Budyń o smaku masala chai

Miałam ochotę na budyń – nieco inny w smaku budyń. Pomyślałam i przyszedł mi do głowy pomysł, na skrzyżowanie tego mlecznego deseru z indyjskim napojem masala chai. Wyszedł bardzo ciekawy budyń: lekko brązowy w kolorze i korzenny w smaku. Niezwykle aromatyczny.
Następnym razem wykorzystam ten przepis do przygotowania jakiegoś kremu do ciasta.

SKŁADNIKI (dla 4 osób):

* 1 litr mleka
* 3 duże łyżki czarnej herbaty dobrej jakości
(lub 6 ekspresówek)
* 1 łyżeczka startej skórka z pomarańczy (może być suszonej)
* pół łyżeczki ziaren czerwonego pieprzu
* pół łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
* pół łyżeczki ziaren kolendry
* kilka (5 – 7) goździków
* kilka (7 – 9) kapsułek kardamonu
* 1 – 2 gwiazdki anyżu gwiazdkowego
* 1,5 laski cynamonowej
* 4 łyżki cukru
* 4 jajka lub jedynie 4 żółtka
* 5 łyżek mąki ziemniaczanej

Laski cynamonowe połamać. Wraz ze wszystkimi innymi przyprawami rozgnieść je nieco w moździerzu lub grubo zmielić w młynku do kawy. Jeśli nie posiadacie moździerza ani młynka, można zwyczajnie roztłuc przyprawy przez woreczek tłuczkiem na deseczce.

Utłuczone przyprawy i herbatę wrzucić do filtra na herbatę. Jeśli nie posiadacie takiego filtra, wrzucić je bezpośrednio do garnka, w którym będziecie gotowali mleko.

Z naszego mleka odlać do jakieś miski 1 szklanę. Wmiksować do tego przy pomocy trzepaczki lub miksera jajka, cukier i mąkę ziemniaczaną.

Resztę mleka wlać do garnka i zagotować wraz z przyprawami i herbatą. Gotować na małym ogniu, by mleko miało czas na nabranie aromatu. Gdy mleko się zagotuje, usunąć przyprawy.
Jeśli przyprawy z herbatą gotowały się w mleku bez filtra musimy teraz przelać mleko przez sitko, po czym ponownie postawić je na piecu.

Do gotującego się mleka wlać rozrobioną wcześniej z mąką masę mleczno – jajeczną. Gotować 1 – 2 minuty, energicznie mieszając, by się nie porobiły grudki.

Tak przygotowany budyń przelać do miseczek lub pucharków. Udekorować według uznania. Podawać na zimno lub na gorąco.

Muffiny meksykańskie

Po miesiącach upałów wreszcie się ochłodziło. Właściwie czuć już w powietrzu jesień. Do łask wróciła zatem gorąca herbata i zamiast lodów jakieś fajne wesołe wypieki.

SKŁADNIKI (na ok. 24 – 28 sztuk):

suche:
* 100 g mąki pełnoziarnistej
* 100 g mąki kukurydzianej
* 150 g mąki pszennej zwykłej
* 1 łyżeczka soli
* 3 łyżeczki proszku do pieczenia
* pół łyżeczki sody

mokre:
* 4 jajka
* 150 ml oleju
* 450 g naturalnego jogurtu
* szczypta chili

dodatkowo:
* 150 g chudego boczku lub szynki
* 2 cebulke
* 1 zielona papryka
* pół puszki kukurydzy
* ok. 150 – 200 g startego żółtego sera
* 24 maleńkie papryczki chili lub pomidorki koktajlowe

Cebulę oraz boczek lub szynkę pokroić w kostkę i podsmażyć lekko na patelni. Odstawić. Paprykę pokroić w kostkę.

W średniej misce wymieszać ze sobą wszystkie suche składniki. Jeśli nie macie w domu mąki kukurydzianej i pełnoziarnistej, możecie użyć jedynie zwykłej mąki pszennej. Wtedy powinno jej być 300 g (a nie 350).

W dużej misce roztrzepać jajka. Następnie wmieszać olej, jogurt i chili. Nie potrzeba nam do tego miksera, wystarczy łyżka. Kolejno wmieszać do tej masy: podsmażony boczek lub szynkę z cebulą, paprykę, kukurydzę i starty ser. Na samym końcu dodać składniki suche czyli mąkę z dodatkami.

Piekarnik nagrzać do 180°C. Ciasto nakładać do papilotek. Do środka każdej muffinki wepchać po jednej papryczce chili (jak było w oryginalnym przepisie) lub po jednym pomidorku koktajlowym (wersja moja). Piec ok. 20 – 25 minut.

Vegańska pasta z avocado i kokosa

Pasta całkowicie vegańsa, cytrynowa w smaku i w ładnym zielonym kolorze. Sok z cytryny powoduje, że avocado nie brązowieje i zachowuje przez jakiś czas swój ładny kolor.

SKŁADNIKI:

* 1 duże lub 2 mniejsze dojrzałe avocado
* 3 łyżki wiorkow kokosowych
* garść listkow świeżej bazylii
* sok z 1 mniejszej cytryny
* 1 łyżeczka nasion chia
* sól, pieprz

Wiórki kokosowe zalać 3 – 4 łyżkami gorącej wody i odstawić na kilka minut aż nieco spęcznieją. W tym czasie na suchej patelni uprażyć (wystarczy 2 -3 minutki) nasiona chia.

Avocado przekroić na pół. Za pomocą łyżeczki usunąć najpierw pestkę, a potem wyjąć miąższ i wrzucić go do jakieś miski. Od razu dodać sok z cytryny i wymieszać.

Posiekać liście bazylii. Dpdać je do miski. Dorzucic też namoczone wiorki kokosowe oraz nasionka chia. Posolić i popieprzyć. Wszystko wymieszać, a potem najlepiej zmiksować nożykiem miksera.

Spożyć najlepiej zaraz po przygotowaniu. Jednak , jeśli nam pasty nieco zostanie, można ją przechować w lodówce jeszcze do dnia następnego. Trzeba tylko dobrze przykryć cieniutką folią spożywczą (tak by folia przylegała do pasty), w ten sposob avocado nie straci za bardzo na kolorze.

Clafoutis z mirabelkami

Mimo tegorocznej suszy w moim mieście, znajome drzewko mirabelkowe obrodziło słodkimi owockami. Nazbierałam więc tych pięknych mirabelek i trzeba było wymyśleć co z nich zrobić. Zamarzyło mi się coś prostego, szybkiego i jednocześnie pysznego. Zdecydowałam się więc na mirabelkowy clafoutis.

Co to jest? Clafoutis to swoisty francuski pieczony deser, będący czymś pomiędzy puddingiem, omletem albo grubym naleśnikiem, a soczystym ciastem. Tradycyjnie piecze się go z wiśniami, ale nadają się do niego i inne owocki. Deser ten jest niezwykle prosty w wykonaniu, szybko się go robi  (najwięcej czasu zajęło mi wypestkowanie moich mirabelek),  a przy tym smakuje naprawdę obłędnie.

SKŁADNIKI (na 4 mniejsze formy jednoosobowe lub jedną dużą):

* ok. 500g mirabelek
* 5 jajek
* 5 łyżek cukru
* 1 łyżka cukru waniliowego
* szczypta soli
* 160 g mąki
* 250 ml pełnotłustego mleka
* 150 ml śmietany lub jogurtu
* odrobina masla do wysmarowania formy
* cukier puder

Mirabelki umyć i wypeskować. Włączyć piekarnik na 175°C.
Formę wysmarować lekko masłem.

Do miski wbić jajka, dodać cukier, cukier waniliowy oraz sól. Ubijać mikserem aż masa stanie się puszysta, zjaśnieje i nieco zwiększy swoją objetość.
Następnie dodać mąkę i znowu ubijać przez chwilkę. Na koniec wmiksować mleko oraz śmietanę lub jogurt. Ciasto będzie miało konsystencję ciasta naleśnikowego.

Na dno formy wylać nieco ciasta, poukładać na nim cześć owoców. I znowu wylać na to nieco ciasta i znowu ułożyć owoce.

Formę włożyć do piekarnika i piec ok. 35 – 40 minut.
Po upieczeniu oproszyć lekko cukrem pudrem i od razu podawać.

Korzenna skórka arbuza

Przepis pochodzi z książki „Kuchnia prababci” autorstwa Margaret Yardley Potter. Poczciwa pani Potter zapewne była wyjątkową kobietą i wspaniałą kucharką. Jednak niewiele jej przepisów nadaje się do wykorzystania w moim domu. Ten jednak od razu przypadł mi do gustu. No i że akurat jest sezon na arbuzy to, po każdym arbuzowym szaleństwie zbieram skórki i zamiast do śmietnika wędrują one po uprzednim oporządzeniu do słoików.  Co prawda zmniejszyłam ilość occtu (bo ta podana w książce wydała mi się zbyt zwariowana), ale poza tym muszę powiedzieć, iż całkiem fajne te arbuzowe skórki. Można podawać zamiast marynowanych ogórków czy cukini.

(Ilość podanych niżej składników jest niezbyt precyzyjna. Wszystko zależy bowiem od tego ile będziecie mieli skórki.  Ale w przepisie wszystko opisane tak, by było wiadomo o co chodzi.)

SKŁADNIKI:

* skórka z ćwiartki wielkiego arbuza
* 4 łyżki soli
* 2 kubki octu jabłkowego
* 1,5 kubka cukru (najlepiej trzcinowego)
* 1 laska cynamonu
* 1 łyżeczka goździków
* 1 kilka ziaren ziela angielskiego
* mały kawałeczek kwiatu muszkatołowego (Jak nie mamy to pominąć)
* mały kawałek (2-3cm) imbiru

Skórkę arbuza obrać z zielonej zewnętrznej łupiny i pokroić na małe kawałki. Wrzucić do jakiegoś naczynia lub dużego słoja. Mi wyszło około 1,5 litra objętości tych skórek.
Przygotować solankę w proporcji 2 łyżki soli na 1 litr wody. Zalać ową solankę skórkę i pozostawić conajmniej na 8 godzin, a najlepiej na całą noc.

Po tym czasie skórkę przecedzić na sitku, wrzucić do garnka i zalać świeżą wodą tak, by skórki były nia przykryte. Gotować na małym ogniu jakieś 15 minut. Przecedzić.

Teraz do garnka wsypać cukier. Wlać ocet i tyle samo albo odrobinę więcej wody. Wrzucić znowu skórkę. Wszystkie przyprawy najlepiej zawinąć gazą lub wsadzić do specjalnego filtra do herbaty. Tak zapakowane umieścić również w garnku. Wszystko razem pogotować jeszcze do momentu aż skórki będą miękkie. U mnie było to jakieś 25 minut.

Potem najlepiej skórki znowu przecedzić, zachowując jednak zalewę. Skórki przełożyć do słoików. Zalać zalewą. I w sumie gotowe. Jeśli włożymy skórki od razu i zalejemy gorącą zalewą, ustawiając potem słoiki do góry dnem, to nawet nie będziemy musieli ich pasteryzować. Dla pewności można jednak to zrobić.
No i co? Odczekać kilka tygodni a potem można zajadać.

Słoneczna cukinia – w kilka minut

Obiad, który można przygotować dosłownie w 10 minut, albo i mniej. W sam raz na letnie upały. Ostatnio jest to jeden z moich ulubionych posiłków. Uczta dla oka i podniebienia.

SKŁADNIKI (dla 1 – 2 osób):

* 2 niewielkie młode żółte cukinie
* pół cytryny
* garść listko bazylii
* 2 -3 łyżki oliwy lub dobrego oleju
* 1 łyżeczka nasion chia lub 1 łyżka posiekanych orzechów
* kawałek parmezanu
* sól, pieprz

Cukinie umyć i przy pomocy obieraka pokroić na cieniutkie paski (jak na zdjęciu). Paski te wycinamy z zewnętrznej części cukini, tzn omijamy ziarnisty środek. Bazylię posiekać.

Na patelni rozgrzać oliwę i wrzucić na to cukienię. Smarzyć mieszając jakieś 3 – 4 minutki. Gdy cukinia już zmięknie wycisnąć na nią sok z połówki cytryny. Posolić i popieprzyć. Wyłożyć na talerze. Posypać nasionkami chia lub orzechami, zetrzeć na to odrobinę parmezanu. Na końcu posypać bazylią. Od razu podawać. Smacznego.

Zupa ze świeżych ogórków

Kiedy na dworze gorąco i nawet nie chce się za bardzo jeść, wtedy w ramach obiadu najlepszy jest jakiś lekki posiłek. Tak jak ta zupa, która jest nie tylko bajecznie łatwa do przygotowania ale i smakuje całkiem niczego sobie.

SKŁADNIKI:

* odrobina oleju
* 1 por
* 3 – 4 ząbki czosnku
* 2 czubate łyżeczki domowej vegety (lub ewentualnie 2 kostki rosołowe)
* 2 długie ogórki sałatkowe
* ok. 120 g serka topionego (miałam o smaku śmietankowym)
* posiekany świeży koperek

Por oczyścić i pokroić w cienkie paseczki. W dużym garnku rozgrzać olej, wrzucić pokrojony por i przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć przez 3 – 4 minutki. Następnie dolać około 1,5 litra wody, wsypać vegetę (lub wrzucić kostki rosołowe) i starte razem se skórką na dużej tarce ogórki. Wszystko teraz powinno się pogotować jakieś 20 minutek. Po tym czasie zupka jest właściwie gotowa. Odlać z niej trochę do jakiegoś kubeczka i rozpuścić w tym serek topiony. Dolać to do całości.
Podaną na talerzach zupę posypać nieco posiekanym świeżym koperkiem.

Smacznego

Orzeźwiająca sałatka z arbuza

Zamiast obiadu czy kolacji, w sam raz na letnie upały.

SKŁADNIKI (na 2 -3  porcje):

* kawałek arbuza
* ok. 150 g fety
* garść świeżych listków mięty
* garść orzechów włoskich
* pieprz z młynka

Arbuza obrać ze skórki, wybrać pestki i pokroić na małe kawałki. Ułożyć na talerzach. Fetę pokroić w kostkę i dorzucić do arbuza. Wszystko popieprzyć świeżo mielonym pieprzem. Na koniec posiekać miętę oraz orzechy i posypać nimi sałatkę. Całość delikatnie przemieszać. Gotowe.

Porzeczkowy sernik na zimno

Kiedy upały stają sie wręcz nieznośne, kto by tam chciał włączać jeszcze piekarnik by wyczarować jakieś pyszne ciasto. Najlepiej smakują teraz jakieś zimne pyszności. I tak powstał ten przepyszny sernik.

SKŁADNIKI:

na spód:
* ok. 180 – 200 g ciastek maślanych lub zwykłych herbatników
* 100 – 120g masła

na masę serową:
* 1 kg twarożku śmietankowego
* 200 g śmietany kremówki
* 240 g cukru
* żelatyna – taka ilość aby wystarczyło na 1 l płynu (poczytać na opakowaniu)
* 300 g czarnej porzeczki

dodatkowo:
* 1 opakowanie czerwonej galaretki
* ok 400 ml kompotu porzeczkowego

Najpierw robimy spód do ciasta:
Ciastka pokruszyć na pył, albo zmielić po prostu w mikserze. Dodać do tego roztopione masło i dobrze wymieszać. Dno tortownicy (28 cm) wyłożyć masą ciasteczkową, dobrze ją dociskając. Wlożyc do lodowki.

Teraz masa serowa biała:
Namoczyć połowę żelatyny (znaczy na 0,5 l płynu – najprawdopodobniej 1 opakowanie*) w niewielkiej ilości wody.
500 g twarogu zmiksować z połową cukru. W osobnej misce ubić śmietanę. Namoczoną żelatynę rozpuścić podgrzewajac i jeszcze ciepłą dodać do masy serowej, wszystko dobrze mieszając aby nie porobiły sie grudki. Wmieszać do tego połowę ubitej śmietany. Masę wylać na podpieczony spód i tortownicę wsadzić do lodówki.

Kolej na masę porzeczkową:
Robimy ją właściwie tak samo jak masę białą. Przed żelatyną dodać jednak zmiksowane i przetarte przez sito porzeczki.
Masę wylać delikatnie na masę białą. I znowu do lodówki.

Gdy masy juz stężeją zrobić galaretkę. Przyrzadzić ją najepiej na kompocie porzeczkowym. Gdy przestygnie wylać na masę porzeczkową.

Ciasto zrobić najlepiej dzień prędzej, bowiem powinno kilka godzin się chłodzić w lodówce.

Kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem

Już ponad miesiąc jak nie jem mięsa. Oczywiście moi faceci wegeterianami nie zostali, więc dla nich nadal przyrządzam mięsne potrawy. Mój organizm natomiast w ogóle nie upomina się o mięsko. Co prawda raz czy dwa kusiły mnie zapachy dochodzące z talerzy chłopaków, ale przygotowuję dla siebie również pyszności. Kolorowe i smaczne. Najlepsze jest to, że i moi panowie częściej sięgają po moje warzywne kreacje. Bo tak fajnie wyglądają.

Dziś przygotowałam małe kolorowe warzywne zapiekanki z jajkiem. Jeśli nie posiadacie małych foremek do zapiekanek, można użyć tutaj głębokich talerzy lub jakieś porcelanowe miseczki.

SKŁADNIKI (na 5 – 6 mniejszych zapiekanek):

* 1 duża papryka, u mnie pomarańczowa
* 2 cebule
* 2 – 3 większe ziemniaki
* 1 fenkul
* 1 – 2 małe cukinie
* 4 – 5 ząbków czosnku, przeciśnięte przez praskę
* kilka pomidorków koktajlowych
* 2 – 3 łyżki posiekanej natki pietruszki i szczypiorku
* 2 – 3 łyżki posiekanych orzechów włoskich
* 5 – 6 jajek
* sól, pieprz, ewentualnie inne ulubione przyprawy, np zioła prowansalskie, curry, garam masala itp
* 3 – 4 łyżki oleju

Najpierw musimy przygotować warzywa: umyć i pokroić. Fenkuł przekroić na pół, wyciąć ze środka twardy głąb, a resztę pokroić w cieniutkie paseczki/półtalarki, tak jak się kroi cebule. Paprykę pokroić w paseczki, cebule w półtalaraki, ziemniaki i cukinie w plasterki.

Włączyć piekarnik na 175°C.

W głębokiej patelni lub w woku rozgrzać olej, wrzucić na to ziemniaki, cebulę i przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć wszystko co jakiś czas mieszając przez kilka minut. Następnie dorzucić paprykę, cukinię i fenkuł i podsmażyć wszystko jeszcze przez kilka minut. Warzywa posolić, popieprzyć i ewentualnie doprawić innymi ulubionymi przyprawami (ja dodałam nieco ziół prowansalskich oraz curry).

Podsmażone warzywa przełożyć do niewielkich foremek do zapiekania lub jakiś porcelanowych głębokich talerzy lub miseczek. W każdej porcji utworzyć na środku niewielkie wgłębienie i wbić tam po jednym jajku.

Pomidorki koktajlowe umyć i poprzekrajać na połówki. Na każdej porcji umieścić po kilka pomidorków. Posypać nieco orzechami i posiekanymi ziołami.

Foremki (lub talerze) wstawić teraz do nagrzanego piekarnika i zapiekać ok. 18 minut.

Smacznego.

Shakshuka

Shakshuka to potrawa wywodząca się z kuchni tunezyjskiej, ale bardzo popularna we wszystkich krajach arabskich. Najczęściej podawana na śniadanie. Jednak nadaje się doskonale równiez na obiad czy kolację, bo danie jest bardzo sycące. Co to jest owa tajemnicza shakshuka? Ano nic innego jak jajka sadzone w sosie pomidorowym. Chociaż to niekoniecznie jest sos jako sos. Bardziej pysznie zasmażone pomidory. Oczywiście są różne wersje tej tradycyjnej potrawy i tam gdzie jest ona popularna zapewne każda gospodyni przyrządza ją nieco inaczej. Można zatem dodać jakieś dodatkowe warzywa, mięso, kiełbaski czy nawet rybę. Jak tam kto woli i lubi. Ja przepis podaje w tej wersji jaką najbardziej lubimy my.

SKŁADNIKI (na 1 dużą patelnię, dla 4 – 5 osób):

* 5 – 6 dużych pomidorów
* 1,5 – 2 cebule
* 3 większe ząbki czosnku
* 1 czerwona papryka
* 1 papryczka chili (pominąć jeśli lubicie wersję łagodną)
* 8 jajek
* nieco oliwy
* pół łyżeczki kuminu
* pół lub 1 łyżeczka słodkiej papryki
* sól, pieprz
* nieco posiekanych świeżych ziół według uznania (może być pietruszka lub kolendra, lub bazylia, lub lubczyk – co tam macie i lubicie)

Pomidory naciąć na krzyż, zalać wrzątkiem na jakieś 3 – 4 minutki, potem opłukać zimną wodą i obrać je ze skórki. Pokroić na małe kawałki (wyrzucając wodnite środki z nasionkami).
Paprykę umyć, oczyścić i najlepiej obrać nożykiem (lub specjalnym obierakiem) ze skórki. Pokroić na małe kawałki, najlepiej w paseczki. Cebule pokroić w kostkę. Czosnek drobniutko posiekać. Jeśli lubicie na ostro to pokroić drobniutko też papryczkę chilli.

Na patelni rozgrzać nieco oliwy i wrzucić na to poskroje cebulę, paprykę i czosnek (w wersji pikantnej też chilli). Smażyć przez kilka minut. Następnie dorzucić pokrojone pomidory i znowu smażyć co chwila mieszając. W międzyczasie dodać kumin, słodką paprykę, posolić i popieprzyć. Wszystko zasmażyć jakieś 5 – 10 minut mieszając, ale jeśli bedzie robiło się za suche, można dolać odrobine wody. Na koniec wbić jajka i smażyć już bez mieszania do momentu aż zetną się białka (najlepiej jak patelnię przykryje się pokrywką). I właściwie gotowe. Posypać jeszcze posiekanymi ziołami i delektować się pysznym smakiem.

Musli jagodowo – malinowe z prażonym słonecznikiem

Takie pachnące latem musli na śniadanie powoduje, że początek dnia bywa znacznie przyjemniejszy. Proste, zdrowe, pyszne…

SKŁADNIKI (na 1 porcję):

* 4 – 5 łyżek płatków lub otrębów owsianych lub orkiszowych
* 1 – 2 łyżki ziaren słonecznika
* nieco wody
* szczypta mielonego imbiru
* 2 szczypty mielonego cynamonu
* maliny
* jagody

Wieczorem otręby wsypać do miseczki, dodać cynamon oraz imbir i zalać taką ilością wody, by były jedynie całe zamoczone. Miseczkę przykryć talerzykiem i odstawić najlepiej na całą noc.

Rano wsypać słonecznik na suchą patelnię i lekko zrumienić. Zajmuje to dosłownie 2 – 3 minuty.
Do namoczonych przez noc płatków dodać słonecznik, maliny i jagody. Wszystko lekko wymieszać i od razu zajadać. Jest pyszne.

Szarlotka z serem

Upiekłam dziś szarlotkę z serem. Jabłka wspaniale się tu komponują z delikatną masą serową. Całość tworzy ciastową poezję smaku. W każdym razie moje dzieciaki i moi goście byli zachwyceni.
Ciasto jest dość proste w przygotowaniu. Najwięcej czasu zajmuje obieranie jabłek. Serdecznie polecam.

SKŁADNIKI:
(na tortownicę o średnicy 26 cm, lub formę kwadratową 25 x 25 cm)

spód:
* 150 g miękkiego masła
* 130 g mąki
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
* 1 budyń waniliowy
* 100 g cukru

na masę jabłkową:
* 1200 g jabłek
* sok z 1 cytryny
* 1 łyżka masła
* 3 łyżki cukru

na masę serową:
* 250 g twarożku śmietankowego na serniki (użyłam quark 40%)
* 200 g schmand lub gęstej kwaśnej śmietany 18%
* 1 budyń waniliowy
* 3 jajka
* 150 g cukru
* starta skórka z 1 cytryny

ponadto:
* 2 łyżki płatków migdałowych
* cukier puder

Jabłka obrać i pokroić w drobną kostkę. Wrzucić do dużego garnka lub do głębokiej patelni i od razu zalać sokiem z cytryny. Dodać cukier i masło. Smażyć wszystko, co jakiś czas mieszając. aż jabłka zaczną się rozpadać. Odstawić by ostygły.

Blaszkę nasmarować lekko masłem i wysypać mąką.
Piekarnik nagrzać do 175°C.

W jakieś miski wrzucić wszystkie składniki przeznaczone na spód i zagnieść z tego jednolite ciasto. Ciastem wykleić spód blaszki.
Na to wyłożyć podsmażone jabłka i wyrównać powierzchnię.

Przygotować masę serową.
Wrzucić do miski serek śmietankowy, schmand lub śmietanę, cukier i proszek budyniowy. Ucierać wszystko przez kilka minut, aż masa będzie gładka. Wbijać kolejno jajka miksując przez około 30 sekund po każdym dodanym jajku. Na koniec wmiksować posiekaną skórkę cytrynową.
Masę tę wylać na masę jabłkową i wyrównać powierzchnię. Posypać płatkami migdałowymi.

Blaszkę wstawić do piekarnika w środkowej jego części i piec przez ok. 25 – 30 minut. Potem zmniejszyć temperaturę do 120°C (termoobieg lub 150″C piec bez termooobiegu) i piec przez kolejne 25 – 30 minut.

Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika i przestudzić. Potem schłodzić przez 2 – 3 godziny (lub przez noc) w lodówce.
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Pasta drobiowa z ananasem i curry

Pasty na chleb są u nas zawsze mile widziane. Nigdy się nie nudzą, a przy tym zawsze stanowią swoistą niespodziankę dla moich facetów. Bowiem po samym wyglądzie nie zawsze od razu poznać co namieszałam w środku. Tym bardziej chętnie tworzę nowe kreacje. Dzisiaj pasta drobiowa z ananasem, o lekkim smaku curry. Bardzo prosta i szybka do przygotowania. No i oczywiście bardzo smaczna.

SKLADNIKI:

* 200 – 250g pieczonych lub wędzonych filetów z piersi kurczaka lub indyka w plasterkach
* 4 plasterki ananasa z puszki
* 2 -3 młode cebulki
* 150 g twarożku
* 1 czubata łyżka majonezu
* pół łyżeczki pasty paprykowej lub koncentratu pomidorowego
* 1 czubata łyżeczka curry

Plastry indyka lub kurczaka, ananas oraz młodą cebulkę drobniutko pokroić. Wrzucić wszystko do miski. Przemieszać. Dodać twarożek, majonez, pastę z papryki lub koncentrat pomidorowy oraz curry. Wszystko dobrze wymieszać. Gotowe.

Ciasto rabarbarowo – migdałowe

W lodówce miałam jeszcze sporą ilość rabarbaru, więc pomyślałam, że zrobienie ciasta będzie najlepszym pomysłem. Przepis znalazłam już dawno temu w jakieś niemieckiej gazecie. I muszę powiedzieć, że jest to jedno z lepszych ciast rabarbarowych jakie jadłam. Dodatkowo robi się je naprawdę prosto i szybko. I nawet nie potrzeba do zrobienia tego pysznego ciasta miksera. Dlatego gorąco wszystkim polecam.

SKŁADNIKI (na ciasto robione w tortownicy o średnicy 26 cm):

na ciasto kruche:
* 120 g masła lub margaryny
* 90 g cukru
* 1 jajko
* 3 łyżki zimnej wody
* 250 g mąki
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia

na masę migdałową:
* 200 g kwaśnej śmietany
* 2 jajka
* 90 g cukru
* 80 g zmielonych migdałów

ponadto:
* ok. 700 – 800 g rabarbaru

Do jakieś miski wrzucić wszystkie składniki na ciasto kruche i dobrze wszystko zagnieść. Powstałe ciasto zawinąć w folię i włożyć na 20 minut do lodówki.
Gdy ciasto się chłodzi, umyć rabarbar, osuszyć go i pokroić na małe kawałeczki.
W osobnej misce przygotować masę migdalową mieszając ze sobą wszystkie podane na nią składniki (nie trzeba mikserem, wystarczy łyżką).

Teraz już włączyć piekarnik na 180°C.
Tortownicę wysmarować lekko margaryną. (Ja to robię przy pomocy kawałka papierowego ręcznika.) Dno i brzeg tortownicy wyłożyć schłodzonym ciastem. Wysypać na pokrojony rabarbar, a następnie zalać go masą migdałową.

Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika (180°C) i piec ok. 30 – 35 minut.

Gofry orzechowe

Okazało się, iż mialam jeszcze sporo orzechów. No więc dlaczego by nie wyczrować z nich czegoś dobrego? Tak w ramach małego co-nieco do kawy lub bez kawy.

SKŁADNIKI (na ok. 6 – 7 okrągłych gofrów):

* 200 g masła lub margaryny
* 80 g cukru
* 1 łyżka cukru waniliowego
* 4 jajka
* 80 ml mleka
* 150 g zmielonych orzechów włoskich
* 200 g mąki
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Masło utrzeć z cukrem oraz cukrem waniliowym aż będzie puszyste. Stopniowo wmiksować do masy jajka.
Następnie wmiksować orzechy, mleko i mąkę zmieszną z proszkiem do pieczenia.

Na rozgrzaną gofrownicę nakładać po 3 łyżki ciasta i upiec goferki.

Jeż

Nie wiem skąd mialam ten przepis, ale można powiedzieć że jest on stary jak świat. Moi chlopcy mimo że teraz to już młodzi faceci, wciąż uwielbiają to ciasto. Bo kiedy pojawia się u nas ten ciastowy jeż, to każdy z nas jest na powrót dzieckiem. Akurat są urodziny Olivera, więc na jego życzenie zrobilam jeża. Ciasto jest bardzo sycące, więc juz jeden kawałek zatyka. Tym lepiej bo dzieki temu starcza  go dla całej bandy dzieciaków małych lub dużych.

SKŁADNIKI:

* 400 g herbatników
* pół szklanki cukru
* 1 szklanka mleka
* kostka masła
* aromat rumowy
* 1 czubata łyżka mąki pszennej
* paluszki
* 1 łyżka słodkiego kakao
* rodzynki, cukierki lub coś podobnego na oczy i nosek

Herbatniki pokruszyć lub zmielić.
Mąkę wymieszać z łyżką cukru i rozrobić częścią mleka. Resztę mleka zagotować i zagęścić rozrobioną mąką. Ugotować coś, co będzie przypominało gęsty budyń. Budyń ten przestudzić mieszając aby nie zrobiła się skórka. Miękkie masło utrzeć na puszysty krem razem z cukrem i dodawać po łyżce przestudzonego budyniu. Dodać aromat rumowy i całość dobrze utrzeć, aby masa była jednolita.

Do powstałego w ten sposob kremu wrzucić pokruszone herbatniki i dobrze wszystko zagnieść. Wyłożyć na talerz lub deseczkę i uformować jeża. Obsypać go kakao. (Aby pyszczek pozostał czysty – nieobsypany wystarczy obłożyć go kawałkiem folii lub papieru).

Teraz wystarczy tylko połamać paluszki i zrobić z nich kolce. Z rodzynek, małych cukierkow, żelków czy czegoś w tym stylu zrobić oczy i nosek jeża.

Gotowego jeża najlepiej wstawić na noc do lodówki. Smakuje bowiem o niebo lepiej jeśli sobie poleżakuje kilka godzin w chłodku. Smacznego.

Duo czekoladowo – waniliowe

Ciasteczka smakują naprawdę wspaniale. Wbrew pozorom są bardzo łatwe do zrobienia.

SKŁADNIKI (na około 20 ciasteczek):

na ciastka:
* 250 g mąki
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 jajko
* 120 g masła lub margaryny
* 100 g cukru
* 1 łyżka cukru waniliowego
* 2 łyżki kakao
* 1 łyżka mleka

na krem:
* 400 ml mleka
* 1 budyń waniliowy
* 4 łyżki cukru
* 80 masła
* 1 łyżka ekstraku z waniliowego

ponadto:
* 1 łyżka cukru pudru

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Dodać cukier, cukier waniliowy, masło lub margarynę i jajko. Wszystko zagnieść na jednolite ciasto. Ciasto podzielić na pół i do jednej części dodać łyżkę mleka i kakao. Zagnieść ponownie.
Oba ciasta owinąć w folię i włożyć na pół godziny do lodówki.

W tym czasie można przygotować krem waniliowy. Ugotować budyń na 400 ml mleka. Ostudzić, co jakiś czas mieszając, by nie powstał korzuch.
Masło utrzeć z cukrem na puszystą masę. Do masy maślanej wmiksować najpierw ekstrakt waniliowy, a potem stopniowo ostudzony budyń.

Nagrzać piekarnik do 180°C.
Z każdego rodzaju ciasta (ciemnego i jasnego) uformować po 20 kulek. Powinny być one wielkości orzecha włoskiego lub nieco mniejsze. Starać się jednak, by były mniej więcej równej wielkości.
Kulki ułożyć na blaszkach wyłożonych papierem pergaminowym. Każdą kulkę spaszczyć dłonią nadając jej kszałt ciasteczka.
Ciastka piec po około 12 – 15 minut w temp. 180°C.

Po upieczeniu zostawić do ostygnięcia.
Gdy już całkowicie ostygną, na każde jasne ciasteczko nałożyć najlepiej przy pomocy rękawa cukierniczego (lub łyżką) nieco kremu waniliowego. Przykryć ciasteczkiem ciemnym.
Ciasteczka poukładać na talerzu i schłodzić w lodówce około godziny.
Przed podaniem obsypać lekko cukrem pudrem.

Chrzanowo – żurawinowa pasta z sera brie

Dawno nie nie bylo u mnie na stole żadnej pasty. Jakoś tak zapomnialo mi sie o nich. Tym bardziej więc dzisiaj się ucieszyli moi panowie, kiedy nagle im pastę do sniadania zaserwowałam.
 
SKLADNIKI:
 
* 1 (200g) ser brie
* 100 g twarożku
* 1 łyżka chrzanu smietankowego ze słoika
* 1 czubata łyżka żurawiny ze słoika
Ser brie pokroić na małe kawałeczki i wrzucić do miski. Dodać żurawinę i przemieszać. Następnie dorzucić twarożek oraz chrzan. Znowu przemieszać. Na koniec najlepiej wszystko zmiksować nozykiem miksera, aby powstała w miare jednolita pasta. Dotowe.

Curry z kurczakiem, batatami, papryką i ananasem

Dzisiaj znowu nieco egzotycznie. Przygotowałam curry.

Nazwa „curry” kojarzy się zapewne z gotową mieszanką sproszkowanych przypraw. Ale curry to przede wszystkim nazwa jednogarnkowej potrawy. Nazwa pochodzi od tamilskiego கறி kari, dosłownie: „warzywa”. Sama potrawa jest znana pod tą nazwą w wielu krajach południowo-wschodniej Azji. Istnieją tysiące odmian curry, różnicę w smaku zawdzięczając odpowiedniemu doborowi kompozycji przypraw, tzw. masali, przyrządzanej na bieżąco, ucieranej za każdym razem w moździerzu ze świeżych składników.

Obecnie nie każdemu chce się „bawić” w ucieranie przypraw w moździerzu. Dlatego w azjatyckich sklepach (również oczywiście internetowych) można nabyć gotowe pasty curry.

W skład takiej pasty wchodzi głównie utarta na miazgę paryczka chili. Dlatego są one bardzo pikantne. Nie przyzwyczajone do ostrej kuchni osoby powinny zatem używać ich bardzo oszczędnie. Zazwyczaj firmy produkujące pasty curry pakują je w takie porcje na jeden raz. Można kupić porcje pojedyńcze, lub w większych puszkach, w których znajduje się tych porcji odpowiednio więcej. Jeśli nie jadacie zwykle bardzo pikantnie, a skusicie się kiedyś na przygotowanie azjatyckiego curry, to proponuję wam o zużycie jedynie połowy porcji pasty curry.
I jeszcze jedno: past curry jest kilka rodzajów, a zwykle są to: pasta curry czerwona, zielona i żółta. Od razu podpowiadam, że zielona jest najbardziej pikantna ze wszystkich. Najłagodniejsza jest pasta curry czerwona, choć i ona jest diabelsko pikantna.

Do takich typowych dań curry dodaje się oprócz past curry dość dużą ilość mleka kokosowego lub kokosowego kremu, którego zadaniem jest „ugaszenie” ostrości potrawy. I oczywiście nadaje ono ten odpowiedni smak. Choć uwierzcie, iż na koniec, curry nawet troszeńku nie zalatuje w smaku kokosem.

SKŁADNIKI:

* ok. 450 – 500 g piersi z kurczaka
* 1 łyżeczka domowej vegety lub pół łyżeczki soli
* 2 średniej wielkości bataty (ok. 450 – 500 g)
* 4 – 5 szalotek lub 1 duża cebula
* 2 czerwone papryki
* pół ananasa
* 1 pęczek kolendry
* 2 – 3 łyżki oleju
* 2  łyżki czerwonej pasty curry
* 400 – 500 ml soku pomarańczowego
* 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
* sok z 1 limetki
* 1 łyżeczka cukru
* sól

Piersi z kurczaka pokroić na mniejsze kawałki, włożyć do jakiegoś garnka, zalać wodą, dodać vegetę lub sól i zagotować. Gotować jakieś 5 minut, potem odcedzić i odstawić.
Bataty (najlepiej byście mieli takie, które w środku są koloru pomarańczowego) obrać i pokroić w dość grubą kostkę. Szalotki lub cebulę obrać i pokroić w kostkę lub półtalarki. Papryki umyć, pokroić w paski.
Ananasa obrać, wyciąć niejadalny środek. Połowę ananasa pokroić w około 1-centymetrowe kawałki.

Jako, że curry podaje się z ryżem to można już teraz postawić w osobnym garnku ryż, by się gotował.

Na dużej patelni lub w woku rozgrzać olej i podsmażyć na nim szalotki/cebulę. Po około 1 minucie dodać pastę curry i smażyć kolejną minutkę, cały czas mieszając. Następnie dodać mleko kokosowe oraz sok pomarańczowy, całość dobrze wymieszać i gotować na małym ogniu około 3 minut.
Potem dodać pokrojone w kostkę bataty i nadal gotować 3 – 4 minutki. Teraz dorzucić paprykę i znowu gotować jakieś 5 minut. Następnie dodać kurczaka i znowu gotować 4 – 5 minut. Na końcu dodać ananas i pogotować całość jeszcze z 2 minuty.
Doprawić wszystko sokiem z limetki, cukrem i solą.
Przed samym podaniem posypać posiekanymi liśćmi świeżej kolendry.
Podawać z ryżem.

Gofry daktylowe

Dziś kolejne gofry na słodko, tym razem z daktylami. Od razu może napiszę, że gofry pieczone z przepisów, w których wśród składników występuje jogurt, maślanka, kefir, śmietana czy mus jabłkowy, a za to ze zmniejszoną ilością tłuszczu w postaci masła czy margaryny, nie są po upieczeniu chrupiące lecz raczej miękuśkie. Nie mniej nie tracą przy tym na walaroch smakowych.

Moje dzisiejsze gofry okazały się bardzo sycące i niezwykle aromatyczne, o wyraźnym daktylowym smaku.

SKŁADNIKI (na ok. 6 okrągłych gofrów):

* 150 g daktyli
* 250 g mąki
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 1 łyżeczka przyprawy do pierników
* 150 – 160 g musu jabłkowego
* 200 g kwaśniej smietany
* sok z połówki cytryny
* 2 – 3 łyżki miodu
* 50 g oleju
* 2 jajka

W dużej misce utrzeć jajka razem z olejem, miodem i sokiem cytrynowym aż masa będzie puszysta. Nastepnie wmiksować mus jabłkowy i śmietanę, a takżę mąkę wymieszana z proszkiem do pieczenia i przyprawą do pierników.

Ciasto odstawić na jakies 5 – 10 minut. W tym czasie daktyle wypestkować i pokroić na drobne kawałki. Pokrojone daktyle wmieszać do ciasta.

Upiec gofry i podawać je z cukrem pudrem, musem owocowym lub bitą śmietaną.
Smacznego

Szarlotka z pianką

Ciasto w sumie proste do przygotowania. A smakuje po prostu bosku. Rozkosz dla podniebienia. A skoro nawet mój Kapsel się nim zachwycał, to to coś znaczy. Bo Kapsel raczej nie jest smakoszem ciast.

Ilość składników na ciasto pieczone w blaszce o wymiarach 30 x 40 cm.

SKŁADNIKI:

na ciasto:
* 450 g mąki pszennej
* 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
* 180 g cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 250 g masła lub margaryny
* 5 żółtek

na piankę:
* 5 białek
* szczypta soli
* 1 niepełna szklanka cukru
* 1 opakowania budyniu waniliowego bez cukru

ponadto:
* ok. 2 kg jabłek
* garść rodzynek
* garść orzechów (u mnie włoskie)
* 1 łyżeczka cynamonu (u mnie przyprawa do szarlotek)
* kilka kropel aromatu pomarańczowego (niekoniecznie)
* 1 niecała łyżka bułki tartej
* cukier puder do opruszenia

Jabłka obrać i pokroić w drobniutką kostkę. Wrzucić do dużego garnka. Smażyć aż jabłka puszczą sok. Dodać rodzynki i posiekane orzechy i smażyć jeszcze do momentu aż jablka zaczną się rozpadać. Na koniec dodać jeszcze cynamon i aromat pomarańczowy.

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia. Dodać cukier, cukier waniliowy, masło lub margarynę oraz żółtka. Wszystko zagnieść by powstało ciasto kruche.

Blaszkę wysmarować lekko masłem lub margaryną i wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód wyłożyć około 3/4 ciasta i ponakłuwać widelcem. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 180ºC przez około 15 – 20 minut. Pozostałą część ciasta włożyć na razie do zamrażarki.

Jak już ciasto bedzie około 10 minut w piekarniku zacząć ubijać białka. Dodanie do białek szczypty soli powoduje, że znacznie szybciej się ubijają. Stopniowo wsypywać cukier cały czas ubijając na najwyższych obrotach. Na koniec powoli dosypać proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się rozpuścił.

Podpieczony spód lekko posypać bułką tartą a następnie wyłożyć na to podsmażone wcześniej jabłka. Na jabłkach delikatnie rozsmarować pianę. Na wierzch zetrzeć resztę zamrożonego ciasta.

Piec w temperaturze 180ºC przez około 30 – 40 minut. Wyjąć, przestudzić, oprószyć cukrem pudrem.

Sałatka z brokułami i pieczoną dynią

Na obiad zaserwowałam dziś porządną porcję sałatki i do tego upieczone kotleciki z indyka.
Sałatka kusi już swoimi kolorkami. Smakuje całkiem dobrze, pod warunkiem, że lubimy brokuły i pieczoną dynię. Choć nie wyobrażam sobie, jak można tego nie lubić.

SKŁADNIKI (na 3 – 4 talerze):

* 1 brokuł
* 1 mała dynia Hokkaido
* 1 dowolna sałata (niecała nawet)
* 1 czerwona cebula
* 1 – 2 garście orzeszków piniowych lub innych
* sól i czosnek
* odrobina oleju

na sos:
* 150 g kwaśnej śmietany
* 150 g jogurtu
* 2 łyżki majonezu
* 1 łyżka musztardy
* sok z połówki cytryny
* sól, pół łyżeczki kurkumy, dowolne zioła

Dynię umyć. Przekroić na pół, wyczyścić środek z ziarenek. Razem ze skórką pokroić w grubą kostkę.
Blaszkę (taką na cały piekarnik) wyłożyć papierem pergaminowym. Wyłożyć na to kostki dyni, skropić je olejem, posolić i posypać nieco czosnkiem.
Blaszkę z dynią włożyć do nagrzanego do 180°C (termoobieg), 200°C (bez termoobiegu) piekarnika i piec jakieś 15 – 20 minut.
Gdy się upiecze, poczekać aż dynia przestygnie.

Brokuły umyć i podzielić na małe różyczki. W większym garnku zagotować wodę (ok. 1,5 litra) z łyżeczką soli. Do wrzątku wrzucić brokuły i pogotować je ok. 5 – 7 min. Gdy będą gotowe (nie powinny być zbyt miękkie), odcedzić je i najlepiej zostawić na sitku by całkowicie odkapały z wody i przestygły..

Orzeszki piniowe podprażyć na suchej patelni.
Sałatę umyć i porwać na mniejsze kawałki. Cebulę pokroić w półtalarki.
Na talerzach rozłożyć sałatę, na to brokuły i dynię. Na koncu cebulę i orzeszki.

Wymieszać wszystkie składniki na sos i podać osobno do sałatki. Każdy niech sobie nałoży ilość według uznania.

Ciasteczka waniliowo – anyżkowe

Kruche, słodkie i niesamowicie smakowite, mimo niezbyt wyszukanego wyglądu. Można posypać je cukrem pudrem lub ozdobić lukrem. Ale ciasteczka te są dość słodkie i nie potrzeba im dodatkowej słodkiej oprawy.

SKŁADNIKI (na ok. 40 sztuk):

* 280 g mąki
* 50 g mielonych migdałów
* 50 g mielonych orzechów
* 80 g cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 1 łyżeczka mielonego anyżku
* kilka kropel aromatu waniliowego
* szczypta soli
* 2 żółtka
* 200 g masła lub margaryny

Wszystkie składniki dobrze wymieszać i zagnieść na jednolite ciasto.
Ciasto owinąć w folię i włożyć na 30 min. do lodówki.
Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego, kłaść na wyłożonej papierem pergaminowym blaszce. Każdą kulke nieco spłaszczyć widelcem.
Piec w temp. 175°C ok. 12 – 15 min.

Dyniowe gofry z kokosem

Jako, że – jak pewnie zauważyliście – wszyscy w mojej rodzince są wielkimi miłośnikami wszelkiego rodzaju gofrów, zatem uznałam, iż właśnie one mogą śmiało otworzyć mój tegoroczny sezon dyniowy.

SKŁADNIKI (na ok 7 okrągłych gofrów):

* 200g masła lub margaryny
* 50 g cukru
* 1 opakowanie cukru waniliowego
* szczypta soli
* 6 jajek
* 250 g mąki
* 2 łyżeczki proszku do pieczenia
* 50 g wiórków kokosowych
* ok. 300 – 350 g obranej i pokrojonej w kostkę dyni*

Dynię ugotować do miękkości z niewielką ilością wody (ok. pół szklanki). Gdy woda już cała odparuje, a dynia zrobi się miękka, zmiksować ją w blenderze lub po prostu nożykiem miksera.
Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym stopniowo dodając po jednym jajku. Następnie do masy wmiksować mąke zmieszaną z proszkiem do pieczenia. Na koniec dodać wiórki kokosowe oraz zmiksowaną dynię. Całość utrzeć na jednolitą masę.
Gofry upiec na zołotobrązowo. Podawać z czym się lubi.

*) Gdzieś kiedyś przeczytałam, że do wszelkich wypieków najlepiej nadaje się dynia „butternut” (widać ją właśnie na moim zdjęciu). Nie mam pojęcia jak się nazywa ona po polsku, ale chodzi o podłużny gatunek dyni, kształtem przypominający nieco gruszkę. Ma ona blado pomarańczową skórkę. Jest słodsza i smakuje nieco orzechowo. I zapewne z tego powodu jest najopowiedniejszą dynią do wszelkich ciast i innych wypieków.
Nie mniej jednak można użyć każdego innego gatunku dyni i jestem pewna, że i tak nasze słodkości bedą smakowały.