, gdy cynamonki nieco przestygną możemy je troszkę polukrować, chociaż i bez lukru są smakowite. W tym celu przygotować lukier z cukru pudru i wody. Przelać go do małego woreczka, obciąć koniuszek woreczka i namalować lukrem ślimaczkowe wzorki.

Kiedy cynamonki są już gotowe, zrobić sobie kawkę i zajadać.